Izrael wykorzystał manewr wyprzedzający i zaatakował nad ranem Iran!

Izrael wykorzystał manewr wyprzedzający i zaatakował  Iran. Nad ranem SP Izraela, przeprowadziły zmasowany atak powietrzny myśliwców, w tym jedynego na świecie F-35 Adir. Atak uszkodził wiele obiektów wojskowych i cywilnych, a kilku ważnych dowódców zostało zabitych lub ciężko rannych.

 fot. GPO

Nad ranem 13 czerwca br. Izrael rozpoczął szeroko zakrojone ataki na Iran, których celem miały być irańskie  obiekty nuklearne i wojskowe. Operacja wojskowa wymierzona była w kluczowy zakład wzbogacania uranu w Natanz oraz obiekt w Parchin, gdzie miały być prowadzone badania nad bronią jądrową.
O ataku wiedział prezydent Donald Trump,  który znacznie wcześniej nawiązywał do dyplomatycznego rozwiązania  konfliktu i prac nad bronią atomową. Przypomnijmy, że w pierwszych miesiącach swojej prezydentury prosił nawet Władimira Putina o mediacje w tej sprawie. Iran nie chciał rozmawiać z pozycji siły i nacisków ze strony Stanów Zjednoczonych. Aż do dzisiaj...

Można sobie zadać pytanie dlaczego akurat teraz tak zmasowany atak na Iran? Cóż, wywiad izraelski Mossad miał swoje źródła, które wskazywały, iż prace  irańskich naukowców i fizyków jądrowych Iranu - nad bronią atomową - nabrały przyspieszenia. Nie chodziło bynajmniej o pokojowe wykorzystanie siły atomu. To już zaniepokoiło Benjamina Netanjahu, który doskonale wiedział, iż brudna bomba może być użyta przeciwko Izraelowi.

Dowodów nie ma, ale jest także inna teoria, otóż w niedzielę miały odbyć się irańsko-amerykańskie rozmowy w sprawie irańskiego programu nuklearnego. Ajatollahowie chcieli rozmawiać, ale nie chcieli żadnych nacisków  mających na celu ograniczyć (czy zaniechać)  programu jądrowego.  Izraelski atak zniszczył jakąkolwiek nić porozumienia, a przywódcy  już powiedzieli, że to jest stan wojny na który odpowie Iran i z pewnością jego sojusznicy.

Jest także trzeci wątek w tej układance dotyczący samego Netanjahu, do niedawna ściganego przez Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK).  Nad Netanjahu  ciąży miecz Damoklesa, oskarżany jest za przestępstwa korupcyjne,  nadużycia władzy, brutalizację wojny w  Strefie Gazy.  Wojna z Hamasem, jak również obecnie z Iranem popierana przez ekstremistyczne partie (w tym Rosję, Koreę Pn. i Chiny) może utrzymać premiera Netanjahu u władzy. Sytuacja jest nawet podobna do tej w Ukrainie, gdzie – jak na razie – nikt nie ma odwagi powiedzieć dość(!) i odsunąć  Putina od władzy. Może on,  co najwyżej,  dostać propozycję nie do odrzucenia by  zakończyć tę wojnę, ale brakuje w Rosji takiego ojca chrzestnego jak Vito Corleone. Inni wskazują kolejne rozwiązanie, gdy wzorem innych radzieckich dyktatorów opuści ten świat w... trumnie.

Izraelska armia, która tak naprawdę jest w ciągłym stanie wojny,  jest gotowa na każdą odpowiedź Iranu. Dziś wiemy, że w kierunku Izraela wystrzelono  zmasowane dywizje dronów najnowszej generacji. Większość z nich została (ponad 100 dronów) zniszczona przez myśliwce F-35, co ciekawe, w przestrzeni państw trzecich (np. Jordania).

