Niedawno przedstawiliśmy ciekawostki dotyczące kolegiaty pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Ciechocinku, miasta uzdrowiskowego, obecnie bardziej znanego niż kiedyś Raciążek i Słońsk. Ale w przeszłości było zupełnie inaczej. Dziś przedstawimy ruiny zamku biskupiego, które są niewątpliwą atrakcją tej wsi, tuż za rogatkami Ciechocinka. Warto doczytać do końca, bo ciekawostki aż kipią historycznymi faktami.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / wejście do ruin zamku biskupów włocławskich
Trafić tu łatwo, ale nie do każdego przemawiają ruiny
Do Raciążka można dotrzeć kilkoma wehikułami, nawet rowerem z Torunia, jednak najprościej drogą nr 266 przez Ciechocinek, a dalej to już 2,5 km za rogatkami uzdrowiska. Zdrowy spacer dla kuracjuszy, a szlak wolny od koronawirusa. Droga kręta i wznosi się stopniowa na sporych rozmiarów wzgórze Wysoczyzny Kujawskiej. I tak docieramy do Raciążka, wsi która ma swoją straż pożarną, przepiękny neogotycki kościół, przyjaznych ludzi i jeszcze ciekawszą historię.
Fakt, ruiny nie są jakoś szczególnie oznakowane, ale jeśli miniecie kościół, jakieś 1500 m dalej docieracie do ul. Rynkowej, gdzie są stare zabudowania i wspominana straż pożarna. Tu można zostawić samochód i spacerowym krokiem obrać azymut na tę posiadłość biskupów.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Nie spodziewajcie się ruin umocnionych, jak piszą w przewodnikach, owszem ruiny są, ale najprawdopodobniej właśnie stąd ściągano cegłę na pobliskie zabudowania folwarczne. Jeśli będziecie mieli szczęście i dobrą widoczność, to ze wzgórza macie piękny widok na Ciechocinek, a nawet Toruń. Ten kto wybierał ten teren wiedział, że oprócz walorów obronnych (była tu kiedyś fosa i wieże obronne) miał łeb jak sklep i wiedział wszystko o walorach geologicznych tego miejsca. Ale tak kiedyś budowano kościoły, katedry, kaplice czy inne budynki kościelne, a nawet warownie. Dziś główny architekt miasta pozwala na zabudowę bloków w taki sposób, że sąsiad z naprzeciwka zagłada sąsiadce w oczy. Cóż, takie mamy czasy i głównych architektów miast.
Chociaż trochę historii
Raciążek już z nadania księcia kujawskiego Kazimierza był siedzibą biskupów włocławskich w połowie XIII wieku. Zatrudnili oni najlepszych specjalistów od budowy grodów obronnych i tym sposobem wznieśli całkiem sporą warownię – początkowo był tu gród drewniano-ziemny. Nie bez znaczenia były walory geologiczne urokliwej Wysoczyzny Kujawskiej i płynącej tu kiedyś meandry Wisły.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Opisując historię Ciechocinka wspominaliśmy o Krzyżakach, którzy sposobem, podstępem i działaniami niezgodnymi z rycerskim orężem przygarnęli te ziemie. Już w 1330 roku, podczas wojny polsko-krzyżackiej gród został zdobyty i spalony przez rycerzy z krzyżem na piersi. Biskupi jednak nie odpuścili, choć wtedy nie było z oczywistych względów takich firm ubezpieczeniowych jak PZU, Warta czy Link4. Ale... pogorzelisko było na tyle atrakcyjne, że znaleźli się chętni, którzy kupili ten teren za bezcen - umówmy się - z dużymi promocjami jak najbardziej znany obecnie prezes, jeszcze większego koncernu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Historycy nie mają zgodności, co do daty, ale najprawdopodobniej po 1343 roku, po złagodzeniu krzyżackiego terroru i samowoli na Kujawach, biskup włocławski Maciej z Gołańczy, na tym miejscu zaczął stawiać murowany zamek gotycki. Aczkolwiek nie była to rezydencja wyjątkowo okazała, bo dzisiaj najbogatsi – umówmy się biznesmeni – mają o wiele okazalsze rezydencje. W każdym bądź razie postawił na swoim i wybudował (najprawdopodobniej w 1364 roku) swoją rezydencję o trzech kondygnacjach. Niestety, o garażu wtedy nie pomyślał, ale w tamtych czasach była stajnia dla koni i kilka biskupich kolasek.
