Lucid Air - luksusowy konkurent dla TESLI

Myślicie, że Elon Musk +Tesla to dziś najlepszy i najwartościowszy duet na przedpolach elektromobilności. Niekoniecznie! Na rynku już pojawiło się kilku graczy, którzy połykają mit TESLI, jak płatki owsiane na śniadanie. Jednym z nich jest Lucid Air - luksusowy sedan z atomowym silnikiem elektrycznym.

 fot. Lucid Motors

Zapewne nie słyszeliście o tej firmie specjalizującej się w samochodach elektrycznych. Warto tylko przypomnieć, że Elon Musk wcale nie jest takim geniuszem, jak sądzicie. Choć wszystko zamienia w złoto, nie chciało mu się zdobyć doktoratu. Jest jednak wizjonerem i bogatym, jak diabli człowiekiem. Wcześniej jednak sądził się z głównym inżynierem Lotusa o prawa autorskie.

Obecna firma Elona Muska, wcale nie należała – od samego początku – do niego. W 2003 roku firmę założyli Martin Eberhard oraz Marc Tarpenning. Po roku pojawił się Musk i wpompował w to przedsięwzięcie 7 mln dolarów. Okazało się jednak, że firma trzech wizjonerów miała rożne koncepcje na biznes. Coś podobnego mamy w Polsce, choćby przekop Mierzei Wiślanej (donos posłanki Róży Thun do Parlamentu Europejskiego), budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego (krytyka samego Rafała Trzaskowskiego) czy zakup F-35 (krytyka samego europosła Radosława Sikorskiego).

Nie chciała też projektować własnych nadwozi, postanowiono zatem (pod naciskiem Muska)  wziąć gotowe projekty od Lotusa Elise, a napęd z silnikiem spalinowym zastąpić elektrycznym. I tu zaczął się problem z prawami autorskimi, które  Musk skrzętnie omijał. Wolał dołożyć kolejne miliony dolarów, aby nie włóczyć się po sądach i dawać zarobić prawnikom. Wpompował wtedy kolejne 9 mln dolarów, a dalsze 13 milionów pochodziło od inwestorów. Ten wariant produkcji na kredyt Musk ma opanowany, jak wizjonerski lot na Marsa.

fot. Lucid Motors / baterie o mocy energetycznej 113 kWh

No tak, ale co ma wspólnego Lotus i firma Muska do nowego konkurenta na rynku. Otóż ma, co zaraz naświetlimy.

Amerykańska firma  Lucid Motors dość długo pracowała nad prototypem Lucid Air - ponad cztery lata, to znacznie dłużej niż szaleńcza pogoń nad opracowaniem szczepionki na Sars-CoV-2. Teraz przystawka do dania głównego... głównym inżynierem jest Peter Rawlinson, który pracował z charakternym despotą (jak go nazywali współpracownicy)  Elonem Muskiem. To on  wreszcie zaprojektował podstawy techniczne Tesli S. Podobnie jak szef Lotusa poróżnił się z  pracodawcą i przeszedł do konkurencji, czyli jak w polskim celebryckim kinie.... parcie na szkło i marsz do innej stacji TV.

To właśnie inż. Rawlinson stoi na czele Lucid Motors, konkurencyjnej firmy nazywanej przez dziennikarzy startupem amerykańskiej elektromobilności. Firma już zapowiedziała, że przedprodukcyjna wersja pojawi się wiosną przyszłego roku, w pierwszej kolejności trafi do sprzedaży na amerykańskim rynku. Cena najtańszej wersji Air ma kosztować ok. 80 tys. dolarów.

Choć prototyp ma skrzętnie ukrywane dane techniczne, to ma już mocno kąsać po łydkach produkty Muska; bardziej dosadni dziennikarze już twierdza, iż ma mocno ugryźć w d.... Teslę. Z naszych ustaleń wiemy, że moc tego cuda techniki ma wynosić ok. 735 kW, a zasięg ponad 735 km. Podobno, takie warunki brzegowe określili bankierzy z Arabii Saudyjskiej, pompujący w ten biznes miliony petrodolarów. Oczywiście powstaną limitowane wersji Air... ze złotymi klamkami!

fot. Lucid Motors

Kiedyś Elon Musk chełpił się, że był pierwszy na rynku aut elektrycznych, to tylko półprawda (jak kiedyś mawiał †prof. Tischner), bo samochody elektryczne jeździły  już na przełomie XVIII/XIX wieku, ale kariery jak John Rockefeller nie zrobiły. Inżynier Rawlison pozwolił sobie na ciętą ripostę: "(...) jeśli nie można być pierwszym, to trzeba być najlepszym”.

Klienci Tesli S narzekają na wykonanie elektrycznego hitu Muska, pośpieszny  montaż, niejasne źródła finansowani czy wreszcie złe opinie na temat awaryjności (w tym częste samospalenia).

Luksusowy sedan Lucid Air ma być znacznie lepszy, potężniejszy (przyspieszenia od 0-96 km/h tylko 2,6 s, prędkość max ograniczona elektronicznie – 250 km/h)  i ładowany w jeszcze krótszym czasie.  Przeraża jednak homologacja dot. maksymalnej mocy ładowania do 300 kW!. Właściciele istniejących  w Polsce ładowarki pewnie już skręcają się ze śmiechu, bo kierunek rozwoju stacji dużych mocy zogniskowano na mocy do 100 kW, aczkolwiek największy i najdroższy potentat na rynku GreenWay Polska planuje uruchomić nawet stacje (niestety b. drogie) do 350 kW!

Dodajmy, że najliczniejszymi odbiorcami prądu o mocy do 100 kW są takie marki jak: Mercedes-Benz EQC, Audi e‑tron, bmw i8, Jaguar i-Pace, Nissan Leaf e+, Hyundai Kona Electric czy Kia e‑Soul.

Producent  Lucid Motors rozważa jeszcze inne, bardziej budżetowe wersji poniżej  80 tys. dolarów np. Lucid Air Touring (zmniejszony zasięg do 650 km). Co ciekawe, amerykańska firma chce nawiązać współpracę z Toyotą i Panasonikiem w dziale nowych technik dot. akumulatorów elektrycznych (ze stałym elektrolitem czy fluorkowe... 8 razy dłuższa żywotność niż litowo-jonowych).

fot. Lucid Motors

Co ciekawe superlekkie nadwozia projektuje zespół stylistów pochodzących z... Lotusa. Na tę chwilę producent nie powiedział nic na temat możliwości jazdy „bez kierowcy”. Przypomnijmy, iż TESLA notorycznie miała z tym problemy, co więcej, spowodowała już kilka śmiertelnych wypadków testując wersje autonomiczne.

Kolejną ciekawostka jest fakt, iż tak krytykowany system 5G, także w Polsce ma znacznie poprawić tę relację (jazda autonomiczna) w niedalekiej przyszłości. Ale czy wyobrażacie sobie, jazdę Audi S8 czy Mc Larenem 620R bez kierowcy? Cóż, przecież właśnie dla takich wariackich carów, czerpania radości z jazdy zostały wyprodukowane. Owszem, ale technologii niedalekiej przyszłości nie unikniemy, aż w końcu powiedzą nam kobiety, że nie jesteśmy im do niczego potrzebni. Czyżby?

 

redakcja autoflesz.com

Źródło: Bloomberg, Lucid Motors

Publish modules to the "offcanvas" position.