"Świetny pomysł aby stracić trochę pieniędzy", czyli przekładka „anglika” w polskich realiach

W popularnym programie „Fani czterech kółek” na Discovery Channel bohaterowie kupują tanie samochody na Wyspach tylko w jednym celu, aby na nich  później zarobić. Dziennikarze zapytali się, czy warto kupić model z kierownicą po prawej stronie, celem późniejszej przekładki.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Jeden z bohaterów Edd Chin, zajmujący się głównie naprawami, zwykle zaniedbanych i kupionych okazyjnie pojazdów powiedział: (...) to świetny pomysł aby strącić trochę pieniędzy.

Czy rzeczywiście tak jest?
W polskich realiach wygląda to nieco inaczej, zwłaszcza jeśli się trafi na artystów  w branży, w dobrym tego słowa znaczeniu. Nam się udało. Jednym z nich jest Andrzej Mazur, z którym już przeprowadziliśmy kilka wywiadów i spędziliśmy kilka godzin w jego warsztacie. Dla nas to było dobra lekcja, podejrzenie warsztatu pracy, upewnienie się, że przekładkę można zrobić bez  obaw o jakość wykonanej modyfikacji. Tylko na takiej zasadzie, możemy polecać i rekomendować takie serwisy!

Według pana Andrzeja to nadal opłacalny biznes, on sam nie narzeka na brak roboty. Aczkolwiek coraz większa liczba zakładów w Polsce powoduje dość duże zamieszanie, zawiść w stosunku do konkurencji, a nawet  torpedowanie takiego  pomysłu.

Nie zostaliśmy upoważnieni, aby wchodzić  w szczegóły, ale wiele zakładów w Polsce (ostatnio także na Ukrainie)  wykonuje nadal takie usługi nie przykładając  się zbytnio do ostatecznego efektu swojej pacy. To tylko potęguje złą opinię o całym pomyśle.

Korzyści zakupu auta z Wysp
Podstawowa sprawa w tym biznesie to przekładka „anglika” nie nadszarpniętego zębem czasy, zwykle chodzi o nowe lub co najwyżej kilkuletnie samochody. Kupując taki egzemplarz na Wyspach ma się pewność, że autko jest bardzo dobrze wyposażane i po drobnej stłuczce. Zawsze powinniśmy poprosić o zdjęcia, jeszcze lepiej jeśli zobaczymy na "własne oczy" uszkodzenia.
Egzemplarze po dachowaniu, zderzeniu czołowym, z naruszonymi konstrukcjami pochłaniającymi silę uderzenia nie powinny nas w ogóle interesować. Innymi słowy, cała operacja nadal się opłaca, jeśli kupujemy taki egzemplarz dla siebie. Odchodzi  wtedy problem czasowy, czyli przekładki byle gdzie i w jak najszybszym czasie, aby zdążyć na niedzielną giełdę samochodową.

Problem drugi, a może trzeci, to znalezienie odpowiedniego warsztatu. W przypadku firmy pana Mazura dostajemy gotowy pojazd po przekładce, z zaliczonym badaniem technicznym i pełną gwarancją. Bardzo ważnym argumentem tej operacji jest rzetelność zakładu i wspomniana gwarancja na wykonaną usługę.

Shell

Decyzję o ewentualnej przekładce podejmujemy po pełnej analizie zysków i strat
Amatorów takich modyfikacji zachęcamy do przeczytania wywiadu z profesjonalistą, który  wie co mówi, a nie mówi co wie. Kalkulację kosztów każdy musi sobie zrobić sam.

Jak podaje "Dziennik Polski", Ministerstwo Transportu przygotowało już projekt ustawy umożliwiającej rejestrację pojazdów z kierownicą po prawej stronie. Wszystko wskazuje na to, ze  przepisy te wejdą w życie na przełomie 2012 i 2013 roku.

Według wstępnych informacji, przepisy będą dopuszczały rejestrację pojazdów z kierownicą po prawej stronie jedynie w przypadku aut osobowych i specjalnych, np. do wywozu odpadów komunalnych, żurawi samojezdnych, pojazdów drogowych, etc. W projekcie wskazuje się, że światła zespolone, lusterka muszą być przerobione (podobnie jak w samochodach amerykańskich) i przystosowane do ruchu prawostronnego. 

Publish modules to the "offcanvas" position.