Mówiąc najprościej - NIE. Po pozwie skierowanym przez prokuraturę sąd unieważnił zapisy umowy, które zezwalały firmie współpracującej z jedną z katowickich spółdzielni mieszkaniowych usuwać na koszt kierowców pojazdy zaparkowane na jej terenie - niezgodnie z zapisami regulaminu i bez zezwolenia. Czy podobny casus prawny ma miejsce w Bydgoszczy, tuż przy wjeździe do dworca PKS. Jak do tej pory pracownicy wynajętej firmy kasują roztargnionych kierowców, pod groźbą wezwania patrolu policji. I kto ma rację?
fot. Internet
Na początku sprawa w Katowicach. Jaka była sentencja wyroku: „Żaden przepis prawa nie pozwala spółdzielniom mieszkaniowym czy też wynajętym przez nie osobom fizycznym lub prawnym na stosowanie blokad na koła pojazdu, uprawnienia takie mają jedynie policjanci i strażnicy miejscy”. Tym samym sąd uwzględnił argumenty prokuratury.
Wyrok jest ostateczny. "Prokuratura Okręgowa w Katowicach podjęła skuteczne działania doprowadzając do unieważnienia w części umowy zawartej pomiędzy jedną ze spółdzielni mieszkaniowej z Katowic a spółką prawa handlowego z województwa śląskiego" – podała rzeczniczka prokuratury.
Co więcej, za nieważne sąd uznał także zapisy pozwalające pracownikom wynajętej spółki zakładać blokady na koła pojazdów parkujących niezgodnie z zapisami regulaminu.
Bydgoski przypadek
Wróćmy na bydgoskie boisko, a dokładniej na wjazd, rzekomo niedozwolony, pod groźbą kary umownej na teren PKS – tuż przy słynnym bublu mostowej techniki – moście Uniwersyteckim. Zanim zdezorientowany kierowca zauważy znak zakazu wjazdu i kilkanaście punktów regulaminy, to już pracownik wynajętej firmy wyskakuje z dyżurki i mówi, jak pacierz o karze za... ponoć nieuprawniony wjazd.
Problem w tym, że ta firma wynajęta przez Dyrekcję PKS nie może w świetle prawa nakładać mandatów na zagubionego kierowcę. Dodajmy, że pod wiaduktem feralnego mostu Uniwersyteckiego, grożącego zawaleniem, nie powinny parkować nawet samochody pracowników PKS. Jednak stoją! Gdy kierowca chce podstawy prawnej za istniejący stan rzeczy w obrębie wjazdu na teren PKS, to pracownik monitoringu nieudolnie tłumaczy, iż wszystko jest zapisane w REGULAMINIE. Jednak nie do końca... Czytelnicy (pisząc do redakcji), którzy zwracali na ten fakt uwagę nie doczytali się, na jakiej podstawie pracownik wypisuje mandat kredytowy (wtedy 70 zł). Okazuje się jednak, że sprytni pracownicy wynajętej firmy "Anpol" wystawiają druk KP (a nie mandat). Co więcej, gdy dociekliwy kierowca naciska, a sytuacja staje się trudna, pracownik szybko odpowiada, że może wezwać policję, a kara będzie jeszcze wyższa! Niestety tego nie sprawdziliśmy, choć wiemy, iż ten precedens jest znany policji.
Oficjalnie Urząd Miasta i ludzie prezydenta nie wyjaśnili tego tematu do końca, a przebiegły pracownik wynajętej firmy działa... No właśnie, w świetle prawa, czy poza prawem?
redakcja autoflesz.com