Gaz ziemny CNG, (ang. Compressed Natural Gas) jest ekologicznym, sprężonym do 250 barów gazem, składający się w ok. 97 proc. z metanu, reszta to inne śladowe pierwiastki. Bardzo duże ilości tego gazu kopalnianego zalegają w szybach i sztolniach kopalni węgla. W zetknięciu ze źródłem ognia metan wybucha, aczkolwiek w wersji sprężonej i przechowywanej w atestowanych zbiornikach CNG jest gazem bezpiecznym.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com |Silnik Lexusa LS 600h. Napędy hybrydowe stanowią doskonała alternatywę dla paliwożernych silników, w autach luksusowych sprawdzają się znakomicie
O tym, że nie należy się bać sprężonego gazu ziemnego przekonują nas statystyki nowojorskiej policji, gdzie samochody operacyjne mają takie instalacje. Co więcej, nawet po przestrzeleniu zbiornika, auta policyjne są bezpieczne i nie wybuchają (temp. zapłonu 537 st. Celsjusza).
Szukanie oszczędności, nowe źródło zasilania silników, długodystansowe próby wykorzystania metanu (także obok oleju napędowego w silniach Diesla) wykazują bardzo przyjazne dla środowiska efekty, przy znacznym zmniejszeniu zapotrzebowania na paliwo i… drenażu kieszeni. Oznacza to, że nasze portfele zyskują każdego miesiąca garść zaskórniaków. Ale, pomysłowy Dobromir stwierdził, że można z tego tytułu ściągnąć zastrzyk podatku VAT do pustej kasy polskiego budżetu. Paranoja nie warta komentarza, słowem trudny przypadek b. ministra.
Już Japończycy po drugiej wojnie światowej stwierdzili, że opłaca się produkować dużo samochodów, dobrej jakości, ale w umiarkowanej cenie. W Polsce ta teoria nie ma zastosowania. A szkoda, bo od Japończyków moglibyśmy się wiele nauczyć!
Zalety gazu CNG są znane
Tak nam się przynajmniej wydaje. Ale nawet dziś pamiętamy śmieszne historie z życia tzw. ludzi techniki, którzy nie wiedzieli nawet, gdzie leje się olej do silnika. Nie wierzycie, my też nie mogliśmy tego zrozumieć. Aczkolwiek po poczynaniach i rezultatach co najmniej kilku ministrów i polityków wiemy, że prozaiczne czynności, jak kierowanie samochodem, zakupy w supermarkecie, a nawet... nakarmienie kota może być problemem. Oczywiście są gorsze przypadki, ale dziś dla porządku dziennego nie bierzemy ich pod uwagę.
Przypomnijmy zatem tym panom, dla których trzy literki CNG, działają jak bessa akcji na Wall Street, iż sprężony metan ma dość wysoką liczbę oktanowa (ok. 130), oznacza to, że jest odporny na spalanie stukowe i detonacyjne. Nie od dziś wiadomo, że jest paliwem energetycznym, w dosłowny słowa tego znaczeniu (bilans energetyczny korzystniejszy niż ON i Pb). Jeśli ktoś nie wie, co to jest bilans energetyczny, niech przypomni sobie lekcję fizyki w szkole podstawowej, ważne – ośmioklasowej.
Jeśli zatem jest paliwem energetycznym, to jego zużycie w stosunku do porównywalnej (reprezentatywnej) ilości benzyny określa się jako 1:1 ( w przypadku LPG to 1: 1,3 na niekorzyść autogazu). To nie wszystkie zalety CNG, ale nawet jakbyśmy napisali dużo więcej, to i tak nie przekona to decydentów. Nawet, jakby Porsche Paula Walkera zasilane było gazem, to poparliby teorię spiskową, jakoby nie nadmierna prędkość i wiara we własne umiejętności wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem, tylko doszukiwaliby się winy... w gazie.
Spójrzmy na problem globalnie
Polska jest największym odbiorca autogazu (LPG) w Europie, po polskich drogach jeździ niemal 2,7 mln samochodów z różnymi instalacjami na propan-butan. Nikt nie doliczył się, ile jeszcze takich aut ma najprostsze instalacje gaźnikowe (pala więcej, trują więcej niż powinny). Jeśli chodzi o CNG, to wg PGNiG mamy zaledwie 1700, ale inne źródła podają nawet 2100 pojazdów. I z czego tu dobry człowieku łupić podatek?
Wysycha też źródełko tankowania takich aut, w tym autobusów i pojazdów dostawczych. Według ostatniej aktualizacji mamy (wg PGNiG) w Polsce 20 ogólnodostępnych stacji tankowania, jeszcze kilka lat temu było ich niemal 31.
W Niemczech sytuacja biegunowa, już ponad 1039 stacji (dane z października 2013 roku). Jak się okazuje, a stwierdziliśmy to nie raz podczas pobyty po drugiej stronie Odry, Niemcy są bardzo oszczędni i szanują swoje samochody. Rodowity Niemiec kupuje auta gazowe, praktycznie z fabryczną instalacja gazową, Polak tam pracujący, montuje autogazowe konwersje nad Wisła i pyta, czy jak założy stary zbiornik, to będzie taniej....
Czy era samochodów gazowych jeszcze potrwa?
Z cała pewnością, jeszcze kilka lat, zanim autka elektryczne nie potanieją, a zasięg będzie większy iż symboliczne 140-170 km. Silniki wysokoprężne z kolei, mają coraz bardziej restrykcyjne bariery, już obecnie są trudności z uzyskaniem ortodoksyjnej normy Euro6. Ponadto istniejące już filtry DPF czy FAP są, oględnie mówiąc, niepotrzebnym dodatkiem.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com \ cena CNG podskoczyła po wprowadzeniu akcyzy, ale nadal jest zachęcająca dla flot, szkół jazdy, karetek pogotowia, etc. Tylko jak wytłumaczyć młodemu człowiekowi, że to co przynosi realne efekty dostaje w przysłowiowe plecy...
Naszym skromnym zdaniem renesans jednostki benzynowej już jest widoczny. Większość producentów proponuje przecież wtrysk bezpośredni benzyny, jednostki 3-cylindrowe z tzw. downsizingiem, turbosprężarkę połączoną z kompresorem (TSI, TFSI). Na horyzoncie już pojawiają się wtryskiwacze nowej generacji (piezoelektryczne, piezo-fototroniczne, a nawet plazmowe), a tandem silnika iskrowego (Diesla) w połączeniu z motorem elektrycznym przezywa rozkwit dzięki Toyocie, Lexusowi, Hondzie i kilku nowych kopistów. W odwodzie są jeszcze ogniwa paliwowe fuel cell, nowe baterie hybrydowe i… sportowe auta nowej generacji (Audi R18 e-tron czy Toyota TS 030).
- przeczytaj także: komu (nie)zależy na rozwoju stacji gazowych
Autor: Krzysztof Golec, autoflesz.com