Siarczyste mrozy, rozładowane akumulatory, gęsty olej silnikowy sprawiają gigantyczne kłopoty z uruchomieniem silnika. Od kilku dniu z duszą na ramieniu podchodzimy do naszego auta wierząc, iż odpali, zwłaszcza gdy pozostało tylko kilkadziesiąt minut na dojazd do pracy. Jak w tych anormalnych warunkach pokonać bardzo niską temperaturę, o tym już za chwilę.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Materiał przedstawiony w redakcyjnym artykule pochodzi jeszcze z 2006 roku, gdy zaczynaliśmy kolejną przygodę z motoryzacją na portalu AutoFlesz. Wtedy zimy i siarczyste mrozy były niemal takie same, jak dziś, ale zmieniły się mocno nasze samochody. Wtedy nasi redakcyjni koledzy: inż. Artur Kania i Patryk Kozłowski byli szczęśliwi, jak udało im się czmychnąć spod domu kilkunastoletnim maluchem. Dziś, ot tak zwyczajnie, dzwoni się po taksówkę lub... pomoc drogową (czasem straż miejską). Nikomu się nie chce wymontowywać akumulatora na siarczystym mrozie, gdy odmówi posłuszeństwa kupuje się nowy. Sorry, taki mamy klimat! Dodajmy - w przenośni i dosłownie.
Poranny rozruch - siarczyste mrozy a akumulator
Akumulator oczkiem w głowie. Od niego zależy poranny rozruch w niskiej temperaturze. Pamiętajmy, iż nawet nowa bateria w temperaturze -27 st. Celsjusza (najniższa temp. w kujawsko-pomorskiem) traci drastycznie pojemność i jest co najwyżej sprawna w 56-60%.* Oznacza to poważne kłopoty z rozruchem.
*/ uwaga ta dotyczy nowego, markowego akumulatora
Co można zrobić?
Okazuje się, że sporo. Wszystko zależy od naszych chęci, zapobiegliwości i posiadanej wiedzy. Zatem podstawowym wymogiem jest ocieplacz na akumulator (filcowy, z pianki lub styropianu), choć przy permanentnym mrozie i on niewiele pomoże.
Jeśli nasza bateria nie jest w najlepszej kondycji, to warto ją wymontować z auta i przynajmniej przenieść do ogrzewanego pomieszczenia. Tu należy poddać akumulator ładowaniu, najlepiej małym prądem, znacznie mniejszym niż 0,1 IQ (np. akumulator 45 Ah (amperogodzin) - prąd ładujący znacznie mniejszy aniżeli 4,5 A). Ważne: w celu przedłużenia żywotności baterii zaleca się ją ładować małym prądem np. 0,8-1 A, zamiast 4,5 A w cyklu 10-godzinnym.
Tu ciekawostka, którą niechętnie zdradzają specjaliści. Najlepsze wyniki osiąga się stosując prostowniki z funkcją "odsiarczanie"; można je jeszcze dostać od handlarzy ze Wschodu. Niestety te najtańsze, z półek w hipermarketach nie posiadają tej cudotwórczej i "odmładzającej" kuracji. I na koniec generalna zasada, nie pozwólmy, aby napięcie na ogniwie akumulatora spadło poniżej 1,75 wolta. Wówczas jakiekolwiek zabiegi okażą się bezcelowe. Pamiętajmy, iż bateria może mieć napięcie (ściślej SEM - siła elektromotoryczna), ale "rachityczny" prąd rozruchowy!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com | ładowanie małym prądem jest najlepszym rozwiązaniem dla baterii, zwłaszcza jeśli dysponujemy funkcją "odsiarczanie". Niestety coraz częściej w użyciu są tzw. boostery, prostowniki z dużym prądem rozruchowym. Stosują je zwykle pracownicy komisów samochodowych, gdy "wyłechtany" akumulator nie chce zakręcić rozrusznikiem
Jeśli decydujemy się na zakup nowej baterii, zwykle bezobsługowej (z tzw. zielonym oczkiem, jeśli jest w pełni sprawna), poprośmy sprzedawcę, aby sprawdził ją pod obciążeniem tj. próbnikiem widełkowym. Dopiero wtedy mamy pewność, że źródło cennej energii nas nie zawiedzie w bardzo niskich temperaturach.
"Pożyczamy prąd"
Sporo powiedzieliśmy o akumulatorze, ale co ma zrobić dla przykładu kobieta, gdy rozrusznik nie wykazuje chęci do pracy. Wtedy można poprosić zaprzyjaźnionego sąsiada o "pożyczenie" prądu. Niestety potrzebne są przewody rozruchowe (o dużym przekroju) i pomoc bardziej doświadczonego kierowcy.
Przewód czerwony łączymy z plusem dawcy i biorcy, a przewód minusowy (zwykle czarny) z masą główną (nie zaleca się z minusem baterii biorcy). Silnik dawcy musi pracować na podwyższonych obrotach np. 1500 obr./min, aby napięcie ładowania podnieść powyżej 14 woltów. Dopiero po kilku minutach podejmujemy próbę "odpalenia" auta posiadającego rozładowany akumulator. * Podany sposób jest najbardziej odpowiedni dla samochodów z automatyczną skrzynią biegów i katalizatorami. Próba na tzw. pych, dla tych pierwszych w ogóle nie wchodzi w rachubę, dla tych drugich, najczęściej kończy się przyspieszoną agonią katalizatora.
