Borne Sulinowo - Sylwester 2022/2023 inny niż wszystkie!

Borne Sulinowo, Sylwester' 2022. O tym tajemniczym miejscu, przynajmniej do chwili opuszczenia  garnizonu przez wojska b. ZSRR wiedziano niewiele, bądź wcale. Dopiero 17 września 1993 roku,  dowódca Północnej Grupy Wojsk, generał Leonid Kowaliow zameldował prezydentowi Lechowi Wałęsie zakończenie wycofywania wojsk radzieckich z Polski. Z garnizonu Borne Sulinowo ostatni żołnierze opuścili to miejsce w październiku 1992 roku - ale tak naprawdę, dopiero 17 września 1993 roku. Niewielu pamięta, że to pokłosie prezydentury Lecha Wałęsy. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / "Dom Oficera" - za czasów niemieckich/ "Garnizonowy Dom Oficera" - za czasów radzieckich. Obiekt reprezentacyjny zbudowany przez Niemców w latach 1935-1936. W latach 1936-1945 pełnił rolę kasyna oficerskiego dla oficerów Wermachtu. Prowadzono tu także wykłady i szkolenia dla artylerii i wojsk pancernych dowodzonych - między innymi - przez gen. Heinza Guderiana. W czasach sowieckich był tutaj Dom Kultury dla oficerów i ich rodzin, w środku była sala balowa, restauracja, biblioteka i sala koncertowa (na ok. 1000 miejsc). Podczas pożaru (mówiąc dokładniej... podpalenia w lutym 2010 roku) zniszczeniu uległa więźba dachowa i wspomniana sala balowa. Obecnie obiekt czeka na rewitalizację, jest wprawdzie  własnością prywatną, ale stan tego reprezentacyjnego budynku grozi zawaleniem!  To czego nie zniszczyli Niemcy, nie rozkradli Rosjanie, zniszczyli i podpalili szabrownicy... 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / takie wyposażenie ma jedna z tutejszych restauracji. Najpierw nazywała się Rossija, obecnie Gościniec Borne Sulinowo... ...

Rosjanie, tuż po II wojnie światowej,  stacjonowali w 59 garnizonach w 21 (ówczesnych województwach naszego kraju). Korzystali z 13 lotnisk, posiadali bazę morską, 6 poligonów i 8000 obiektów! Jednym z nich, bardzo ważnym, było Borne Sulinowo. Miasto zamknięte, niewidoczne na mapie Polski.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / cmentarz żołnierzy radzieckich i ich rodzin...

Po II wojnie światowej, gdy żołnierze niemieccy opuścili garnizon bez walki, a stacjonujące w okolicznych lasach jednostki Armii Czerwonej zajęły ten atrakcyjny teren  i utrzymały jego wojskowy (militarny) charakter przez kolejne 47 lat, tworząc silnie  strzeżoną bazę Północnej Grupy Wojsk Radzieckich. Czy było to zaplanowana operacja wojskowa? Zdania są podzielone, ale szybko posuwająca się ofensywa Armii Czerwonej na Berlin zahaczyła lotem koszącym o ten garnizon. O tak już zostało!

Co ciekawe, w ewidencji gruntów gminy Silnowo obszar ten figurował jako „tereny leśne”. To oznaczało, że miasteczko  zostało zamknięte, nieobjęte jurysdykcją polską; wojskowi mówią nawet, że zostało  wycięte z terytorialnej struktury RP do 1992 roku. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com /Jezioro Pile - przed wojną wyspa miała niemal dwukrotnie większą powierzchnię, a jej zachodnia część zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Według jednej z hipotez, nastąpiło tu zjawisko zapadnięcia części dna jeziora, w efekcie czego spory fragment wyspy znalazł się kilkanaście metrów pod wodą. Druga hipoteza  sugerujących, że mogła nastąpić tu  eksplozja materiałów wybuchowych, które były składowane w tym miejscu przez Wermacht...  przed 1945 rokiem. Podwodne osuwisko jest spenetrowane przez płetwonurków i stanowi poligon doświadczalny dla tej formacji. Oficjalnie eksploracja dna jest zakazana...   

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Klasztor sióstr Karmelitanek Bosych. Bryła zewnętrzna ciekawie wkomponowana w budynek koszarowy zrewitalizowany po Armii Czerwonej. Niestety, wejście do środka klasztoru jest zamknięte, czynna tylko kaplica klasztorna...

