W styczniu br., podczas ferii zimowych, odwiedziliśmy zamek w Roztoce. Niestety, nie mieliśmy szczęścia, aby zrobić zdjęcia w środku. Ale obiecaliśmy tu wrócić, aby pokazać piękne komnaty, bogactwo dawnych właścicieli, wreszcie stopień zniszczeń, jakie dokonali kolejni użytkownicy po zakończeniu II wojny światowej. A przewinęło się ich sporo...
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Przyjechaliśmy tu w niedzielę, gdyż od niedawna zamek odkrywa swoje tajemnice w niedzielę od godz. 12.00-14.00.*
*/ Na stronie zamku w Roztoce jest informacja, iż po uzgodnieniu telefonicznym wizyty grupy osób, istnieje możliwość zwiedzania także w innym terminie. Panowie z Urbex Exploration w swoim filmie ujęli nawet informację, iż zwiedzać można także w soboty. Pamiętajcie jednak, obowiązuje minimum logistyczne wyznaczone przez właścicieli
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Nie dyskutujemy dlaczego tylko w tym terminie, ale tak zdecydowali jego właściciele Małgorzata i Arkadiusz Śnieżkowie z Pomorza (mają też zamek w Rajkowie k. Polic). Możemy podać jawnie nazwisko właścicieli, gdyż nasza pani przewodniczka oficjalnie przedstawiła ich na początku zwiedzania. Dodajmy, zwiedzanie trwa ok. 70 min. ale z taką przewodniczką, jak Pani Anna, wiedzą, przekazywaniem ciekawostek, anegdot, moglibyśmy słuchać do białego rana. Rzadko się zdarza, aby tacy entuzjaści opowiadali o skarbie, który – powiedzmy szczerze – niszczał po II wojnie światowej.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Całe dwa lata stacjonowali tu żołnierze Armii Czerwonej, można tylko sobie wyobrazić, jak zamek wyglądał po ich wyjeździe. Nadal nieodkryte są tu piwnice, w których dokonywano przesłuchań Polaków z tzw. opcji niepoprawnej politycznie; przynajmniej tak mówią najstarsi mieszkańcy Roztoki.
Tajemniczy skarb - złoto - rozpala głowy wielu eksploratorów
Warto przy okazji dodać, że w jednym z pomieszczeń zamku, ostatni właściciel rodu von Hochberg, musiał przekazać pomieszczenie na składnicę dóbr narodowych z Dolnego Śląska, a nawet Berlina i oblężonego Wrocławia. Wielu dziennikarzy, portali czy badaczy tego okresu posługuje się nawet półprawdą, jak mówił śp. ks. prof. Tischner, pisząc o skarbie zakopanym, gdzieś w głębokiej studni (28 ton złota, biżuterii, monet).*
*/ Polsko-Niemiecka Fundacja Śląski Pomost powołuje się na "Dziennik wojenny", czyli zapiski nazisty, który miał być świadkiem ukrywania skarbów...
fot. Krzysztof Golec, autoflesz,com/ główne wejście do zamku
Naszym zdaniem, nawet jeśli to prawda, to już dawno tego skarbu tam nie ma. Rosjanie mieli dużo czasu na wywiezienie tego - umówmy się - magicznego skarbu, podobnie jak Niemcy jeszcze na początku 1945 roku. Przypomnijmy, że podobne skarbi (tajemnice) wywieźli przez Czechy naziści z Sieniawki, obozu pracy przymusowej k.Bogatyni. Podobnie, realnie i merytorycznie myśli o tym skarbie nasza pani przewodniczka (choć nie podjęła tego tematu przed grupą - nie ma dowodów, nie ma złota).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz,com/ dziedziniec zamku
Z drugiej strony, znalezienie tej podziemnej studni (b. duża głębokość) przyrządami geodezyjnymi i geologicznymi nie jest szukaniem igły w stogu siana. Aczkolwiek magia złota, precjozów i mitycznego skarbu paraliżuje chyba wszystkich, co wiedzą cokolwiek na ten temat. Tylko przy okazji powtórzymy to co już powiedzieliśmy przy pierwszym opisie tego zamku - to wabik na turystów, eksploratorów, biznesmenów, co na ślepo rozpruwali piece kaflowe czy tych co bezowocnie szukali "złotego pociągu".
fot. Krzysztof Golec, autoflesz,com/ wejście do zamku, herb hrabiowskiego rodu von Hochberg
Stan obecny - od 2017 roku
Dziś brakuje w zamkowych wnętrzach cennych mebli, kryształowych luster, obrazów znanych malarzy np. Rafaela Santiego, jak również... kaflowych pieców z unikalnymi zdobieniami. Podobno jeden z poprzednich właścicieli w latach 90. ubiegłego stulecia zapomniał o wartości artystycznej takich kafli, a zajął się głównie szukaniem kosztowności – ponoć ukrytych w piecach i przewodach wentylacyjnych. To już małe przegięcie, bo szkody pozostawione po tych tzw. eksploratorach (i szabrownikach) są bezpowrotnie nie do odtworzenia.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ pierwsze odrestaurowane pobieżnie pokoje na parterze i słynne już schody...
