Szczyt NATO w Waszyngtonie w 75. rocznicę utworzenia Paktu Północnoatlantyckiego

Rozpoczął się szczyt NATO (od 09 - 11 lipca br.)  – odbywający się w 75. rocznicę utworzenia Paktu Północnoatlantyckiego. W tym epokowym wydarzeniu, jak nazwał to podczas rozpoczęcia Joe Biden, uczestniczą  przywódcy państw członkowskich, a także prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Polską delegację pod przewodnictwem prezydenta Andrzeja  Duda reprezentują: marszałek Sejmu Szymon Hołownia, szef MSZ Radosław Sikorski oraz szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.

 fot. REUTERS/Nathan Howard

Choć nie ma jeszcze tekstu ostatecznego, to wiemy iż Ukraina nie zostanie zaproszona – na tę chwilę – do NATO. To wiedział prezydent Ukrainy, ale jego obecność mocno podrażnia dumę zbrodniarza wojennego Władimira Putina, który możliwymi sobie sposobami już wydał przekaz, który do mediów przesłała Maria Zacharowa, szefowa propagandy Kremla. Ale o tym za chwilę.

Najprawdopodobniej we wspomnianej  deklaracji z kończącego się szczytu droga Ukrainy do NATO zostanie nazwana "nieodwracalną". Cóż, w dyplomacji oznacza to tyle, że jeśli Ukraina pokona wroga z pomocą państw członkowskich, to może przystąpić do NATO. Wiemy jednak doskonale, że Putin nie odpuści do tego, a ewentualne zaproszeniu Ukrainy  oznaczałoby konflikt otwarty z Zachodem. Trudno dziś przewidzieć, do czego zdolny jest Putin, ale nie oznacza to nic dobrego, zwłaszcza po ataku  – w dzień  rozpoczęcia szczytu - na szpital Okhmatdyt w Kijowie, gdzie były chore  dzieci. To kolejna zbrodnia dyktatora, który ciągle żyje w świecie przemocy, iluzorycznej pomocy Chin, Korei Pn. i niepokornego solisty  jakim bez wątpienia jest Viktor Orban.

Co ciekawe, zarówno prezydent Biden – coraz bardziej krytykowany – za chęć reelekcji, ale napierający na dalszą pomoc naszym sąsiadom,  jak również gotowość strony amerykańskiej do utrzymania kanałów komunikacji z Rosją, jest (mimo wszystko) gwarancją utrzymania Putina na smyczy. Gdy wybory prezydenckie wygra Donald Trump, wszystko może się zmienić jak w kalejdoskopie.
Najważniejszym celem Putina jest totalne zniszczenie Ukrainy i Ukraińców, przy czym ręka sprawiedliwości – przynajmniej na razie – jeszcze go nie dosięga. Przypomnijmy jednak sobie zakończenie II wojny światowej, wielu sprawców, decydentów, komendantów obozów koncentracyjnych... także nie zostało osądzonych (Ludwig Hahn, Kurt Franz,  Aribert Heim, Heinz Reinefarth,   Erich von dem Bach-Zelewski czy Josef Mengele). Ale czy zwycięzcy mają zawsze rację? Można przeanalizować choćby dyktatorów ostatniej II wojny światowej: Józef Stalin, Adolf Hitler czy Benito Mussolini.

Wojna w Ukrainie jest totalną porażką światowej polityki, stała się narzędziem mediów pokazujących całkowitą utratę człowieczeństwa, tragedię   ukraińskich rodzin, żołnierzy wziętych do niewoli i bestialsko katowanych, wreszcie gwałtów na niespotykaną skalę, bestialstwo najemników po stroni Rosji. Świat to widzi, przywódcy największych państw także, ale nawet papież nie potępił zbrodniarzy, a Viktor Orban Mimo to podaje rękę zbrodniarzowi.

Morale Ukraińców nadal jest wysokie, ale młodzi unikają jak tylko mogą poboru. Rosja nie ma  z tym problemu, problemem jest za to wypłata żołdu (także po śmierci rekruta, aprowizacja czy zaopatrzenie mundurowe). Tak naprawdę prezydent Zełenski nadal sprawuje prezydenturę w stanie wojny z Rosja, bo wybory w Ukrainie nie zostały rozpisane. Ma przy tym coraz więcej przeciwników, także w armii, co było widać po zmianach na głównych stanowiskach dowódczych.