Rzeczywiście, tereny leśne, liczne jeziora, nieużytki rolnicze, wrzosowiska i mokradła stanowią idealne miejsce na takie zamaskowane tereny wojskowe. Niemcy, którzy byli właścicielami tych terenów przed wojną, doskonale wybrali teren i urządzili tu ośrodek szkoleniowym w tym wojsk pancerny gen. H. Guderiana. Co ciekawe, Adolf Hitler był tu aż dwa razy! 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / "Garnizonowy Dom Oficera"... w środku - niektórzy mówią, że już nie ma środka...

Do tematu będziemy wracać, gdyż pozostałości po Armii Czerwonej są aż nadto widoczne, niemniej pokazujemy to, co udało się nam zanotować w kadrze w ostatnim dniu 2022 roku. Dodajmy, w świetle brutalnej agresji Rosji na Ukrainę zupełnie inaczej układa się optyka i ocena - niezwyciężonej Armii Czerwonej. 

Willa gen. Heinza Gederiana - dziś, po ewakuacji wojsk radzieckich, to przysłowiowa ruina. Trudno odpowiedzieć, dlaczego ta willa znalazła się w opłakanym stanie. Jej właściciel zawiesił tylko tabliczkę "Na sprzedaż". 
Willa Guderiana, a właściwie, to co po niej pozostało  znajduje się przy ulicy Jeziornej i jest opatrzone tabliczką "ciekawostka", dla ciekawskich - intrygujący obiekt, podobno z doprowadzonymi mediami,  jest nawet parking na kilka samochodów. Niestety willa powoli, ale systematycznie niszczeje i czeka na nowego nabywcę.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / to co pozostało po willi Guderiana, dlaczego taki stopień zniszczenia - w 1990 roku, dwa lata przed opuszczeniem budynku przez wysokich rangą oficerów radzieckich doszło do pożaru (nie mówi się tego wprost, ale - podpalenia); fot. 3 fotopolska.eu - tak wyglądała willa w latach świetności... 

Willa ta, jak większość najciekawszych obiektów,  została zbudowana przez Niemców w latach 30. XX w. W czasie ich stacjonowania (do kwietnia/maja 1945 r.) była obiektem  reprezentacyjnym (nadbudówka szachulcowa); tu   bywali ważni  dowódcy III Rzeszy. Jedną z takich osób był gen. Heinz Wilhelm Guderian, naczelny dowódca wojsk lądowych. Tak, to ten generał, który stąd dowodził atakiem wojsk na Polskę we wrześniu 1939 roku. To ten, którego wojska zostały odparte pod Wizną, dzięki bohaterskiej obronie kpt. Władysława Raginisa. Nie ma twardych dowodów, iż willa ta była też kwaterą Adolfa Hitlera, który był dwa razy w Bornem Sulinowie. Nie ma zaś potwierdzonych dowodów, iż Hitler był tu wcześniej na tzw. leczeniu po obrażeniach z I wojny światowej (zatrucie gazem bojowym).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / willa gen. Dubynina, dziś własność prywatna...

Willa gen. Dubynina* 
Garnizon, w tym poligon i większość budynków w Bornem Sulinowie (niem. Gross Born)  w latach 30. XX wieku zbudowali Niemcy (w b. krótkim czasie), wykorzystując przy okazji najemnych pracowników z Polski. Ale komendant garnizonu musiał gdzieś mieszkać, raczej nie „gdzieś” tylko w reprezentacyjnej willi. W latach 1935-1944 miejscem zakwaterowania ówczesnego dowódcy garnizonu, gen. Wilhelma Thoferna była właśnie  ta okazała willa, sprzedana całkiem niedawno (w 2014 roku) przy ul. Jeziornej 16. Cena nie była wygotowana, ale znacznie więcej pochłonął remont i rekultywacja terenów zielonych. 

Willa była też rezydencją kolejnego (radzieckiego) komendanta garnizonu tuż po wojnie. Głównie należała do gen. Dubynina, dowódcy Północnej Grupy Wojsk Radzieckich. Pan generał tak sobie upodobał to miejsce – z widokiem na jezioro Pile, że po wyborach w Polsce, od czerwca  1989 robił co mógł, aby odwlec wycofywanie swoich wojski z Bornego Sulinowa. Już wtedy rosyjska armia była cieniem samego siebie, ale odcinała kupony od wielkiego zwycięstwa w II wojnie światowej.  Czy już wtedy gen. Dubynin,  spadkobierca zwycięskiej Armii Czerwonej,  czuł się niezwyciężony, a może oszukany przez twardogłowych polityków Kremla?