Rezydencja biskupia ma to do siebie, iż zwykle nie jest własnością daną na cale życie. Gdy rezydent przechodzi na emeryturę musi wybudować „coś” na własność. W ten hierarchiczny sposób następca i krewniak Macieja, Zbylut z Gołańczy (1364-1383) powiększył tę posiadłość. Dobudował też mury obwodowe, tworząc nieregularny dziedziniec zamkowy z bramą wjazdową, a drogę pokryto niezniszczalnym brukiem.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W latach 1531-1537 kolejny biskup Jan Karnkowski wzmocnił narożnik południowo-zachodni murów obwodowych wieżą o boku kwadratu dł. 6,8 m. Kolejnej przebudowy gotyckiej warowni, tym razem na renesansową podjął się biskup Hieronim Rozdrażewskie (1581-1600), znany choćby z tego, iż potrafił potrząsnąć kiesą na cele dobroczynne, ku chwale Pana. Tak powstał wspominany na początku kościół w Raciążku, o którym napiszemy więcej.
Jakby na to nie spojrzeć bp Rozdrażewskiego był nie tylko filantropem, senatorem, ale także biznesmenem, jak dziś o. Tadeusz Rydzyk. Oprócz szachulcowego domu biskupiego kazał wybudować fosę, przedzamcze i zabudowania folwarczne. Mówiąc krótko zatrudniał miejscowych do różnych prac przynoszących wymierne korzyści i płacił sowicie.
Niestety, taki organizator, moderator, mówiąc w skrócie gospodarz zdarza się raz na kilkaset lat. Biskup awansował i dostał swoje biskupstwo dzięki Stefanowi Batoremu. Niestety zmarł dość wcześnie i z godnie z jego wolą szczątki pochowano w Rzymie w lutym roku 1600. W okresie potopu szwedzkiego (1655-1660) Raciążek i nierozerwalna z nim rezydencja biskupów została złupiona i spalona. Rozpoczęła się stopniowa dewastacja zamku.
Dopiero biskup Krzysztof Antoni Szembek (1720-1739), zaangażował do przebudowy starej, gotyckiej kamienicy na barokowy pałac, toruńskiego architekta, Giovanniego Baptystę Cocchiego. Wyszło całkiem udane dzieło jednak wymagające dalszej pracy i wkładu finansowego. Dalsze prace remontowe kontynuowano w okresie posługi biskupa Walentego Czapskiego (1741-1751). Niestety, w wyniku II rozbioru Polski w 1793 roku nastąpiła sekularyzacja majątku biskupiego.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Władze pruskie bezwzględnie niszczyły katolickie akcenty
Władze pruskie w 1804 roku wydały wyrok i przeznaczyły zamek do rozbiórki, tak jak to zrobił wirtualnie b. min. spraw zagranicznych Radosław Sikorski z... Pałacem Kultury. Resztę już pewnie znacie, bo takich przykładów w Polsce jest znacznie więcej (zamek Marianny Orańskiej, zamek (pałac) w Mosznej, opactwo w Lubiążu czy wiele pałaców po II wojnie światowej. Cegły z tego urokliwego majątku biskupiego, posłużyły miejscowym mieszkańcom do wybudowania kolejnych domów w Raciążku.
Ciekawostki
W 1358 roku biskup Maciej podejmował na zamku króla Kazimierza Wielkiego przybyłego na okoliczność sporu trwającego pomiędzy księciem Ziemowitem a biskupem poznańskim Janem.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
W pierwszej połowie XV wieku zamek stał się miejscem zjazdów polsko-krzyżackich, rzecz dotyczyła zwrotu ziemi chełmińskiej. Nie ma twardych dowodów (ile razy), pewne jest natomiast, że przebywał tu król Władysław Jagiełło z królową Jadwiga – co najmniej – trzy razy. Mówią o tym źródła opisujące wielkiego mistrza Konrada von Jungingena, który jak pamiętamy został pochowany na zamku w Malborku. Jego brat Ulrich został zabity pod Grunwaldem, ale odesłany do Malborka z honorami; taka była wola króla Jagiełły.
Co ciekawe, główną osią sporu była ziemia dobrzyńska, a stroną w tej ważnej dla Polski sprawie była królowa Jadwiga, która nie tylko haftowała... przepiękne koronki i ornaty; miała dar męża stanu i zdolność przewidywania - z całym szacunkiem - niekoniecznie tak, jak polski wróżbita Jackowski z Człuchowa. Rozmowy prowadziła jeszcze w 1397 roku, dwa lata później zmarła na gorączkę połogową. Podczas jej pogrzebu w Krakowie Stanisław ze Skalbmierza, rektor Akademii Krakowskiej, powiedział: "Królowa była ozdobą kleru, rosą dla biednego, kolumną Kościoła, łaskawością dla dostojników, czułą opiekunką obywateli, matką biednych, ucieczką nędzarzy, obrończynią sierot, kotwicą słabych, opiekunką wszystkich poddanych".
