Jak Ott Tänak zdobył mistrzostwo w Yarisie WRC

Niespełna dwa sezony za kierownicą Toyoty Yaris WRC wystarczyły, by Ott Tänak i Martin Järveoja zostali rajdowymi mistrzami świata. Jak duet z Estonii dojechał do pierwszego tytułu jeszcze przed ostatnią rundą WRC?

fot. TGR

Kariera Otta Tänaka to historia wzlotów i upadków, dążenie do realizacji marzenia z dzieciństwa za wszelką cenę, gdzie wzruszenie ramionami było jedyną reakcją na pojawiające się problemy. Bezkompromisowy styl jazdy, który pozwalał na błyskawiczne poznawanie limitów, długo nie był
akceptowany. Tänak przez moment wypadł z czołówki WRC, ale zamiast się poddać, powoli znów wdrapywał się na szczyt. Przełomowa była przesiadka do samochodów WRC najnowszej generacji.

W 2017 roku wygrał swoje dwa pierwsze rajdy w mistrzostwach świata, był trzeci na koniec sezonu i… rzucił się na jeszcze głębszą wodę.

Toyota w niego uwierzyła
W 2018 roku został kierowcą Toyota Gazoo Racing WRT. Po blisko siedmiu latach za kierownicą Fiesty, przesiadł się do zupełnie nowego auta. Dookoła siebie miał niemal same nowe twarze, a do tego oczekiwania były też imponujące. Toyota ledwie rok wcześniej wróciła do rajdów na poziomie mistrzów świata głodna sukcesu. Japończycy widzieli w Estończyku lidera i przyszłego mistrza świata. Początek był więcej niż obiecujący. W swoim pierwszym sezonie za kierownicą Yarisa WRC wygrał cztery rundy, do ostatniego rajdu miał szansę na tytuł, a Toyocie ewidentnie pomógł w zdobyciu mistrzostwa świata wśród producentów, pierwszego dla japońskiej marki od 1999 roku.

fot. TGR

Od stycznia Tänak podkręcił tempo. Już po Rajdzie Szwecji wskoczył na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej, które stracił na Korsyce. Liderem został znów po w sumie kiepskim dla siebie Rajdzie Sardynii (piąte miejsce). I tym razem wyprzedzić już się nie dał do końca sezonu.
Wygrał w sumie sześć rund, w czterech z nich zebrał maksymalną liczbę punktów. Tytuł zdobył w Hiszpanii, przedostatniej eliminacji MŚ, prezentując niesamowitą determinację i tempo na tzw. Power Stage’u. W trakcie rajdu awansował z piątej na drugą pozycję.

To pierwszy od 2003 roku mistrz świata, który nie urodził się we Francji i nie ma na imię Sebastien. I pierwszy Estończyk. Jest też pierwszym od 1994 roku kierowcą Toyoty, który zdobył tytuł.

Wolniej znaczy szybciej
W czym tkwi sekret Tänaka? Sezon 2017 u boku Sebastiena Ogiera, a potem odpowiedzialna rola lidera zespołu przekonały go, że czasem, by jechać szybciej, warto zwolnić i nie bić się o każde oesowe zwycięstwo. W jego kolejnych startach jest coraz więcej podejścia taktycznego i kalkulowania. A poza tym, osiągnął tempo, którego rywale nie są w stanie na dłuższą metę utrzymać. I to ma bezpośrednie przełożenie na wyniki.

Od Rajdu Korsyki w 2017 roku wygrywał przynajmniej jeden odcinek w każdym rajdzie. W sezonie 2019 zdobywał punkty we wszystkich rundach, dziewięć razy był na podium, sześć razy zwyciężał - nie miał sobie równych w Szwecji, Chile, Portugalii, w Finlandii, Niemczech i Wielkiej
Brytanii. Wygrał 73 odcinki specjalnie, aż o 31 więcej niż Thierry Neuville, drugi na tej liście. Sześć razy wygrywał dodatkowo punktowany Power Stage, który kończy każdą rundę.
Tänak tytuł już ma, ale robota za kierownicą Yarisa WRC jeszcze się dla niego nie skończyła. Toyota wciąż ma szansę na obronę tytułu mistrza świata wśród producentów. Przed Rajdem Australii Japończycy tracą 18 punktów do rywali. To dużo i mało. Mając Tänaka w zespole tę stratę
można jeszcze odrobić.

fot. TGR

Z redakcyjnego stanowiska
Ott Tanak to kierowca genialny, opanowany, technicznie perfekcyjny, a przede wszystkim młody z wielką kariera na przyszłość. Od Rajdu Estonii w 2014 roku, gdy wygrał ten wyścig zauważyliśmy jego talent. Ścigał się z naszym Kajetanem Kajetanowiczem, bywało różnie, podobnie jak rywalizacja z Robertem Kubicą w mistrzostwach Europy. Nasz Kajetanowicz trzykrotnie ścigał się i wygrywał mistrzostwo Europy, głównie z Aleksandrem Łukjaniukiem, ale jego czas na dywizję WRC już minął. Jego Team nie miał takich funduszy jak Volkswagen, Citroen czy obecnie Toyota. Wiedzieliśmy też, że Toyota w składzie bez młodych  i gniewnych rajdowców nie zdobędzie tytułu Mistrza Świata (indywidualnie). Z całym szacunkiem, ale  Kris Meeke też ma już swoje apogeum za sobą i dla Toytoy nie przyniesie spektakularnych sukcesów na miarę  Ogiera, Kubicy czy Loeba.

Kubica nie dostał propozycji od Toyoty, tuż po zwycięstwie w kat. WRC 2 (choć karuzela nazwisk kierowców wielokrotnie wskazywała na niego)  i zdobyciu tytuły Mistrza Świata, podobnie Kajetanowicz. Jednak talent Tanaka był na tyle widoczny, że niemal każdy chciał mieć tego kierowcę w swoim skaldzie. Aż dziwi, że Toyota tak późno sięgnęła po niego.

Okres dominacji Sebastiena Ogiera w VW WRC był bezsporny. Volkswagen, po wpadce w aferze "dieselgate" odpuścił dywizję WRC, gdyż kłopoty finansowe, odszkodowania  i toczące się procesy podcięły gałąź drugiego producenta aut na świecie. Od 2013 roku do 2016 gdy Ogier zasiadał za rajdówką w VW Polo R5 WRC nie miał sobie równych. Ale już wtedy Tanak wygrywał z nim oesy. To był bezsprzecznie kandydat na  nowego mistrza  świata. Gdyby nie awaria Toyoty Yaris WRC w ubiegłym roku Tanak byłby mistrzem świta już dużo wcześniej.

Źródło: Monika Kryńska, Menadżer Projektów
complexPR 

Publish modules to the "offcanvas" position.