Tym razem coś ciekawego dla zmotoryzowanych lubujących się nie tylko w drzewkach bonsai, rododendronach, ale także w zbroi samurajów. Jadąc z Borowic w kierunku Przesieki mijamy stromy dojazd do ogrodu japońskiego Siruwia. Wyboista droga (jednokierunkowa, 1,5 km) prowadzi do pięknego ogrodu państwa Kurowskich. Nie musisz się przejmować podróżniku, że inne samochody pojadą z góry, tą samą drogą. Ruch wymyślono tak, aby z parkingu Siruwii zjechać na drogę do Podgórzyna zupełnie inną (bezkolizyjną), górska droga.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
To pierwsze zaskoczenie dla kierowcy, który zawita tu z rodziną... po raz pierwszy. Drugi, z pewnością, czeka przy kasie – bilet normalny kosztuje 65 zł. Drogo, tak mówi większość turystów, gości i podróżników. Nam też wydaje się, że drogo, ale można tu przebywać cały dzień, z dziećmi i czworonożnym pupilem. W cenę biletu wliczony jest przewodnik, poczęstunek japońskimi napojami, a jak będziecie mieli szczęście, traficie na pokazy grup rekonstrukcyjnych. W niedzielę jest tak dużo przyjezdnych, iż trzeba szukać miejsc parkingowych, a to już nakręca u zmotoryzowanych podwyższone ciśnienie. Cholesterol spada, gdy dowiecie się, że parking jest - jeszcze - bezpłatny.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Od razu powiemy, że nie jesteśmy znawcami drzew, kwiatów i innej roślinności udostępnionej do zwiedzania. Ogólnie jest pięknie, klimatycznie wyjątkowo spokojnie. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, nawet bogatą kolekcję zbroi japońskich samurajów; ponoć największą w Polsce. Ci co chcą znaleźć niedociągnięcia, oczywiście je znajdą (oczka wodne zapomniały już o czyszczeniu, toalety są tylko z nazwy, japońskie drzewka bonsai głowy nie urywają, mętna woda w zaaranżowanych stawach).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W opiniach Google internauci wystawili ocenę 4,2, a z ciekawszych recenzji przeczytaliśmy: „Miejsce ciekawe, ale bilet za 65 zł od osoby to gruba przesada. Za tę cenę powinno być "wow", było tylko "ok”.
Przed wejściem głównym stoiska ze słodyczami i alkoholem, oczywiście z japońską metką, ale również jest drogo. Dla przykładu lody 28-32 zł, oryginalne japońskie pałeczki (bez ceny), sake (bez ceny). Uwaga do administratora strony - warto poprawić cennik główny na stronie internetowej, aby turyści nie byli zdziwienie przed kasą.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Jeśli chodzi o dojazd, to jak powiedzieliśmy nie jest trudny, ale w okresie deszczowym wjazd na stromą górkę, bez napędu 4x4 jest dość ryzykowny. Parking zaś jest nadal w budowie.
Nasza ocena: 4 gwiazdki/ 5 możliwych
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Ciekawa historia tego ogrodu
Teren pod przyszły ogród wybrano z pomysłem i wiedzą budowlaną już latach 80. ubiegłego wieku. Tu były naturalne poniemieckie wzgórza, skałki i... przepiękny widok na Karkonosze.
