Boss Hoss - mówią o nim "Szef wszystkich szefów"

"Szukajcie a znajdziecie (...)" - to słynny cytat z Biblii. Szukaliśmy długo  i znaleźliśmy. Boss Hoss, bo o nim mowa,  to jedyny na 67. Międzynarodowym Zlocie FIM cruiser o gigantycznej pojemności 5,7-litra. Przyjechał wraz z jego właścicielem do Bydgoszczy, prosto  ze Szwecji. Rzadko się  widzi na polskich drogach takie amerykańskie mastodonty. Korzystając z okazji przedstawiamy bliżej tego najcięższego z motocykli na świecie.

Boss Hoss

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Rzeczywiście to perełka w koronie - jak mówią niektórzy "szef wszystkich szefów". Udało nam się go wyłuskać  spośród niemal 2600 motocykli na 67. Międzynarodowym Zlocie FIM.

Słuszna moc, oszałamiająca pojemność skokowa
Umówmy się, że najcięższego, bo po drodze były jeszcze brazylijskie Amazonasy,  niemieckie Mamuty (2.0 260KM) i ostatni dziwoląg z silnikiem od... czołgu T55.  Fabryka Boss Hoss Cycles Inc. do dziś, udanie prosperuje sprzedając gotowe trójkołowce i cruisery o pojemnościach od 5,7-8,2- litra. Jak powiedział jego właściciel ze Szwecji cruiser pali nie mniej  niż 9-9,5 litra/100 km - przy delikatnym odkręceniu manetki, rzecz jasna. Trzeba mieć stację benzynową na podorędziu, aby zaspokoić pragnienie tego mastodonta. Wiadomo jednak, ile kosztuje paliwo w Szwecji (7,22 zł/litr wg e-petrol.pl), a ile w Polsce – do tego różnica  w zarobkach (lepiej nie przytaczać). Olaf Ericsson wie co mówi, a bydgoskie ceny paliwa nie zrobiły na nim żadnego wrażenia.  No, może za wyjątkiem jednego:  (…) pobliska stacja  Bliska ma bardzo dobre paliwo i… dobre piwo – powiedział zadowolony z trzydniowego zlotu Szwed.

Prowadzi się jak latorośl na pierwszym spacerze
Byliśmy ciekawi, jak prowadzi się ten najcięższy motocykl na świecie. Jak zapewnia Olaf -  rewelacyjnie, ma wsteczny bieg, a wykłada się na zakrętach jak kultowy Harley-Davidson Fat Boy. Do 25 st. jest jeszcze bezpiecznie, później może być problem z prawami fizyki. Nie drążyliśmy tematu, fakt jest taki, że przepięknie pomalowany aerografem cruiser ze Szwecji robił piorunujące wrażenie. Każda seniorka, nawet te "panny" z Francji i Wielkiej Brytanii  chętnie głaskały maszynę Szweda. 

Boss Hoss

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Boss Hoss znakomicie przyspiesza, trzeba być potomkiem Wikingów, aby utrzymać w ryzach tego potwora. Spod świateł potrafi katapultować w niecałe dwie sekundy, tego nie potrafi nawet najnowsza Yamaha YZF R1 czy Triumph Thunderbird Storm. Jednak dopiero maksymalny moment obrotowy (ponad 482 Nm) robi wrażenie, „dół” jest dostępny już od niemal 500-700 obr./min, mocniejsze przeciągnięcie manetki gazu może spowodować stan nieważkości. Właśnie dlatego typowa skrzynia biegów jest tu niepotrzebna, a fani kochają tę zabawkę.

