To był trudny rajd miłośników jazdy po błocie, wertepach, do tego przez całą dobę. Miejsce wyjątkowo atrakcyjne, bo zawierało niemal wszystkie trudności rasowego kierowcy myślącego w przyszłości o Dakarze. Były najazdy na odstojnik b. Celwiskozy, jak również pokonywanie błotnistego terenu lasu nad Balatonem (wzgórze Staniszówka 441 m n.p.m. i góra Gołębnik 447 m n.p.m.), a wyciągarki grzały się do czerwoności. Kolejną przeszkoda były... komary, w tym roku aktywne, jak komitety wyborcze kandydatów na prezydentów!
fot. Jeep Survival/ Jelonka.com
Nie wszyscy sprostali tym trudnościom, a dokładniej ich maszyny. Do rajdu zgłosiło się ponad 400 twardzieli ale tylko 130 supertwardzieli dopuszczono do jazdy.
Organizatorzy twierdzą, że zasady są proste, a zadania łatwe do wykonania. Całkiem możliwe, ale nadal dziewiczy teren był nie do pokonania przez niektóre załogi. Były za karkołomne wykrzyżowania, jazda bokiem, wyciąganie zakopanych w błocie terenówek, pękały liny wyciągarek. Ale za to zdjecia są bezcenne.
Zasady – można powiedzieć, ze nie było zasad, tylko ryk silników i umiejętności kierowcy. Obowiązywał ł jednak reżim sanitarny z powodu COVID-19 i ekologia. Na początku obowiązywał zapoznawczy, czasowy prolog a po nim w ciągu 24h należało zdobyć jak największą ilość pieczątek punktowanych. Zawiłości, przynajmniej dla nas, dość trudne, bo nieliczni widzowie i tak podpatrywali walkę kierowcy i samochodu ze ścianą błota i kamieniami.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Wydarzenie to i jazdy 4x4 przeznaczone są dla wszystkich fanów jazdy po błocie, niestety obostrzenia dot. pandemii mocno zawęziły liczbę śmiałków. Organizatorzy jednak proszą o sprostowanie - to nazwa Grupy Jeep-survival, a impreza nazywa się dokładnie "200 pieczątek w 24 godziny". Pieczątki miały swoja wagę, tzn. były punktowane odpowiednio do klasy terenówek, ale jak w sporcie jest też klasa OPEN, gdzie mały Uaz może zmierzyć się z potężnym Land Cruiserem.
Technicznie wyglądało to tak:
- wszystkie pieczątki są dla wszystkich;
- tylko załoga decyduje o które pieczątki będzie walczyć;
- pojazdy oceniane są zgodnie z przynależnością do klas;
- podczas startu załoga ma wpisaną w kartę godzinę startu i od tego momentu ma 24 godziny na zdobycie jak największej liczby pieczątek;
- kolejność zdobywania pieczątek dowolna;
- każda z ekip otrzymała mapę z zaznaczonymi odcinkami specjalnymi i na mapie dodatkowo była podana ilość pieczątek znajdujących się na odcinkach;
- każdy ze śmiałków miał zainstalowaną w swoim smerfnie dedykowaną aplikację, która była bezcenna dla sędziów.
fot. Jeep Survival/ Jelonka.com
Niestety była też kilka głosów krytycznych mieszkańców pobliskiego Staniszowa i tych z Osiedla Czarne, którzy kwestionowali ten rajd, ich zdaniem wyrządzono wielkie szkody w drzewostanie, przyrodzie, miejscach łęgowych ptactwa na pobliskim „Balatonie”. Informujemy, że organizatorzy rajdu załatwili wszelkie niezbędne formalności, w tym zgodę prezydenta Jeleniej Góry, ponadto las porastający górę Staniszówka należy do prywatnego właściciela. Pod względem sportowym rajd 4x4 był udaną impreza, choć w okresie obostrzeń sanitarnych zabrakło widzów. Organizatorzy narzekali też na brak sponsorów i promocji tego typu imprezy w miejscowych mediach. Nadrabiamy tę niedogodność! /więcej: odpowiedź Organizatora na zarzutu i hejt/
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Krytykantom i hejterom tego typu imprez podpowiadamy, aby zamiast krytykować Organizatorów, zrobili choć krok w kierunku przeciwdziałania kradzieży drzew ze wspomnianego już lasy na górze Staniszówka. Za kilkanaście lat będzie tu tylko kupa kamieni...
Słów kilka od Organizatorów
- Nasze imprezy kierowane są do wszystkich fanów tego sportu od zwykłej terenówki do zmoty w klasie extrem zawsze stawiamy na legalne spotkania i integrację – mówi Andrzej Wójcik-Siojo
- Przez to że robimy to legalnie i zgłaszamy wszędzie gdzie się da, aby uzyskać odpowiednie pozwolenia przyklejane są nam wszystkie zniszczenia innych terenów z przed imprezy jak i po imprezie. Czasem tereny odległe nawet o 20 km – tłumaczy Andrzej
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
- Uczestnicy naszych imprez uczuleni są na dbanie o środowisko. Każdy uczestnik ma obowiązek naprawiać pojazd na macie serwisowej aby żadne płyny eksploatacyjne ani olej nie dostały się do ziemi. Do zaczepiania wyciągarki o drzewo również obowiązkowe są pasy a okręcenie drzewa tylko liną równa się dyskwalifikacji+ kara pieniężna na wybrana przez nas fundacje – przekonuje Andrzej
Jeśli chodzi o samochody, to były różne i różniste, nawet tzw. SAM-y, wszystkie jednak musiały mieć napędy 4x4. /więcej: zobacz te maszyny/
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Organizatorzy o sponsorach
- Nie było sponsorów imprezy. Wszystkie koszta związane z organizacja imprezy pokrywane są z wpisowego. Partnerzy tacy jak Husar, Raptor, Motul. Dają nagrody. Mimo COVID-19 i problemów w każdej branży dostaliśmy trochę nagród, które po wręczeniu pucharów zwycięzcom zostały rozlosowane wśród wszystkich uczestników - mówi Andrzej
- Nasze imprezy organizuje razem z moja Sylwia. Robimy to dla frajdy i fanu a nie dla zysku. Organizujemy imprezy od wielu lat i nie jest dla nas problemem większość spraw organizacyjnych, zezwoleń załatwić zdalnie - dodaje
Organizatorzy dziękują wszystkim tym, którzy pomagali w organizacji tej imprezy, sędziom, ratownikom medycznym, służbom porządkowym za sprawne przeprowadzenie tak trudnej imprezy.
fot. Jeep Survival/ Jelonka.com
Następna edycja 200 pieczątek w 24 godziny odbędzie się w październiku w Bieszczadach (na terenach prywatnych Natura Park).
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: Andrzej Wójcik-Siojo, jeep-survival.pl