LPG wraca do łask także w Europie - winy polityków na lewej i prawej stronie ścieżki motoryzacji

Drastyczne podwyżki cen paliw zmusiły użytkowników samochodów do radykalnych rozwiązań. Drenowanie kieszeni kierowców stało się faktem, a tak szybko pikujących cen nie widzieliśmy od 2014 roku. Dlatego kierowcy pomiarkowali, że warto zainteresować się LPG, wszak do niedawna Polska, Turcja i Włochy były krajami o największej liczbie aut zasilanych tym ekologicznym paliwem. Ale już słuchać, że Ministerstwo Infrastruktury już przygotowuje przepisy uderzające w tę gazową niszę w Polsce.

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Przyczyn tak drogiego paliwa jest kilka, ale pamiętajmy, że cena ropy Brent nie jest tak wysoka jak w 2014 roku, a ceny wariują nie tylko na polskich stacjach paliw. Ale jak twierdzi wicepremier Sasin mamy na polskich stacjach jedne z najniższych cen w Europie (niższe ma tylko Rumunia i Bułgaria).

- Ropa Brent wciąż jest wyraźnie tańsza niż w latach 2011-14, gdy jej notowania wahały się w przedziale 90-130 USD/bar.  – czytamy bankier.pl

Dlaczego więc benzyna kosztuje już tyle co 7 lat temu i będzie nadal rosła?
Winy już nie ponosi b. premier Tusk, jak to obwieścił z mównicy sejmowej wicepremier Sasin, tylko dolar amerykański. Dolar kosztuje obecnie ok. 3,93 zł i od roku notowany jest w górnych rejestrach poziomu z 2004 roku.

- To pochodna utrzymywania zerowych stóp procentowych w Polsce i polityki słabego złotego prowadzonej przez Radę Polityki Pieniężnej i Narodowy Bank Polski – przekonuje  bankier.pl

A prezes Glapiński stwierdził niedawno, że mamy taki wzrost gospodarczy, iż możemy obyć się bez pieniędzy z Funduszu Odbudowy. Co więcej, to my możemy pożyczać! Należałoby tylko zapytać pana prezesa, dlaczego tak szybko sprowadza do Polski złoto, do tego w świetle kamer i czy wie ile faktycznie ton tego złota wyparowało podczas podróży w pierwszych dniach II wojny światowej.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Przypomnijmy, na LPG a także CNG  niemal wszyscy decydenci, w tym b. min. Rostowski położyli łapę (akcyza), a trzeba było zrobić zupełnie inaczej, dać zielone światło LPG, CNG czy LNG. Dzisiaj byśmy mogli powiedzieć, że to strategia cudu gospodarczego dla Polski.  Przecież już w technikum uczyli, iż wysoka cena paliw nakręca całą  spiralę drożyzny (handel, przewozy, ceny żywności, etc.). Wtedy pan minister myślał tak, jak myślą Anglicy, płacą dużo za paliwo (którego brakowało), ale stać ich na to,  bo zarabiają nieporównywalnie więcej niż Polacy. Kolejnym błędem, choć w skali makro, było (i jest) nieobciążanie posłów i senatorów za tzw. limity na paliwo. Nawet ci,  co nie mieli samochodów, wykazywali poniesione koszty przed sejmową kasą. Na dokładkę wykorzystywanie służbowych samochodów do celów prywatnych jest nagminne. Mówiąc krótko, czy nie można zrobić choć małego kroku w tym paliwowym przekręcie? Nikt, dosłownie nikt, ani z obozu opozycji, ani obecnej władzy nie zrobił z tym porządku.

Druga ważna sprawa, dlaczego nie rozlicza się prominentów za zniszczenia pojazdów służbowych podczas szaleńczej jazdy po bandzie. W Danii dla przykładu nawet dowódca korpusu jeździ do pracy prywatnym samochodem, a b. premier Szydło czy b. premier Tusk wykorzystywali nagminnie samoloty wojskowe do celów prywatnych (np. Casa C-295). Trudno zatem mówić, że to wina tych co kiedyś rządzili, bo ci co obecnie sterują państwem też nie są bez winy. Trzecia wreszcie sprawa, to konieczność wymiany floty rządowych pojazdów, od najniższego szczebla do jednostek centralnych. Co więcej,  fury muszą spełniać najwyższe standardy wyposażenia i mieć mocne silniki. Problem w tym, że to polscy podatnicy płacą za zachcianki tamtego czy obecnego rządu. Żaden zaś z tych notabli nie chciał jeździć samochodem z oryginalną instalacją gazową.

