Wymarzone złoto - Kamil Stoch przeskoczył skocznię w Soczi

Mamy Mistrza Olimpijskiego! To co zrobił dzisiaj Kamil Stoch na skoczni „normalnej” przejdzie do historii Igrzysk Olimpijskich. Kamil odniósł największy sukces w życiu, mówiąc wprost przeskoczył skocznię (przy okazji pobił rekord, dotychczas 104 m), deklasując swoich rywali. Tak spektakularnego zwycięstwa, już dawno nie odniósł żaden polski olimpijczyk na zimowej olimpiadzie.

Kamil Stoch fot. Pierre-Philippe Marcou, AFP

 

To niewiarygodne, aby na „małej skoczni” odnieść tak druzgocące zwycięstwo. Polak skoczył najdalej, zarówno w pierwszej (105,5 m), jaki drugiej serii (103,5 m). Adam Małysz, który wielokrotnie przepowiadał, że Kamil będzie mistrzem olimpijskim, powiedział w studio TVP 1, że to był bokserski nokaut. Aż 6,5 pkt. przewagi nad Norwegiem Bardalem i trzecim Peterem Prevcem ze Słowenii (w drugiej serii zamienili się miejscami).

Należy podkreślić, że Kamil wykazał się nie tylko doskonałym przygotowaniem do Igrzysk Olimpijskich w Soczi, ale także wytrzymał ogromną presję. Wie coś więcej na ten temat dawny złoty medalista Wojciech Fortuna, który (w Sapporo) w drugiej serii skoczył znacznie słabiej i tylko o 0,1 pkt. wyprzedził Szwajcara Waltera Steinera. Dziś złoty medalista z Sapporo wierzył w Stocha. Ciekawie czy prezes Tajner także wierzył w Kamila, po tym jak rano naszego skoczka złapała pospolita chandra?

Przypomnijmy, to pierwszy złoty medal w skokach narciarskich - po 42 latach - odkąd Fortuna dość szczęśliwie skoczył na 111 m,  na skoczni Okurayama, Japonia. 

To sukces jaki może się już nie powtórzyć na Esto-Sadok, chyba że Kamil skopiuje wyczyn na dużej skoczni. Nie mielibyśmy nic przeciwko temu. Na podkreślenie zasługuje także dobra postawa drużyny. Jan Ziobro zajął 13. miejsce a Maciej Kot był siódmy. Oznacza to, że przy dobrej dyspozycji czwartego skoczka np. Piotra Żyły Polacy mogą walczyć o medal drużynowy, nawet złoty!

Niezależnie od końcowego wyniku, to wielki sukces trenera Kruczka, który wielokrotnie był wyśmiewany za brak charyzmy i metod treningowych. Brawo panie Łukaszu, liczymy na kolejny sukces.

Niestety, bardzo trudna sytuacja panuje w obozie Justyny Kowalczyk, która startowała w biegu łączonym z kontuzją stopy. Problem w tym, że to nie było zwyczajne spuchnięcie powstałe od „zmęczenia materiału”. Po prześwietleniu w wiosce olimpijskiej okazało się, że jeden z paliczków obolałej stopy ma rozszczep. Polka jednak pobiegnie na 10 km "klasykiem", ale ma już na starcie dyskomfort w zetknięciu z Marit Bjoergen. Co więcej, leki przeciwbólowe w znaczący sposób spowalniają reakcję organizmu na ogromny wysiłek. Swoją drogą, dlaczego tak późno okazało się, że to rozszczep kości, dlaczego nie prześwietlono obolałej stopy Justyny znacznie wcześniej?

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.