Obecni właściciele starają się także o możliwość kupna dawnych zabudowań folwarcznych, dla przykładu stajnia już doszczętnie zrujnowana (zawalony dach), już 6 lat czeka na możliwość wykupu. Podobnie jest z obiektem dawnej stacji paliw d. PGR-u. To straszy turystów, podobnie jak rewitalizacja fosy, wilgoć (nie ma ogrzewania, tylko kilka kominków), nieszczelne okna czy wymagająca potężnych nakładów wieża zamkowa (być może z tego powody wielu dziennikarzy używa słowa "zamek", a nie "pałac"). Ale Krakowa też nie zbudowano od razu, nadal odbudowywany jest pałac hr. Marianny Orańskiej w Ząbkowicach Śląskich., czy wspomniany klasztor w Lubiążu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ arterfakty zgromadzone w pomieszczeniu dawnej kuchni...
Jak powiedzieliśmy trzeba czasu, dużych pieniędzy, solidnych firm remontowych, darczyńców, donatorów. Beneficjenci, czyli Fundacja Zamku Roztoka z pewnością odwdzięczy się za kilka, kilkanaście lat. Kto wie, może nawet powstanie tu luksusowy hotel i zamiast do ruin umocnionych w Bolkowie turyści jeździć będą do Roztoki.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Należy też wspomnieć, że właściciele szukają też reklamy, promocji zamku, wolontariuszy, jednym z etapów są festiwale "Dni Hochbegowskie", "Nocne zwiedzanie zamku" czy "Majówka na zamku w Roztoce"
Dzięki pasjonatom, takim jak Państwo Śnieżkowice, od 2017 roku zamek w Roztoce wstaje z kolan. Fakt, powoli, ale ciągle w dobrym kierunku. Ogrom prac widoczny na zdjęciach, nie oddaje wszystkich spraw związanych z odbudową, pozwoleniami czy innymi problemami (np. pozwolenie na zrujnowaną stajnię), ale ten zamek ma szansę powrócić do czasów swojej świetności. Owszem to potrwa, ale determinacja właścicieli jest tak wielka, że działa cuda. I jak powiedział Napoleon Hill: "Cel jest to marzenie z datą wykonania".
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ fot. 1 Pani Anna rozpoczyna opowieść o zamku w Roztoce przed wejściem głównym, fot. 2 słynne schody zamkowe (niezniszczone), fot. 3 tak wyglądała kuchnia (na początku 1945 roku naziści zdeponowali tu cenne obrazy, kosztowności, złotą biżuterię), fot. 4 kute schody z logo Hochbergów...
Specjalnie zarejestrowana Fundacja Zamek Roztoka „Ocalić od zapomnienia” robi co może, aby pozyskać fundusze na wszelkie prace remontowe, renowację dzieł sztuki czy budowę sanitariatów z prawdziwego zdarzenia, które już zostały sfinansowane przez Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich Europa inwestująca w Obszary Wiejskie”.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Dodajmy, wspomniane sanitariaty są już kolejnym krokiem do przyjęcia turystów, odwiedzających to miejsce, a nawet tych co chcą tu mieć sesje ślubne. Przy okazji, pod grubą warstwą tynku odkryto tam freski, które pokazujemy na zdjęciach.
"Obecnie jesteśmy na etapie prowadzenia badań konserwatorskich, architektonicznych i archeologicznych. Ich wyniki pozwolą nam poznać złożoną historię tego miejsca związaną z kolejnymi etapami przebudowy od okresu średniowiecza do XX wieku" – czytamy na stronie Fundacji
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
"Kompleksowe i interdyscyplinarne podejście badawcze pozwoli nam na przygotowanie programu i przeprowadzenie rzetelnych prac konserwatorskich, wydobywających walory historyczne tego miejsca. Działania te wymagają znacznych nakładów finansowych, dlatego każde wsparcie jest dla nas istotne. Wszystkich tych, którzy chcieliby się przyczynić do rewitalizacji Zamku Roztoka, prosimy o wsparcie naszej Fundacji. Każda wpłata jest dla nas bardzo ważna” - piszą twórcy Fundacji
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ wyjście na balkon z widokiem na park...
