Coraz droższe samochody (będą jeszcze droższe po wprowadzeniu obowiązkowej „czarnej skrzynki”), słabe zarobki Polaków (na tle innych państw UE) zmuszają kierowców do poszukiwania samochodu z drugiej ręki. Ostatnio modne są salony aut używanych ( z gwarancją), nadal komisy samochodowe, jak również sprzedaż bezpośrednia od prywatnego właściciela. Pomimo takiej różnorodności na polskim rynku aut używanych kupno samochodu nie jest prostą sprawą dla laika. Zatem co warto wiedzieć o prawach kupującego?
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Czytając (oglądając) przygody kupujących, nawet te w autoryzowanych salonach, gdzie na drugiej platformie sprzedaje się samochody używane, często nie jesteśmy zadowoleni z zakupu, bo wada pojawiła się dopiero po kilkudniowym (a czasem dłuższym) użytkowaniu. Są też przypadki nowych aut po tzw. obcierkach, a sprzedawanych jako nowe (bez ingerencji lakiernika). Czy przyszły właściciel takiego auta ma jakieś szanse w zderzeniu z monopolistą? Owszem ma!
Rękojmia – ma chronić nabywcę, ale są haczyki. Jeśli nie ma wad prawnych w umowie, rękojmia ma chronić konsumenta przed nabyciem auta niespełniającego warunków umowy. Warto wiedzieć, że:
- Jeżeli przedmiot nie posiada właściwości (cech) wynikających z umowy, nie nadaje się do celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę przy zawarciu zakupu, albo jeśli klient otrzymał przedmiot niekompletny, mający wadę fizyczną, wtedy ma prawo skorzystać z rękojmi;
- Czas trwania rękojmi (auto używane) zwykle wynosi dwa lata, ale okres ten często bywa skrócony poprzez odpowiednie zapisy w umowie;
- Rękojmia - za wady ukryte - daje kupującemu prawo do bezpłatnej naprawy, obniżenia ceny, a nawet wymiany auta na nowy lub zwrotu zainwestowanych pieniędzy.
Trzeba podkreślić, że udowodnienie wad fizycznych istniejących podczas wydawania pojazdu np. z komisu czy salonu aut używanych jest dość trudne, a przede wszystkim czasochłonne. Załóżmy, że w samochodzie kupionym zimą nie działała klimatyzacja, bo kupujący albo zbagatelizował tę niesprawność, albo była wadą ukrytą np. sprężarki lub też nie było możliwe jej sprawdzenie.
Sprzedający i współpracujący z salonem ubezpieczyciel auta tj. przedstawiciel firmy np. Get Help może powiedzieć, że to element eksploatacyjny (jak klocki hamulcowe, tarcze, olej w silniku, a nawet sprzęgło).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Jak to wygląda w praktyce? Jeśli nabywca wykryje zasadną wadę w ciągu tego okresu ma prawo do reklamacji (wskazane pisemne powiadomienie sprzedającego). Sprzedający musi przyjąć reklamację, odpowiadając na nią w terminie 14 dni. Po uznaniu reklamacji warto dogadać się ze sprzedającym. Oznacza to, że można zażądać naprawy samochodu, obniżenia ceny, a nawet wymiany na inny egzemplarz czy odstąpienia od umowy. Podkreślamy, to może być trudne, a przede wszystkim czasochłonne. Sytuacje takie były naświetlane w TVN Turbo po zakupie auta nawet od autoryzowanych dealerów danej marki. Nasza redakcja także miała takie przypadki, które dzięki interwencji dziennikarskiej kończyły się pomyślnie dla konsumenta.
Od razu informujemy, że sprawy związane z szybko postępującą korozją, nawet w autach objętych jeszcze gwarancja perforacyjną, są często trudną batalią dla konsumenta (nabywcy), ale możliwą do rozwiązania bez sprawy sądowej.
Wracając na chwilę do wad ukrytych w samochodzie, o których nawet nie widział nabywca (rzadziej sprzedający). Niezależnie od dalszego postępowania z używanym autem, zawiłościach prawnych tak ważne jest, aby przed zakupem dokładnie sprawdzić: stan techniczny pojazdu (niezależny diagnosta), numer VIN w zakresie przebiegu i napraw powypadkowych, grubość lakieru czy stan opon. Przypominamy, że drogie naprawy np. dwumasa ze sprzęgłem czy rozrząd wymagają znacznie większej wiedzy specjalistycznej niż tylko ogląd zarysowań, wgniotek czy przetarć na wieńcu kierownicy.
