Nowa Kaletka: obóz smoczych wojowników nad jeziorem Gim

W tym roku grupa wojowników (młodzież i dorośli), będąca pod skrzydłami Międzynarodowej Federacji Sportów i Sztuk Walki IBDF, przybyła na letni obóz do ośrodka wypoczynkowego „Almatur” w miejscowości Nowa Kaletka k.Olsztyna. To wyjątkowe miejsce skrywające urocze zakątki położone w bezpośredniej bliskości jeziora Gim,  spowite bujnymi lasami i dziką przyrodą.

fot. Bolesław Kozłowski, autoflesz.com

Uczestnicy doskonalili swoje umiejętności podczas energetycznych zajęć prowadzonych przez mistrzów:  Wojciecha Karaźniewicza 8 DAN (Polska), Włodzimierza Gołębiowskiego 7 DAN (Polska), Pavla Antonego 6 DAN (Czechy), Josefa Śkapę 7 DAN (Czechy), Rafała Nowakowskiego 5 DAN (Stany Zjednoczone), Grzegorza Sosińskiego 5 DAN (Polska), Andrzeja Kaczmarczyka 5 DAN (Polska), Bohuslava Krivkę 2 DAN (Czechy) a wszystko  pod czujnym okiem grandmastera Zbigniewa Jeża 10 DAN (Prezesa IBDF Polska).

Tym razem kadra była wyrozumiała dla miłośników snu, ale nie zawsze tak bywało. Z objęć Morfeusza ostatecznie wyrywała poranna zaprawa fizyczna, na którą w pełnym rynsztunku trzeba się było stawić przed 7.20. Poranną rozgrzewkę prowadzoną przez mistrzów: Włodzimierza Gołębiowskiego 7 DAN, Andrzeja Kaczmarczyka 5 DAN oraz Rafała Nowakowskiego 5 DAN prowadzono tak, aby przećwiczyć wszystkie partie mięśniowe. Były gry zespołowe,  a dla bardziej wytrwałych bieg w głąb lasu - z przerwą na połączenie się w harmonijnej ciszy z naturą i zaczerpnięcie pozytywnej energii.

fot. Alicja Gotowska, autoflesz.com

Zarówno przed każdymi zajęciami jak i przed posiłkami obowiązywała zbiórka, podczas której -  najprawdopodobniej dla poprawy apetytu - serwowano musztrę a „obozowy kat” w osobie mistrza Gołębiowskiego 7 Toan wykonywał swoje obowiązki bez znieczulenia tzn. wzorowo.  Plan treningów ułożono tak, aby przećwiczyć możliwie różne techniki z uwzględnieniem wieku uczestników. Podczas siedmiodniowego pobytu,  codziennie po śniadaniu i obiedzie,  odbywały się dwa treningi z mistrzami, na których doskonalono techniki bokserskie, grappling, elementy praktycznej samoobrony, techniki  kenpo oraz władanie kijem (dodatkowo  bokken i karambit). *

*/ karambit – nóż bojowy wywodzący się z Indonezji
bokken – miecz treningowy wykonany z drewna

Uczestnicy korzystając z relaksującego łona natury bardzo aktywnie spędzali czas. Wyciszając swoje myśli i koncentrując się na ćwiczeniach wyciskali z siebie siódme poty,  by doskonalić umiejętności wojownika Bushido,  a po treningu energii dodawały kąpiele w krystalicznych wodach jeziora Gim (I stopień czystości). Komu jeszcze było mało,  późnym popołudniem czekały gry i zabawy sportowe,  a wieczorami - jeśli dopisała pogoda - wszyscy siadali w blasku płomieni z ogniska - a wraz z iskrami wirującymi w powietrzu unosiły się riffy gitarowe mistrza Grzegorza Sośińskiego otulone radosnym śpiewem.

fot. Alicja Gotowska, autoflesz.com

Umysł i ciało w pełnej harmonii
W nietypowy i bardzo ciekawy sposób przeprowadził trening mistrz Rafał Nowakowski 5 DAN łącząc filozoficzny wykład z pogadanką,  a całość przeplatał ćwiczeniami z wykorzystaniem dynamicznych technik nożnych ( yoko-geri, mawashi-geri, tobi mae-geri, kubi mawashi-geri). Poruszając tematykę, co to są sztuki walki, jak przebiega ceremoniał poprzedzający trening i czemu on służy, wywołał energetyczną burzę mózgów, uczestnicy tłumaczyli mistrzowi, że sztuki walki to systematyczny rozwój i dążenie do osiągnięcia precyzji w danej dziedzinie. Podczas ćwiczeń nie ma miejsca na myślenie o niebieskich migdałach, bo mogą się one okazać kokosem, który spadnie nam na głowę z wysokiej palmy. Po każdej dyskusji nadchodził czas na wyciągnięcie wniosków i przejście do ćwiczeń, podczas których w praktyce były one wykorzystywane.

