Sanktuarium Wschowskiej Pani Pocieszenia i kościół o. Franciszkanów


O Wschowie, królewskim mieście, pisaliśmy pod koniec wakacji, ale daliśmy sobie nadzieję, iż tu wrócimy. Oprócz pięknego ratusza, rynku, kamieniczek, zamku (dziś hotel)  i kilku kościołów natrafiliśmy na kolejną perełkę, i to przed Świętami Bożego Narodzenia. Materiał będzie dość krótki, ale warto zwrócić uwagę na to miasto leżące (obecnie)  nieco z dala od drogi szybkiego ruchu S5 (nadal w budowie).


fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com /  4 września br., abp Stanisław Gądecki koronował wizerunek Matki Bożej Pocieszenia, Matki Wschowy

Trafić do tego sanktuarium nie jest trudno, a zwiedzający, pielgrzymi, amatorzy zabytków i historii będą spełnieni. Jest też kilka miejsc parkingowych tuż przy sanktuarium. Dlaczego warto, bo oprócz przepięknego wnętrza, bogatej historii przeplatanej modłami zakonników, ujrzymy zabytkowy kościół franciszkanów z 1644 roku* (przekazany w 1945 r.).

*/ Każdy kto przekroczy tę furtkę natknie się na ten napis wywieszony na kutej bramie. Kościł faktycznie przekazano pod koniec 1845, ale był w totalnej rozsypce, Niemcy chcieli zaadaptować pomieszczenia na składnicę metali potrzebnych do budowy sprzętu wojskowego.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / kościół  św. Józefa w 2018 r. został ustanowiony jednym z nowych diecezjalnych sanktuariów pw. Matki Bożej Pocieszenia...

Co ciekawe, sanktuarium nie jest zamykane na kłódkę, nie pobiera się opłaty za zwiedzanie, nie jest to klasztor zamknięty. Każdy może wejść, w ciszy wykonać swoją sesję zdjęciowa, przeczytać o historii tego miejsca. Warto... w opiniach  Google widnieje ocena 4,9!

Pierwotnie dobra kościelne  należały do bernardynów,  którzy przybyli tu już w 1456 roku, ale pożary we Wschowie zmusiły zakonników do opuszczenia miasta.

Odrobina historii
Zespół klasztorny franciszkanów wybudowano w latach 1638 - 1644. Po pożarze franciszkanie żmudnie rozbudowywali świątynię aż do końca XVIII w., ale mieli też możnych sponsorów.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Już po przekroczeniu murów, pozostajemy w innym świecie, świecie wyciszenia, zadumy, z dala od politykowania i słupków poparcia niestrudzenie podawanych przez TVP.  To mniej więcej tak,  jakby któregoś dnia, dzięki wsparciu NASA i Elona Muska, wysłano by nas na Marsa.
Tu jednak nie ma kraterów i misji kosmicznych, jest za to  cisza, kamienne mury, święcona woda, zakonnicy i to co chcieliśmy zobaczyć. Tak, dokładnie tak, wnętrze. To perła wśród tutejszych zabytków,   kopia obrazu Rubensa na ołtarzu głównym czy przepiękne freski na sklepieniach świątyni.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Zespół klasztorny z obecnym sanktuarium ufundował Mikołaj Tarnowiecki, a głównym architektem najprawdopodobniej był Krzysztof Bonadura Starszy.

- Otaczające dziedziniec krużganki zawierają XIX wieczne stacje drogi krzyżowej. Zostały wykonane w 1889 roku przez Karola Poschmana z Głogowa. Do dziś widnieją pod nimi niemieckie napisy – wyjaśnia Małgorzata Maciejewska, „Na przekór dniom”

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Do kościoła franciszkanów wchodzimy przez wybudowane wraz z krużgankami trójarkadowe wejście. Na postumentach umieszczono rzeźby tj.  założyciela zakonu franciszkanów św. Franciszka z Asyżu oraz św. Antoniego z Padwy z Dzieciątkiem Jezus. 