Gwarancja - różnią się od rękojmi inną odpowiedzialnością za sprzedawany samochód, odmiennymi terminami dochodzenia roszczeń. To nie powinno dziwić, jak chociażby gwarancja dawana przez niektóre marki na polskim rynku (7 lat, 5 lat, możliwość wykupienia gwarancji dodatkowej). W przypadku aut używanych niektóre salony (także importerzy) współpracują z firma Get Help, która oferuje dodatkowe ubezpieczenie w razie awarii zakupionego samochodu + auto na czas naprawy. Oczywiście to usługa płatna dodatkowo, ale warto ją rozważyć.

Ważne: w ramach rękojmi za wadliwy towar odpowiada sprzedawca, natomiast w ramach gwarancji odpowiedzialność ponosi producent (importer). Producent nie ma obowiązku wystawiania gwarancji, natomiast sprzedawca zawsze odpowiada za wydany towar z mocy prawa. /źródło: pep.pl/
„Bardzo ważną różnicą pomiędzy gwarancją a rękojmią jest termin ich ważności po wymianie wadliwej rzeczy. Rękojmia nie ulega wydłużeniu, jeżeli przedmiot zostanie wymieniony na nowy. Natomiast gwarancja w takim przypadku powoduje, że czas zostaje liczony od początku, od momentu wydania nowej rzeczy” – czytamy na platformie pet.pl.
Warto pamiętać, że kupujący stwierdziwszy wadę (nieeksploatacyjną), powinien powiadomić o tym sprzedającego. Sprzedawca zaś powinien jednak zaproponować (po uznaniu reklamacji) consensus i działać w porozumieniu z klientem. Dopiero w przypadku braku porozumienia można wnieść sprawę do sądu.
Uprzedzamy, to często jest walka Dawida z Goliatem, ale jeśli właściciel auta lubi chodzić po sądach może próbować.
Kupno auta od osoby prywatnej
Tu rękojmia także obowiązuje, przepisy są podobne, aczkolwiek sprzedawca może zastosować tzw. wytrych czyli słowo klucz “Kupujący samochód oświadcza, że stan techniczny pojazdu jest mu znany i z tego tytułu nie będzie zgłaszał roszczeń w stosunku do Sprzedającego".
Ważne: nawet kupując auto z drugiej ręki od prywatnego sprzedawcy musimy być czujni. Dlatego warto skorzystać z firm oferujących płatne sprawdzenie VIN-u, obowiązkowo podjechać na stację diagnostyczną, sprawdzić kody błędów czy przebieg auta. W nowszych autach – o czym nie wszyscy wiedzą – przebieg można sprawdzić nawet "z pilota", owszem to kosztuje, ale mamy pewność, że auto ma autentyczny przebieg.

Wielokrotnie, w listach do redakcji, czytelnicy pisali, że woleli znać faktyczny przebieg auta ... nawet 300 tys. km niż "kręcone" 100 tys. W przypadku aut z logo gwiazdy na grillu czy „śmigła” od BMW wiarygodne przebiegi rzędu 270 - 300 tys. km są dopiero etapem rozgrzewkowym do dalszej bezawaryjnej jazdy. Warto tylko zapytać sprzedającego o imponderabilia: udokumentowana wymiana koła dwumasowego i sprzęgła, wymiana kpl. rozrządy czy dynamiczna wymiana oleju ATF w skrzyni automatycznej.
Do dziś mamy kontakt z czytelnikami, którzy są szczęśliwymi właścicielami takich modeli jak Skoda Octavia 1.9 TDI (420 tys, bez remontu silnika), bmw E46 320d (330 tys. km bez wymiany rozrządu) czy Mercedes-Benz C200 2.2 CDI (370 tys. km bez remontu silnika).
Nowe auto, to jak powiedział nasz ekspert od mechaniki, to globalizacja, często nastawiona na programowanie usterek, oprzyrządowanie specjalistyczne pod dany silnik (nawet bez możliwości jego remontu), a także klejenie elementów nadwozia. Czas tanich aut, naprawialnych pod domem sąsiada już minął, na szczęście jest jeszcze rękojmia i gwarancja.
Pamiętajmy, od 7 lipca wchodzi w życie kolejny przepis unijny o montowaniu w samochodzie "czarnej skrzynki" (system EDR), to znów podniesie ceny samochodów nowych.
redakcja autoflesz.com