Świdnica - gotycka katedra św. Stanisława i Wacława, perła w koronie

Dziś pokażemy Czytelnikom jedną z najstarszych i  - naszym zdaniem – najpiękniejszych katedr w Polsce. Byliśmy tu przed pandemią i podczas tegorocznych wakacji. Niestety, katedra nadal jest w remoncie, ale udostępniona (częściowo) do zwiedzania. Zatem, pokazujemy kolejny ważny punkt na mapie Polski, w którym swoja posługę sprawuje nowy biskup diecezji świdnickiej. Przypomnijmy, świdnicki kościół  został podniesiony do godności katedry w 2004 roku przez papieża JPII.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Choć to jeden z najważniejszych kościołów  Dolnego Śląska nie jest tak reklamowany jak np. Kościół Pokoju, także w Świdnicy. Też piękny, zabytkowy z bogatą historią. To na wstępie...
Już na samym początku informujemy, że jeśli chcecie wykonać jedyne w swoim rodzaju zdjęcia, musicie mieć obiektyw szerokokątny, aby uwiecznić monstrualną wieżę kościoła (ok. 103 m) i przepiękne wejście z dziedzińca diecezji. Oj, mało tu miejsca, a do tego rusztowania, samochody ekip budowlanych, wycieczki. Kolejny problem napotkacie wewnątrz świątyni, jest tu słabe światło zastane, dlatego trzeba korzystać z wysokiego ISO (my często wykorzystywaliśmy ISO 5000, gdyż korzystanie z lampy jest zabronione przez ochronę, szczególnie podczas adoracji w kaplicy św. Ignacego.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ ołtarz główny i wnętrze kościoła w remoncie...

Dokładne lokowanie świątyni - nie ma twardych dowodów
Trudno dociekać, tym bardziej nie warto się sprzeczać, o pierwszej  lokalizacji świątyni. Wiemy jednak, iż już w 1260 roku drewniany kościółek wybudował, a raczej kazał pobudować  ks. Henryk III (w 1267 Świdnica była wzmiankowana jako miasteczko). Wiemy też, że hordy mongolskie zniszczyły doszczętnie pierwszy kościół w tym miejscu. Wszystko wskazuje na to, iż jego  fundatorem był książę wrocławski Henryk III;  umowna data lokowania tej świątyni to rok 1330. *

*/ W latach 1290-1392 Świdnica pełniła rolę stolicy samodzielnego księstwa świdnicko-jaworskiego rządzonego przez linię Piastów wywodzącą się z gałęzi książąt wrocławskich. Miasto szybko bogaciło się i wkrótce osiągnęło status jednego z najsilniejszych gospodarczo i politycznie ośrodków na Śląsku. /źródło: nid.pl/

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ kaplica św. Ignacego Loyoli. Wyposażenie kaplicy zostało wykonane w latach 1699-1700 przez Johanna Riedla, wybitnego rzeźbiarza (jezuitę), zakonnika, który w Świdnicy prowadził swoją pracownię rzeźbiarską. Ignacy  Loyola jest założycielem zakonu jezuitów zatwierdzonego przez papieża Pawła III w 1541 roku; był  pierwszym generałem zakonu...

Ale, jak to bywa, kościoły drewniane nie dość, iż są łatwopalne i nietrwałe, to jeszcze poddają się wszelkim najazdom, epidemiom czy kataklizmom. Skoro jednak kościół drewniany zniknął z mapy Świdnicy,  to książęta świdniccy postanowili zbudować  kościół murowany. Dzieje Polski tak się ułożyły, iż wiele rodów szlacheckich czy książęcych - w dowód wdzięczności za ocalone życie - nie wzbraniało się od szczytnych darowizn. Ostatnio taką głośną sprawą w Krakowie była darowizna anonimowego darczyńcy na zabytki Krakowa. Nie uwierzycie, aż 10 mln zł! Jednym z takich kościołów, ufundowanych jako wotum za ocalenie życia,  jest przepiękny kościół w Borowicach na Dolnym Śląsku.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ kaplica MBŚ Uzdrowienia Chorych

