Tajemniczy Trójkąt - Walim i największy obiekt militarny III Rzeszy "Włodarz"

Rok 1943, Hitler już przeczuwa totalną porażkę na wszystkich frontach. Czy już wtedy bał się odwetu i kolejnego, tym razem skutecznego zamachu? Teorii jest wiele, każdy może sobie wybrać najbardziej prawdopodobną. My chcemy przybliżyć jedną z nich, dotyczącą kompleksu RIESE („Olbrzym”). Dotarliśmy bowiem do największego kompleksu militarnego zbudowanego w Górach Sowich. Dodajmy, największego, z dotąd odkrytych i udostępnionych do zwiedzania.

Tajemniczy Trójkąt - Walim i największy obiekt militarny III Rzeszy "Włodarz"


fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com | wejście nr IV do kompleksu "Włodarz"

Droga 331, kierunek Kłodzko, następnie skręcamy na Dzierżoniów. Po drodze odremontowywany dość pieczołowicie Pałac Jedlina; tu jeszcze w 1943 roku była siedziba OT (Organizacji Todt). Ale wróćmy do historii i maniakalnej obsesji Adolfa Hitlera. Jego postępująca choroba (Parkinsona) i obsesyjna depresja, po fali zamachów, zaczyna przybierać ostre formy wyrazu. Główna Kwatera w pobliżu Wilczego Szańca już nie jest bezpieczna. Hitler żąda nowych militarnych obiektów. Tym razem kilku zaufanych architektów, strategów i specjalistów od budowli specjalnych:

  • Albert Speer, minister uzbrojenia III Rzeszy,
  • Xawer Dorsch, szef centrali OT,
  • Leo Müller, nadinspektor budowlany 

spotyka się w Wilczym Szańcu rozważając budowę kolejnej kwatery (FHQ - Führerhauptquartier), tym razem na Dolnym Śląsku. Z namaszczenia samego Führera rozpoczyna się w 1943 roku, zakrojona na szeroką skalę, budowa kompleksu o kryptonimie RIESE (pol. Olbrzym). Gwoli ścisłości dodajmy, że według skąpych źródeł, miejsce to zostało wybrane znacznie wcześniej.

Jedno z największych przedsięwzięć górniczo-logistycznych II wojny światowej
Albert Speer, genialny architekt, wiedział czego dokładnie potrzebuje Führer. I choć zdaniem niektórych przewodników Osówki i Włodarza kombinował „na boku” bezpośrednich dowodów nie ma,  przynajmniej do tej pory. Nie ma także planów ani bezpośrednich świadków tego tajemniczego miejsca nieopodal Walimia. Niektórzy nazywają ten rejon Tajemniczym Trójkątem. Ale dojdziemy do tego wątku za chwilę.

Prace przy obiektach RIESE były jednym z największych przedsięwzięć budowlano-górniczych w tej części Europy. Dlaczego akurat w tzw. Tajemniczym Trójkącie. Sprawa wydaje się dość prosta i trudna jednocześnie. Góry Sowie, a szczególnie skały w okolicach Walimia zbudowane są z prekambryjskich gnejsów i migmatytów. To wyjątkowo twarde skały, odporne na bombardowania i penetrację z powietrza. Tlenki żelaza będące naturalnym składnikiem tego górniczego wyrobiska zapewniają dodatkowo ochronę przed georadarami. Oznacza to, że nie można dokładniej „prześwietlić” sztolni z satelity.

Tajemniczy Trójkąt - Walim i największy obiekt militarny III Rzeszy "Włodarz"fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com | tunele po wyzwoleniu zostały spenetrowane, zagruzowane i zalane. dzis tylko 1/3 z nich została udostępniona turystom


Ale to tylko teoria, specjaliści od goefizyki mają nieco inne zdanie. Obiekty te zostały dawno „prześwietlone”, a wyniki zaskoczyły szefów amerykańskich i sowieckich służb. Polacy, odkrywają te miejsca znanymi sobie metodami, przy zaangażowaniu niewielkich sił i środków. Nowe grupy eksploatatorów, podobnie jak ta w Piechowicach, próbują zmierzyć się z historią i „Złotym pociągiem”.
Tak naprawdę, chyba nikomu nie zależy na dotarciu do jądra problemu i odkryciu całej prawdy. Dlatego, jak już powiedzieliśmy, przekazujemy tylko jedną z możliwych hipotez przeznaczenia i wykorzystanie sztolni „Włodarz”.

