Nowa Kaletka, 03 sierpnia 2025 r. tegoroczny obóz młodych i tych starszych karateków zrzeszonych w federacji IBDF Polska został zakończony, co uroczyście - w niedzielny poranek - oznajmił prezydent IBDF Polska, grandmaster Zbigniew Jeż, 10 DAN. To już kolejny udany obóz sportowy z udziałem mistrzów z Polski, Stanów Zjednoczonych i Republiki Czeskiej.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Miejsce szczególne, bo tu w Nowej Kaletce, nad nadal czystym jeziorem Gim (I klasa czystości) warunki do trenowania sztuk walki są wyborne. Przede wszystkim możliwość trenowania, gdy pada deszcz (jest sala konferencyjna możliwa do zaadaptowania na dojo ), a tak było niemal przez cały czas obozowej przygody (raz słońce, raz deszcz). Dopiero w piątek zaświeciło pełnym blaskiem słońce, komary przestały kąsać, a kleszcze poddały się i przeniosły w las.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Każdy obóz organizowany przez prezydenta IBDF ma swoją specyfikę, liczbę wiernych uczestników (także z Republiki Czeskiej czy Niemiec), ale niemal zawsze mistrzowie sztuk walki prowadzą zajęcia specjalistyczne na wysokim poziomie. W tym roku zajęcia zaplanowane przez grandmastera Zbigniewa Jeża, 10 DAN prowadzili:
- grandmaster Zbigniew Jeż, 10 DAN, IBDF Polska – techniki kempo, egzamin;
- soke Włodzimierz Gołębiowski, 8 DAN, IBDF Polska – techniki bokserskie, boken;
- mistrz Andrzej Kaczmarczyk, 6 DAN – techniki grapplingowe, rozgrzewka, egzamin;
- mistrz Rafał Nowakowski, 6 DAN, Stany Zjednoczone – wysokie kopnięcia, formy smoka, egzamin;
- sensei Krzysztof Kolwas, 4 DAN, kij Bō.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Rodzice dzieci niemal zawsze pytają czy obóz sportowy - jak niektórzy myślą - to jest przysłowiowa bułka z masłem, czy smoki się nie nudzą, czy mają dobrą opiekę, czy są bezpieczne. Odpowiadamy:
- każdego dnia są 3 treningi (poranna zaprawa, trening po śniadaniu, trening po obiedzie);
- nie ma czasu na nudę, treningi są energetyczne, wyczerpujące, specjalistyczne; wieczorem jest zwykle ognisko, gitara i śpiew;
- opieka jest najlepsza, grupy mają całodobową opiekę najlepszych instruktorów (zwykle minimum z czarnym pasem i przygotowaniem do pracy z dziećmi i młodzieżą);
- bezpieczeństwo to podstawa, nie ma mowy o takich niedociągnięciach jak ostatnio na obozie harcerskim w Wilczu (gdzie utopił się 15 - letni harcerz).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Dryl, niemal wojskowy, to jedno, ale po treningu trzeba coś innego... dla ciała, dlatego instruktorzy prowadzili smoki do jeziora Gim, dosłownie 50 metrów od miejsca stałych ćwiczeń na... trawie. Warto dodać, że na plaży ośrodka jest ratownik, są wyznaczone miejsca do kąpieli, a większość instruktorów ma także papiery ratownika wodnego.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ zwracamy uwagę na czystość wody w jeziorze Gim, nawet na głębokości 2 m widać piaszczyste dno...
Mówiąc inaczej, nie ma mowy o kąpieli bez nadzoru, wejścia do wody w butach i umundurowaniu czy pozostawieniu grupy bez opieki.
Nagrodą – dodajmy zawsze – był pyszny obiad, śniadania i kolacje. Ośrodek i pani Ania rzeczywiście serwuje dobrą domową kuchnię, nie ma problemu z dokładką, a obiadowe zupy są tak samo dobre jak u Magdy Gessler (sprawdzaliśmy, jedliśmy, nie przesadzamy).