Jednym z takich darczyńców był książę Bolko II Świdnicki zwany „Małym”, który nakazał budowę murowanej świątyni w 1330 roku. Księże wybrał też inżyniera nadzoru budowlanego – został nim  Nikolaus Lowe, prace zaś prowadził mistrz Apetz. Sam projekt świątyni zaprojektował Jakub ze Świdnicy, kamieniarz i budowniczy kościoła w Strzegomiu. Niestety budowa kościoła, późniejszej fary  przeciągała się, a dość szybka śmierć Bolka II spowodowała opóźnienia i kłopoty finansowe. Do dziś zresztą  widać problemy z budową  wieży tej  świątyni. Budowę jednak kontynuowano, choć bez należytego zapału i bez zgodności z wizją architekta. Bolko II nie miał potomka, więc kontynuatorzy jego dzieła podchodzili to tej budowli bez należytego zaangażowania, co więcej, dość zręcznie obchodzono ustalenia dotyczące najlepszych materiałów budowlanych. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ kaplica św. Ignacego Loyoli. W ołtarzu znajduje się obecnie drugi obraz Matki Bożej Częstochowskiej, namalowany przez Bolesława Rutkowskiego (1882-1978), który od 1947 roku znajduje się w kościele. W dolnej części obrazu namalowany biały orzeł w koronie oraz wizerunki najważniejszych kościołów polskich...

Tu przypomnijcie sobie, jak budowano w PRL-u, świetnie to pokazują filmy Barei... jedna wywrotka cementu na budowę, dwie na prywatna działkę. Samo życie...

Być może dlatego katedra otrzymał wzmocniony dach dopiero w 1488 roku. Niestety nie obyło się bez nieszczęść i pożarów. Jeden z większych strawił barokowy wystrój katedry, a według dokumentów kościelnych winę miał ponosić wójt świdnicki Franz Glogisch, który odpalił (niesprawne) stojące  na wieży działko. Świdniczanie poszukiwali winowajcy, schwytali i bez wyroku sądu powiesili.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ kaplica św. Ignacego Loyoli

W 1546 roku proboszcz kościoła zatrudnił Lucasa Schleierwebera do odbudowy sklepienia po pożarze. To wtedy architekt obniżył wysokość nawy głównej o 6 metrów i dobudował okno fasady zachodniej. Tu ciekawostka -  to największe gotyckie okno kościoła na Śląsku (18 x 6 m).

We  wrześniu 1583 roku  Świdnicę nawiedziło  trzęsienie ziemi. Mimo to katedra nie poddała się żywiołowi i przetrwała. To pewnie kolejny cud za sprawą Madonny, ale nie tej co śpiewała "La isla Bonita", tej samej co wystąpiła w filmie śpiewając tytułową piosenkę "Don't cry for me Argentina" .

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Na skutek decyzji papieża, w 1660 kościół przejmują jezuici, którzy przebudowują świątynię w stylu barokowym. Przeprowadzają też remont wieży uszkodzonej podczas wojny trzydziestoletniej (zaplanowano modernizację dzwonnicy). Co więcej, przed kościołem stawiają kolumnę św. Floriana (1684) i św. Jana Nepomucena (1727). A teraz najważniejsze - zlecenie na wykonanie ołtarza dostaje Jan Riedel – to jego najwybitniejsze dzieło (Matka  Boża  z Dzieciątkiem, rok 1660). Jezuicie wyposażają też świątynię w dzieła wybitnych malarzy (m.in. Michael Willmann zwany śląskim Rembrandtem), rzeźbiarzy czy sztukatorów. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Kolejny wybitny rzeźbiarz to Jerzy Leonard Weber, pokazał  swój kunszt w  "Orkiestrze  niebiańskiej" zdobiącej organy świątyni. Dodatkowo jest autorem ołtarza w kaplicy Matki Bożej Świdnickiej. Choć zwiedzanie katedry jest utrudnione, to można podziwiać maestrię dawnych mistrzów dłuta i pędzla. Mamy nadzieję, że uda się to pokazać na zdjęciach.

Wojny w  Prusach (w tym prusko-duńska 1864, prusko austriacka 1866) wymuszają zmiany w obszarze poszanowania i przeznaczenia świątyni. Powstaje tu  bowiem pierwszy obóz jeniecki.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Sekularyzacja zakonu jezuitów w katach 1757–1772 powoduje koniec funkcji ewangelizującej kościoła. Nie uwierzycie, odtąd staje się magazynem zbożowym. Zniszczeniu ulegają niemal wszystkie ołtarze, skradziono cenne obrazy, sprofanowano świątynię. W latach 1778-1779 działał tu nawet lazaret (szpital wojskowy i tymczasowy przytułek).

