Jak dotąd nie poruszaliśmy tematu polecanych restauracji, karczm, wyszynków z kulinarnymi smakowitościami. Dziś robimy wyjątek, zwłaszcza po wypadzie do pałacu w Kopicach, gdzie nie było nawet możliwości wypicia cappuccino. Gdyby kolarze Tour de Pologne mieli więcej czasu na rozpoznanie terenu po wyścigu, z pewnością nie ominęliby „Karczmy Polskiej” w Sosnówce. Działa prężnie od kilku miesięcy i z daleka wita motocyklistów, rowerzystów, zmotoryzowanych, nawet tych z kamperami.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W Karkonoszach zjeść gdzieś trzeba, tu powstało wiele nowych karczm, restauracji, barów, wyszynków. Większość z nich zaliczyliśmy w okresie popandemicznym, jedliśmy specjały szefa kuchni, ocenialiśmy zarówno wystrój lokalu, jak i obsługę, menu, klimat, możliwość zaparkowania auta. Dziś chcemy opublikować, po raz pierwszy, ten kierunek rozwijającej się turystyki. Zjeść na trasie trzeba, czasem nakarmić i napoić psa czy zaparkować bez obawy samochód.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Moglibyśmy już więcej powiedzieć o tych punktach gastronomii, rozwijających się każdego roku, z nadzieją na coraz wyższy poziom świadczonych usług, spełnienie oczekiwań zmotoryzowanych czy ciekawostek przyciągających kolejnych turystów na czterech kółkach, a ostatnio na trzech i dwóch kołach.
Dziś jednak o nowej, otwartej całkiem niedawno „Karczmie Polskiej” usytuowanej na trasie Cieplice Śląski-Zdrój (dzielnica Jeleniej Góry, kierunek Karpacz) a Miłkowem. Karczma wyróżnia się stylistyką w tyrolskim maskowaniu, w przedsionku drewniany karczmarz w regionalnym rynsztunku, z kuflem piwa.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Przechodząc dalej możemy zająć miejsce w stylowych izbach, przy kominku, albo przejść do wydzielonego tarasu na wolnym powietrzu. Polecamy to miejsce dlatego, że w upalne dni mamy tu duże parasole ochraniające przed słońcem, wypielęgnowane trawniki z wodą dla psów (właściciel zezwala na wprowadzenie naszych czworonożnych przyjaciół), są tu wreszcie drewniane stoły, nawet dla 6-8 osób, które mogą zamówić małe co nieco: bardzo smaczna jest tu świeża ryba (ponoć najlepsza w tej okolicy), schabowy z frytkami i zestawem surówek, żur, albo żeberka. Oczywiście są też inne dania w menu, choć na razie w skromnym wymiarze; ale właściciel obiecuje kolejne smakowitości szefa kuchni.
Można tu zajechać także na śniadanie, ponieważ karczma otwarta jest od godzin porannych (ponoć tak było na początku skromnego otwarcia). Przed karczmą funkcjonalny parking, bez obawy o przygody w razie deszczu można suchą nogą przejść do środka.
Ciekawostką tego miejsca są także artefakty, na razie stare narzędzie używane w kuchni (centryfuga tj. eksponat do oddzielania śmietany od mleka, albo wosku od miodu, dawne naczynia, stare odbiorniki radiowe, dawne meble używane w gastronomii). To może być nawet zaczyn lekcji historii dla dzieci szkół podstawowych, spędzających tu wakacje czy ferie zimowe. Widoki z tego miejsca na Karkonosze... bezcenne.
Właściciel jest zapalonym motocyklistą, choć jak nam powiedział woli szybsze motocykle z logo KTM. Być może uda nam się jeszcze wykonać krótką sesję zdjęciową z jego maszynami, przynajmniej nam to obiecał.
Być może, jeśli podjęte działania nowego właściciela przyniosą sukces powstanie tu skansen, albo muzeum starych motocykli, jak na dziedzińcu zamku w Karpnikach. To przyciąga młodych, jak i tych dojrzałych już motocyklistów, co myślą, że Harley-Davidson jest jedynym, najlepszym motocyklem na świecie.
Jakkolwiek by nie oceniać tego miejsca, trzeba życzyć powodzenia nowemu właścicielowi, z wyjątkowo empatyczną załogą (pani Barbara, pan Michał). Z pewnością tu wrócimy!
redakcja autoflesz.com