Zasiarczenie akumulatora to efekt dwóch procesów: pierwszym z nich jest powstawanie miejscowej, krystalicznej mikroformy siarczanów ołowiu, drugim – zmiana rozkładu gęstości elektrolitu. Konsekwencją wytrącania siarczanów jest postępująca pasywacja materiału aktywnego, który staje się coraz trudniejszy do naładowania.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Zasiarczony akumulator charakteryzuje się gęstością elektrolitu mniejszą niż 1,10 kg/l, napięciem spoczynkowym znacznie poniżej 12 V, a także (choć nie zawsze) białym kolorem elektrolitu. Akumulator taki nie przyjmuje prądu ładowania, a także charakteryzuje się znacznym wzrostem temperatury podczas ładowania. Sytuacja ta ma miejsce najczęściej, gdy akumulator jest pozostawiony w stanie rozładowanym przez dłuższy okres, na przykład w czasie sezonowego odstawienia pojazdu.
Powinno unikać się całkowitego wyładowania akumulatora (doprowadzić do tego może zostawienie włączonych odbiorników prądu po wygaszeniu silnika). Jeżeli nie używamy akumulatora, dobrze jest go sprawdzić i ewentualnie doładować, co trzy-cztery tygodnie.
Kolejną poradą jest ładowanie baterii prostownikami z tzw. efektem odsiarczania. Zwykle były to prostowniki sprzedawane przez handlarzy ze Wschodu, ale można go wykonać samemu, posiłkując się schematami z "Radioelektronika". Jest przy tym trochę zachodu, ale efekt naprawdę dobry.
Kolejna uwaga to ładowanie akumulatora małym prądem. Większość właścicieli komisów stosuje tzw. boostery, czyli agregaty rozruchowe traktujące baterię dość brutalnie. Bardzo duży prąd ładowania jest zabójczy dla akumulatora!
redakcja autoflesz.com
Źródło: Centra