Wyszków, 16 kwietnia. Stałym elementem doskonalenia w sztukach walki jest praca, jeszcze raz praca, ćwiczenia doskonalące i zgłębianie wiedzy od najlepszych. Tak było i tym razem podczas zaplanowanego na sobotę seminarium, w którym uczestniczyły reprezentacje wojowników i młodych smoków IBDF (International Budo Do Federation) oraz MAA (Martial Arts Association - International) w Wyszkowie. Bydgoszcz reprezentował Kujawsko-Pomorski Klub Sztuk Walki przy Gimnazjum nr 23 im. Szarych Szeregów i wychowankowie Młodzieżowego Domu Kultury nr 2 im. Dra Jordana. W drodze powrotnej był czas na zwiedzanie zamku w Pułtusku z XV w. - obecnie "Dom Polonii".
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com
Z powodu choroby Mistrza Zbigniewa Jeża, 10 DAN zajęcia w Wyszkowskim Centrum Sztuk Walki prowadził Mistrz Wojciech Karaźniewicz 8 DAN, specjalista od MMA i grapplingu. Zajęcia z dziećmi trzymał w ryzach sensei Andrzej Kaczmarczyk, 5 DAN.
Podział grup jest oczywisty - dzieci na matach i dorośli w dojo Zespół Szkół Nr 1 w Wyszkowie. im. Marii Skłodowskiej-Curie. Tym razem dzieci miały oprócz nowych elementów miały sparing, musiały wykazać się znajomością technik parterowych (grappling), jak również bokserskich, ju jutsu (kumite, dźwignie, bloki, rzuty). Na zakończenie Grandmaster Zbigniew Jeż pogratulował dzieciom dobrego przegotowania i wyróżnił młode smoki. W grupie bydgoskiej wyróżnienia otrzymali:
- Hubert Ptaszyński, 8 kyu
- Eryk Gotowski, 8 kyu
- Filip Suproniak, 8 kyu
- Mateusz Antoniewicz, 8 kyu
- Mikołaj Kowalik, 9 kyu
- Bartosz Romiński, 9 kyu
- i najmłodszy Kacper Karczewski, smok z MDK nr 2
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com
Dorosłe smoczyska nie miały lekko
Zaawansowane techniki parterowe prowadził gość specjalny Mistrz Wojciech Karaźniewicz, 8 DAN. Pot lał się ciurkiem, ale nikt nie wymiękał, nikt nie odniósł kontuzji, nikt nie mówił że boli. Dlatego, zarówno w sztukach walki, jak i sportach walki bardzo ważną rolę odgrywa solidna rozgrzewka. Ten element to domena senseia Grzegorza Sosińskiego 5 DAN i senseia Andrzeja Kaczmarczyka 5 DAN. Czasami aż trudno uwierzyć, że nawet seniorzy dają radę prowadzić rozgrzewkowe pląsy, szpagaty, ćwiczenia izometryczne, stretching. Zamiast łykać tabletki lepiej aktywnie ćwiczyć najsłabsze partie mięśniowe. To działa, bo wśród ćwiczących są lekarze, policjanci, nauczyciele - mówiąc wprost - ci co potrzebują coś dla ducha i ciała! Ale takie jest właśnie chan shaolin si, dju su, kung-fu.
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com
Po seminarium Pułtusk i "Dom Polonii"
Historia zamku w Pułtusku to bardzo stare dzieje sięgające nawet XII wieku, praktycznie od początku związane z biskupami płockimi. Już w XV w. biskup płocki Florian Laskary nakazał wznieść kamienne elementy przyzamcza na miejscu drewnianego grodu lokowanego na początku XIII wieku. Jak to zwykle bywa, drewniana konstrukcja nie oparła się pożodze, ogień strawił jej architekturę po najeździe litewskim w 1363 r.
Kolejny biskup Paweł Giżycki polecił rozbudowę zamku w stylu renesansowym. Nie zapomniano o murach zamkowych w technice sgraffita ściennego.*
fot. Bolesław KozłowskiWojny napoleońskie też odcisnęły piętno w czeluściach zamkowych, szczególnie wtedy, gdy urządzono tu lazaret. Można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że upór władz kościelnych zabliźniał rany; zamek remontowano i modernizowano. Odkąd w roku 1841 budowlę strawił kolejny pożar, miejsce to nie było już tak atrakcyjne dla hierarchów kościelnych. Na domiar złego, w 1866 roku wojska rosyjskie przeznaczyły obiekt dla żandarmerii wojskowej z oddziałem szpitalnym. Zamek podupadał, a nikt nie dbał o naprawy i remonty.
Podczas II wojny światowej niemiecki okupant dokonał wprawdzie istotnych remontów, nadbudowując nawet skrzydło wschodnie, ale... nie na długo. Obiekt był rezydencją ważnych gauleiterów, a zimą 1945 roku spłonął, choć były ślady podpalenia. Dopiero w 1989 rok, po blisko 15 latach odbudowy, zamek przemianowano na "Dom Polonii". Dziś pięknieje, przyjmuje gości hotelowych, a wiele atrakcji organizowanych w pobliskiej Narwi przyciąga turystów.
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com / bydgoska grupa młodych smoków przed "Domem Polonii" w Pułtusku - od lewej: Kacper, Eryk (finalista XIV Otwartych Mistrzostwa Regionu Kujawsko-Pomorskiego w kyokushin karate), Mateusz/ "Mati", Filip (finalista XIV Otwartych Mistrzostwa Regionu Kujawsko-Pomorskiego w kyokushin karate), Bolesław, stoją: Bartosz i Mikołaj oraz dorosłe smoczyska: Sasza, Oksana, Alicja i wyciągnięty jak struna z gitary Hubert - mistrz w kat. grappling XIV Otwartych Mistrzostwa Regionu Kujawsko-Pomorskiego w kyokushin karate' 2015
Najmłodsze smoki też miały przygodę, gdyż na dziedzińcu zamkowym stały... i nadal stoją odrestaurowane armaty, a zamkowe komnaty intrygują nadal wieloma tajemnicami. Zgłębienie ich pozostawimy na kolejny raz, po spotkaniu z Mistrzami.
Od redakcji: redakcja i dzieci z Kujawsko-Pomorskiego Klubu Sztuk Walki i MDK nr 2 dziękują Pani Oksanie i Panu Saszy za bezinteresowną pomoc i logistyczne, bezpłatne rozwiązanie problemu transportu, tak licznej grupy młodych smoków!
Krzysztof Golec, autoflesz.com
zdjęcia: Krzysztof Golec, inż. Bolesław Kozłowski
{nice1}