Po jej śmieci, już w 1402 roku król Władysław Jagiełło odbierał na zamku hołd od Ulryka von Osten. Ostatnie rozmowy z Krzyżakami w 1404 roku, w obecności Rady Królewskiej, zakończyły się sukcesem i odzyskaniem ziemi dobrzyńskiej.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / od kościoła pw. św. Hieronima i Wszystkich Świętych (koniecznie trzeba zobaczyć przepiękne wnętrze), spacerkiem dojdziecie do ul. Rynkowej w ciągu 5-7 min, tam można zaparkować samochód i już widzicie ruiny zamku...
W 1410 roku, na zamku po bitwie pod Grunwaldem spotkali się Władysław Jagiełło oraz wielki mistrz krzyżacki Henryk von Plauen, których pobyt szeroko opisał Jan Długosz w „Annalcs seu cronicae incliti Regni Poloniae”. Tym sposobem zawiązano pierwszy pokój toruński w 1411 roku. Raciążek kwitnie i wielokrotnie widnieje w księgach biskupów włocławskich. Po drugim pokoju toruńskim (1466 roku), Raciążek traci strategiczne i polityczne znaczenie, ale po kolejnej odbudowie zmienia się w reprezentacyjną rezydencją biskupów włocławskich.
Ostatnia rycina, którą mogą zobaczyć goście i turyści (niestety w opłakanym stanie) tuż przy wejściu na przedzamcze dotyczy hipotetycznego lokowania zamku po przebudowie przez biskupa Krzysztofa Szembeka, który na tę okoliczność sprowadził tu włoskiego architekta. Niewiele wiemy też o zamkowych ogrodach, ale najprawdopodobniej urządzone były w stylu włoskim.
Dość często przekazywana jest z ust do ust informacja, że w muzeum kościoła w Raciążku przechowywany jest ornat wyhaftowany przez królową Jadwigę, który król Jagiełło podarował biskupom, gdy szedł na wyprawę pod Grunwald. Być może uda się nam kiedyś potwierdzić tę informację.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com/ Raciążek, charakterystyczna zabudowa, straż pożarna, miejsce parkingowe, stąd już widać ruiny zamku...
W czasach napoleońskich, w 1807 roku cesarz Napoleon Bonaparte rozkazem przekazał dobra raciąskie marszałkowi de Die Soultowi, księciu Dalmacji, jednemu z najważniejszych marszałków Bonapartego. Po przegranej kampanii napoleońskiej w 1813 roku car Aleksander I przyłączył dobra do Skarbu Królestwa Polskiego.
I na koniec, czy nie warto stąpać po ziemi, na której król przyjmował hołd od mistrzów zakonu. Trudno też wykluczyć, że Prusacy tak bardzo chcieli doprowadzić ten zamek do totalnej ruiny.
Stan obecny
W 1912 roku ruiny zostały wykupione przez Ciechocińskie Koło Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości. W latach 1978-1985 obiekt był przedmiotem badań archeologiczno-architektonicznych, rewelacji na miarę „Bursztynowej komnaty” i krążących opowieściach o ukrytych tu skarbach (jak na Dolnym Śląsku) – nie znaleziono. Po badaniach archeologicznych i pracach zabezpieczających zamek wyeksponowano jako trwałą ruinę.
Turyści i przewodnicy Google cenią to historyczne miejsce i ruiny umocnione dając ocenę 4,1. Niestety, o promocji tego (chyba) zapominanego miejsca, włodarze zapomnieli. A szkoda, bo w powiązaniu z XIII wiecznym kościołem pw. Świętego Hieronima i Wszystkich Świętych, to kolejna batalia o polską historię. Sami przyznacie, że tyle koronowanych głów, chyba w żadnym innym miasteczku, a obecnie wsi nie było...
Zabytek jest dostępny dla zwiedzających, jeszcze bez pobierania opłaty. Całkowicie zaniedbane są plansze opisujące to historyczne miejsce, jak również sprawy marketingowe i promocyjne związane z Ciechocinkiem i pobliskim Raciążkiem.
redakcja autoflesz.com
Opracowano na podst.: Lech Łbik , Pracownia Dokumentacji, Popularyzacji Zabytków i Dziedzictwa Narodowego Kujawsko-Pomorskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy, 01.12.2014 r. oraz Kajzer L., Zamek w Raciążku, Łódź 1990, Kajzer L., Kołodziejski S., Salm J., Leksykon zamków w Polsce, red. Kajzer L., Warszawa 2010, s. 412-413.