Donald Trump nie wie, albo udaje, że nie wie, iż cieśnina Ormuz (RJP powróciła do pisownie przed zmianami) jest zablokowana przez Iran. Wybuchem złości, ale także z dużym prawdopodobieństwem bezsilności zareagował na doniesienia o próbach zaminowania przez Iran. Niestety, taka jest prawda, a jakimś cudem przepuszczane są tankowce z ropą płynąca do Chin, a także (niepotwierdzona informacja) pod banderą Indii.
fot. superbiz.se.pl
Później prezydent przyznał, że nie ma takich informacji i zamontowaniu, dlatego zdecydował się na stanowczy apel.
- Jeśli [...] miny zostały umieszczone i nie zostaną natychmiast usunięte, Iran poniesie konsekwencje militarne, jakich jeszcze nie widziano - zagroził.
O próbach zaminowania cieśniny Ormuz poinformowała we wtorek (10 marca br.) m.in. telewizja CBS News. Powołując się na ustalenia amerykańskiego wywiadu, wskazała, że Iran ma korzystać z małych łodzi, które mają na pokładzie kilka min morskich. Co ciekawe, miny te mogą być produkcji chińskiej lub rosyjskiej.
Zdaniem stacji nie doszło jeszcze do całkowitego zamknięcia cieśniny, jak to miało miejsce podczas blokady kontenerowca Ever Given w Kanale Sueskim (marzec 2021). W przypadku cieśniny Ormuz, nawet kilka/ kilkanaście min może być problemem dla wielu tankowców, kontenerowców czy statków do przewozu gazu LNG. Przypomnijmy, że Donald Trump wypowiedział nawet słowa, aby kapitanowie się nie bali płynąć przez cieśninę Ormuz, bo on i marynarka United States Navy ma wszystko pod kontrolą.
- Jeśli Iran umieścił jakiekolwiek miny w cieśninie Ormuz, a nie mamy o tym żadnych informacji, chcemy, aby zostały one natychmiast usunięte! - odniósł się do sprawy Donald Trump.
Jak dodał, "jeśli z jakiegokolwiek powodu miny zostały umieszczone i nie zostaną natychmiast usunięte, Iran poniesie konsekwencje militarne, jakich jeszcze nie widziano".

Można zapytać, a jakie to mają być konsekwencje, kosmici przylecą z pomocą? Konsekwencje już są, bo ropa naftowa pogłębia kryzys i stopniowo demoluje dotychczasowy układ sił. Reakcje prezydenta USA są oznaką, że nie ma i nie miał planu B. Dziś chce znaleźć pretekst, aby wyjść z honorem z tej wojny, którą sprokurował pod wpływem namowy Beniamina Netanjahu. Dla tego ostatniego (postawiono przed nim kilka poważnych zarzutów) oskarżonego wojna jest oddaleniem na jakiś czas kolejnych oskarżeń*
*/ Netanjahu został oskarżony o celowe i świadome pozbawianie ludności Strefy Gazy środków niezbędnych do przetrwania, w tym żywności, wody, leków i materiałów medycznych, a także paliwa i energii elektrycznej. Był też podejrzany o zbrodnie wojenne polegające na wydaniu rozkazu o głodzeniu mieszkańców Gazy.
Co więcej, premier Izraela jest nadal oskarżony o korupcję, nadużycie władzy i narażenie interesów państwa. Trybunał Karny w Hadze wydał w jego sprawie nakaz aresztowania. Przypomnijmy, że Donald Tusk gwarantował Netanjahu bezpieczeństwo podczas przyjazdu do Polski, na obchody wyzwolenia obozu w Auschwitz.*
*/ W styczniu 2025 roku premier Donald Tusk zapowiedział, że Benjamin Netanjahu, mimo nakazu aresztowania wydanego przez Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK), nie zostanie zatrzymany podczas ewentualnej wizyty w Polsce na 80. rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz. Rząd przyjął w tej sprawie specjalną uchwałę, zapewniającą bezpieczeństwo premierowi Izraela.
Niestety Netanjahu ani nie przyjechał, ani nie wyraził swojego stanowiska ws. ciążących na nim oskarżeń. Jak wszyscy politycy bez krzty honoru twierdził i nadal twierdzi, iż jest niewinny. Przypomnijmy, że Donald Trump żąda ułaskawienia Benjamina "Bibi" Netanjahu.
redakcja autoflesz.com