Wakacje powoli zbliżają się do końca, ale dla naszej redakcji to doskonały okres, aby jeszcze odwiedzić Pragę. Niestety, nie da się zobaczyć najcenniejszych zabytków, w tym pałaców, kościołów, muzeów czy ogrodów w ciągu jednego dnia. A jest ich sporo, jak stwierdziła nasza przewodniczka… zakochana w Pradze. Widać jednak, że ma sentyment do Ogrodów Wallensteina, aczkolwiek wielu innych znawców tematu twierdzi, iż równie piękny, a może nawet piękniejszy jest Ogród Vrtbovski (niestety płatny, ale blisko Mostu Karola).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ Panorama Pragi
Podzielamy ten punkt widzenia, aczkolwiek nie mieliśmy większego wpływu na dzień wyjazdu, gdyż po niedawnym wypadku polskiego autokaru i grupy pielgrzymów na Węgrzech (wracali z Medjugorie), niemal wszystkie biura podróży - a przede wszystkim - autobusy i busy są objęte szczegółową kontrolą.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ wejście do przypałacowego ogrodu
Wiedzieliśmy jednak, że wycieczka do Pragi, zwłaszcza w okresie wakacji wiąże się z pewnymi ograniczeniami. Po pierwsze, niemal wszystkie wycieczki z Jeleniej Góry, Szklarskiej Poręby czy Karpacza oferują głównie zwiedzanie bez wstępu do ikon architektury sakralnej (trzeba wykupić bilet wstępu np. do bazyliki św. Wita czy kościoła św. Jerzego). Po drugie - wszędzie (nie tylko na Hradczanach i Trakcie Królewskim) - morze ludzie, jak w Księdze Rodzaju pod „Wieżą Babel”. Po trzecie kościoły w Pradze są zwykle zamknięte*, a bazylika św. Wita (siedziba biskupów praskich i prymasa Czech) jest płatna.* Niestety Republika Czeska to państwo świeckie, a władza kościelna prawdopodobnie niewiele może ws. cen i zwiedzania sakralnych obiektów. Msze św. - jak twierdzi przewodniczka - są celebrowane, ale za wejście do katedry trzeba zapłacić(?).
*/ Napisaliśmy, że zwykle niemal wszystkie kościoły w Pradze są zamknięte. Te które są jednak otwarte to: kościół Karmelitanek (z cudownym Praskim Dzieciątkiem), kościół NMP za Tynem (z portalem Petera Parlera), kościół św. Mikołaja (św. Nicholasa; perła baroku, sprawdziliśmy był otwarty), czy kościół św. Ignacego.
**/ Wejście do wnętrza katedry św. Wita w ramach głównej trasy (obejmującej też Stary Pałac Królewski, bazylikę św. Jerzego i Złotą Uliczkę) kosztuje 450 CZK (ok. 80 zł) dla dorosłych. Bilet ulgowy kosztuje 300 CZK (ok. 55 zł), a rodzinny 950 CZK. Wejście na wieżę południową katedry wymaga osobnego biletu za 200 CZK. Co więcej, wejście do katedry jest w stylu dmuchanego balona - wchodzi tylu ile się da upchnąć, a przy wyjściu (możliwe) kolejne sprawdzanie biletów.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Po trzecie wreszcie, cała trasa zwiedzania podczas wycieczki (liczy ok. 12-13 km) nie służy seniorom i turystom z wadami układu ruchu, bo praktycznie cały czas w ruchu, cały czas musimy też pamiętać o kradzieżach (niestety, taki i tu zwyczaj), ale po drodze słuchamy ciekawych opowieści o perełkach architektury, w tym Moście Karola, Skarbcu w bazylice, najbardziej luksusowych sklepach w Pradze czy dobrych restauracjach (odbiorniki KF pomagają w kontakcie z guru wycieczki). Jedną z takich opowieści wraz z dłuższym zwiedzaniem były Ogrody Wallensteina (Valdštejnska zahrada) - to miejsce zjawiskowe, gdzie można odpocząć, obejrzeć cały kompleks (pałacowe wnętrza, a także ryby giganty pływające w zbiorniku wodnym).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Doradzamy, warto odwiedzić to miejsce rano, przed ostrym słońcem i nadal wysoką temperaturą (dochodziła do 30-32 st. Celsjusza); aczkolwiek głównym powodem jest znacznie mniejsza liczba turystów, wolne przestrzenie i delektowanie się widokiem do woli.
Łyk historii
Dawniej była to rezydencja magnacka na Malej Stranie* i najprawdopodobniej pierwsza, barokowa budowla świecka w Pradze. Dziś to siedzibą Senatu Republiki Czeskiej. To także jedno z najważniejszych przykładów ogrodów w stylu włoskim w Czechach (tu nawet kwiaty muszą odpowiadać kolorystycznie do całej zabudowy).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Ogród został założony w XVII wieku jako część kompleksu pałacu Wallensteina i obecnie służy jako siedziba Senatu Republiki Czeskiej. Ogród charakteryzuje się imponującą zabudową sala terrena (duże pomieszczenie służące jako wejście znajdujące się w głównej osi fasady zamku lub pałacu) z dekoracją skalną oraz licznymi rzeźbami inspirowanymi mitologią. Dziś odbywają się tu koncerty i przedstawienia.