Warto dodać, na takich właśnie obozach następuje ceniona wśród smoków integracja, możliwość rozmowy w innym języku (czeski, amerykański, niemiecki), a to się przydaje przy wieczornym ognisku.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
- Obóz był świetnym doświadczeniem a treningi dopasowane dla wszystkich uczestników. Pełen przekrój ćwiczeń, od intensywnych rozgrzewek, przez treningi z bronią, po naukę form smoka oraz medytację. Atmosfera genialna, zarówno podczas treningów, jak i w czasie wolnym – powiedział senpai Mateusz Turek, 4 kyu
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
- Biorąc pod uwagę zmienność pogody, jaka w tym roku jest i była na obozie nikt nie narzekał, każdy z uczestników cieszył się każdą minutą treningu zaczynając dzień, kończąc nauką do egzaminu. Był to wyjątkowy obóz czuliśmy się na nim jak jedna rodzina, która darzy się honorem szacunkiem i dzieli wiedzą w sztukach walki. Nie ważne jest, jaki kto miał lub ma pas, stopień, liczyły się dobre słowa i rady, abyśmy swoją sztukę doprowadzili do perfekcji w życiu a umiejętnościach w walce sportowej. Już teraz wiemy, że za rok znowu się spotkamy i będziemy mogli cieszyć się wspólnym treningiem z uśmiechem i...potem na twarzy - powiedział senpai Michał Mularczyk, 4 kyu
fot. Michał Mularczyk
W sobotę, przedostatnim dniu obozu grandmaster Jeż przyjął egzamin od reprezentantów sekcji karate z Młodzieżowego Domu kultury nr 2 w Bydgoszczy.
- Egzamin na 4 kyu zaliczył senpai Michał Mularczyk (chan shaolin si, dju su, kung-fu);
4 kyu kempo jitsu, 5 kyu kick boxing; - senpai Mateusz Turek, 6 kyu kempo jitsu, 5 kyu kick boxing;
- senpai Mikołaj Mularczyk (10 kyu kick boxing, 10 kyu kempo jitsu).
Senpai Mikołaj Mularczyk był najmłodszym smokiem na obozie, zaliczył wszystkie treningi i ochoczo wstawał na poranną zaprawę fizyczną.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Dodajmy jeszcze, iż Ośrodek Wypoczynkowy w Nowej Kaletce – Jerzy Jasicki – choć w stylu odziedziczonym po dawnym PRL-u ma własny sklepik ( zamontowane panele fotowoltaiczne do zasilania), jest tu dużo zieleni, stołówka po remoncie, a własny parking i monitoring całodobowy poprawia logistykę ośrodka.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Ceny dla turystów akceptowalne, możliwość wypożyczenia kajaków, łodzi wiosłowych czy rowerów wodnych (jest także boisko do siatkówki, do piłki nożnej, są huśtawki dla dzieci) poszerza ofertę tego ośrodka.
Nowa Kaletka
Wieś (wypoczynkowa) położona nad krystalicznie czystym jeziorem Gim (I klasa czystości, ok 25 ok. od Olsztyna), ma bogatą historię związaną z polskością i kulturą Warmii. Wieś powstała w XIX wieku i mimo silnych wpływów germanizacyjnych, kultywowano tu polską tożsamość, czego przykładem jest szkoła tuż przy wjeździe do zabudowań gospodarskich.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W 1929 roku otwarto tu polską szkołę, a w 1938 roku wieś została przemianowana na Hermansort. Po wojnie, w 1945 roku, Nowa Kaletka została dotknięta - mówiąc najdelikatniej - brakiem poszanowania mienia przez naszych "wyzwolicieli".
Obecnie, wieś jest znana z działalności Towarzystwa Przyjaciół Gimu i corocznego festynu "Lato z Gimem". Tu jest raj dla wędkarzy, przyrodników, jak również fotografów przyrody.
Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com