Dzień Edukacji Narodowej - nieco więcej o etosie pracy nauczyciela

14 października przypada Dzień Edukacji Narodowej - święto nauczycieli, wychowawców, pedagogów. Święto ustanowione w 1982 roku, jako ukłon w stronę polskiej oświaty i nauczycieli. O tym dniu, pewnie wszyscy nauczyciele mówią podobnie – zasłużone święto,  kiedyś nazywane "Dniem Nauczyciela". Niestety dziś media mocno wypaczyły etos pracy belfra, a rodzice - przynajmniej niektórzy -  poddali się tej nieprawdziwej narracji.

  fot. Krzysztof Golec / mgr Justyna Superczyńska-Szarata, w dniu święta w Młodzieżowym Domu Kultury nr 2 w Bydgoszczy

- Zrobiono z nauczycieli oszołomów, którzy domagają się podwyżek. A tu chodziło o godność zawodu i godne życie – twierdzi Lukrecja Trzemżalska-Naganowska, emerytowana już nauczycielka

Nie ma sensu przypominać, jak wiele złego zrobiono podczas kwietniowych strajków nauczycieli, którzy odważyli się podnieść wreszcie głowy. Na początku solidarni byli niemal wszyscy, od prezydentów największych  miast - obiecujących zapłatę za czas strajku (nauczyciele byli obecni w szkołach, choć nie wykonywali pracy, świetlice jednak działały, a o tym niewiele się mówi), rodziców - aż po samych uczniów. Była już minister edukacji Anna  Zalewska  była po drugiej stronie barykady! Arogancja, buta, sztuczny uśmiech, półprawda - to tylko niektóre argumenty min. Zalewskiej.  Wyszło jak zwykle, a strajkującym nauczycielom nie wypłacono pełnych poborów. To boli! A dziś przewodniczący związku zawodowego ma czelność, po raz kolejny,  wkładać kij w mrowisko.  To oczywiste nieporozumienie, tak jak niskie zarobki nauczycieli.

- Są też tacy, którzy jawnym tekstem mówią, że nauczyciele to wałkonie i nieroby, co więcej, mają dwa miesiące wakacji – twierdzi kolejna emerytowana nauczycielka

Rząd swoje, a rodzice poddają się tej medialnej retoryce
Cóż, rząd nie szanuje tej grupy społecznej, patrzy przez różowe okulary, jak na małą grupę, za małą grupę, aby wpłynęła na  wyniki wyborcze. To kolejny błąd, gdy z pracy odchodzą nauczyciele wielu kierunkowych przedmiotów. To wiemy, ale kolejnym oponentem w tej grze są... rodzice. Niestety, roszczeniowi, by nie powiedzieć – nierozumiejący ewolucji młodego człowieka. W razie konfliktu stawiają pytanie – co zrobił nauczyciel lub szkoła? Sami... są bez winy, uważają iż  to szkoła ma wychowywać ich dzieci, oni mają zarabiać i zaspakajać zachcianki ucznia z drugiej czy trzeciej "B". Przy obecnej reformie – dodajmy – rewolucji, a nie ewolucji to wręcz niemożliwe. Ale wszystko co nowe musi  się dotrzeć!

Z psychologicznego punktu widzenia
Nie chcemy zanudzać, ale każdy z okresów rozwoju młodego człowieka jest ważny: prenatalny, niemowlęctwa, okres przedszkolny czy wczesnoszkolny.

- Życie prenatalne – to eksplozja zmian, okres, którego istotą jest ogromne, nigdy potem nie spotykane tempo rozwoju - dowodzi dr Żelisława Golańska, psycholog kliniczny

- W ciągu życia prenatalnego wykształcają się nie tylko narządy i system nerwowy, ale także powstaje zalążkowa świadomość, kształtuje się struktura osobowości człowieka, tworzą się również biologiczne uwarunkowania do kształtowania się niektórych aspektów osobowości, mających podłoże w funkcji i strukturze układu nerwowego - pisze dr Golańska

 Mniej więcej w trzecim roku życia, kiedy budzi się myślenie, dziecko zdobywa świadomość swojego istnienia.  Jest to początek tzw. okresu przekory – co znajduje odzwierciedlenie w pracach holenderskiego lekarza i psychiatry Bernarda Lievegoeda

- W wieku 4-6 lat określane są główne linie rozwojowe człowieka. Pewne rzeczy można w okresach późniejszych korygować, ale linie rozwojowe z tego okresu pozostają. To znaczy, że zasadniczy etap rozwoju jest już zakończony, choć wielu rodziców myśli o początku wychowania. Po około szóstym roku można już tylko korygować – twierdzi Marek Runowski, opoka .org.pl

- Dopiero po ukończeniu siedmiu lat życia, przy przejściu do drugiej klasy, dziecko wkracza w nową fazę rozwojową. Ciało podlega rewolucyjnym przemianom, przedszkolak – niczym poczwarka - przekształca się w dziecka w wieku szkolnym – mówi    Runowski, opoka .org.pl

To już dość stary pomysł Ministerstwa Edukacji Narodowej z 2013 roku, W Polsce, poprzedni rząd, wprowadził obowiązek szkolny od szóstego roku życia, dziś powrócono ponownie do 7-latków. Naukowcy odkryli, że wczesne posyłanie dzieci do szkoły nie wpływa dobrze na ich rozwój w późniejszych latach. 5- i 6-latki są mniej uważne, nadpobudliwe, co negatywnie wpływa na ich wyniki w szkole. Mówiąc wprost, nie wszystko co wymyślą urzędnicy w Unii Europejskiej jest najlepszym przykładem „do przeniesienia” do polskiej szkoły.
Jest jednak spora grupa zwolenników posyłania 6-latków do szkoły. I trudno się temu dziwić.

