Prawie 240 lat historii – „Pałac na Wodzie” w Staniszowie k. Jeleniej Góry czeka na gości

Ferie to dobry okres na retrospekcję, zwłaszcza że nie musimy biegać po stokach za śniegiem. A skoro mamy więcej czasu wracamy do tematu "Pałacu na Wodzie", dawniej kolejnej rezydencji hrabiego von Reuss.  Wbrew opiniom niektórych gości Term Karkonoskich i krytykantów ”Pałac na Wodzie” funkcjonuje nadal, choć nie ma już tylu gości,  co w czasach rozkręcania biznesu przez poprzednich właścicieli państwa Tadajewskich. Ale po kolei...

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Łyk historii
"Pałac Na Wodzie", dawniej był tylko, albo "aż" kolejną rodową posiadłością rodziny von Reuss, zadbaną, mocno prestiżową, z pięknymi widokami  na Śnieżkę i dość dużym wzniesieniem zwanym potocznie Gołębnikiem. Tu wreszcie, jak twierdzą kronikarze, przebywała księżna Izabela Czartoryska.

Umówmy się, że Dwór Staniszów Dolny, według dostępnych zapisów powstał w drugiej połowie XVIII z polecenia Heinricha XXXVIII von Reuss. To on sfinansował w 1786 roku budowę kolejnego obiektu rodowego. Wybór był słuszny, tylko donator nie przewidział kolejnych losów tego Dworu Staniszów Dolny (dziś nazywany pałacem)  w kontekście ustaleń powojennych w Jałcie i Teheranie.

W Dolinie  Obiekt Pałaców i Ogrodów Kotliny Jeleniogórskiej nie brakuje ładniejszych, a nawet bardziej prestiżowych obiektów, które po głębokich przemianach ustrojowych w Polsce znalazły właścicieli, jakże często potomków (spadkobierców) b. właścicieli.

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Dawny PGR
Powiedzmy szczerze, wykorzystywane przez miejscowy PGR "dwór" (w czasie wojny), tuż po wojnie nie był zrujnowany. Można powiedzieć, że powojenny Ośrodek Doświadczalny (inseminacyjny z hodowlą  nowej rasy krów), zarządzany przez hr. Isajewicza działał prężnie. Wspomniany PGR, zresztą jeden z lepszych na Dolnym Śląsku,  także nie zgubił formy, ale reforma prof. Balcerowicza (likwidacja PGR-ów) totalnie zmienił stan rzeczy. Kradzieże, przewałki, wyprzedawanie ziemi za bezcen (miejscowym cwaniakom), a później tzw. słupom odcisnęło piętno na substancji trwałej tego miejsca nazywanego kiedyś dworem. Tego, czego nie udaje się ukraść, rozszabrować, spieniężyć niszczono fizycznie, jak opisywany niedawno "Pałac Kopice". Tak  zapuszczony dwór i czworaki czekały (długo) na swoich wybawców. Tymi najważniejszymi zostali państwo Tadajewscy, którzy dość mocno rozbudowano pałac, powstała sala balowa, stołówka i nowe skrzydło hotelowe z zabiegami SPA. Miał być nawet basen na wolnym powietrzu (dziś rosną tam chaszcze i krzewy), boisko do tenisa, a nawet b. właściciele wspominali o muzeum motocykli.

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Niestety, przeinwestowali, ślad po nich (i pożyczkach) zaginął, a pałac przejął na kilka lat syndyk. Szalejąca pandemia COVID-19 też dołożyła  traumatyczne akcenty. Pałac umierał! 
Nowi właściciele, rzadko widziani w "Pałacu na Wodzie” kupili to ciekawe,  historyczne miejsce, ale... No właśnie, nie inwestowali w rozwój pałacowego hotelu. Nawet dzić główne wejście palcowe nie przypomina dawnej świetności, odpadający tynk, destrukcja filarów nośnych (uwaga: grozi budowlanym tsunami), a przede wszystkim napis „restauracja” może odstraszyć gości i nowożeńców. Takich bali, wesel, przyjęć, jak dawniej już nie ma. Naszym zdaniem nie ma też  pomysłu na dalsze funkcjonowanie pałacu, jak np. w Staniszowie Górnym "Pałac Staniszów”.

Małe porównanie
Jednakże miejsce to zasługuje na więcej, dlatego główny architekt miejski powinien bliżej się przyjrzeć zabytkowi. Warto przy okazji zwrócić uwagę na inne, cenne zabytki w pobliskiej okolicy jak np. zamek w Karpnikach, pałac Paulinum  Dwór Czarne czy pałac w Łomnicy – z roku na rok coraz piękniejsze, a były ruinami umocnionymi (za  wyjątkiem wspomnianego Paulinum).

Jelenia Góra to piękne miasto, ale z przykrością stwierdzamy - źle zarządzane. Widać to po powodzi, żadnych działań, nie mówiąc już o sprzątaniu czy "ozdobach" na drzewach wzdłuż Bobru.

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Stan obecny
Niepokojące wieści już dochodziły o  pałacowych  włościach podczas wspomnianego, dwuletniego okresu w czasie pandemii:  nieogrzewane pomieszczenia, zamknięty odwiert termalny, wilgoć...  zrobiły swoje.

Wieś Staniszów dotąd nie ma kanalizacji, co należy uznać za duże uchybienie urzędników i funkcyjnych odpowiedzialnych za ochronę środowiska. Jest natomiast woda miejska i gaz, są inwestycje (schronisko młodzieżowe z boiskiem wielofunkcyjnym), totalne inwestycje deweloperskie, gminne i miejskie (Termy Karkonoskie, wille   nowobogackich, pobliski rowerowy park umiejętności tuż koło Balatonu, najpiękniejsze trasy rowerowe np. do Cieplic i Czarnego); jest  także zagospodarowanie wejście na górę Witosza i zamek Henryka (prywatny dzierżawca).

