Robert Kubica rozstawiał rywali po kątach na trasie Rajdu du Var, Prowansja. Wygrywał niemal wszystkie odcinki specjalne. Tak było do godzin przedpołudniowych, do pechowego 11. odcinka specjalnego.
fot. Citroen
Wczesnym przedpołudniem (trasa 11. odcinka specjalnego) Citroen C4 WRC wypadł z trasy, z impetem uderzył w drzewo. Siła uderzenia była tak duża, że auto stanęło w płomieniach. Załodze, z pierwszych przekazów medialnych, nic się nie stało.
To już kolejne ostrzeżenie dla krakowianina, prowadząc od startu do mety, nie musiał wyciskać wszystkiego z turbodoładowanego silnika. Nie wiemy, jaka była przyczyna tej kraksy, ale przydałoby się Polakowi trochę pokory. Agencje potwierdzają, że załogo wyszła z tej groźnie wyglądającej opresji bez większych urazów.
Przypomnijmy, że Robert wygrał wszystkie dziewięć odcinków specjalnych, a jego najgroźniejszy rywal Freddy Loix - już wcześniej wypadł z trasy. Wystarczyło tylko spokojnie dojechać do mety. Łatwo powiedzieć... Kiedyś, Tommi Mäkinen, wielokrotny mistrz świata WRC (era przed Sebastianem Loebem) miał do pokonani niecały kilometr. Nie dojechał, bo jego Mitsubishi stanęło w płomieniach.
Źródło: Reuters
