Nieco później niż zwykle rozpoczyna się w sobotę Rajd Dakar. Start w Limie, a meta w Santiago, stolicy Chile. Polskę reprezentuje kilka znanych nazwisk (Rafał Sonik, Krzysztof Hołowczyc, Marek Dąbrowski, Kuba Przygoński czy Adam Małysz i Grzegorz Baran). Nowością zaproponowana przez Polski Związek Motorowy jest start polskiego teamu Poland National Team, już nie w barwach ORLEN Team. Z kolei Jarosław Kazberuk, załoga R-Six Team jedzie Mercedesem Unimog w grupie aut ciężarowych T4.1.
fot. Rajd Dakar
Organizatorzy przygotowali kilka nowych tras dla zawodników. W tym roku jedzie: 82 motocyklistów, 39 kierowców quadów, 156 załóg na samochodach off-roadowych i 75 ciężarówek. Weteranem w polskiej ekipie jest Krzysztof Hołowczyc, który wystartuje po raz ósmy i ma ponownie szanse na najlepsze miejsce w swojej historii startów. W ubiegłym roku na MINI All4 Racing był w czubie, ale awaria bolidu pozbawiła naszego mistrza wszelkich szans na zwycięstwo.
Adam Małysz z Rafałem Martonem chce być w pierwszej 20. To całkiem realne, gdyż Toyota Hilux należy do wyjątkowo solidnego producenta. 34. Rajd Dakar Małysz ukończył na 37. pozycji.
Wśród innych Polaków zobaczymy nowe twarze jak: Piotr Baupre Poland National Tam czy kolejnego weterana Grzegorza Barana. W tym roku organizatorzy przenieśli rampę startowa na plaży Chorrillos. Po prezentacji zawodnicy pojada do Pisco na 250 km rundę zapoznawcza, po czym powinni zaliczyć pierwszy OS, praktycznie decydujący o pole position.
- Pierwszy etap jest typową pokazówką, organizowaną dla kibiców. Najpierw rampa w Limie, później 250 kilometrów dojazdówki do Pisco, a na koniec krótki odcinek specjalny – 13 kilometrowa pętla wokół miasta i meta – mówi Jarek Kazberuk
- Jedynym utrudnieniem jest sobotni system punktacji. Różnica czasowa do lidera będzie mnożona przez 5. Organizatorzy wyjaśnili, że chcą już po pierwszym etapie bardzo wyraźnie rozdzielić stawkę na mocniejszych i słabszych zawodników. Dzięki temu do drugiego etapu ci szybsi wyjadą pierwsi. Jednocześnie należy bardzo uważać, żeby nic niespodziewanego nie wydarzyło się na tym odcinku. Kilkanaście minut nie będzie problemem do nadrobienia, ale ponad godzinna awaria bądź utknięcie na wydmach może skończyć się wynikiem, który trzeba będzie odrabiać przez cały rajd - kończy Kazberuk
Trzymamy kciuki za naszych i ich sprzęt, mamy nadzieję niezawodny.
Źródło: Dakar.pl, Eurosport