Można zrozumieć, bo zaledwie kilku producentów w Polsce proponuje obecnie auta z instalacja gazową (Dacia, Iveco, Solaris, Renault, Fiat Doblo, Hyundai czy Kia). Problem jest jednak zupełnie inny, żaden z ważnych polityków nie wsiądzie  przecież do Dacii czy Fiata. Jeśli już to do pancernej wersji Audi A8 L Security, Mercedesa czy BMW X5. Przypomnijmy, że papież Franciszek w Polsce przemieszczał się zwykłym VW Golfem Sportswan.

Jakie paliwo  jest opłacalne?
Ale wróćmy do LPG.  Dla przykładu we Francji popyt na gaz LPG wzrósł od 2019 roku aż piętnastokrotnie. Dlaczego zatem urzędnicy unijny nie widzą zeroemisyjności w napędach alternatywnych - choć LPG,  tak naprawdę,  nie jest alternatywnym medium – to pełnoprawne paliwo, czyste paliwo, które od kilku lat systematycznie wymierało, jak spalony dąb Chrobry.

Polakom się  wmawia, że samochody elektryczne, które mają być forpocztą na najbliższe lata są zeroemisyjne. Nic bardziej błędnego, ciągnie się za nimi tzw. ślad węglowy, bo fabryki w których powstała są nadal zasilane węglem (np. Niemcy). Nikt też nie mówi o utylizacji starych akumulatorów po wymianie nowego kompletu. A niewolnicza praca dzieci przy wydobywaniu pierwiastków ziem rzadkich do produkcji baterii i magnesów neodymowych (do silników elektrycznych) jest pomijana lub zatajana.
Jest jeszcze kolejny argument na niekorzyść elektryków, od nowego roku wzrosną ceny za emisję CO2 do atmosfery.

Przypomnijmy tu, że Toyota powiedziała wprost, nie będzie rozwijać technologii samochodów czysto elektrycznych EV. Volkswagen zaś i Audi, po wpadce i aferze "dieselgate" systematycznie brną po tej ścieżce, zapominając jednak, iż auta elektryczne już były już w XIX, ale kariery nie zrobiły, co przyznaje nawet potentat na polskim rynku firma Greenaway Polska.

Obecnie trzecia już próba, wręcz nakazowa, to mały szantaż producentów i ludzi ze świecznika historii. Dlaczego? Bo w ślad za silną  promocję elektryków nie idą preferencje rządowe (dopłaty, rozwój sieci ładowania, nadal wysokie ceny na stacjach ładowania). Warto tylko dodać, że jazda elektrykiem ładowanym na stacjach średniej i dużej mocy jest nieopłacalna – warto, aby o tym pamiętali przyszli właściciele  takich namiastek perpetuum mobile; niektórzy nawet mówią o lansie czy iluzorycznym prestiżu. Obecna cena prądu na stacji Ionity (lub Greenaway Polska) to 3,51 zł/kWh, a po regulacjach (od nowego roku) aż strach pomyśleć.

Wysokie ceny paliw, ale ON nadal najefektywniejszy
Ceny paliw, pikujące jak start  F-16 z lotniska Poznań-Krzesiny, już zmuszają Polaków do ograniczeń. Kolejny cios dla tych, co lubują się w nowych (salonowych) samochodach nadszedł ze strony pandemii COVID-19. Na wymarzony model czeka się miesiącami, a nawet latami, dlatego swoją niszę znalazły samochody używane które podrożały nawet o 27-30 proc.
A diesle? Cóż naszym zdaniem jeszcze, co najmniej,  do 2030-2032 roku będą produkowane przez największe koncerny. To nadal najtańsze, po CNG, medium do zasilania samochodów osobowych, dostawczych i tytanów szos. Odsyłanie ich do muzeum jest strzałem w kolano albo celowym działaniem mainstreamowych mediów, traktujących czytelnika niezbyt poważnie.

