Rajdowe wspomnienia: Toyota Carter i wirtuoz Malucha

Toyota Carter Gdańsk to miejsce które skupia nietuzinkowe postacie. Jedną z nich jest Pan Andrzej Lubiak – jeden z założycieli Cartera, który w światku Motorsportu znany jest, jako najlepszy kierowca wyczynowy zasiadający za kierownicą Polskiego Fiata 126p. Z całą pewnością to także najlepszy menadżer wśród kierowców pf 126p.

fot. z archiwum Andrzeja Lubiaka (pierwszy z lewej)

Andrzej Lubiak swoją karierę rajdową rozpoczynał na Syrenie 103. Potem był Trabant, który bardzo dobrze poddawał się modyfikacjom. Po "trabi" Lubiak przesiadł się na Polskiego Fiata 126p.

- Fiat 126p był odbierany, jako zaawansowana myśl techniczna. Otrzymaliśmy jako pierwsi, wspólnie z Andrzejem Szulcem możliwość sprawdzenia samochodu w normalnych warunkach eksploatacyjnych, było to jeszcze przed oficjalnym programem propagowania pf 126p przez Andrzeja Jaroszewicza, który pojawiał się nim w większych ośrodkach kraju i ukazywał możliwości  – wspomina po latach rajdowiec

 - Auto pokazywane było wtedy szerszej publiczności, już wtedy widoczny był akcent sportowy tej konstrukcji. Wykonywano nim podczas tych pokazów próby zręcznościowe, by ukazać,  jak uniwersalnym pojazdem jest. Niedługo potem pierwsze Małe Fiaty, pojawiły się na trasach rajdów – mówi Lubiak

- Udało mi się swoim prywatnym 126p wygrać klasę i to mimo uczestnictwa w niej fabrycznego zespołu rajdowego z Bielska Białej w postaci Andrzeja Kopera i Wiesława Cygana. Wtedy zaczęła się moja 10 letnia przygoda w „Małej fabryce”. Tak wtedy określano Bielskie zakłady Fabryki Samochodów Małolitrażowych, „Dużą fabryką” była wtedy Żerańska wytwórnia „FSO”. Pierwszy start Lubiaka w PF 126p i od razu wygrana z kierowcami ówczesnego zespołu fabrycznego - dodaje Lubiak

To był rok 1976 – a szef fabrycznego zespołu FSM inż. Zbigniew Klimecki nie zasypiał w takich momentach gruszek w popiele. Od razu dostrzegł w Andrzeju Lubiaku talent i zaproponował mu starty w swoim zespole.

- Maluchy seryjne, jeszcze ze wspomnianym silnikiem 600 cm (znany jako "włoski") zgrupowano w tzw. I grupie. Kolejna dopuszczała już modyfikacje, a te pf 126p też bardzo dobrze tolerował. Do podstawowych zmian należała tzw. klatka bezpieczeństwa, a dużo częściej tzw. półklatka, która dużo bardziej odpowiadało cechom wnętrza Małego Fiata. Samochód wyposażano w pasy szelkowe, ale już fotele były seryjne i bez zagłówków, co dziś jest rzeczą nie do pomyślenia. Bardzo osobliwym, a typowym elementem każdego samochodu z tamtej epoki była lampka pilota, przytwierdzana do deski rozdzielczej. Czołową zmianą był dobór odpowiednich amortyzatorów – w wersjach wyczynowych popularne były Bilsteiny, ale ja prywatnie wolałem te firmy KONI – były lepsze – twierdzi Lubiak

Auto Gaz Holandia

- Prawdziwym przełomem okazał się jednak sezon 1977/78, w którym to poddawać można było różnym zabiegom nowy silnik o pojemności 650 ccm. Te silniki często wyposażano w osprzęt Abartha lub takich włoskich firm jak Lavaza czy Breda. Dzięki temu moc nominalnie wynosiła 30 KM. Ewolucja w pf 126p następowała, gdy ten wyposażano w gaźnik BINGA, który był elementem typowo lotniczym; mimo budowy motocyklowej. Dzięki temu pf 126p osiągał nierzadko 40 KM, przy czym masa samochodu, w stosunku do serii,  była dużo niższa – przypomina rajdowiec