Trochę to niezrozumiałe, że dofinansowania ze strony państwa nie ma żadnego (podobnie było w klasztorze cystersów w Lubiążu), pomimo II naboru do programu "Ochrona zabytków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego".
Jednak prace rewitalizacyjne pod nadzorem konserwatora trwają, a właściciele obiektu wszystkie oszczędności przeznaczają na ratowanie tego zabytku. W niedalekiej przyszłości ma tu być czynna kawiarnia, a rewitalizacja wielohektarowego parku jak również ogrodów w stylu francuskim ma nadać zamkowi w Roztoce nowej rangi. Wierzymy, że będzie to jak w baśni braci Grimm „Kopciuszek” - Kopciuszek przemieni się w piękną damę... zamek w Roztoce, jak w czasach świetności hrabiowskiego rodu von Hochberg.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / zabytkowy żyrandol (replika) w jednej z sal zamkowych
Zasługuje na to, bo jeszcze kilka lat temu był to opuszczony, szabrowany i niewymieniany w dolnośląskich opracowaniach zamek.
Skrócona historia zamku hrabiowskiego rodu von Hochberg
Trudno dziś mówić z pewnością, iż tylko w tym właśnie miejscu Hochbergowie uwili rodowe gniazdo w XIII wieku. Pewne zaś jest, iż przybyli na Dolny Śląsk z Miśni (niem. Meißen, Saksonia) – jak podają źródła – już w 1290 roku. Byli majętni, w tamtym czasie ród należał do najbogatszych rodzin w Niemczech (ocenia się iż zajmowali IV w kolejności najbogatszych).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / sufit sali balowa z żyrandolem (replika)
W XV w. doszło do podziału rodu na linię rycerską (szlachecką) z Dobrocina niedaleko Dzierżoniowa, baronowską z Buczka oraz hrabiowsko-książęcą z Książa i Roztoki. Ważnym wydarzeniem w dziejach tej rodziny było również przejęcie na przełomie XVIII i XIX wieku w spadku po rodzie von Anhalt-Coethen-Pless księstwa pszczyńskiego. Od tego momentu książęca gałąź Hochbergów dodała do swego nazwiska „von Pless”, czyli „z Pszczyny". Od 1846 r. tytuł ten nosili właściciele majątków książańskich.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Potomkowie Hochbergów nosili - od XVII wieku - imiona Hans Heinrich, co może wprowadzić zamieszanie u czytelnika. Stygmatyzacja numerowa była więc naturalnym wyznacznikiem okresu panowania, jak to było w innego rodzinie von Reuss z Kowar i Staniszowa. Mówiąc kolokwialnie numerowano ich w kolejności urodzenia, a nie panowania. Hrabiowskiej linii z Roztoki nadawano numery parzyste, dla odróżnienia od linii panującej na zamku Książ i w Pszczynie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Jak powiedziała nasza przewodniczka trudno mówić o wszystkich hrabiowskich głowach, dlatego przedstawimy w skrócie najważniejsze osobowości tego rodu. Taką wybitną postacią był hr. Hans Heinrich XIV Bolko von Hochberg. Był wszechstronnie wykształcony, zasłynął jako kompozytor (grał na skrzypcach i fortepianie Bechstein z roku 1895), był dyrektorem Opery Dworskiej w Berlinie, ale także – a może przede wszystkim – był architektem zamku w Roztoce.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Hrabia Bolko miał wiele pomysłów, większość z nich zrealizował w rodowej posiadłości, jak również we wsi, która należała do Hochbergów. Wymieńmy te najistotniejsze: wykorzystanie spiętrzonych wód Nysy Szalonej do napędu generatorów prądu (źródło prądu dla zamku), zbiornik grawitacyjny na wieży zamkowej do magazynowania (i ogrzewania) wody tłoczonej do zamkowych urządzeń odbiorczych (np. kuchnia i łaźnia), wreszcie hrabia poprosił specjalistów Siemensa o zamontowanie zamkowej centrali telefonicznej.
