Pomimo wydania zakazu przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, co spotkało się z różną opinią Polaków, motocykliści z klubu "Nocne Wilki" (z Kaliningradu) wjechali do Braniewa. Siła jednośladów i tzw. trajek nie była zbyt duża, zaledwie 200 maszyn. Incydentów powszechnie oczekiwanych - nie było.
fot. administracja wołgogradzka obłast
Motocykliści namaszczeni przez samego Władimira Putina zamierzają dojechać do Niemiec, na uroczystości upamiętniających 70. rocznicę zakończenia II Wojny Światowej. Nocne Wilki nic sobie nie robią z zakazu wydanego przez samego szefa min. Grzegorza Schetynę. Co więcej, kandydat na prezydenta Janusz Palikot już napisał, że za ten incydent minister powinien podać się do dymisji.
Przypomnijmy, Ministerstwo Spraw Zagranicznych odmówiło stronie rosyjskiej organizacji i zabezpieczenia przejazdu grupy motocyklistów Nocne Wilki. Była to odpowiedź na oficjalną prośbę Rosyjskiego MSZ.
- Nasza odmowa jest reakcją na rosyjską notę z prośbą o pomoc w zorganizowaniu takiego przejazdu, zabezpieczeniu. Uważamy, że nie będzie to możliwe - powiedział Marcin Wojciechowski, rzecznik resortu
Podstawą odmowy był brak precyzyjnych informacji dotyczącego harmonogramu pobytu, w tym wskazania miejsc noclegów, dla zapewnienia bezpieczeństwa. MSZ podaje też, że strona rosyjska zbyt późno podała oficjalną notę o rajdzie przez Polskę.
Pomimo kontrowersyjnej decyzji klub "Nocnych Wilków" z Obwodu Kaliningradzkiego, jednak przekroczył granicę i wjechał do Braniewa. Jak podają miejscowe media ponad 500 motocyklistów, wzięło udział w uroczystościach upamiętniających 70. rocznicę zakończenia II wojny światowej. Uroczystości zorganizowano na cmentarzu czerwonoarmistów w Braniewie.
Wśród motocyklistów z Obwodu Kaliningradzkiego, był m.in. gubernator obwodu Nikołaj Cukanow i lider klubu Nocne Wilki Kaliningrad.
Stronę rosyjską, oprócz gubernatora Cukanowa, reprezentowali także: ambasador FR w Polsce Siergiej Andriejew oraz konsul generalny w Gdańsku Aleksander Karaczewcew. Cukanow i Andriejew dziękowali stronie polskiej za umożliwienie świętowania Dnia Zwycięstwa w Braniewie (przypomnijmy, że Sejm uchwalił oficjalną datę 8 maja, a nie 9 maja).
Według Mirosławy Aleksandrowicz polskie służby graniczne nie sprawdzały kolumny motorowej a poszczególnych motocyklistów. Według jej słów do Polski wpuszczono wszystkich motocyklistów, którzy pojawili się w sobotę na granicy. W Braniewie nie odnotowano żadnych incydentów.
Co ciekawe, strona niemiecka również nie wydała zezwolenia na wjazd klubu motocyklistów do Berlina. Stosunki polsko-rosyjskie są chłodne, jak lód na Antarktydzie. Nic nie wskazuje, aby w jakikolwiek sposób poprawić ten impas. Zastanawiające jest też to, że władze - nie tylko w Polsce - wydają zgodę na różnego rodzaju manifestacje, marsze, parady równości. I choć to wydarzenia z grupy podwyższonego ryzyka, magistrat w stoicy wydaje stosowne zezwolenia.
Jak grupa motocyklistów chce przejechać przez Polskę podnosi się wielkie larum. Czyżby hipokryzja władzy sięgała tak daleko, bo lider "Nocnych Wilków" Aleksandr "Chirurg" Załdostanow wspiera politykę prezydenta Rosji?
redakcja autoflesz.com
