To był wspaniały Turniej, jeszcze lepsze zakończenir w dzień Trzech Króli. Tak można powiedzieć w przenośni i dosłownie, gdyż Maciej Kot zdobył czwarte, najbardziej niewdzięczne miejsce. Po upadku Stocha, przed walką w Bischofshofen, fizykoterapeuci i lekarz polskiej reprezentacji robili co można było zrobić, aby Kamil wystartował. I tak się stało.
fot. TVP1
Styl, w jakim Polacy zdominowali Turniej przejdzie do historii, gdyż walka z Danielem Andre Tande była napięta do ostatnich granic. Przypomnijmy, że Stoch (134,5) po pierwszej serii był drugi za Słoweńcem Tepesem (141 m). Kamil dostał lepsze noty od sędziów i przeskoczył też Andre Tandego (135 m), odrabiając straty (1,7 pkt. przewagi). Kapitalnie spisał się Piotr Żyła (131 m), zwłaszcza po słabym skoku Stefana Krafta (128 m). Pozostali Polacy awansowali do finałowej serii.
W drugiej serii atmosfera sięgała zenitu. Po słabej dyspozycji Norwega, który niemal spadł z progu (podobno poluzowały się wiązania) Żyła nie mógł odpuścić i skoczył 137 m! To dawało Polakowi trzecie miejsce, ale w Turnieju Czterech Skoczni – drugie. Zarówno Niemcy, jak i Norwegowie przecierali oczy ze zdumienia. Polacy wygrali też Puchar Narodów.
Pod koniec pozostali faworyci, Stoch, Hayboeck (Austria), Tepes (Słowenia). Kamil nie odpuścił, poleciał na odległość 138,5 m, Austriak wprawdzie niemal przeskoczył skocznię (142 m), ale przy słabym skoku z pierwszej serii musiał zadowolić się drugim miejscem. Słoweniec Tepes nie wytrzymał ciśnienia. Piotr Żyła (137 m) wskoczył na trzecie miejsce w Bischofshofen, a drugie w ogólnej klasyfikacji TCS.
Dodajmy jeszcze, że dotąd jedynym Polakiem, który wygrał TCS (2000/2001) był Adam Małysz. W Bischofshofen popłakał się jak dziecko.
redakcja autoflesz.com![]()