Peany na temat tej konstrukcji pojawiły się ponownie po 16 latach, odkąd zaistniała na rynku (EICMA 1998). Dziś, znawcy tematu już przebierają nogami a specjalistyczne media wychodzą z zachwytu, jak przed nieodbytą wizytą Arnolda Schwarzeneggera i Al Pacino w Polsce. Niezniszczalny Arnold wraz z filmowym Michaelem Corleone odwołali swoją wizytę nad Wisłą. Yamaha z kolei wjedzie z podniesioną przyłbicą do polskich salonów. I to już w przyszłym roku.
fot. Yamaha Motor USA
Można długo rozmawiać na temat piękna, ocieplenia klimatu, redukcji zanieczyszczeń, wmawiać przyszłym klientom kult VW Golfa czy do znudzenia przypominać o aferze turystycznej posła Hofmana. Tylko po co? Dziś Yamaha udowadnia, że znów poszła krok dalej. Znalazła się na orbicie walencyjnej do której stale podąża Kawasaki Ninja, Honda CBR1000RR Fireblade czy BMW 1000RR.
Przeglądając pierwsze zdjęcia, filmy i opisy techniczne można odnieść wrażenie, że konstruktorzy podarowali drugą młodość Valentino Rossiemu, który w 2013 roku odzyskał wigor i powrócił do stajni Yamahy. Tym samym inżynierowie musieli wprowadzić poprawki wielokrotnego mistrza świata do wersji drogowej.
Wyposażona w technologię z wyścigów MotoGP, nowa generacja Yamahy R1 szachuje rywali, nawet bardziej niż informacja o tym, iż MV Augusta mocno zbliżyła się do elitarnego producenta samochodów Mercedes-Benz. Nowy silnik z krzyżowym wałem korbowym, krótki rozstaw osi i zaawansowane systemy elektroniczne, jak również seksowna sylwetka sprawiają, że motocykl ten stanie się wkrótce przedmiotem pożądania kolejnych maniaków jednośladów zdolnych wyłożyć 21.990 dolarów.
Stosunek mocy do masy 1:1
Różnice w stosunku do protoplasty widać gołym okiem. Wprawdzie zaprojektowana została na bazie modelu YZR-M1, to wszystko co należało przeszczepić z wyścigów MotoGP zostało przeszczepione. Mamy zatem wymarzone 200 KM (podobno jest jeszcze więcej z air-doładowaniem), 199 kg masy i rozstaw osi wynoszący 1405 mm. Do tego fenomenalnie rozwijany moment obrotowy, aż do 11500 obr./min.
fot. Yamaha Motor USA
Nowa R1 ma niemal wszystko, co można wymyślić w dziale bezpieczeństwa: specjalny moduł bezwładnościowy z żyroskopem i czujnikami nadzorujący pracę przedniego koła (w momencie uślizgu i podniesienia). Kontrola wykonywana jest także podczas ruszania i hamowania.
Wspomnieliśmy o byłym jeźdźcu Ducati. Trudno powiedzieć czy Valetino Rossi byłby zadowolony z tej opcji bezpieczeństwa, ale jak donoszą nasze jaskółki, inżynierowie wysłuchali jego propozycji głęboko modyfikując nowość 2015 roku.
Design - zjawiskowy
Cóż, widać że jest zjawiskowy jak finałowa, taneczna para w „Tańcu z gwiazdami” - Ania Wyszkoni i Jan Kliment. Szczególną uwagę przykuwa prawa strona motocykla z krótkim tłumikiem i układem wydechowy 4-2-1 z… tytanu, doskonale wyprofilowany zbiornik paliwa (stopy aluminium) i tylny wahacz ze stopów magnezu. Z kolei przód, z lampami ksenonowymi, jedni kochają, inni żądają poprawek krawieckich.
Trybolodzy z kolei docenią niemałe zamieszanie wokół zmodyfikowanego silnika. Nadal to rzędowa „czwórka” podparta zmodyfikowanym wałem korbowym z czopami w układzie crossplane. Wprawdzie to już było, ale obecne materiały - najprawdopodobniej - pochodzą z kosmicznych laboratoriów NASA. Warto przy okazji zastanowić się, jak ta zaawansowana technologia została upakowana pomiędzy nogami kierowcy. Wolnossący silnik 200KM, krzyżowy wał korbowy, korbowody ze specjalnego stopu tytanu, zmieniony stopień sprężania, tłoki z kutego aluminium, panewki ze specjalnych stopów łożyskowych (z dodatkiem kadmu, arsenu, niklu i telluru) – wszystko to brzmi dość tajemniczo, ale jak twierdzą inżynierowie ma przekonać niedowiarków na torze o wyjątkowości tej konstrukcji.
fot. Yamaha Motor USA
Skoro tak, odezwą się głosy, po co budować takie gorące klimaty w motocyklu sportowym? Przyznajmy, wyglądającym jak killer w mieście. Odpowiedzi można długo szukać, aczkolwiek "ego" takiego właściciela będzie zaspokojone. Jeśli nie, to mamy ripostę – otóż Kawasaki już przygotowuje model H2 Ninja o mocy 300KM! */ Wszak nie każdy może powiedzieć, iż jego najlepszy „przyjaciel” potrafi wyprodukować 1KM przypadający na kilogram masy motocykla (z pełnym zbiornikiem i olejem YZF-R1 waży 199 kg). Yamaha doszła już doszła do Rubikonu i nawet następcy Juliusza Cezara nie potrafią jej przekroczyć ze swoimi legionami (czytaj: najnowszymi motocyklami).
Czy nowa Yamaha R1 przekroczy Rubikon? Tego nie wiemy, bo inni artyści już szykują dopalacze. Dla przykładu Aprilia RSV4 RR (201KM), wspomniane już Kawasaki H2 Ninja (300KM), Suzuki GSX-S1000F (producent celowo nie podaje mocy) czy Honda RC213V-S (jak wcześniej). Ten ostatni model ma być uliczną zabawką Marc Marqueza, tegorocznego mistrza świata MotoGP, zatem musi mieć czym oddychać. Jednym słowem Yamaha dopiero uruchomiła wyścig zbrojeń. Oznacza to, że nie wszyscy gracze przekroczą wspomniany Rubikon. Jednym się uda, jak Cezarowi, inni znów pozostaną na brzegu.
*/ moc jest ważna, ale nie najważniejsza w torowych potyczkach
Szczegóły techniczne modelu YZF-R1:
- nowy, 4-cylindrowy silnik z wałem korbowym krzyżowym o pojemności 998 ccm, rozwijający moc 200 KM;
- nowoczesne elektroniczne systemy sterujące;
- 6-osiowy moduł bezwładnościowy z żyroskopem/czujnikami przyspieszenia (przetwarzanie danych w technologii 3D);
- system kontroli trakcji monitorujący kąt pochylenia motocykla/system kontroli uślizgu;
- system zapobiegający unoszeniu przedniego koła podczas przyspieszenia i system kontroli startu;
- wyścigowy układ ABS/zintegrowany układ hamulcowy;
- aluminiowa rama typu Deltabox z małym rozstawem osi;
- masa 199 kg z płynami;
- kratownicowy wahacz/tylny stelaż ze stopu magnezu;
- ryby jazdy zmieniane jednym przyciskiem;
- nowy zestaw wskaźników z ciekłokrystalicznym wyświetlaczem TFT.
Krzysztof Golec, autoflesz.com
zdjęcia: Yamaha Motor USA, You Tube
{youtube}dTiebMMAyxk{/youtube}