- Wyciszenie i skupienie koncentracji na tym, co robimy w pełnej symbiozie z pozytywnym nastawieniem to impuls do zgłębiania samego siebie i poszerzania swoich możliwości, który poprzez wytrwałość i systematyczną pracę prowadzi do osiągnięcia precyzji, szybkości i kontroli siły aż do pełnej doskonałości -  podsumował mistrz Rafał

fot. Alicja Gotowska, autoflesz.com

Zwrócił też uwagę na to, co tak naprawdę ma wpływ na nasze możliwości, co zrobić by nam się chciało tak jak nam się nie chce, dlaczego jednym przychodzi wszystko łatwo a innym jest wiecznie pod górkę. W Jego filozoficznym słowniku nie istnieją takie słowa jak "nie mogę", "nie potrafię", "nie dam rady", "nie umiem".  Jeżeli powtarzamy w myślach,  że czegoś nie zrobimy, że nie potrafimy, że nie chcemy - to mózg zarejestruje to, jako coś tak oczywistego iż nie będzie nawet podejmował próby zmiany tego. Mózg jest jak gąbka wchłania wszystko, co znajdzie się w jego zasięgu. Jednak pamiętajmy o tym, że to samo, co pochłania to samo też oddaje.

- Nasze myśli kumulują się w głowie i tworzą w mózgu cegiełki, które są podstawą naszego charakteru, motywacji, sposobu podejścia do życia. Jednym słowem naszego „Ja”. Nie bójmy się i wymieniajmy słabe zmurszałe cegły naznaczone słowem „nie” na nowe solidne ze słowem „tak”- wyjaśnił mistrz i na koniec dodał

fot. Alicja Gotowska, autoflesz.com

- A słowo stało się ciałem, ale czym jest słowo.  Otóż słowo to nasze myśli - kończy Mistrz, na co dzień pracujący z młodzieżą w Stanach Zjednoczonych

Tak, więc łapmy wiatr w żagle i pamiętajmy, że nigdy nie jest za późno by zaszczepić w sobie ducha pozytywnego myślenia, który nas zdeterminuje do działania i rozbudzi wytrwałość,  by dążyć do celu. Bo w życiu nie ma rzeczy niemożliwych jedyne, co nas ogranicza,  to nasza wyobraźnia sterowana myślami.

Na polu walki
Pogoda w tym roku była kapryśna, jednak wszystkie zaplanowane zajęcia udało się przeprowadzić zgodnie z harmonogramem. I tak jak obiecał grandmaster Zbigniew Jeż 10 DAN, nie było komarów. Szkoda tylko, że ochrona przed pozostałymi owadami (i pajęczakami) nie była zawarta w umowie (kleszcze, meszki czy końskie muchy).

 Mistrz Włodzimierz Gołębiowski 7 DAN podczas kilku treningów przekazał uczniom spektrum wartości wykorzystując swoje umiejętności i wieloletnie doświadczenie. Były  energiczne techniki bokserskie, nauka władania drewnianym mieczem (bokken), doskonalenie technik ręcznych i nożnych a na koniec szlifowanie form smoka.

Na jednym z treningów mistrz Włodzimierz pokazywał techniki walki z wykorzystaniem bloków oraz krótkich ruchów, umożliwiających szybkie i zwinne przemieszczanie się skończywszy na „kąśliwych” uderzeniach otwarta dłonią.  Maksymalnie krótkie uderzenia w początkowym cyklu wykonywane "miękko" i kończące się nagłym spięciem, które uwalniało całą siłę ciosu "kime". Ułamek sekundy później wystarczy tzw. zmiękczenie  oponenta  i sprowadzenie do parteru.  Nadmieniamy tylko, że energetyczne techniki mistrza wywoływały wstrząsy sejsmiczne odczuwalne przez wszystkich uczestników…. co najmniej 4,8 w skali Richtera.

fot. Alicja Gotowska, autoflesz.com

Wojownicze smoki pod nadzorem mistrza Gołębiowskiego miały również okazję podążać drogą samurajów podczas nauki władania drewnianym mieczem. Gdy już poznali podstawowe zasady, postawę stojącą oraz odległość między ćwiczącymi, stojąc naprzeciwko partnera ćwiczyli proste cięcia mieczem a także zasłony i parowanie broni przeciwnika. Trening taką bronią sprzyja koordynacji całego ciała i uczy większej czujności, dzięki której rozwija się intuicja a także koncentracja. Tak kiedyś ćwiczyli samurajowie, tak to przekazano w słynnym filmie "Siedmiu samurajów" Akiro Kurosawy  z 1954 r.

