Uśmialiśmy się w redakcji na tę informację, choć okres z pewnością przygnębiający. Ci co jeszcze do niedawna odsyłali diesle do muzeum, wznoszą peany na ich temat. Z wyrachowania, z głupoty za wyrządzenie niepotrzebnych szkód, a może z okazji załamania się programu elektromobilności. Każdy sobie odpowie inaczej, my nadal twierdzimy i twierdziliśmy, że nowoczesne diesle dalej będą na firmamencie motoryzacyjnym. Przynajmniej przez 20-, a może nieco więcej lat.
fot. Krzysztof Golec. autoflesz.com / jeden z najlepszych silników Diesla bmw 320d 150KM (czterocylindrowy M47 D20TÜ), jeszcze lepszy jest 6-cylindrowy M57 D30TÜ 204 KM, później robiono coraz bardziej skomplikowane turbodiesle, drogie w serwisowaniu i naprawie jak N47D30A 245 KM
Owszem afera wszech czasów „dieselgate” zrobiła wiele złego, nie tylko jednostkom Diesla, ale także producentom innych koncernów, którzy na siłę starali się wyrzucić ten silnik ze swojego portfolio. Inni jak: Daimler, Renault-Nissan, PSA, nawet grupa Volkswagena wyczekiwała na rozwój sytuacji. Inni, szczególnie Mercedes-Benz czy Renault twardo mówili głosami swoich bossów, iż silniki Diesla będą produkowane i rozwijane do 2030-2032 roku.
Dziś się okazuje, że po raz kolejny mieli racje, podobnie jak nasza skromna redakcja. Dlaczego, z prostego powodu, naukowcy z poważnych instytutów od kilku lat mówili, że diesel wcale tak nie truje, dziś wiemy też, iż jest jednym z najtańszych napędów w eksploatacji. Dlaczego? Czy jesteście sobie w stanie wyobrazić, że płacicie już na stacjach Ionity 3,50 zł za 1 kWh prądu do waszego elektryka? Kpina, a także położenie całej tej ideologii zeroemisyjnej, forsowanej przez głowy wielu państw, w tym premiera Morawieckiego.
Silnikom Diesla wyrządzono wielką szkodę. Niepotrzebnie! Jeszcze w 2015 roku udział aut z silnikiem Diesla w rejestracji nowych samochodów osobowych w Europie wynosił 48 proc. Z danych ACEA (Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów) wynika, że w ubiegłym roku było to już tylko 32 proc. Ale ci co wierzyli w to co dobre, sprawdzone, mało awaryjne nie rezygnowali z diesli. Na bo jak przekonać Polaka, że najlepsze silniki Diesla ostatnich kilkudziesięciu lat np. bmw M5720A czy BMW M5730A, potrafią przejechać ponad 370-450 tys. bez remontu głównego. Równie udanym motorem Diesla był pancernik Volkswagena 1.9 TDI. inny 2.0 TDI ze Skody Superb ma na liczniku (naszego czytelnika) – już 390 tys. km bez remontu głównego.
Nowe normy zabójcze nie tylko dla diesli
Przypomnijmy, że od 1 stycznia 2020 obowiązują nowe normy emisji spalin. Zgodnie z nimi aż 85 proc. pojazdów sprzedawanych przez danego producenta emitować może nie więcej niż 95 g CO2/ kilometr. Każdy gram więcej – ponad normę - powoduje naliczanie kar (sporych, nawet ponad 2200 euro/g). I tu pojawia się znana z fizyki twarda teoria, emisja CO2 jest wprost proporcjonalna do ilości zużytego paliwa. Oczywistym faktem jest, iż auta z silnikami benzynowymi zużywają więcej Pb95. Dlatego niektóre koncerny chciały otworzyć ten zakazany krąg wytrychem, wprowadzając na siłę rachityczne silniki z tzw. downsizingiem. Wcale nie zużywały mniej paliwa, a emisja spalania nie była ciągle zadowalająca.
Pandemia SARS-CoV-2 pokazuje, co jest ważne dla rodzimego przemysłu
Okazało się, że średnia emisja CO2 dla samochodu osobowego w 2018 roku wynosiła już 120,6 g CO2/km. Dziś okazuje się, że producentom nie opłaca się sprzedawać pojazdów z silnikami benzynowymi, które stanowią większość w ich portfolio. Być może dlatego niektórzy myśleli, iż włączą do oferty auta elektryczne i w jakiś cudowny sposób powetują sobie kary za zwiększoną emisję CO2. Co więcej, wielkie koncerny dokonały nawet fuzji (PSA z Oplem i FCA) tylko po to, aby sprzedawać "neutralizujące elektryki”. Niestety, to błędne koło, gdyż pandemia koronawirusa pokazuje, iż warto mieć jednak coś swojego (niezależnego). W naszym przypadku ważna przy tym jest także suwerenność – tu suwerenność Polski.

Mieczysław F. Rakowski, b. premier powiedział: Suwerenność oznacza umiejętne łączenie interesów narodowych z interesami wyznaczanymi przez rozwój technologii, odkrycia naukowe dokonujące się w różnych częściach globu. Dziś, mówiąc o suwerenności, nie wystawia się wielkich armii na granicach w obawie przed agresją, lecz tworzy warunki materialne, kulturalne, które pozwalają zachować osobowość narodową, tradycję, a jednocześnie nie zamykają się przed „obcymi wpływami”.