*/ Wiktor Pietrowicz Dubynin - w lipcu 1989 mianowany dowódcą Północnej Grupy Wojsk i pełnomocnikiem Rządu ZSRR do Spraw Pobytu Wojsk Radzieckich w Polsce. Dzięki swojej wrodzonej empatii doprowadził do tego, że ostatnie jednostki wojsk rosyjskich opuściły Polskę dopiero 17 września 1993. W 1992 r. w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” stwierdził, „(...) że 14 grudnia 1981 r. Armia Czerwona dokonałaby zbrojnej interwencji”.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Tankodrom, inaczej miasteczko widmo, jak pobliskie Kłanino

Tankodrom - główne budynki nadal stoją  przy ul. Towarowej, stoją jak widmo, po wybuchu bomby. Miejscowi przewodnicy twierdzą, że miały przetrwa nawet wybuch bomby atomowej. W czasach garnizonu (niemieckiego i radzieckiego) było to zaplecze  logistyczne.  Znajdowały się tam magazyny żywnościowe, mundurowe, magazyny części zamiennych do pojazdów, warsztaty naprawcze, a także magazyny amunicji z ochroną wojskową. Magazyny (także silosy) były podpiwniczone, z szybami windowymi i rampami wyładunkowymi/załadunkowymi; tuż obok była bocznica kolejowa. Jak już Niemcy coś robili, to profesjonalnie, z dożywotnia gwarancją... 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Tankodrom, inaczej miasteczko widmo, jak pobliskie Kłamino. W bliskim sąsiedztwie muzeum sprzętu wojskowego i poligon dla ciężkich pojazdów...

Dziś, obok działającego poligonu, to jedynie obiekty stanowiące ciekawą inscenizację do filmu wojennego, a także ulubione klimaty podczas  Międzynarodowego Zlotu Pojazdów Militarnych (corocznie w pobliżu Tankodromu).  Jadąc  w kierunku Tankodromu można prześledzić - malunki i zdjęcia na murze - całą historię garnizonu udokumentowaną przez archiwistów Urząd Miasta. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Urząd Miasta Borne Sulinowo (niem. Gross Born), za czasów radzieckich najważniejszy budynek sztabowy...

Ciekawostki
Niektórzy, dla których celebrycki lans jest jedynym punktem odniesienia, mówią,  iż nic tu ciekawego nie ma. Być może dla nich nic nie ma! Owszem nie znajdziecie tu restauracji Magdy Gessler, sieci sklepów Diora, biura poselskiego czy zamku Śpiącej Królewny... znanego z paryskiego Disneylandu. Nie wszystko udało się nam zobaczyć, ale to co już przedstawiliśmy jest ciekawostką samą w sobie z okresu II i III RP. Borne nadal pilnie strzeże swoich tajemnic i staje się miasteczkiem wielokulturowym, aczkolwiek wszyscy się tu znają i mówią - na szczęście - jednym, polskim językiem.

Podziemne miasto – być może, to legenda, jak ta o „złotym pociągu”. Miejscowi, którzy zasiedlali to miasto po 1993 roku mówią zgodnie – tu nadal istnieje system bunkrów,  tuneli, korytarzy podziemnych, połączonych bezpośrednio umocnieniami Wału Pomorskiego. Jak dotąd ich nie odnaleziono, bo nie można eksplorować poniżej 4,5 m!  Można jedynie domniemywać, że skoro w Gross Born stacjonowały jednostki dywizji pancernej gen. Heinza Guderiana tuż przed atakiem na Polskę (a wcześniej - najprawdopodobniej - przebywał tu na leczeniu Adolf Hitler), to musiały być wojskowe umocnienia, tajemnice, sensacje XX wieku.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / od 1993 roku, jedno z najmłodszych miast w Polsce dostało nowe życie. Żyje się tu spokojnie, a atrakcje, żywa historia i czysta woda jeziora Pile zachęcają do odwiedzania Bornego Sulinowa przez cały rok. Latem jest wyjątkowo atrakcyjnie i względnie tanio...