Wciągnięcie Iranu w działania wojenne, to kolejny problem Putina, który nie może już liczyć na pomoc ajatollahów choćby w zakresie  dostarczania dronów Shahed (produkowanych przez Iran Aircraft Manufacturing Industries Corporation) wojskom rosyjskim w Ukrainie.

Co ważne, brak dronów do działań wojennych Rosji w Ukrainie może spowodować reakcję łańcuchową w postaci ograniczenia dostaw broni z Korei Pn. Dyktator Korei już zmiarkował, że musi myśleć też o swoim bezpieczeństwie.

Co nam grozi? Izrael także musi obawiać się krwawego odwetu i już ograniczył wydobycie gazu. Iran z kolei (i Rosja) może wpłynąć na państw OPEC + ws. ograniczenia wydobyci ropy naftowej. To może skutkować wzrostem cen ropy w Europie. Chiny z kolei już rozpoczęły reglamentację pierwiastków ziem rzadkich potrzebnych do produkcji aut elektrycznych, a to może być zarzewiem  kolejnego zwalniania  pracowników gigantów elektromobilności i mocniejszy niż obecnie zastój w produkcji elektryków.

Netanjahu wystąpił z orędziem do swojego narodu i powiedział, że operacja (de facto wojna)  "będzie trwała tak długo, jak będzie to konieczne". Na kartce złożonej w ścianie płaczu premier zapisał  wers z Tory, głoszący, że "lud powstaje jak lew". Tak rozpoczął się  atak na Iran, a operacja nosi kryptonim "Powstający lew". Ale... Izraelowi tak naprawdę nie chodzi li tylko o instalacje nuklearne i wzbogacanie uranu. Premier Izraela Netanjahu chce przewrotu i odsunięcia Ali Chamenei od władzy. 

Jak skomentował atak Izraela Donald Trump - nie do wiary powiedział:  "atak na Iran był znakomity i będzie tego więcej". 

redakcja autoflesz.com

Z ostatniej chwili: "Bitwa dopiero się zaczyna"

86-letni najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei przekazał, iż nie zaakceptuje wezwania prezydenta USA Donalda Trumpa do "bezwarunkowej kapitulacji". W środę po południu w telewizji odczytano jego oświadczenie, że "Iran nie zaakceptuje narzuconej wojny ani pokoju". W komunikacie przywódca ostrzega, że "​​wszelkie ataki Stanów Zjednoczonych na jego terytorium będą miały poważne nieodwracalne konsekwencje".

Według doniesień izraelskich mediów w atakach trwających od piątku zginęło wielu wysokich rangą dowódców wojskowych, w tym trzech głównych doradców Chameneiego z Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej - formacji liczącej 190 tys. członków elitarnych oddziałów. Wewnętrzny krąg doradców ajatollaha liczy około 15 osób, w tym dowódców Korpusu Strażników, duchownych i polityków.

Co ważne, współpracownicy Chameneiego poprzez konta w mediach społecznościowych opublikowali post o tematyce szyickiej w języku perskim. W imieniu ajatollaha napisano, że "bitwa się zaczyna".

Wejście USA do starcia pomiędzy Izraelem a Iranem było spodziewane przez analityków w krótkim czasie. Zapowiadały je ataki cybernetyczne na systemy tego kraju. Analitycy wskazują, że administracja prezydenta Trumpa wyraźnie zaostrzyła retorykę wobec Teheranu, żądając "bezwarunkowej kapitulacji" Iranu. Trump ostrzegł, że USA znają lokalizację Chameneiego, ale "na razie" nie planują zamachu.

We wtorek Trump powiedział reporterom, że USA "nie szukają zawieszenia broni", ale raczej "prawdziwego zakończenia" konfliktu o irański program nuklearny i że po dwóch miesiącach rozmów, w których Iran odmówił likwidacji swojego programu, "nie jest w nastroju do negocjacji".

Łukasz Przybyszewski, iranista

Publish modules to the "offcanvas" position.