Toyota Mirai jest pierwszym seryjny samochodem na świecie z technologią ogniw paliwowych. Wkrótce dołączy Hondą FCX Clarity, podobne rozwiązania ma Hyundai. Okazuje się jednak, że polscy konstruktorzy nie zasypali gruszek w popiele. Na wystawie w Krakowie pokazano takie prototypowe autko – nazwana je wstępnie PREMIER.
fot. PREMIER, materiały prasowe
Lekkie, zbudowane z kompozytów auto, bez podtekstów politycznych, zadebiutowało na Moto Show w Krakowie. Polska myśl techniczna pochodzi od kilku firm, jak AGH w Krakowie czy WAT w Warszawie. Wiodącym dostawcą pomysłów jest jednak firma RIOT Technologies (spin-off AGH).
Jak to działa? Dość proste rozwiązanie ogniw paliwowych fuel cell, z których prąd elektryczny zasila silniki elektryczne prototypu. Łączna moc to ok. 189 kW i sporo dodatkowych nowinek technicznych w segmencie autonomicznych systemów wspomagania. W przyszłosci auto ma być pojazdem autonomicznym, co więcej może konkurować z elektryczną TESLĄ.
Ciekawostką jest także zbiornik cylindryczny na wodór, który może pozyskiwać energetyczny gaz z... wodorotlenków metali a nie jako gaz ciekły z dystrybutora. Inżynierowie z WAT nie podają dalszych szczegółów strzeżonych patentem. Ich zdaniem ma być lepiej niż w przypadku tankowania Toyoty Mirai czy Hyundaia, a przede wszystkim bezpieczniej.
Aczkolwiek nadal jest nierozwiązany problem stacji wodorowych. W Polsce to dopiero pionierska technologia, mająca zrewolucjonizować rynek paliwowy za kilka lat. Dziś wodór jest znacznie tańszy niż na stacjach w Niemczech czy słonecznej Kalifornii. Jak będzie za kilka lat?
Oby nie tak, jak ze sprężonym gazem ziemnym, który obłożony akcyzą i innymi podatkowi wydaje się, iż jest na granicy opłacalności. Poza tym polscy importerzy nie chcą otwarcie inwestować w ten sektor paliwowy. A szkoda...
redakcja autoflesz.com
Premier, materiały producenta![]()