Pandemia SARS-CoV-2 wykazała, że Unia Europejska jest ciałem niezdolnym do jakiegokolwiek posunięcia na rzecz bezpieczeństwa państw członkowskich. A uwolnienie choćby tych najbardziej restrykcyjnych przepisów dot. emisji CO2 mogłoby być wentylem bezpieczeństwa i ratunkiem dla mniejszych koncernów borykających się z problemami emisyjnymi.
W Stanach Zjednoczonych, jednym z największych trucicieli na świecie, nikt nie podnosi głosu nt. zmniejszenia pojemności silników samochodowych czy odesłania diesli do muzeum (aczkolwiek tam przeważają auta benzynowe). Tam myślą racjonalnie, bo wiedzą, że nikt nie zakręci kurka z ropą naftową, która przez najbliższe 20 lat (a może dłużej) będzie przynosić krociowe zyski kartelom olejowo-naftowym. Czy wyobrażacie sobie flotyllę amerykańskich okrętów stacjonujących niemal w każdym zapalnym punkcie na świecie przestawioną np. na silniki elektryczne, benzynowe czy hybrydowe? A czołgi i samoloty bojowe (w tym dla przykładu Antonov AN-225 Mrija). No właśnie... Być może dlatego media, które wyrządziły najwięcej zła silnikom Diesla, teraz chcą ocieplać klimat widząc, iż elektromobilność to lipa, jak Amber Gold.
Badania Auto Motor und Sport oraz ADAC
Idąc tym tropem, w jednym z ostatnich numerów niemieckiego Auto Motor und Sport opublikowano wyniki testów drogowych trzech niemieckich aut z turbodieslami: bmw 520d, Mercedes GLE 350de i Volkswagen Golf 2.0 TDI. Każdy z tych pojazdów mieści się w obowiązującej normie emisji CO2 (95 g/km). W tym przypadku skupiono się więc na rzeczywistej emisji tlenków azotu NOx, których obecność w atmosferze przypisuje się w głównej mierze właśnie dieslom. /źródło: motoryzacja.interia.pl/
Testy w warunkach drogowych potwierdziły, że każda z jednostek common rail - z dużym zapasem - mieściła się w obowiązującej normie. Najczystszy okazał się Mercedes GLE 350de (de facto hybrydą z silnikiem Diesla) z deklarowanym zasięgiem elektrycznym na poziomie 106 km (test WLTP). Średnia emisja CO2 wyniosła tylko 29 g/km zaś NOx - zaledwie 16 mg/km.
fot. Krzysztof Golec. autoflesz.com / turbodiesel Skoda Superb 2.0TDI 140 KM już ma nakręcone niemal 390 tys. km - nie dymi, całkiem zrywny i bardzo oszczedny, olej wymieniany co 12 tys. km Motul 5W-40
Równie dobrze wypadł Volkswagen Golf, średnia emisja NOx wyniosła 20 mg/km (30 mg/km w mieście). Z kolei bmw 520d (z meganowoczesnym silnikiem Diesla common rail) emitowało do atmosfery jedynie 29 mg NOx/km.*
*/ maksymalna emisja NOx dla nowego samochodu osobowego to wg obowiązującej normy Euro 6d-temp – 80 mg NOx/km, a cykl badawczy WLTC (Worldwide Harmonized Light-Duty Vehicles) nie obejmuje tylko hamowni, ale także cykl drogowy (jazda na autostradzie, cykl miejski, zmienne warunki jazdy i temperatury)
Podobne pomiary przeprowadził ADAC (w grudniu 2019 roku). Zbadano kilka innych modeli, które uzyskały:
- bmw 520d Touring 1 mg NOx/km;
- Mercedes A 180d 40 mg NOx/ km;
- VW Golf 1.6 TDI SCR 14 mg NOx/km.
Ponadto, w drugiej części testu ADAC sprawdził większość diesli w warunkach zmiennej jazdy, z włączoną klimatyzacją i dotatkowym obciążeniem do 200 kg. To taki własny test RDE (Real Drive Emission). Tu także turbodiesle najnowszej generacji wykazały zaskakującą wstrzemięźliwośc na wypluwanie cząstek NOx, gdzie dopuszczalna granica wynosi 168 mg/km:
- bmw X2 xDrive 20d Steptronic 23 mg/km;
- Peugeot 308 SW 2.0 Blue HDi 180 30 mg/km;
- Vovo XC60 D5 AWD 56 mg/km.
Wniosek: ADAC zwrócił uwagę, że wyniki BMW i Peugeota potwierdzają wysoki potencjał, nadal tkwiący w systemach oczyszczania spalin. To nie są odosobnione przypadki. Mówiąc wprost – nowoczesne diesle wcale nie trują tak, jak chcieliby tego ci, co odstawili je już do muzeum. Jednak nie wszystko jest złotem, co się świeci. Nowoczesne turbodiesle (już z DPF) nie lubią jazdy miejskiej (dookoła komina), gdyż nie mają gdzie wypalić nagromadzonej sadzy (turbosprężarka, filtr DPF). Ich żywiołem jest autostrada lub droga szybkiego ruchu. Warto zatem popędzić swojego diesla pod czerwone pole obrotomierza.
I tego życzymy posiadaczom diesli, dajcie silnikowi to czego potrzebuje (wymiana dobrego oleju co 10-12 tys. km a nie co 30 jak każą wam księgowi), zadbajcie o dobre paliwo (bez dodatków siarki, wymiana filtra paliwa przynajmniej raz /1,5 roku), utrzymujcie świece żarowe w nienagannej kondycji, zadbajcie o "dwumasę" i sprzęgło - a motor odwdzięczy się wam nienaganną pracą.
redakcja autoflesz.com![]()