Do naszego salonu tortur trafił kolejny amerykański model. Marin Nicasio to dość oryginalny model, inny niż wszystkie dotąd prezentowane, nowoczesny i będący odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku. Nie posiada też wszechobecnego osprzętu Shimano, jest lekki i łatwy do popisów przeczących zasadom grawitacji. Ciekawy także dlatego, iż wyraźnie pokazuje różnice pomiędzy rowerem przełajowym i tzw. rowerem na szuter (ang. gravel - żwir). Jeszcze do niedawna nikt lub prawie nikt ich nie potrzebował, dziś niemal każdy - mówiąc kolokwialnie - chciałby jeździć gravelem.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Maciej, który jest jego właścicielem, długo składał pieniądze na zakup tego modelu. Dokładnie takiego, bez amortyzatorów, kevlarowych* dodatków i udziwnień. Cena nie była wcale okazyjna, ale jak mówi dokładnie taka, jaką przeznaczył na coś oryginalnego i modnego.
*/ kevlarowe dodatki np. widelec wykonany z kevlaru, nieudolnie zastępujący amortyzator
Nie musimy chwalić, pisać peanów na temat tej marki, ale po dwutygodniowej eksploatacji możemy powiedzieć coś więcej o tym modelu i tej niszowej marce na naszym rynku.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Jedno jest pewne, ten model swobodnie porusza się po leśnych duktach, zaskakująco dobrze radzi sobie na szutrze, ma klasyczne linie ramy (rury CrMo z geometrią i oponami 700C x 30mm-40mm lub 650B x 47mm firmy WTB Horizon ). Ciekawostką jest tu mechanizm korbowy FSA Tempo Compact (dość nisko osadzony), kryte dźwignie przerzutek microShifr Advent czy kaseta/zębatka Sun-race 9 Speed, 11-46 T (pozwala to na sprawne poruszanie się w terenie górzystym, czy na dukcie leśnym z niespodziankami), czy wreszcie oryginalny mechanizm naciągania nisko prowadzonego łańcucha.
Liczba biegów 1x9 (z przodu pojedyncza tarcza) jest tak zestopniowana, że wytrzymały biker dałby radę pokonać wzniesienie - nawet przy Świątyni Wang w Karpaczu (nachylenie ponad 14 st.). Czy dałby radę wjechać pod Śnieżkę? Niewykluczone, ale musimy poczekać do sierpnia, gdy ponownie takie ściganie się odbędzie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Nasza ocena:
- Bardzo dobra jakość wykonania, spawy lekko wygładzone;
- Świetnie kręcą się łożyska, niemal tak jak w zestawach z łożyskami ceramicznymi;
- Dobrze dobrane opony i niskich oporach toczenia na asfalcie;
- Klamka-manetka firmy Advent (schowane linki);
- Linia łańcucha biegnie po skosie, mimo to biegi przerzucane są płynnie;
- Łatwy montaż linki (wewnętrzny) do przedniej przerzutki podczas dalszych modyfikacji roweru;
- Nisko umieszczony środek ciężkości (doskonały przy pokonywaniu małych przeszkód) na leśnym dukcie;
- Spora liczba rożnych mocowań (bidon, mapnik, nawigacja, błotnik, etc.)
- Mechaniczne hamulce tarczowe, proste w budowie i całkiem skuteczne.
Czy zatem gravel, ostatni hit 4-5 lat jest rowerem uniwersalnym, lekkim z możliwością pokonywania trudnego terenu. Otóż nie, jego domeną jest mimo wszystko asfalt, szuter, leśna droga (nie downhil ani potężne hopki). Jednak ze względy na swoją wszechstronność i zdolności szosowe gravel (pol. żwir) stał się hitem ostatnich kilku lat. Przeciwnicy natomiast twierdzą, że to tylko chwyt reklamowy. Kto ma rację? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sami...
Rowery Marin
Firma została założona w 1986 r. w kalifornijskim Hrabstwie Marin, malowniczym regionie leżącym u stóp szczytu Tampalais, będącego mekką kolarstwa górskiego. Dziś Marin dumnie świętuje 36-lecie swojego istnienia i oferuje klientom kompletną linię wyczynowych rowerów górskich, turystycznych oraz wiele amatorskich modeli. Ten typ roweru (gravel) wymusiły niejako amerykańskie warunki, często byle jakie asfalty, nieutwardzone drogi, duże przestrzenie.
Jak twierdzą założyciele firmy: "W połowie drogi przez most Golden Gate, setki stóp nad Zatoką San Francisco przebiega południowa granica prowadząca do zupełnie innego miejsca. Gdy przekroczysz tę linię dostajesz się do innego świata, gdzie masz wiele otwartych przestrzeni, spokojnych dróg i szlaków z niesamowitymi widokami z dala od zgiełku miasta. Zmiana otoczenia wpływa również na ludzi, którzy zapominają tam o codziennych problemach. Tak wygląda Marin Country, miejsce gdzie narodziła się firma MARIN".
redakcja autoflesz.com