Pod koniec obozu doskonalono techniki ręczne (seiken mawashi uchi, seiken ago uchi, hariken uchi) oraz techniki nożne (mae geri, mawashi geri, yoko geri);  a na koniec formy smoka.

Soke Wojciech Karaźniewicz 7 DAN specjalizujący się w MMA i kung-fu przygotował bogaty repertuar wracając do korzeni, czyli starych sprawdzonych technik grapplerskich (obalenia, wejścia w nogi, dźwignie, uwalnianie) a na koniec odbył się pokaz walk. Mistrz Karaźniewicz podszedł do tematu nie tylko ukazując swoje umiejętności, ale również duże doświadczenie odtwarzając pełen cykl nauki.
Każdy trening powinien być zakończony walką,  gdyż tylko w ten sposób koordynujemy nawyki, a  z czasem osiągamy pełnię umiejętności sztuk walki. Nie można nauczyć się walczyć bez walki. Tu nie wystarczy samo trenowanie form i technik gdyż teoria i praktyka to dwa odmienne światy.  Każde starcie jest niepowtarzalne i ma na nie wpływ bardzo wiele czynników. Kiedy stoi się naprzeciwko partnera, który tylko inicjuje atak, byśmy mogli przećwiczyć technikę, w głowie pojawia się wiele rozwiązań: bloki, uderzenia, zejścia, dźwignie. Jednak w walce na sali treningowej, można się łatwo przekonać, że to wcale nie jest takie proste zwłaszcza, iż przeciwnik wcale nie ułatwia nam sprawy. Podobna sytuacja może nas zaskoczyć, kiedy trafimy na przeciwnika o innej budowie ciała niż osoba, z którą ćwiczymy, zwykle na co dzień. Niby nic się nie zmieniło a zarazem dużo. Umiejętność dopasowania się do zmiennych warunków jest również istotna i odgrywa kluczową rolę w walce. Tylko duża ilość praktycznych eksperymentów z różnymi przeciwnikami może owocować w niedalekiej przyszlości.

Mistrzowie władania białą bronią
Niezwykle widowiskowe techniki z wykorzystaniem noża bojowego( karambit) ćwiczono pod okiem mistrza Josefa Śkapy 7 Toan, któremu w pokazach towarzyszyły precyzyjnie władające tą bronią uczennice Nikola i Denisa. Mocne wejścia z blokiem i przechwyceniem, ciosy nożem w wskazanie newralgiczne punkty i na koniec spektakularne rzuty.

W tym samym czasie młode smoki pod opieką mistrza Gołębiowskiego ćwiczyły techniki z użyciem krótkiego kija (tanbo). Dowiedziały się,  jak prawidłowo trzymać kij i jak się nim posługiwać.  Zważywszy na to, że każdy kij ma dwa końce - obydwoma w równym stopniu można zarówno bronić się, jak i atakować. To wielce ciekawa sztuka, przydatna w starciu z niebezpiecznym narzędziem np. nóż.

 Z dużą dawką pozytywnego entuzjazmu zgłębiano tajniki posługiwania się kijem (kij bo,  tanbo),  które prowadził soke Pavel Antony 7 Toan. Na pierwszy ogień poszły techniki z kijem tanbo. Dynamiczne uderzenia we wrażliwe punkty ciała (szyja, stawy łokciowe, stawy kolanowe) uzupełniały dźgnięcia na np. splot słoneczny czy inne dozwolone miejsca na ciele przeciwnika.