*/ Gdy autko biorcy zaskoczyło, a silnik nabiera wigoru, przewody odłączamy w odwrotnej kolejności czyli najpierw "minus", a potem "plus". Jeśli nie chcesz mieć powtórki z rozrywki, zdiagnozuj baterię u specjalisty. Zwracamy uwagę, ze najnowsze samochody, w tym hybrydowe, nie powinny zaznać sytuacji z rozłączaniem akumulatora - zerują się wtedy kody błędów i podstawowe funkcji ECU. Niestety, znów czeka nas wizyta u specjalisty!
Ważne: w niektórych samochodach np. GM/Ford wersja amerykańska, kolejność podłączania kabli rozruchowych jest odwrotna, dlatego należy zawsze sprawdzić tę operacje w instrukcji swojego samochodu.
Zobacz, jak się zmienia pojemność akumulatora:
- 100%– temperatura powietrza wynosi 23-25 st. C
- 80% – temperatura powietrza wynosi 0 st. C
- 70% – temperatura powietrza wynosi -10 st. C
- 50% - temperatura powietrza wynosi - 20 st. C
- 60–50% – temperatura powietrza wynosi -25 st. C
Oleje o niskiej lepkości
Nie wdając się w fachowe określenia, sygnalizujemy, iż gęstość oleju ma bardzo duże znaczenie dla silnika w momencie rozruchu. Oleje silnikowe, mówiąc kolokwialnie, rzadkie np. SAE 5W-30, SAE 0W-30, a nawet 5W-50 (niektóre Energy Conserving) w znaczący sposób ułatwiają rozruch zimnego silnika. Niestety nie nadają się do każdej jednostki napędowej, w razie wątpliwości należy zapytać serwisanta lub zajrzeć do książki obsługi.
I tu kolejna praktyczna uwaga - nawet oleje syntetyczne o niskiej lepkości nie pokonają oporów węzłów tarcia, jeśli mamy niesprawny akumulator.
- Okazało się, że obniżanie lepkości oleju zapewnia jedną ewidentną korzyść: możliwość łatwego rozruchu silnika w coraz niższych temperaturach, aż do -40 st.C dla klasy 0W-xx. Olej klasy 5W-xx zachowuje się podobnie w temperaturze -35°C, 10W-xx ma tę samą płynność przy -30 st.C, a najpowszechniej stosowany olej mineralny 15W-40 w temperaturze -25°C - pisze dr inż. Andrzej Tippe, honorowy członek komisji "Mistrzostw Polski Mechaników Samochodowych".

Wykres lepkości dynamicznej w zależności od temperatury dla różnych olejów silnikowych
Autor: dr inż. Andrzej Tippe
Z wykresu jasno wynika, że nawet olej 15W-40 przez niektórych odstawiony do lamusa historii spełnia swoją rolę i bezproblemowo "uruchamia" starsze silniki użytkowane nadal w całej Polsce.
- Dla silnika najważniejsza jest lepkość oleju w jego normalnej temperaturze pracy, gdyż od tego zależy utrzymywanie właściwej grubości filmu olejowego rozdzielającego współpracujące części i zabezpieczającego je przed zniszczeniem. Część mocy silnika zużywana jest wprawdzie na pokonanie wewnętrznego tarcia oleju, a jest ono tym większe, im wyższą olej ma lepkość. Jednak z kolei zbyt niska lepkość powoduje zrywanie filmu smarnego i wzmożone zużycie smarowanych części - wyjaśnia dr Tippe
Depresatory
Uruchomienie silnika to jedynie połowa sukcesu. Bardzo często w tak niskich temperaturach, szczególnie diesle, są bardzo chimeryczne. Dlaczego, bo np. pan Kowalski czy Byrcyn z samiuśkich Tater zatankował na przygodnej stacji ON nie spełniający wymagań niskotemperaturowych i przeciwdziałających TZZF (temperaturze zablokowania zimnego filtra). Co więcej, o temperaturze mętnienia CF nie miał nawet bacowskiego pojęcia.
Dlaczego, oto rada specjalisty:
- Polska Norma PN-EN 116 przewiduje stosowanie ON zimowego o TZZF do -20 st.C. To zbyt mało w polskich realiach, gdy temperatura spada do -28 st.C, a nawet poniżej. Dlatego w naszym Centrum zalecamy stosowanie dodatków (tzw. depresatorów) na okoliczność zamarzania ON i wytracania się tzw. korków parafinowych - powiedział Zbigniew Karaś, prezes Centrum Motoryzacyjnego Moto-Champ w Bydgoszczy
- Depresatory zawsze stosujemy przed spodziewanymi mrozami, a sytuacjach takich jak obecnie (dop.red. - w temperaturach poniżej 22 st.Celsjusza), przy każdym tankowaniu. Unikamy w ten sposób kosztownego udrażniania układu paliwowego i wtryskowego - dodał nasz rozmówca
W kolejnym odcinku radzimy jakie paliwo (ON, Pb 95, autogaz) należy stosować do naszych silników, gdy temperatura spada poniżej 27 st. Celsjusza.
Tekst: Krzysztof Golec | AutoFlesz 2006-01-29 12:01
materiał uaktualniony, wykres lepkości dynamicznej: dr inż. Andrzej Tippe