Obecnie, przynajmniej mamy taką nadzieje, zaczynają się ocieplać stosunki polsko-ukraińskie, ale nawet dziś premier Tusk oczekiwał jasnego przekazy ws. jątrzących ran zaszłości. Niestety, nadal nie padły żadne konkretne słowa, co więcej, pamiętamy jak prezydent Ukrainy powiedział do kamery, że Ukraina nic nie jest winna Polakom i Polsce. To boli, zwłaszcza przy takiej gigantycznej pomocy ze strony Polski (uchodźcy, czołgi, samoloty, armatohaubice czy  finansowanie pobytu rodzin ukraińskich bez jakiegokolwiek wsparcia Unii Europejskiej). 

Tuż przed szczytem byliśmy świadkami m.in. jednego z najkrwawszych w ostatnim czasie ataków Rosji na Ukrainę. W zmasowanym ostrzale m.in. Kijowa, Krzywego Rogu czy Pokrowska zginęły dziesiątki osób. Tylko w stolicy Ukrainy życie straciły 34 osoby, w tym pięcioro dzieci, a ponad 120 odniosło obrażenia. Jak można wydać rozkaz zabijania bezbronnych a później być dobrym ojcem czy mężem w rubikonie iluzji?

Putin nie ma wielu sprzymierzeńców, ale ciągle pręży muskuły, myśli iż jest nieśmiertelny, nadal knuje intrygi i podsyca wojenną pożogę.  Na poligonie w Brześciu trwają manewry pod kryptonimem "Atak Sokoła", podobno biorą  w nich udział także ochotnicy z Chin. W niedawno podpisanej umowie z przywódcą Korei Pn. jest także zapis o ochotnikach gotowych - na rozkaz Kima - nawet na oddanie życia. Podobnie robili Japończycy, ale ich kamikadze nie odwrócili losów II wojny światowej (Filipiny 1944 rok).  

Rosję odwiedził niedawno premier Indii Narendry Modi, ale powiedział: "Śmierć niewinnych dzieci w wyniku wojny, konfliktu lub ataku terrorystycznego jest bardzo bolesna"; mimo to odwiedził dyktatora bez jakiegokolwiek oporu. 

Nawet Modi nie wierzy w zakończenie wojny na polu bitwy, potrzebne są rozmowy pokojowe. Siłę i dumę Putina można skruszyć tylko siłą, ale choć sygnatariusze państw NATO są zdeterminowani, to już pojawił się solista na firmamencie, który uzurpuje sobie prawa do rozmów między Rosją, Chinami i Ukrainą. Co ciekawe,  nie mając żadnych plenipotencji ze strony Zachodu, szarża  Orbana wywołała w Europie irytację. Putin (także Orban) otrzymał  czytelny  komunikat, choćby ws. weta przy ewentualnym rozszerzeniu NATO. 

NATO idzie za ciosem, jest już zgoda na wysłanie do Ukrainy F-16, są już przeszkolenie piloci. Według norweskich mediów Ukraina będzie posiadać łącznie 79 myśliwców F-16. (6 z Norwegii, 19 z Danii, 24 z Holandii oraz 30 z Belgii). Ukraina ma też zgodę Stanów Zjednoczonych na użycie broni średniego zasięgu, operującą na rubieżach Rosji i Krymu. Putin doskonale wie, że drony, rakiety a także samoloty ukraińskie mogą zadać kąśliwe uderzenia także na głębokich rubieżach Rosji. Jego atutem jest obsesyjny straszak w  postaci użycia broni nuklearnej. Ale NATO też ją ma, co więcej,  szczyt pokazuje integrację państw sygnatariuszy, niestety Putinowi nie udało się rozsadzić NATO intrygami, kontrolowanymi  dostawami ropy naftowej i gazu, przekonać nielicznych sojuszników, że mają rację.  

Mimo to reakcja Kremla była natychmiastowa. Rzeczniczka ministerstwa spraw zagranicznych Maria Zacharowa ogłosiła, że "przekazanie Ukrainie myśliwców F-16 to dowód na to, że Waszyngton przewodzi gangowi wojennemu". Jeśli Waszyngton przewodzi gangowi wojenne my, to kto przewodzi gangowi z Kremla?

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.