W kolejnym dniu uczniowie zmierzyli się z kijem Bo. W początkowym etapie nauki, trudno szybko i sprawnie zmieniać uchwyt kija oraz uzyskać dynamikę i siłę bloków oraz uderzeń, jednak po jakimś czasie, wraz ze wzrostem biegłości techniki stają się nie tylko szybkie lecz naprawdę silne i widowiskowe. Na koniec było jeszcze ciekawiej, w ruch poszły dwa kije tanbo. Sztuka władania dwoma kijami polegała na krótkich uderzeniach zamachowych, aż w końcu przeszła do obszernych i okrężnych uderzeń wzmocnionych rotacją bioder.

fot. Alicja Gotowska, autoflesz.com

Wyścig smoków jeziora
Na obozowym placu boju nie mogło zabraknąć największej atrakcji, jaką co roku organizują mistrzowie z Czech Pavel Antony 7 Toan oraz Bohuslav Krivka 2 DAN wraz z uczennicami Karoliną, Kajetaną i Janą.  W ostatnim dniu na chętnych czekała właśnie taka nie lada gratka a mianowicie tor przeszkód.  Jak zawsze pieczołowicie przygotowany i strategicznie przemyślany tor z dozą niespodzianek. Do przeżycia tej przygody motywował… tomahawk, wyczekujący na linii startu na tych, którym się nie uda dotrwać do końca. Tak więc był rzut oszczepem, bieg przez mokradła porośnięte pokrzywami – specjalnie na tą okazję część toksycznego zielska została wycięta tworząc wąską ścieżkę – przejście po linie zawieszonej pomiędzy drzewami, czołganie po piasku pod nisko rozwieszoną siatką, bieg slalomem między drzewami i skoki przez ławki.  Na koniec dla ochłody... chlup do wody i nura pod mostkiem,  a po chwili ponownie zanurzenie i powrót na metę.  Wszystko to na czas z podziałem na grupy według wieku,  z zachowaniem pełnej troski o najmłodszych uczestników. Niestety "topór" przydał się jedynie do rąbania drwa na ognisko.

Na koniec uczestnicy otrzymali dyplomy ukazujące osiągnięty wynik. Choć nie o wyniki tutaj chodziło, tylko o dobrą zabawę, na co dowodem był spontaniczny trening w jeziorze po zakończeniu zmagań na torze. Na czele oddziału smoków niczym osobnik alfa stanął zaprawiony w boju obozowy weteran Paweł „Tadeusz”, który dowodził całą akcją. Były uderzenia (tzw. skała, ciosy sierpowe) kopnięcia (mae-geri), przysiady i pompki z pełnym zanurzeniem i to, co podobało się wszystkim smokom najbardziej - salta w wodzie.   

I to już koniec...
Pod koniec obozu odbył się egzamin, który osobiście przeprowadził grandmaster Zbigniew Jeż 10 DAN a na zakończenie odbyło się uroczyste wręczenie dyplomów za udział w Wyścigu Smoków Jeziora oraz dyplomów potwierdzających uzyskanie kolejnych stopni uczniowskich i mistrzowskich, któremu towarzyszyło tradycyjne pasowanie z dotknięciem miecza samurajskiego. Wszystkim serdecznie GRATULUJEMY. 

fot. Alicja Gotowska, autoflesz.com / fot. 1/3 Bolesław Kozłowski

Poranna zaprawa, dwa treningi dziennie, gry i zabawy sportowe, wieczory przy ognisku oraz bezwzględny względem niepokornych wojowników - uwielbiany przez wszystkich pokornych - mistrz Włodzimierz Gołębiowski, jako „obozowy kat”, który namiętnie wymyślał zadania i dogłębnie nauczał całą grupę instynktownego i sprawnego zajmowania miejsc w szyku oraz wykonywania poleceń. Oj działo się, działo!

Wszyscy jak jeden mąż potwierdzą, że było warto. Każde obozowe zgrupowanie jest inne, ale zawsze uruchamia w uczestnikach proces umożliwiający osiągnięcie kolejnych poziomów wtajemniczenia.  Zdobyte doświadczenia, braterstwo między grupami z Polski i Czech oraz bezcenne wspomnienia z ciekawie spędzonych wspólnie chwil były warte trudów tych wszystkich zmagań. Chociaż zmęczenie odczuwalne było we wszystkich partiach mięśni z upływem czasu rozchodziło się po kościach i uchodziło wraz z litrami wylanego potu. Nikt nie poległ, choć nie obyło się bez drobnych kontuzji wszyscy wytrwali do końca i już niecierpliwie wyczekują kolejnych spotkań na obozowym placu boju.

Dziękujemy Mistrzom i Instruktorom, którzy od wielu lat prowadzą takie ciekawe i wartościowe obozy pod kierunkiem grandmastera Zbigniewa Jeża, który w trosce o dobro wszystkich odkrył ten zaciszny skrawek na ziemi. Wszak na czas trwania obozu był naszym domem! 

Alicja Gotowska, autoflesz.com, obsluga własna
zdjęcia: Alicja Gotowska, Bolesław Kozłowski

 

Publish modules to the "offcanvas" position.