Wirowanie w zbiorniku jest przypisane do tego modelu
Nie pytaliśmy Olafa czy odkręcał na maxa manetkę gazu, dał jednak do zrozumienia, że w ekstremalnych sytuacjach przydają się… pampersy. Zresztą nie jest to najlepsze rozwiązanie, igranie z grawitacją,  z prozaicznego powodu. Trzeba być kamikadze, aby rozpędzić ten cruiser do progu odcięcia - chciałoby się powiedzieć, ale tu nie ma wtrysku paliwa. W zbiorniku przypominającym kroplę wody, widzianą pod mikroskopem elektronowym,  rozpoczyna się wirowanie. W zastraszającym tempie potrafi wyparować nawet 16-18 l/100 km! Tyle, to nawet nie brały Iże czy Urale z koszem.

Boss Hoss

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Wszystko w tym cruiserze jest „naj”
Rzeczywiście, wszystko czego dotkniecie w tym modelu jest największe, trudne do zaakceptowania przez Polaka, ale Amerykanie kochają takie zabawki. Nie przeszkadza im, że nawet jednostka napędowa nie jest na wtrysku, tylko poczciwy gaźnik.

Hamulce w  tym potworze, trzy tarcze 320mm,  pochodzą od Brembo. Czterotłoczkowe zaciski są jedynie średnio skuteczne w każdych warunkach atmosferycznych, a dodatkowy  ABS (wymaga dopłaty) - jesli jest -  „miękko” dozuje nieprzekraczalną granicę  praw fizyki. Jeszcze ciekawiej prezentuje się bulgot 8-cylindrowego silnika (pochodzi od Chevroleta  Corvette) – jest nie do podrobienia nawet przez Harley- Davidsona.

- Niektórzy mówią, że to maszyna dla prawdziwego macho, ale tylko Antonio Banderas potrafi na nim dostojnie jeździć i skutecznie hamować. Jeśli chcesz zostać zauważony, to na pewno powinieneś go kupić – twierdzi Olaf

Boss Hoss

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Nie oponujemy, tylko  w polskich warunkach jest to wyjątkowo trudne. Nie ma przecież takiego łańcucha, aby amatorzy cudzej własności nie znaleźli "odpowiedniej gilotyny".  Ponadto cruiser z takimi miernymi hamulcami byłby nie do przyjęcia dla innej grupy - motomaniaków.

Auto Gaz Holandia

Pomimo swoich wad jest chętnie kupowany przez seniorów z zasobnym portfelem
Bardzo ciekawa jest także historia fabryki założonej przez entuzjastę z USA. Monte Warne wpadł na szatański pomysł zagospodarowania silnika z rozbitej Corvetty. Miał genialne pomysły, wreszcie udało mu się opakować tego mastodonta w stalowej ramie, zresztą dość "miękkiej" i często pękającej. Co ciekawe, skrzynia biegów ma tylko trzy biegi, jak kiedyś Warszawa M20. Rzeczywiście, ale to porównanie nie jest dokładne - trzeci to wsteczny.

Niektóre dane techniczne Boss Hoss BH3 ZZ4 350:

  • silnik: 4-suwowy, chłodzony cieczą, rozrząd OHV, 2 zaw./cyl.
  • pojemność skokowa: 5735 ccm
  • st. sprężania 10:1
  • moc: 385 KM przy 5300 obr./min
  • max moment obrotowy: 482 Nm przy 3250 obr./min
  • prędkość max: ponad 300 km/h
  • przyspieszenie: mniej niż 2 s
  • zasilanie: gaźnik czterogardzielowy 750 CFM
  • napęd: sprzęgło hydrokinetyczne, 2- stopniowa automatuczna skzynia, pasek zębaty
  • zawieszenie: rama kołyskowa z rur stalowych
  • przód: widelec up-side down, tył -  wahacz dwuramienny z elementami resorująco-tłumiącymi
  • opony: przód 130/90 R16, tył 230/60 R17 Avon

{nice1}


mercedes-m-class-1
mercedes-m-class-1
mercedes-m-class-2
mercedes-m-class-2
mercedes-m-class-3
mercedes-m-class-3
mercedes-m-class-4
mercedes-m-class-4

Publish modules to the "offcanvas" position.