Podobne techniczne nowinki, które wprowadził Hubert von Tiele-Winckler, spotkacie w jednym z najpiękniejszych zamków w Mosznej.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
XIV- XVII wiek - zamek w Roztoce był kilka razy przebudowywany
Księgi kościelne świadczą, że już 1374 roku właścicielem majątku rycerskiego był Hentschel von Reibnitz. Sprzedał jednak dobra potomkowi, niejakiemu Christophowi, ten z kolei sprzedał Roztokę w 1497 roku Konradowi I von Hochberg, staroście zamku grodzieckiego i księstwa świdnicko-jaworskiego. Po śmierci Konrada zamek odziedziczył syn Georg, który zasłynął głównie tym, że wprowadził w swoich dobrach religię protestancką.
W XVI wieku zamek przebudowano w stylu renesansowym. W 1650 roku, wygasła linia Hochbergów na Roztoce, ale stosowny zapis testamentu sprawił, że majątek pozostał w rękach tego rodu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Linia Hochbergów w Roztoce trwa, a kolejni spadkobiercy rodu modernizują zamek. Hans Heinrich II (w XVII wieku) przebudował renesansowy zamek na rezydencję w stylu barokowym. Jak powiedziała przewodniczka autorem modernizacji był architekt Feliks Anton Hammerschmidt, pracujący także na zamku Książ. Architekt miał nie lada problem, aby zgodnie z wolą pracodawcy nie burzyć całej, już istniejącej konstrukcji. Wymyślił zatem wieżę od strony południowej, pilastry na zewnętrznej elewacji, scalenie zamku w jedną bryłę, modernizację fosy.
Pisaliśmy już, że zdania historyków sztuki są podzielone co do tej konstrukcji – zamek czy pałac (podobnie jest w Mosznej). Owszem budowla ta ma znamiona obronne, w tym wieżę i własne źródło wody, fosa zaś ma dodatkowe walory upiększające - jednak nie stanowiła wielkiej przeszkody w razie ataku.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / sufit w sali kominkowej...
Równolegle, praktycznie kilkadziesiąt metrów od wejścia głównego do zamku założono ogród w stylu francuskim. Do dziś zachowała się oranżeria (ruina umocniona) i tzw. favorita, gdzie rodzina odpoczywała, piła kawę (herbatę w porcelanie z Saksonii) dyskutowała na ważne tematy tamtego okresu, w tym na tematy dotyczące goszczenia możnych tamtego świata. Na szczycie favority nadal zachował się balkon, na którym wirtuozi (skrzypiec czy fortepianu) dawali koncerty dla zaproszonych gości, w tym dla króla Fryderyk II.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / kominek z herbem właściciela
„W czasie wojen Śląskich Roztoka znalazła się na arenie wydarzeń wojennych. Po bitwie zwyciężonej przez armię pruską bitwie pod Dobromierzem 4 czerwca 1745 za swoją kwaterę wybrał Roztokę król Fryderyk II. Ponoć był tak oczarowany pałacowym ogrodem, że nocował w namiocie pod gołym niebem. Na pamiątkę swojego pobytu w Roztoce podarował on ówczesnemu właścicielem zamku Hansowi Heinrichowi IV swój portret, który do 1945 roku był najcenniejszą ozdobą pałacowych wnętrz” - czytamy w opisie historii zamku w Roztoce.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Rezydencja Hochbergów przeżywa rozkwit w XIX wieku*
Następuje wtedy kolejny okres przebudowy rezydencji (latach 70-tych XIX wieku) a autorem projektu był nadworny architekt Hochbergów mistrz Olivier Pavelt. Bryła zamku pozostała nienaruszona, dokonano modernizacji wnętrza, ozdobiono je kosztownymi gobelinami, sztukateriami i malowidłami. W oryginalnym stanie zachowała się sala balowa z okazałym plafonem. Jak łatwo się domyślić prace finansował Hans Heinrich XIV Bolko hrabia von Hochberg.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
*/ Przełom XIX i XX wieku to okres jej największej świetności Roztoki i rodu. Łącznie ich rodowy majątek szacowano wówczas na ponad 160 milionów marek. Na samym Górnym Śląsku posiadali oni dziesięć kopalń, dwie elektrownie, cztery cegielnie, dwa kamieniołomy. Perłą dóbr, jak zwykł mówić książę Jan Henryk XI, był browar książęcy w Tychach. Piwem "Tyskim" raczono się na otwarciu wieży Eiffla i europejskich dworach. Zyski z browaru stanowiły aż 15 proc. dochodów Hochbergów. Pieniądze te w niemałej części szły na wystawne życie. Rodzina posiadała rezydencje m.in. we Wrocławiu, Berlinie, Londynie, Monachium. W czasie swoich licznych podróży nie korzystali z hoteli, ale z własnych apartamentów. Wizytówką rodu był jednak dolnośląski Książ i górnośląska Pszczyna. /źródło: kurierhistoryczny.pl/
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
„Jednocześnie z przebudową pałacu urządzono w stylu angielskim rozległy park, o charakterze krajobrazowym, stanowiący naturalną otulinę przyrodniczą całego założenia” - czytamy w opracowaniu zamku Roztoka.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / sala balowa, tu były kryształowe lustra, mozaika parkietowa i kominki, które "zastępowały" bramki dla dzieci grających tu w piłkę...