Głowice atomowe - dopiero po opuszczeniu Bornego Sulinowa, Polacy dowiedzieli się, że jednostki radzieckie utrzymywały w gotowości rakiety z głowicami atomowymi. Przypomnijmy, przez lata komunistyczne  władze PRL i ZSRR utrzymywały, że nie było ich w Polsce. My to znamy, podobnie było z tajnymi więzieniami CIA w Starych Kiejkutach, a pytany o takie ciekawostki b. prezydent Kwaśniewski i b. premier Miller – z zimną krwią i rubasznym uśmiechem zaprzeczali (do kamery).
Wiele twardych dowodów na temat broni atomowej dostarczył IPN. Z tych odtajnionych dokumentów przez b. min. Sikorskiego, dot.  operacji „Wisła” wynika, że supertajna umowa pomiędzy polskim, a radzieckim ministrem obrony z 1967 roku zakładała składowanie w Polsce  178 radzieckich głowic atomowych. Jedną z trzech baz, które miały je przechowywać była Brzeźnica-Kolonia, oddalona od Bornego Sulinowa o kilkadziesiąt kilometrów. Dziś to rozszabrowane silosy i bunkry, szabrownicy ukradli nawet pancerne drzwi ważące 4,5 tony!

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Nadarzyce,  pomnik ku czci Obrońców Wału Pomorskiego

Rezydencje z historią - w  tym materiale wspomnieliśmy o pięknych, mających znamiona rezydencji willach (Dubynin, Guderian, Wilhelm Thofern) i budynkach specjalnych (Garnizonowy Dom Oficera). Dziś wiemy coraz więcej o tych tajemniczych rezydencjach. Dla przykładu, po II wojnie światowej i zajęciu miasteczka przez Armię Czerwoną, domki nad jeziorem  Pile były dzielnicą stricte oficerską (dziś to enklawa z tzw. generalskim polem biwakowym).
Tu pełnili służbę jedynie wartownicy ze słynnymi wtedy pepeszami (7,62 mm PPSz-41). Mówiąc prościej, bariera pomiędzy szeregowcami i oficerami, szczególnie oficerami starszymi była jak ściana z betonu; nikt z podwładnych nie miał tu wstępu.

Dlaczego o tym nadmieniamy, bo choć faktycznie nie ma twardych dowodów, iż w tej enklawie była willa specjalnie zbudowana dla Ewy Braun, kochanki, a później żony Adolfa Hitlera, to wiemy, że bawiła się w Garnizonowym Domy Oficera. Musiała zatem gdzieś odpoczywać. Jeśli tak,  to mieszkańcy wskazują na obecny budynek „Mariny” przy ul. Jeziornej 9 (dziś restauracja, na sprzedaż). Jeszcze trudniej wskazać na willę innego ważnego generała, a później feldmarszałka  Erwina Rommla, który na poligonie (w Bornym Sulinowie), z żołnierzami Afrika Korps ćwiczył różne manewry taktyki wojsk pancernych. Mamy jednak nadzieję, że i tę zagadkę urzędnicy pani burmistrz,  miejscowi przewodnicy, odkrywcy - rozwiążą. Nabywca takiej posiadłości z pewnością byłby dumny jak paw, bo zrobił dil  życia. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com /  "Marina" miejscowi wskazują na willę dla Ewy Braun, ale nie mamy twardych dowodów (jeszcze)...

Sporo napisaliśmy o zrujnowanym „Domu Oficera”, który czeka na lepsze czasy (po dwukrotnym podpaleniu).  Bawił się tu Adolf Hitler wraz z Ewą Braun, podobno (nie dotarliśmy do twardych źródeł) Leonid Breżniew i generał Wojciech Jaruzelski.

Oflag II D Gross Born-Rederitz - jadąc z Bornego Sulinowa w kierunku Nadarzyc natraficie  na obóz jeniecki - Oflag II D Gross Born-Rederitz.  Obóz górny i dolny zbudowali naziści, przebywało tam kilkadziesiąt tysięcy jeńców: polskich, francuskich, angielskich i rosyjskich. W październiku 1944 do obozu trafili również powstańcy warszawscy. Dostępne źródła i ich autorzy przekonują, że  przez  Oflag II D Gross Born-Rederitz przewinęło się ok. 50 tys. jeńców. My dotarliśmy do miejsca, gdzie w bezimiennych mogiłach spoczywają szczątki  oficerów, żołnierzy kilku narodowości. Miejscem tym opiekuje się Liceum Ogólnokształcące w Bornem Sulinowie im. Bohaterów Oflagu IID.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com /  Oflag II D Gross Born-Rederitz,  w tym miejscu jest dziś ścieżka edukacyjna...