Państwo Kurowscy myśleli na początku o działce turystycznej, dopiero później pojawił się pomysł z agroturystyką. Warto dodać, że taki pomysł zaświtał także ludziom spragnionym odskoczni od wielkiego miasta, dlatego w wielu podjeleniogórskich - umówmy się - wsiach (Zachełmie, Podgórzyn, Przesieka a ostatnio cudowny Staniszów) budują swoje letnie domy coraz bogatsi Polacy – oj, przepraszamy – to już wille i hacjendy, o wiele ciekawsze (z dużą przestrzenią i zielenią) niż w podwarszawskim Konstancinie. To raj dla lekarzy, prawników, architektów i Polaków zarabiających znacznie, znacznie więcej niż przeciętna krajowa. Ale dzięki temu turystyka i agroturystyka, w tym Dolina Pałaców i Ogrodów, znów zaczyna odżywać, a pałace wstają z kolan.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Wróćmy jednak do państwa Kurowskich, większość pałaców i ogrodów pałacowych w Kotlinie Jeleniogórskiej zakładana była w stylu francuskim i angielskim, ale według właścicieli nie pasowała do karkonoskiego terenu z licznymi granitowymi, masywami skalnymi. Wybór, po przeczytaniu fachowej literatury, padł na ogród w stylu japońskim. Prac rewitalizacyjnych na 1,5 ha działce było sporo. Już samo nawiezienie 50 tys. ton kamieni i skał granitowych (bazaltowych) wymagało dużej wiedzy budowlanej.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W koncepcję ogrodu zaimplementowano rosnące tu dorodne buki, dostojne dęby, brzozy i wierzby. Dokonano nasadzeń innej roślinności nie tylko z Japonii, ale również z Azji i Ameryki Północnej, gdyż nie wszystkie rośliny dobrze znoszą podgórski klimat na wysokości 600 m n.p.m. Znajdziemy tu bowiem klony palmowe z Azji i gunnery olbrzymie z Peru, są też wiekowe rododendrony, różaneczniki i wspomniane drzewka bonsai.
„Prostota i naturalność stały się niepodważalną dewizą naszego ogrodu. Nazwaliśmy go Siruwia, od imienia Sylwia” - czytamy w opisie ogrodu państwa Kurowskich
W lipcu 2014 roku ogród otworzono dla wszystkich chętnych, a informacja turystyczna i stosowne drogowskazy kierują bezbłędnie w to urokliwe miejsce.
„Nasza fascynacja Japonią nie ogranicza się tylko do filozofii tworzenia ogrodów. Jesteśmy zauroczeni kulturą i historią Kraju Kwitnącej Wiśni, dlatego z czasem nazwaliśmy nasze miejsce Małą Japonią, bo prezentowana tematyka zaczęła wykraczać poza ogród i roślinność” - piszą właściciele
„Stworzyliśmy muzeum, w którym można podziwiać największą w Polsce kolekcję zbroi japońskiej. Można w niej zobaczyć oryginały oraz unikatowe repliki zbroi z epoki Edo (XVII – XIX w.). Chlubą naszej kolekcji jest unikalne 800 – letnie dzieło sztuki: miecz Tachi z epoki Kamakura (XII – XIV w.) – z dumą mówią Sylwia i Jakub Kurowscy
Naszym zdaniem - polecamy to miejsce zmotoryzowanym, z dziećmi i czworonożnymi pupilami. Czy będzie taniej? Cóż, raczej nie, ale i tak warto zobaczyć ten ogród a w szczególności zbroje japońskich samurajów. Podpowiadamy, to miejsce także dla podróżujących rowerami, w tym elektrycznymi, którzy zostawiają swoje auta i... wyciągają dwa kółka z SUV-a. To nowa moda, która znajduje naśladowców także wśród seniorów. Zatem - na karkonoskie szlaki!
Jeśli mówimy, choć krótko, o szlakach rowerowych, to warto zapuścić się na Drogę Sudecką (wyjeżdżając z Borowic w lewą stronę, pod górkę). Tu kolejna droga dla rowerów, po drodze Obóz Katorżniczej Pracy Przymusowej nr 374 Hain, cmentarzyk pomordowanych i zakatowanych przy budowie tej drogi, a także przepiękne meandry (kaskady) Myi, gdzie można się ochłodzić, a nawet wykąpać w zimnej, ale krystalicznie czystej wodzie. Jakby tych atrakcji było mało, to w samych Borowicach, jest lapońska wioska Kalevala i cudny kościółek pw. Matki Bożej Fatimskiej.
redakcja autoflesz.com