Wspominamy mistrzów kierownicy - Janusz Kulig

Dziś mija 10 lat od tragicznej śmierci Janusza Kuliga, jednego z najwybitniejszych polskich kierowców. Obok Mariana Bublewicza, Krzysztof Hołowczyca i Kajetana Kajetanowicza, to najzdolniejszy polski rajdowiec, który zginął przedwcześnie – na niestrzeżonym przejedzie kolejowym  w Rzezawie.

fot. archiwum

Był piątek 13  lutego 2004 roku. Janusz Kulig wracał do Krakowa, wybrał skrót i znany mu przejazd kolejowy. W tym dniu, było ciemno, padał deszcz, szlabany były podniesione, dróżniczka na posterunku. Fiat Stilo dosiadany przez Janusza wjeżdża na otwarty przejazd, świadkowie słyszeli tylko charakterystyczny stuk i stłumiony pisk opon. Zginął tragicznie mając tylko 35 lat.

Kulig był trzykrotnym mistrzem Polski, dwukrotnie zajął drugie miejsce. W 2002 roku został wicemistrzem Europy. Startował też w rajdowych mistrzostwach świata. W 2003 roku wygrał nawet rywalizację w klasie samochodów produkcyjnych na Rajdzie Szwecji, ale potem został zdyskwalifikowany. Jeździł pięknie technicznie, widowiskowo, szybko!

Z Renault Megane, napędzane na przednią oś zaprzyjaźnił się na dłużej. Był głodny sukcesu. Czasy, po odejściu wielkich koncernów tytoniowych (w tym marlboro) od rajdów,  zmusiły szukania nowych sponsorów. Kulig wybrał Fiata, ale nie zdążył   już podpisać kontraktu.

Przypominamy i jednocześnie czcimy pamięć naszych wybitnych mistrzów kierowcy. To także przestroga, bezwarunkowo zatrzymuj się przed przejazdem kolejowym, nawet strzeżonym! Wielokrotnie jadąc po Dolnym Śląsku przez słynną już Kapelę widzimy, jak lekceważąco podchodzą do tematu kierowcy. Jest znak STOP, wcześniej krzyż św. Andrzeja, a młodzi, jurni naśladowcy znanych mistrzów kierownicy wiedzą swoje. Zdążą! Przyjdzie taki czas, że nie zdążą!

 

redakcja autoflesz.com

Źródło: Tomasz Kalema, Eurosport

Publish modules to the "offcanvas" position.