I pomyśleć, że kiedyś Enzo Ferrari naśmiewał się z Ferruccio Laborghini, iż ten nie potrafi wyprodukować sportowego samochodu. Co więcej, nie przyjął też uwag od producenta... traktorów dotyczących kiepsko działającego sprzęgła w Ferrari. To był impuls, aby poskromić dumę Enzo. Czy tak się stało, oceńcie sami. Tymczasem na Salonie Samochodowym w Genewie, firma z Santa Agata pokazało kolejny odlotowy model Centenario - poświęcony 100. rocznicy urodzin Ferruccio.
fot. Carscoops
Supersamochód rozpala emocje i budzi żądzę posiadania, ale cena tej zabawki jest kosmiczna. Ponadto, tylko czterdziestu szczęśliwców otrzyma kluczyki do tego hot hatcha. Trzeba też wiedzieć, że czas oczekiwania to co najmniej 4-6 miesięcy, aby wydać 1,75 mln euro w najskromniejszej wersji.
Firma z Santa Agata podaje, iż do sprzedaży przeznaczono 20 roadsterów i 20 coupe. Podobno wszystkie egzemplarze już sprzedano na pniu!
fot. Carscoops
Pod maską mamy elektrownię atomową, 770 KM zapewnia katapultowanie do pierwszej setki w ciągu 2,8 s, a rozpędzenie od 0-300 km trwa jedynie 23,5 s. Prędkość maksymalna (z kagańcem na ECU) wynosi 350 km/h. Co ciekawe kosmiczne hamulce zatrzymują to monstrum od 100-0 km/h już po 30 m!
Masa supersamochodu gotowego do jazdy wynosi 1520 kg, tj. o 55 kg mniej niż sławny protoplasta Aventador. Lamborghini Centenario otrzymało ogumienie firmy Pirelli PZero - 20” (przód) i 21” (tył). Silnik V12 o pojemności 6,6 litra przenosi kolosalny moment obrotowy na wszystkie koła za pomocą 7-stopniowej skrzyni automatycznej ISR.
fot. Carscoops
Supersamochód powstał z myślą uczczeniu 100. rocznicy narodzin Ferruccio Lamborghini (ur. 28 kwietnia 1916, †20 lutego 1993 r.).
Źródło: Carscoops