Jedno z najbardziej tajemniczych miast w Polsce, jedno z najmłodszych
Miasto nie jest już strzeżonym garnizonem, jak jeszcze do niedawna Hel, ale po okresie napływu nowych mieszkańców (ok. 9 tys., otrzymywali grunty po preferencyjnych cenach, koszarowce, wille generalskie, substancję trwałą). Wielu nowych właścicieli wykupiło na własność całkiem atrakcyjne budynki koszarowe, czy wille pozostawione przez sowieckich generałów. Dziś to pensjonaty, hotele 3- gwiazdkowe, apartamenty, które z kolei przyciągają takich ciekawskich jak my. I trzeba przyznać, że nowe apartamenty, zmodernizowane koszarowce, rekultywowane  tereny są atrakcją samą w sobie. Nie spodziewaliśmy się, że tylu chętnych będzie tu na Sylwestra, nawet z Nowej Zelandii, Holandii, Wielkiej Brytanii czy Niemiec.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / miejsc pamięci po stacjonowaniu wojsk  niemieckich i radzieckich jest więcej...

Miasto żyje powoli, nikt się tu nie spieszy, miejscowi znają się od wielu lat, nikt tu nie wycina drzew, aby deweloper stawiał budynki pod wynajem. Jednym słowem - tu nadal jest wiele do odkrycia, eksploracji, a nawet zamieszkania. Są też szkoły podstawowe, Liceum Ogólnokształcące im. Bohaterów Oflagu IID, klasztor Karmelitanek Bosych, kościół pw. św. Brata Alberta, posterunek policji,  przychodnia zdrowia, prywatne muzeum wojskowości, a także Centrum Rehabilitacji SM czy Miejska Biblioteka Publiczna. Dodajmy, że miasteczko ma własną sieć centralnego ogrzewania, bardzo dobrą wodę pitną i jest częściowo skanalizowane (gaz, głównie z butli), czynsz dużo, dużo tańszy niż w Szczecinie, Bydgoszczy czy Poznaniu.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / 

„Caffe Sasza”
Być w Bornym Sulinowie i nie odwiedzić  „Caffe Sasza”, to jak być w Watykanie i nie zwiedzić świątyni św. Piotra. Wprawdzie widzieliśmy przybytek Saszy, Ukraińca będącego nadwornym fotografem Dywizji Witebsko-Nowogrodzkiej, ale z powodu licznych sylwestrowych zabaw nie byliśmy w środku.

Miejsce,  w którym obecnie Sasza ma swoją restaurację, to jeden z budynków  sztabowych garnizonu zbudowanych na potrzeby Wehrmachtu, a po II wojnie  - przejętych przez wojska radzieckie.

Oleksandr Pliven przyjechał tu wraz z żoną i córką w 1986 r. Rok przed definitywnym opuszczeniem przez wojsko Gross Born, rodzina Plivenów powróciła do Doniecka; wrócili po pięciu latach i zostali na dłużej,  otworzyli tu małą kafejkę.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / 

W 2005 r. Plivenowie kupili o wiele większy, znajdujący się w centrum miasta lokal – dawniej kasyno oficerskie. Miejscowi mówią wprost: barszczyk ukraiński, solianka (pycha), syberyjskie pielmieni, wareniki, blincziki i inne delicje smakują tutaj tak samo, jak wcześniej i nie mają sobie równych, a białoruski sok brzozowy i ukraiński kwas chlebowy są lekiem na większość dolegliwości.  Wygląda na to, że musimy tu wrócić i skosztować tych pielmieni i soku brzozowego.

A jak spędzają Sylwestra mieszkańcy i goście? Dla przykłady w hotelu  "Ania" i w "Gościńcu Borne Sulinowo" (jeden z pierwszych po wyjeździe Rosjan)  właściciele wspólnie przygotowali przedsylwestrową  zabawę, z jadłem, napitkiem i... ogniskiem. Całość pod gołym niebem, bez wieczorowych strojów i sukni balowych, zwyczajnie - jak turyści w Bieszczadach (i pewnie w Zakopanem). Do tego nastrojowa muzyka, catering i... zabawa do białego rano. Dziś  tj. w Sylwestra zabawa - oj, będzie z pewnością - przenosi się pod duże, wojskowe namioty, a turyści tradycyjni (ortodoksi) wybiorą większe sale. Oczywiście - już bez ogniska!

To prawdopodobnie jedyna taka relacja w internecie - na przełomie 2022/2023 roku. Nam się chciało, zupełnie inaczej niż wszystkim!

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.