Hrabia Bolko von Hochberg należy do najznamienitszych postaci w całej historii rodu
„Za czasów hrabiego Bolka rodzina Hochbergów znajdowała u szczytu swojej potęgi i zaliczała się do najbardziej wpływowych i majętnych elit pruskiej arystokracji” - przekonuje autor rysu historycznego zamku w Roztoce.
„Potwierdzeniem wyjątkowej pozycji rodu była pamiętna wizyta dwóch cesarzy w Roztoce. 17 września 1890 roku przy okazji manewrów wojskowych w zamku gościł cesarz Austro-Węgier Franciszek Józef I i cesarz Niemiec Wilhelm II” - przekonują członkowie Fundacji.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W 1860 roku, przy znacznym współudziale finansowym hr. Bolka von Hochberga został wzniesiony w Roztoce nowy kościół protestancki, wzorowany na cesarskiej katedrze w Spirze. W krypcie kościoła urządzono rodowe mauzoleum Hochbergów.
„W 1889 roku z inicjatywy hrabiego wybudowano w Roztoce pierwszy dworzec kolejowy, połączony linią kolejową z Strzegomiem, Jaworem i Bolkowem. Wieś stopniowo zyskała bardzo nowoczesną infrastrukturę, której mogło jej pozazdrościć niejedno dolnośląskie miasteczko” - piszą założyciele Fundacji.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
II wojna światowa oraz okres Polski Ludowej
Do 1945 roku ostatnim właścicielem zamku w Roztoce był hrabia Hans Heinrich XVIII. W 1942 roku musiał udostępnić niektóre pomieszczenia zamku na potrzeby Wermachtu. Z przekazów przekazów Pani Anny (przewodniczki) wiemy, że kolejne pomieszczenia zostały wykorzystane jako składnica muzealna dla archiwaliów ewakuowanych m.in. z Pruskiej Biblioteki Państwowej, archiwów i bibliotek wrocławskich oraz bezcennych obrazów ze Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu. W pomieszczeniach zamku ukryto również część zbiorów wywiezionych z pobliskiego Książa, co zaznaczył w swoich opracowaniach dr Grundmann (tzw. skrytki Grundmanna).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Zanim ofensywa Armii czerwonej zakończyła się w Berlinie, w lutym 1945 roku skończyła się niemal 450-letnia historia rodu Hochbergów w Roztoce. Niestety, czerwonoarmiści stacjonowali tu jeszcze do 1947 roku, zamek ulegał degradacji, a wycofujący się żołnierze sowieccy wywieźli najcenniejsze dzieła, precjoza, kosztowności. Później do akcji wkroczyli szabrownicy. Zaginął też najważniejszy i najcenniejszy portret króla Franciszka II pędzla Antoina Pesne z 1746 roku oraz wcześniej wymieniony obraz Rafaela Santiego.
Kolejni użytkownicy zamku
1945 do 1973 roku gospodarzem zamku była Huta Pokój z siedzibą w Rudzie Śląskiej. W zamku urządzano letnie kolonie dla dzieci pracowników zakładu. Sala balowa i tamtejsze kominki z marmurowym ornamentem służyły kolonistom jako... bramki!
Następnie zabytkowy zespół przejęły Zakłady Kuziennicze i Maszyn Rolniczych "Agromet" z Jawora, które były tu gospodarzem do 1989 roku. Zamkowa rezydencja była też domem dla Ochotniczego Hufca Pracy; później pomieszczenia władza przeznaczyła na hotel robotniczy. W 1990 roku zabytek przejęła gmina Dobromierz, by dwa lata później sprzedać go w prywatne ręce zagadkowemu biznesmenowi. Od tamtej pory zamek pozostawał bez nadzoru i opieki konserwatorskiej.
Latem 2017 roku powodowani szczerą fascynacją i miłością do zabytków, obecni właściciele państwo Śnieżkowie postanawiają odkupić opustoszały zamek, a z rewitalizacji zabytku uczynić projekt swojego życia. Wierzymy, że w zabytkowe mury tchną nowe życie.
redakcja autoflesz.com
materiały źródłowe: Zamek Roztoka "Historia"