Prezentowany model był już na kilku wystawach w Polsce, ostatnio był widziany na targach „Auto Nostalgia 2019”. Później była (i nadal jest) pandemia, ale model ten zawitał do Galerii Sudeckiej w Jeleniej Górze. Tam to cudo udało się zarejestrować jednemu z naszych Czytelników. Dziękujemy!
fot. Adrian / automobil miał różne przydomki, najbardziej znana ksywka to "Tin Lizzie", czyli "Blaszana Elżunia"...
Niestety, oprócz kilku zdań dot. jego wykorzystania w Wojsku Polskim i szczelnego ogrodzenia niewiele wiemy. Po wojnie odnaleźli ten pojazd studenci, był niesprawny technicznie, ale posiadał oryginalne blachy i silnik.
Dziś trudno stwierdzić definitywnie i ostatecznie, jak w „Milionerach”, jak zakupiła ten pojazd rodzina Pędów, znanych kolekcjonerów oldskulowych samochodów. Ale w latach 90. ubiegłego stulecia zakupił ten pojazd obecny właściciel i dokonał cudów uzdrowienia, jak słynny Clive Harris. Trzeba powiedzieć, że było co robić. Nawet pikowana tapicera – produkowano ponoć do 1911 roku – została wykonana z najlepszej gatunkowo skóry, a szprychowane 21" koła z... drewna. Mówiąc krótko, to znakomicie odrestaurowany model z 1924 roku.
fot. Adrian / Ford T rozwijał prędkość ok. 70 km/h i zużywał galon benzyny (4,5 l) na pokonanie 34-40 km
Silnik Forda T posiada pojemność 3,0- litra, moc 22,5 KM, tyle mniej więcej, ile nasz poczciwy Fiat 126p 600 ccm. Jak się okazuje, jest to jedyny egzemplarz Forda T w Polsce, odrestaurowany, jeżdżący i powodujący gęsią skórkę i kolekcjonerów.
Co nieco z historii Forda T
Henry Ford nie zaprojektował tego modelu sam, ale miał zgrany zespół inżynierów i techników, którzy w 1906 roku wiedzieli co chcąc zrobić dla mas. Trzy lata od uruchomieniu swojej firmy Henry był już trzecim producentem aut w USA. Henry od początku chciał być najlepszy; miał pieniądze, ciekawe pomysły, ale nie znał się na samochodach. Tak, dokładnie tak!
W jego zespole znaleźli się: Childre Harold Wills artysta od podwozi i technik, duński emigrant Charles Emil Sorensen, zdolny rysownik węgierskiego pochodzenia Jozsef Galamb, księgowy Walter E.Flanders, elektromechanik Ed Huff, szef laboratorium metalurgicznego J.Kent-Smith, mechanik John Wandersee i kierowcy testowi Frank Kulick i C.J Smith.
fot. Adrian
Jak zobaczycie na zdjęciach produkcja blach nie była prosta. Tajemnicą sukcesu Forda było użycie hartowanej stali wanadowej. Była łatwiejsza w obróbce od stali węglowej, odporniejszej na zmęczenie i prawie trzykrotnie wytrzymalsza. Dzięki temu Ford T był dość tanim autem i – co ważne – pod koniec 1907 roku montaż (częściowy) dokonywał się już na taśmie.
W październiku 1908 roku Model T miał nadwozie typu Touring, kilka miesięcy później wyczarowano Runabout, półzamknięty Town Car i otwarte Coupe. I to był sukces! Niektórzy z niedowierzaniem przyjmą informacje, iż model E Convertible Runabout (16 KM z 1909 roku) kosztował 425 dolarów.
Mylą się ci, którzy twierdzili, że jedynym właściwym kolorem dla tego modelu jest czerń. Początkowo Forda T oferowano w kolorach: czerwony, niebieski, zielony i szary. Jednak od 1912 roku wszystkie auta lakierowano na granatowo (z czarnymi błotnikami), a od 1914 roku tylko na czarno. Co ciekawe, wykorzystywano emalię produkowana w Japonii, była ponoć najlepsza.
fot. Adrian
Automobil produkowany globalnie
Ford T był pierwszym automobilem produkowanym w skali globalnej w: Kanadzie, W. Brytanii, Australii, Brazylii, Chile, Danii, Francji, Hiszpanii, Irlandii, Japonii, Meksyku, Niemczech, Norwegii i... w Polsce.
Schyłek produkcji przyszedł dopiero w 1927 roku, sprzedaż drastycznie spadała, gdyż choleryczny Henry Ford nie chciał dokonywać żadnych zmian w toku produkcji. Dziś mówi się o liftingu i wyższej (zwykle) cenie). Wtedy Ford nadal był najtańszym autem na rynku. Koniec produkcji oznajmiono w 1932 roku.
redakcja autoflesz.com
Źródło: Radosław Borowicki "Historia motoryzacji według Forda Modelu T"