Fenomen Dacii
Dacia od co najmniej 2010 roku stawia na LPG, a szczególnie na  Dustera LPG. Jeździliśmy tym modelem z fabryczną instalacja gazową, rzeczywiście porównanie ceny do wartości - to bezdyskusyjne korzyści. Obecnie  ponad połowa nabywców Dacii Sandero oraz Dustera wybiera samochody z fabryczną instalacją LPG, ale czeka się na realizację zamówień nawet rok.  

Francja znów interesuje się LPG. W pierwszym półroczu 2021 roku - w porównaniu do analogicznego roku ubiegłego – zainteresowanie autogazem wzrosło tam  czterokrotnie. W Polsce przy cenie LPG 2,86-3,30  zł wg. PIPP to znów się opłaca, ale...

Jak podało RMF FM, rząd już majstruje przy zmianie przepisów dot. aut na LPG/CNG. Proponowana zmiana ma polegać na tym, że do każdego modelu samochodu i każdego rodzaju silnika potrzebna będzie nowa homologacja do zamontowanej już instalacji LPG (zgodna z regulaminem 115 EKG ONZ). Czy to możliwe?

Zamiast podsumowania
LPG, CNG, LNG, pomimo niekwestionowanych zalet nie może uzyskać zielonego światła w Polsce. Nawet gazoport w Świnoujściu nie przyspieszył decyzji rządzących o jednoznacznym postawieniu na ten rodzaj paliwa. Nie zrobiła tego nawet b. premier Ewa Kopacz, która odtrąbiła sukces na budowie niedokończonego gazoportu. Niestety, do dziś nie ma sukcesu, a autobusy zasilane LNG sprawują się bez zastrzeżeń.

Smutna prawda, ale prawda, nie sprawdziła się też teoria b. premiera Tuska w sprawie gazu łupkowego. Nie dość, że sprzedaliśmy licencję wielu drapieżnym firmom, to jeszcze premier twierdził o wielkim bogactwie Polski. Co więcej, przyjął niekorzystną umowę gazową z GAZPROMEM, podpisaną przez b. premiera Pawlaka; umowa powinna być rozliczona przed Trybunałem Stanu. Dziś b. premier mówi o rozkradaniu Polski i gwałceniu traktatów unijnych. Niestety, nie pamięta jednak afery Amber Gold, nieudanej wizji rozwoju Polski opartej na modelu polaryzacyjno-dyfuzyjnym, o negocjacjach w sprawie pakietu klimatyczno-energetycznego czy przejęcia pieniędzy z OFE. Dał też przyzwolenie takim ministrom jak: Elżbieta Bieńkowska (min. ds. rozwoju i infrastruktury; afera taśmowa), Jacek Rostowski (polski i brytyjski ekonomista, b. min. finansów; "pi(e)niędzy nie ma i nie będzie") czy Cezary Grad (min.  Skarbu Państwa; Stocznia Gdańska) na działania niezgodne z polską racją stanu.

Z ostatniej chwili:

poniedziałek, 25 października br. -  premier odniósł się do rezolucji TK, którą jednogłośnie przegłosowali także europosłowie opozycji.

- Odnoszę jednak wrażenie, że negocjacje przebiegają tak, że Komisja Europejska przystawia Polsce pistolet do głowy. Czujemy, że jest to już dyskryminujące i przypomina dyktat Brukseli - ocenił premier. Mateusz Morawiecki w rozmowie z "Financial Tmes" zapowiada, że jeśli Bruksela faktycznie zablokuje pomoc finansową dla Polski, to będzie to równoznaczne z rozpoczęciem "trzeciej wojny światowej"./źródło: onet.pl/

 

redakcja autoflesz.com

Źródło: Bloomberg, RMF FM

 

Publish modules to the "offcanvas" position.