Spójrzmy na ten problem inaczej - ważne są wzorce a nie polimaty
Praktycznie odkąd pamiętamy swoją edukację, czy to  w okresie PRL-u,  czy w Rzeczpospolitej targanej już kilkoma reformami, niemal zawsze wspominamy swoich ukochanych nauczycieli. Szczególnie, aby nie powiedzieć „z namaszczeniem”, wspominamy tych co w szkole podstawowej zajmowali się naszym wychowaniem od klasy  I-III. Jakże często, pamiętamy też tych wychowawców, co jeszcze w przedszkolu głaskali nas po głowie i sadzali na kolana.  Dziś ponoć  już nie można...

Obecnie, przynajmniej dla młodych, coraz trudniej o wzorce. Tak przynajmniej uważają niektórzy dorośli. Niektórzy dostrzegają jedynie złe wychowanie, egoizm czy brak poszanowania godności i ideałów. Z całą pewnością, to nie jest sprawiedliwy i obiektywny osąd,  przynajmniej z kilku powodów.  Tylko jednym z nich jest fakt, iż młodzi znacznie szybciej i skuteczniej opanowali nowinki techniczne, a smartfony, laptopy czy tablety traktują jak klucz do przyszłości. Już jako nastolatkowe mają niemal wszystko, do tego bezstresowe życie, już na starcie spore wymagania.

To wszystko prawda, ale czy my wychowawcy, nauczyciele nie jesteśmy temu winni. Dziś mocno rzuca się w oczy kryzys obyczajowości  spowodowany bezkrytycznym przyjmowaniem  zachodnich wzorców i zachowań. Po części to wina mediów lansujących high life,  celebrytów i tematy zastępcze, gdy gra toczy się o coś więcej niż pozycja wokół własnego siedzenia. Jednym z takich tematów jest Tęczowa Europa.

Co zatem jest najważniejsze?
Z pewnością młodzież nie zastanawia się,  tak naprawdę, co  jest najważniejsze w życiu, a właśnie  o tym powinni przypominać i mówić nauczyciele. Co zatem jest najważniejsze? Odpowiedź chyba nie jest trudna, jak ta którą przed śmiercią wyjawił prof. Stephen Hawking (apokalipsa za jakieś 600, góra 1000 lat). Dla niektórych będzie to ciernista droga, często nawet droga na skróty. Wielu jednak filozofów  zajmujących się teraźniejszością i przyszłością, jak  śp. prof. Wolniewicz czy śp. prof. Karski  często wymieniali  takie wartości, jak: rodzina, miłość, przyjaźń, wierność, patriotyzm czy zwykła uczciwość. Oczywiście kolejność dla niektórych będzie inna, drudzy dodają jeszcze wiarę, wolność, potomstwo czy zdrowie.

Z naszego punktu widzenia, tj. nauczycieli którzy  codziennie mają styczność z młodym pokoleniem,  nasza młodzież wcale nie jest tak postrzegana, o czym niemal zawsze można się przekonać podczas cyklicznych imprez programowo-wychowawczych w szkołach,  jak również na forach, promujących samą Bydgoszcz i jej mieszkańców. To także kolejny impuls na oddzielny materiał podsumowujący popularny kiedyś  "Dzień Nauczyciela".

Krótko o KEN
Komisja Edukacji Narodowej - pierwsze w Europie ministerstwo oświaty, którego podstawowym  zadaniem była  reforma szkolnictwa w Polsce. Powołana  przez Sejm Rozbiorowy 14 października 1773 r. przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego,  o wiele lat wyprzedziła podobne rozwiązania w Europie.  Komisja działała w latach 1773-1794 i stworzyła ramową strukturę organizacyjną w oświacie (szkoły elementarne,  gimnazja aż po szkoły wyższe). Wprowadzono wówczas podstawy programowe takich dziedzin nauki jak: nauki przyrodnicze, historia, geografii Polski, nauka języka ojczystego czy  wychowanie obywatelskie.

Warto wiedzieć - dla poprawności nie tylko historycznej -  wprowadzony w 1982 roku Dzień Edukacji Narodowej, mylony jest z Dniem Nauczyciela. Od 1982, na mocy ustawy - Karta Nauczyciela*, obchodzone jako Dzień Edukacji Narodowej. Upamiętnia rocznicę powstania Komisji Edukacji Narodowej (KEN), utworzonej z inicjatywy króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, na mocy uchwały Sejmu Rozbiorowego z dnia 14 października 1773 .

*/ Dz. U. z 1972 r. Nr 16, poz. 114

 

redakcja autoflesz.com

 

Publish modules to the "offcanvas" position.