*/Malá Strana (Mniejsze Miasto), to dzielnica położona na wzgórzu z widokiem na starówkę, leżącą na drugim brzegu Wełtawy. Jej wąskie uliczki wypełniają hotele, kameralne restauracje i puby. Podobno odwiedzający piszą wiadomości na ścianie do Johna Lennona, zamordowanego w grudniu 1980 r. założyciela kultowej kapeli The Beatles.
Wewnątrz pałacu możemy zobaczyć m.in. Salę Rycerską z freskiem na sklepieniu przedstawiającym Wallensteina, jako boga wojny Marsa. W korytarzu zaś podziwiamy sufit z freskiem z postacią Minerwy. W kaplicy zaś mamy obraz ukazującym śmierć św. Wacława. Na pełne zwiedzanie nie było czasu...
Idąc dalej natkniemy się na ścianę imitującą grotę, a w niej króluje… puchacz (łac. Bubo; niektórzy dodają Bubo, Bubo). Jego upierzenie jest świetnym kamuflażem na tle groty (półki skalnej), ale uważne oko turysty dostrzeże tę sowę, jedną z największych na świecie. Niestety, grota ogrodzona częściowo siatką wygląda masakrycznie.
Jednym z najatrakcyjniejszych elementów tego ogrodu (w stylu włoskiego baroku) jest zbiornik wodny, w którym pływają (jak powiedzieliśmy) ryby giganty. W samym środku tryska fontanna z brązu przedstawiająca Herkulesa walczącego ze smokiem.
Podczas naszego wejścia do Ogrodu Wallensteina nie zauważyliśmy paradujących pawi, nie usłyszeliśmy ich charakterystycznego głosu. Był za to Afroamerykanin w mundurze ochroniarza, który pilnował porządku (i dokarmiania sowy).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Albrecht Wencel Euzebius von Wallenstein – krótkie CV
Kim był człowiek, który mógł sobie pozwolić na tak kosztowną inwestycję? Wchodząc do ogrodów i podglądając budowle tworzące jego praską rezydencję, można by przypuszczać, iż był urodzonym księciem z bajki braci Grimm. A jak było naprawdę?
Można odpowiedzieć krótko... dorobił się majątku podczas wojny trzydziestoletniej (1618–1648 ). Był czeskim protestantem, ale przeszedł na katolicyzm. W dość dziwny sposób dorobił się majątku, miał także własny oddział, fortunę a w końcu swojej bajecznej kariery... nawet stopień generalski. Jeśli Czytelnik/Czytelniczka zapragnie wiedzieć więcej, warto przeczytaj o jego karierze wojskowej. /czytaj: "Na przekór dniom"/
- Albrecht Wencel Euzebius von Wallenstein (1583-1634) urodził się wprawdzie w szlacheckiej, ale mocno podupadłej i zubożałej rodzinie członków wspólnoty Braci Czeskich, Małgorzaty ze Smiric i Wilhelma von Wallensteinów. W wieku dwunastu Albrecht został sierotą, którego przygarnął krewny ze strony matki, Henryk Slavata z Chlumu i Kosumberka – pisze Małgorzata Maciejewska, autorka b. bloga „Na przekór dniom"
- W 1624 roku, cesarz przekształcił ziemię Wallensteina w udzielne księstwo a Albrecht wreszcie doczekał się upragnionego tytułu „księcia Frydlantu”. Wallenstein stał się jednym z najbogatszych ludzi w królestwie. Dla Jicina, który wyznaczył stolicą swych włości, zabiegał o własne biskupstwo i uniwersytet. Szczęścia, świeżo upieczonego księcia Frydlantu, dopełniła nominacja generalską, która przez lata pozostawała marzeniem ambitnego Albrechta – przekonuje Małgorzata Maciejewska.
O kolejnych atrakcjach Pragi napiszemy tak szybko, jak to będzie możliwe. Z pewnością przyjedziemy tu raz jeszcze, aby wreszcie wejść do katedry św. Wita, Wacława i Wojciecha. Zapewniamy... warto! Pragę można odwiedzać tak często jak tylko możemy, zawsze będzie tu coś, co warte jest ponownego odkrycia, zauroczenia* czy zwiedzenia.
*/ W dobrym tego słowa znaczeniu Czeszki to kobiety o unikalnym charakterze, które z pewnością wyróżniają się nie tylko atrakcyjnym wyglądem, ale także unikalnym podejściem do urody i stylu życia.
redakcja autoflesz.com, obsługa własna