Nie, nie to nie jest opowieść o najnowszym Hyundaiu Kona. Dziś opisujemy kolejny rower ze Stanów Zjednoczonych o dość dziwnej nazwie Kona Muni Mula. To oryginalna konstrukcja, która swój debiut miała kilka (kilkanaście) lat temu. Pewnie niewielu z Was wie, co to za marka. Dlatego postanowiliśmy przybliżyć ten uniwersalny rower kupiony na prezent z okazji I Komunii Św. Jego właścicielką jest Natasza, a fachowy opis dodał jej tata. Dziękujemy za list.
fot. Piotr Kłos
- Nataszki rower został zakupiony na Pierwszą Komunię Świętą, zdecydowaliśmy kupić rower z średniej półki, używany do około 1000 złotych. Wybór nowych rowerów w tym przedziale cenowym nie wygląda zbyt ciekawie, nawiasem mówiąc są to rowery marketowe o nie najwyższej jakości, z kiepskim osprzętem, najczęściej po kilku miesiącach użytkowania trafiają do serwisu – pisze Piotr Kłos
Trudno dziś ustalić z którego roku pochodzi ten egzemplarz, gdyż serwisów i przedstawicieli firmy Kona możemy ze świecą komunijna szukać w Polsce, ale najprawdopodobniej to pierwsze lata po Roku Milenijnym. Ma więc swoje lata, ale lakier jest lepszy niż na niejednym samochodzie prezentowanym w znanym programie „Samochód marzeń”.
Nasze zaciekawienie wzbudziła jego konstrukcja, lekka rama i bardzo dobry osprzęt Shimano.
- Kona Muni Mula została przemalowana na kolor mięty, moim zdaniem idealny dla dziewczynki – pisze tara Nataszy
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
- Cena używanego egzemplarza wyniosła 800 zł, ale do wymiany był przedni hamulec oraz tylna opona. Zdecydowaliśmy wspólnie o wymianie przedniego oraz tylnego hamulca, trafiła się okazja z portalu aukcyjnego na którym zakupiliśmy używane hamulce tarczowe dwutłoczkowe Tektro Gemini HD500 w zadowalającym stanie. Jako gratis otrzymaliśmy tarcze Hayes V7 180 (całość wyniosła 200 zł) – tłumaczy tata
Aktualnie Kona dostała nowe opony Continental Race King 26x2.2 (cena 100 zł za parę). Wspomnieliśmy o ciekawym wzorze ramy wykonanej z aluminium, co w tamtych latach wcale nie było takie oczywiste. Powiedzieliśmy wcześniej o osprzęcie z wyższej półki: przedni regulowany amortyzator marki Manitou, standardowa korba Shimano oraz przerzutki Alivio z manetkami Acera.
Czy ten model ma jakieś wady?
Według Nataszy nie, choć trudno 10- latce przyzwyczaić się do odmiennego wsiadania i zsiadania, ale dziś to już żaden problem. Zresztą zawodniczki MTB kiedyś też miały podobne problemy, dziś radżą sobie tak samo dobrze jak mężczyźni. Widzieliśmy to podczas sierpniowego wyścigu rowerowego na Śnieżkę w Karpaczu. Według taty jedynym mankamentem jest wolnobieg.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
- Z całą pewnością za wydaną kwotę nie kupilibyśmy podobnego roweru, w podobnej klasie. Dodatkowym plusem zakupu używanego egzemplarza była nauka wymiany opon czy montaż dwutłoczkowych hamulców. Na przyszły sezon szykujemy się z tematem odpowietrzenia układu hamulcowego, trochę samozaparcia i myślę że damy radę – kończy tata Nataszy
Wielce utalentowany smok
Natasza bardzo jest zadowolona z wycieczek do Myślęcinka, lasu oraz nieco dalszych wypadów nad jezioro Wierzchucińskie, to frajda dla młodego smoka. Dodajmy Natasza rozpoczęła regularne treningi karate i już robi błyskawiczne postępy. Ostatnio zdobyła I miejsce w konkursie fotograficznym „Niepodległa w obiektywie 2020” organizowanym przez Młodzieżowy Dom Kultury nr 2 w Bydgoszczy.
- Rower jest cichy, lekki, wygodny i dobrze nim się jeździ. Podoba mi się również kolorystyka roweru miętowo – biała – mówi Nataszka
Dodajmy – według homebook.pl kolor mięty a dokładniej "Neo mint" to najciekawszy kolor 2020 roku. Jeśli popatrzymy na tzw. damki z koszykiem na kierownicy... właśnie w tym kolorze, to już wiecie dlaczego ma taką oryginalną barwę lakieru. Podobnie jest z samochodami, znawcy potrafią odróżnić rocznik modelu po kolorze, chyba że jest do Ford T- tylko w czarnym kolorze.
Bardzo dziękujemy Nataszy i jej tacie za przesłany list do redakcji. Czekamy na kolejne od Was, zwłaszcza w okresie pandemii - dość trudnym dla rowerzystów i rowerów. Kolejna okazja już w styczniu, podczas zimowych ferii, w jednym terminie dla wszystkich - pamiętajcie niekoniecznie o rowerach. Najciekawsze listy wydrukujemy na łamach autoflesz.com.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Kona Bikes – manufaktura założona w Ferdnale stan Waszyngton oraz Vancouver (zachodnia Kanada). Nazwę firmy wymyślił jej właściciele: Jacob Heilbron oraz Dan Gerhard... z miłości do miasta Kailua-Kona na Hawajach. Trzecim udziałowcem w tej manufakturze powstałej w 1988 roku był mistrz MTB Joe Murray.
Kona w kolarskim świecie była dotychczas znana (głównie) ze względu na swoje niezniszczalne, mocne konstrukcje. Kultowy Stinky, a w latach późniejszych Supreme i Operator doczekały się milionów fanów. Szkoda, że jeszcze nie w Polsce. W ofercie producenta znaleźć możemy również bardzo zaawansowane konstrukcyjnie rowery szosowe, trailowe oraz wiele innych (w tym elektryczne).
Na początku rowery z USA otrzymały zabawne i humorystyczne nazwy np. „Stinky" (śmierdzący) czy „Coiler" (zwijarka). Były też serie kojarzące się dość niezwykle np. "Sex One" i "Sex Two", ale w wyniku zażaleń na takie bezpruderyjne nazwy właściciele porzucili ten kierunek.
- przeczytaj także:
- TREK Marlin 7 – nowość 2020, na górskie potyczki i miejskie harce
- Kross Level R3 Hydraulic – jeden z lepszych rowerów górskich firmy Kross
redakcja autoflesz.com![]()
Autor: Natasza i Piotr Kłos