Pasjonaci, to kolejny dział jaki uruchamiamy w naszym serwisie. Zaczynamy od kultowych traktorów, które w swoim czasie zrewolucjonizowały polskie rolnictwo i sadownictwo. Odwiedziliśmy w Sicienku p. Kazimierza, pasjonata starej motoryzacji, który w swoim garażu ma pięknie odbudowanego Zetora 25K, popularnie zwanego „bocianem”.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com | Zetor 25K "bocian" pojemność skokowa 2080 ccm, moc 26 KM przy 1600 obr./min
W Polsce coraz mocniej dają znać o sobie różne stowarzyszenia skupiające miłośników starej motoryzacji. Jedno z ciekawszych zawiązało się za sprawą kilkudziesięciu pasjonatów startych samochodów w Bydgoszczy. W Tucholi aktywnie działa Tucholskie Stowarzyszenie Pojazdów zabytkowych, które miało w 2012 roku swoją jubileuszową już XI Wystawę.
Pan Kazimierz z Sicienka jest aktywnym członkiem Klubu Miłośników Starych Ciągników i Maszyn Rolniczych "Traktor i Maszyna" w Lipnie. To dość oryginalne, ale jak za chwilę wykażemy, bardzo ciekawe zajęcie dla pasjonata. Dodajmy, wcale nie takie tanie.
Zbrojovka Brno - ślady prowadza do b. Czechosłowacji
Istotnie, ślady prowadzą do b. Czechosłowacji. Ależ ile innych produktów, kultowych produktów z czasów PRL-u widziano w naszych sklepach. Przypomnijmy tylko niektóre: motocykl Java 175/350, CZ 175/350, radioodbiorniki samochodowe TESLA, samochody ciężarowe TATRA czy osobowe Skoda). Niektóre do dziś zadają szyku...
Zetor 25K („K” oznacza "kultivaćni" – uprawowy) produkowany był w latach 1951-1961 w zakładach (Z) Zbrojovka Brno. Wcześniejsze modele, powstawały w b. czechosłowackiej fabryce na Morawach od 1949 roku. Po rozpadzie Czechosłowacji, zakłady Z produkują nadal nowoczesne traktory między innymi wielocylindrowe, z wtryskiem bezpośrednim ON i turbodoładowane (Zetor 16445, Zetor 18345 czy seria Proxima). Ursus, który korzystał z czeskiej technologii już nie istnieje, Zetor i Zbrojovka nadal pracują i produkują na takich rynkach jak Birma, Argentyna, Indie, Irak czy Kongo (dawniej Zair).
Jak zrodziła się pasja?
Zwykle wszystko zaczyna się w dzieciństwie. Zamiast chodzić do sąsiada "na pachtę” (czytaj: kradzione jabłka lub owoce), ponoć ukradzione są smaczniejsze, młody Kazio już miał smykałkę do mechaniki. Widać rozłożenie Komara na śrubeczki było ciekawszym zajęciem niż trybiki i sprężynki starego budzika dziadka. Później była szkoła, a jakże mechaniczna i... zaszczyt służenia ojczyźnie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com | pasjonat starych traktorów z nagrodami
Dwa lata spędzone w wojskach OPK, w Rogowie wspomina pan Kazimierz z sentymentem. Nawet co do „fali” ma swoje, męskie zdanie. Najciekawsze były jednak kąski z wojskowego życia, zwłaszcza te, jak planowano kontrole z POW. A trzeba młody Czytelniku wiedzieć, że Bydgoszcz to nie był zaścianek do pokera dla Polskiego Związku Piłki Nożnej. Pomorski Okręg Wojskowy miał wielki szacunek, dawał zatrudnienie, był wreszcie kuźnią najzdolniejszych kadr oficerskich i podoficerskich. Wbrew temu co mówią (z całym szacunkiem) pomazańcy, to była szkoła życia lub inaczej biegunowe przeciwieństwo obecnego „dorabiania” na wojnie. Wojnie, gdzie nikt nas o to nie prosił. Co więcej – przegranej wojnie, gdzie niepotrzebnie zginęło tylu synów polskiego narodu.
Jak opowiada pan Kazimierz o wspomnianej kontroli w Rogowie, to nawet zdezelowane armaty 37 mm s… ogniem, a żołnierze strącali liście z drzew. Widać, że nie zaszkodziło to młodym żołnierzom, wyrośli na porządnych, a przede wszystkim szanujących pracę ludzi. Dziś już nie ma poboru, liści nikt nie strąca, a trawy nie maluje się na zielono. Co najwyżej, po 32 latach mędrcy z IPN wykopują z zaplombowanej szafy płk. Lesiaka „trupa”.