W latach 1893-1909 następuje ponowna regotyzacja świątyni, ale pozostaje barokowe wnętrze. Zmiany finansował rząd pruski, biskup wrocławski i parafianie.

II wojna światowa nie wyrządziła większych szkód, a Armia Czerwona nie spustoszyła tego ważnego dla katolików miejsca. Jednak zabłąkana bomba lotnicza trafiła w plebanię,  ale nie dokonała kataklizmu. Proboszcz i klerycy byli w tym czasie na oględzinach dzwonnicy!

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Jan Paweł II  na mocy bulli Totus Tuus Poloniae Populus, ustanawiającej nową diecezję świdnicką, podniósł kościół św. św. Stanisława i Wacława do rangi katedry diecezji świdnickiej - 25 marca 2004 r. Posługę rozpoczyna też pierwszy biskup  ks.prof. dr hab. Ignacy Dec.

Rozporządzeniem prezydenta RP katedra zostaje wpisana na listę Pomników Historii.

Cenne wyposażenie wnętrza
Wystrój i wyposażenie wnętrza są dziełem wybitnych artystów. Wymieńmy zatem takich mistrzów, jak: Johann Riedel,  rzeźbiarz Georg Leonhard Weber, a także znakomici malarze (Johann Georg, Michael Leopold Willmann czy Jeremias Josef Knechtl).
Aktualnie katedra znajduje się w kolejnej fazie remontu, a jej dofinansowanie  w wysokości ok. 17 mln zł pochodzi ze środków Europejskiego Funduszy Rozwoju Regionalnego. Czas zakończenia rewitalizacji przewidziano do końca  czerwca 2022 r.

Świdnicka Katedra jest Sanktuarium Maryjnym Uzdrowienia Chorych, jak niedaleki Krzeszów.  Jej druga nazwa to "Madonna in Sole" – podobno od promienistej poświaty otaczającej madonnę na obrazie. Ta właśnie madonna miała i ma dokonywać wielu cudów uzdrowień. Niezależnie czy wierzycie w te objawienie, czy też nie, warto zwiedzić tę gotycka katedrę po zakończanej rewitalizacji.

Organy
Niestety, nadal są  niewidoczne i zasłonięte foliami na czas modernizacji świątyni. Ale już w II połowie 2022 roku mają zagrać potęgą dźwięków.

Liturgia w jezuitów zawsze przyciągała  wiernych bogatą oprawą muzyczną. Zakonnicy zamawiali do swych kościołów najlepsze instrumenty organowe. Ale pierwszy instrument dla tego kościoła wykonał miejscowy organmistrza Anton Kysener (1494 rok). Jednak kronikarze Kościoła autorstwo przypisują  również Stephanowi Kaschendorffowi (1496 – 1499). Instrument spłonął.

Kolejny instrument wraz z prospektem wykonał  organmistrz David  Sieber z Brna (1705). Instrument był 45 głosowy, miał 4 miechy, wiatrownice klapowo-zasuwkowe, mechaniczną trakturę registratury i klawiatur.  Sieber zastosował w tych organach unikalne na tamte czasy rozwiązania  dotyczące architektoniki instrumentu.

Podczas wojny siedmioletniej (1756-1763) organy zostały uszkodzone. Konserwację wykonał Theodor  Koded z Lubawki w 1818 roku. Organy, które obecnie znajdują się w kościele wykonała świdnicka firma Schlag &Sohne w 1908 roku. Instrument zainstalowany został wówczas w południowej i północnej barokowej szafie organowej. Organy te mają 46 głosów, stożkowe wiatrownice, nadal  trakturę pneumatyczną klawiatur i registratury, miechy fałdowe. Cena 10.000 talarów była dość wysoka, ale jakość wykonanej roboty – mówiąc kolokwialnie – przetrwała do naszych czasów. Prospekt organowy wykonano wg projektu Johanna Riedla. Prace rzeźbiarskie wykonał Georg Leonhard Weber w latach 1704-1708, natomiast stolarką zajął się Zacharias Horke. Ostatni remont instrumentu przeprowadził Theodor Böhme w  1978 roku.

 Warto dodać, że wiele obrazów, które także przechodzą obecnie konserwacje (i ram  drewnianych) nie było odnawianych do czasów regotyzacji świątyni.

 

redakcja autoflesz.com

 

 

Publish modules to the "offcanvas" position.