- Dość niespodziewanie, szalone lata 80-te przyniosły ze sobą morderczą grupę B. Dochodziło wtedy do mnóstwa wypadków, a takie rajdowe legendy jak Peugeot 205 „grzebały” kierowców na rajdowych duktach. Maluch wtedy na gaźniku Webbera osiągał blisko 65 KM i był nieokiełznany – opowiada Lubiak

Pamiętam jak jadąc z Maćkiem Wisławskim, podczas takiej próby odpadł nam gaźnik w połowie rajdu, odpadał zawsze; gdyż wibracje silnika całkowicie go luzowały. Mocowaliśmy go na złączki, ale nie dało się jeździć.  Mimo to z Maćkiem udało Nam się zdobyć mistrzostwo Polski w tej grupie – wspomina Lubiak 


Andrzej Lubiak równolegle do startu w rajdach, udzielał się w wyścigach samochodowych. „Królowaliśmy w nich – wspomina”. Maluch miał wtedy silnik Włoski Berdy – jeszcze 600 ccm. Były to naprawdę widowiskowe starty. „Tor był przewidziany na 25 samochodów a załóg było zwykle 50” – wspomina


Mały Fiat był doskonałą szkołą jazdy samochodowej. Był elementem sprawdzającym dla każdego prawdziwego kierowcy rajdowego. Wyrabiał w kierowcy optymalny system jazdy.

- Najważniejsze w jeździe pf 126p były podjazdy i zakręty – wspomina Lubiak

Maluch raz rozpędzony pozwalał wygrywać rajd, dobrze pokonany zakręt na oesie potrafił dać prawie minutę w całej puli czasowej. Źle wyhamowany, wyjątkowo przynosił duże straty, których nie dawało się wtedy odrobić - kontynuuje 


Końcówka lat 80-tych to starty m.in. na Toyocie Corolli GT Twin Cam – w Polsce i w Niemczech – sezon 1987.

- Gdyby nie zawirowania z paszportem i zwyczajna klarowność przepisów, kontynuowałbym starty na Corolli, w klasie markowej, w barwach fabrycznego dilera Toyoty. Później w roku 1988 udało mi się wystartować w Rajdzie Jelcza, a w 1989 roku zaliczyłem start fabrycznym Tarpanem – opowiada Lubiak

Polski Fiat

Gdy ogląda się rajdowe maszyny na starcie rajdu i na tle gromadę Polskich Fiatów 126p, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że trzeba naprawdę kochać ten sport, aby decydować się na 1000 km pogoni za uciekającymi minutami w Maluchu. Ta miłość do pf 126p Andrzeja Lubiaka odżyła, gdy w Anglii będąc na wystawie samochodów sportowych, dostrzegł stanowisko firmy, która zajęła się sprzedażą rajdowych Maluchów – na tym, że stanowisku dostrzegł baner, na którym było zdjęcie jego oraz Malucha na jednym z odcinków specjalnych.

Gdy przedstawiciel firmy został poinformowany, iż na zdjęciu widnieje Andrzej Lubiak, ten zaprosił go do wspólnej współpracy i już w niedługim odstępie czasu zaprezentowano w Cieszynie – załogę Lubiaka, która na odcinku specjalnym Rallye Monte Carlo Historique, wytyczonym na lodowym torze Serre-Chevalier, tradycyjnym miejscu rozgrywania rundy Trophee Andros zajęła w 2008 roku 9 lokatę, co wywołało niemałą sensację.

Andrzej Lubiak był najdłużej jeżdżącym kierowcą fabrycznego teamu FSM, aż 6 razy uzyskał tytuł Mistrza Polski, z czego 9 lat partnerował mu Maciej Wisławski. Dziś w domowym garażu buduje wierną kopię rajdowego Malucha. Takiego samego, na jakim odnosił największe sukcesy. Jego premiera będzie miała miejsce już niedługo, właśnie w Carterze.



Maja Lesińska, Dyrektor Handlowy, Carter Gdańsk

Publish modules to the "offcanvas" position.