Po wojsku, wiadomo, byczyć się nie wypadało. Większość rozjechała się po Polsce i założyła rodziny. Niemal typowa sytuacja, która jedynie w 1989 roku przerwał zryw wolności i zachwyt Zachodem. Wyszło, niestety jak zwykle. Jedni zarabiają miliony, a ci co roznosili bibułę i spali na styropianie, dziś nie chcą nawet o tym rozmawiać. Jeszcze inni umierają w zapomnieniu, bo wcześniej nie mieli nawet odwagi krzyczeć, że za 30 tys. zł (słownie: trzydzieści tysięcy) miesięcznie nie można utrzymać polskiej rodziny! Wodzowie zarabiają jeszcze więcej, a szeryfowie z odzysku próbują ponownie podskoczyć i tumanić ludzi. Tylko kto to kupi?
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com \ Pan Kazimierz do dziś posiada oryginalna instrukcję serwisową w idealnym stanie i niezbędne kontakty z kolekcjonerami. Oryginalne części są do zdobycia, ale kosztują - dla przykładu tabliczka z danymi znamionowymi i schematem biegów to wydatek 55 zł.
Mechanicy robią jednak swoje i jak wikary na plebanii muszą zarabiać na życie. Dlaczego? Można nie odpowiadać, ale u większości pasja pozostała.
Zetor 25K miał kilku właścicieli
Jednak różnie o niego dbali, a ząb czasu zrobił swoje. Ten przedmiot kolekcjonerskiego pożądania oglądacie na zdjęciach, w rzeczywistości, na rzepakowych łanach i w bujnej trawie, wygląda jeszcze ciekawiej.
- Najważniejsze, że ma papiery i można z dokładnością do 100 ccm pojemności skokowej określić jego poprzednich właścicieli – mówi p. Kazimierz
- Kupiłem go razem z żoną w spółdzielni rolniczej przy ul. Bronikowskiego w Bydgoszczy. Aż 85-90 proc. części było oryginalnych. Reszta to moja praca i pieniądze. Obecnie 100 proc. części i podzespołów to oryginały, nawet kolor jest zgodny z fabrycznym malunkiem – mówi pasjonat
Istotnie, przyglądamy się bliżej, lipy nie ma. Wszystko na swoim miejscu, nawet oryginalne ogumienie Baruma jest w stanie idealnym. Eksponat służy całej rodzinie do lekkich prac polowych i wyjazdów na zloty strych ciągników. Z każdego p. Kazimierz przywozi nagrody i wyróżnienia. Półka w pokoju już ugina się pod ich ciężarem.
Nagrody i Zloty Klubowiczów
Praktycznie każdego roku klubowicze spotykając się na najważniejszym zlocie. Były zatem Targi Rolno Przemysłowe – Minikowo 2010, II Ogólnopolski Zlot Starego Zetora - Minikowo 2011 czy Zlot Starego Zetora - Ciele 2012.
W kolekcji naszego pasjonata jest puchar prezesa Zarządy Zetor Polska za I miejsce „Najbardziej oryginalny Traktor” , zwycięstwo w konkursie sprawnościowym „Odpalanie korbą” na Ogólnopolskim Festiwalu Starych Ciągników i maszyn Rolniczych im. Jerzego Samelczaka Wilkowice 2010.
W tym roku kolejny festiwal i chęć pokazania swojego Zetora 25K. Gwoli ścisłości zapomnielibyśmy powiedzieć, że gospodarz tego spotkania nie przygotowywał specjalnie swoich eksponatów. Jednak rozruch Zetora, rocznik 1954, zaskoczył wszystkich totalnie. Bez użycia korby, bez piłowania rozrusznikiem, dwucylindrowy motor zapali za pierwszym razem. Charakterystyczne pyrkanie prostego diesla o mocy 26 KM miało nawet swój urok. O kolejnych skarbach pasjonata, odrestaurowanych lub jeszcze w trakcie – opowiemy następnym razem.
Chylimy czoło przed takim zapaleńcami, traktującymi poważne majsterkowanie, jak powołanie np. do seminarium. Dzięki nim stare traktory, samochody i pewnie wkrótce motocykle, zabłysną na kolejnym zlocie. A my o tym chętnie napiszemy!
Autor: Krzysztof Golec, autoflesz.com, obsługa własna
{nice1}