W górnej części ściany znajdują się nisze, w których umieszczono kamienne rzeźby świętych: św. Jana Nepomucena, w środku św. Józefa – patrona kościoła i św. Rocha-patrona od ludzkich nieszczęść i chorób – czytamy w opracowaniu o. dr Alojzego Pańczaka

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Wnętrze zabytkowego kościoła - pełna nazwa - św. Józefa Oblubieńca NMP  jest wyjątkowo piękne, a wyposażenie zawiera późnobarokowe i rokokowe dzieła mistrzów tamtej epoki. Sklepienia nawy głównej ozdobiono freskami głogowskiego mistrza Ernesta Engelfeldra. Inne prace malarskie  wykonali bracia Bernardyni: Walenty Żebrowski i Liberiusz Staniszewski.

Ołtarz główny (obecnie udekorowany na Boże Narodzenie i przykryty kotarą) pochodzi z 1746 r. i jest kopią dzieła Rubensa „Zdjęcie z krzyża” (fundator Ludwik Krzycki).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ kaplica św. Krzyża

Do kościoła przylega kaplica św. Krzyża (1731 r.). Ciekawostką tej kaplicy jest osadzenie w ołtarzu głównym dębowego krucyfiksu z 1456 r. Krucyfiks wydobyto ze zgliszczy po pożarze poprzedniego kościoła -  dodajmy -  w  stanie niemal idealnym. Przysypany popiołem i gruzami przeleżał tak ponad pół wieku.  Krzyż słynie z łask, dlatego licznie przybywają tu pielgrzymi, a franciszkanie potwierdzają cuda uzdrowienia chorych.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Kolejną ciekawostkę odnotujmy po przeczytaniu historii kościoła. Otóż franciszkanie, podobnie jak dominikanie w Ząbkowicach Śląskich, produkowali tu swoje piwo. Ponoć znakomite, ale po edykcie króla Fryderyka Wilhelma III (w 1810 r.)* wszystkie klasztory  zostały  skasowane, a piwo odeszło w zapomnienie.
*/ faktyczni kasata króla Prus ziściła się 1827 roku

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Organy – organy z przepięknymi zdobieniami i prospektem organowym pochodzą z późniejszego okresu. Wiemy, że były remontowane w 1971 roku, ale kto je wybudował... nie wiemy. Zakonnicy proszę  o zwłokę i  kontakt po świętach. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Ciekawostki 
Pod kaplicą św. Krzyża jest krypta grobowa nieudostępniona dla zwiedzających.

Lokalizacja krypty pod kaplicą, w której znajduje się otoczony czcią średniowieczny Krucyfiks, nawiązywała do wczesnochrześcijańskiej tradycji – czytamy na portalu klasztorów ojców franciszkanów

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / byliśmy tu także  na początku Nowego 2022 Roku, już po odsłonięciu żłóbka...

 – W tamtych odległych czasach krypty budowano najczęściej nad miejscami świętymi lub grobami męczenników. We wschowskiej krypcie chowano nie tylko braci zakonnych, ale także dobrodziejów i fundatorów wschowskiego klasztoru franciszkanów. Z historii krypty opublikowanej na portalu klasztoru dowiadujemy się, że powstała w 1731 roku, a rok później złożono w niej doczesne szczątki piwowara Mateusza Hoffmana, w latach 1734-1827 pochowano w niej wielu zakonników i fundatorów - czytamy

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Na koniec o koronacji obrazu MBP - korony to przetopione obrączki, pierścionki, kolczyki i łańcuszki. Są na nich rubiny, akwamaryny, brylanty, szafiry, perły i kryształy górskie. Wszystko to dary dziękczynne parafian i ludzi dobrej woli. Na koronach są także wypalone na kości słoniowej herby: Wschowy i zakonu franciszkańskiego. 

- przeczytaj także: 

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.