Przyznacie,  trochę tych inwestycji jest, ale najważniejszej (kanalizacji, oczyszczalni ścieków) nadal brakuje. Ponadto droga z Jeleniej Góry do Staniszowa zarządzana  przez funkcyjnych jeleniogórskiego magistratu i podlegająca prezydentowi miasta jest drogą przez mękę. Widać to jak na dłoni, w miejscu styku dogi zarządzanej przez gminę Podgórzyn (zadbana, rowy czyszczone, pobocza bez niebezpiecznych drzew) a - dla kontrastu - przez prezydenta miasta.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

"Pałac na Wodzie" musi dostać nowe życie
 Jeszcze podczas ferii (od 20 stycznia - 02 marca 2025 r.) goście „Pałacu na Wodzie"  musieli chodzić do pobliskiej gospody "Staniszówka” na obiady(!), bo w pałacu brakowało szefa kuchni i obsługi. Niedopatrzenie, irytacja właścicieli, a może zwyczajne nicnierobienie było przyczyną drastycznego odpływu turystów i gości.  Owszem, kilka miesięcy temu oddano Termy Karkonoskie (nadal niewykończone), tuż za "Pałacem na Wodzie”, które przejęły wiodącą rolę luksusowych apartamentów, z dwiema restauracjami, basenem, SPA i wygodami dla turystów z różnych zakątków kraju. Pamiętajmy jednak, że dawny właściciel Staniszowa hrabia von Reuss nie byłby zadowolony z takiego stanu rzeczy, pałac Staniszów (w Górnym Staniszowie)  kwitnie, ma pełną obsadę, nawet właściciel produkuje zmodyfikowany likier Echt Stonsdorfer  Bitter

Okiem stałego rezydenta w Karkonoszach (praktycznie dwa razy w roku) widać to jak na dłoni, pałac  Staniszów (Górny Staniszów; z krytym basenem i wykwintnym menu) ciągle ma okres świetności przed sobą. Właściciele (choć nie odpowiadają na e-maile)  państwo Dzida doprowadzili dawną posiadłość  rodu von Reussów  (niemal) do klasycznej perfekcji. Lubimy tu przyjeżdżać, robić zaskakujące zdjęcia czterech pór roku, korzystać z ładowarki do samochodów elektrycznych, przechadzać się parkowymi alejkami. Ostatnio kupiliśmy też wspomniany likier, produkowany w pałacowej manufakturze (ma nieco inną recepturę niż oryginał, ale jest niezły).  Brawo za pomysł i możliwość degustacji!

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / przypałacowy  staw już bez łabędzi i ptactwa, od dawna nieczyszczony...

Czego nam (i pewnie gościom) brakuje w "Pałacu na Wodzie"?
Przede wszystkim ręki gospodarza, to widać na zdjęciach, w pałacowym parku, w zapuszczonych oczkach wodnych (za czasów świetności robiono tu fantastyczne zdjęcia). Wymieńmy po kolei  co należałoby zmienić, o co zadbać: brakuje  rewitalizacji zewnętrznej substancji trwałej (ręki  mistrza kielni,  choćby od strony wejścia głównego z filarami), wymienić podarte przez wiatr reklamy, a ponadto: konieczność ogarnięcia obiektu od strony parkingu (wykop pod basen), natychmiastowa poprawa czystości w pokojach hotelowych, konieczna ręka pałacowego ogrodnika i elektryka. 

Niestety, szefowie odpowiedzialni za promocję pałacu i właściciele nie widzą potrzeby reklamy, nie podejmują wyzwań dot. życia kulturalnego w pałacu (koncerty, odczyty, spotkania z ciekawymi ludźmi, miłośnikami sztuki, pasjonatami). Wszystkie porady for free przekazaliśmy tuż po pandemii szefowej  PR-u, nic nie zostało wcielone w życie. 

Konkurencja w tym regionie jest duża, ale skoro właściciele utopili kilkanaście milionów złotych w zakup tego zadłużonego obiektu, a to tylko drobne na uruchomienie życia  w pałacowych komnatach. Co trzeba oddać pierwszy właścicielom -  rzeczywiście w środku budynku głównego pięknie odrestaurowanego przez najlepszych specjalistów, sztukatorów, malarzy, etc.  To wykonali  poprzedni właściciele  p. Tadajewscy. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Termy Karkonosze Resort & SPA  - konkurencja już działa... 

Wiosną i latem będzie coraz więcej rowerzystów, zmotoryzowanych, turystów, ale nawet oni muszą mieć zapewniony podstawowy klimat do odpoczynku. Tego nie zapewni(ą) pobliska fabryka butelek PET, śmierdzące strugi Lutynki, nieczyszczone stawy pałacowe. O tym, że nawet dzikie kaczki i pałacowe łabędzie odleciały tylko podpowiadamy. 

Potrzebne są inwestycje, pomysły na rozwój, a nie odcinanie kuponów od dni chwały. Jak to zrobić? Wystarczy zajrzeć do Karpnik (zamek), albo pałacu Lubiechowa (perełka powstała jak Feniks z popiołu). Warto posłuchać utworu Kayah z 2009 roku "Feniks z popiołu” i wszystko będzie jasne.

Pracy przed sezonem jest sporo, ale potrzebne są też chęci i niestety pieniądze. Wierzymy, że "Pałac na Wodzie” przetrwa chwilowy okres zadyszki, pozbędzie się grypy  i stanie się ikoną dawnej świetności rodu von Reussów.

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.