Speer, Dalmus i Dorch podjęli się zadania bez namysłu
Załóżmy, że sztolnie drążone przez więźniów z pobliskiego KL Gross-Rosen były odporne na bombardowania. To nie jedyny powód zatwierdzenia budowli „Olbrzyma”. Naszym zdaniem podziemne fortyfikacje były kapitalnie zamaskowane; nawet dziś robi to wrażenie na ekspertach wojskowości . Kamuflaż Gór Sowich, rozbudowa logistyczna, wreszcie ścisłe przestrzeganie tajemnicy ich budowy skłania do wysunięcia dość odważnej hipotezy – tu miał powstać obóz dla kwiatu niemieckiej armii czyli dowództwa wojsk lądowych (OKH), lotniczych (OKL), Reichsführera SS, jak również ministra spraw zagranicznych + pomieszczenia dla obsługi i ochrony. Ponadto, o czym niektórzy zapominają, sztolnie miały też ścisłe przeznaczenie produkcyjne nad „cudowną bronią”. Potwierdzone są bowiem informacje o budowie części do V1/V2, a także podzespołów do pierwszego niemieckiego myśliwca Messerschmitt Me 262 Schwalbe o napędzie odrzutowym. Z innych hipotez należy dorzucić jeszcze prace badawcze nad bombą atomowa, która była już w ostatniej fazie produkcji. Brakowało jedynie przysłowiowego zapalnika.
Przypomnijmy, że materiały do jej produkcji: uran i ciężka woda były w zasięgu ręki (Kowary-Krzaczyno wzbogacanie rudy uranu, sztolnie Kowary – wydobycie rudy, Mieroszów – prawdopodobna produkcja ciężkiej wody D2O).

Jak podaje Anthon Dalmus, główny energetyk RIESE, w podziemnych sztolniach szykowano schronienie dla 40 tys. niemieckiej elity. Perfekcyjne rozwiązania korytarzy, półki skalne, szyby wyciągowe, doprowadzenie wentylacji, ochrona bierna i aktywna potwierdzają przyjęte hipotezy.

Śmiałe rozwiązania niemieckich fizyków – zabrakło czasu
Z dostępnej literatury, a także opowiadań miejscowych przewodników na „Włodarzu” wynika, iż budowla kompleksu RIESE była oczkiem w głowie Adolfa Hitlera. Choć nigdy nie był na Zamku Książ, gdzie wybudowano charyzmatycznemu przywódcy bezpieczne pomieszczenia, nie dokonał osobistej inspekcji nowej Kwatery Głównej, tylko wysłał tu swojego osobistego adiutanta Nicolausa von Below. O czym to świadczy? Führer, już po złamaniu Enigmy, mocno wierzył jeszcze w „cudowną broń” - bombę atomową, rakiety V3 (do przenoszenia głowic atomowych), a także dalszy rozwój Me 262. Nie ma twardych dowodów na tego typu hipotezy, ale prof. Franz Seidler wspomina o wykorzystaniu kompleksów RIESE do celów wojskowych o specjalnym przeznaczeniu. Czy był to cyklotron kolejnej generacji, elektromagnetyczny separator izotopów czy wreszcie akcelerator plazmowy – możemy tylko spekulować. Nie ma dokumentów, brak wiarygodnych zeznań świadków, słowem pozostaje wolna przestrzeń na karmienie czytelnika i eksploratorów, a nawet badaczy fantastyką naukową, jak u Stanisława Lema. A może o to chodziło niemieckim strażnikom skarbów Gór Sowich.

Walim obiekt „Włodarz” - raj dla badaczy i eksploratorów
Nie trzeba nikogo przekonywać, że kompleks RIESE był namaszczony przez Adolfa Hitlera, jak każdy nowy kościół przez biskupa i uzyskał wszelkie dostępne źródła finansowania. Przewodnicy z zawodową rutyną wspominają o kilku milionach cementu najwyższej jakości, sprowadzanego specjalnie z Włoch, prześcigają się w wymienianiu ilości wyrobów stalowych i konstrukcyjnych produkowanych przez koncern Kruppa, wreszcie o znaleziskach w zalanych sztolniach. 

Prawdą jest, że przy tego typu budowlach musiało dochodzić do „przewałek”. Czy na skalę podobną do przetargów na budowlach polskich autostrad? Odrzućmy jednak spekulacje, postawmy na fakty.

Tajemniczy Trójkąt - Walim i największy obiekt militarny III Rzeszy "Włodarz"fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com | przeprawa łodzią to jedna z atrakcji, tu na największym wyrobisku o wysokości ponad 25 metrów dopływają najodważniejsi. ogrom prac w tym miejscu, kunszt budowlańców i charakter wykonwanej pracy poraża każdego uczestnika. Wszystko to wykonano dzięki pracy tysięcy więźniów

 

Przewodnik mówi o największym obiekcie tego typu w kategorii obiektów dotąd odkrytych. Oznacza to, że jest jeszcze sporo do zrobienia w tym temacie. Pierwsze prace badawcze na tym obiekcie nie wykazały pozostawienia skarbów i dóbr kultury. Zatem wątek „Bursztynowej komnaty” i zrabowanych skarbów Dolnego Śląska czy Królewca odpada.
Znaleziono tu kilkanaście sztuk broni palnej, która dziś rdzewieje na zaadoptowanej wartowni. Z innych znalezisk należy wymienić żarówki z logo Simensa, tony cementu (podobno wpompowano tu 10 mln worków tzw. 500-ki), stali konstrukcyjnej, miedziane przewody elektryczne, a także agregaty do produkcji prądu elektrycznego. Można pokusić się o tezę, że przed zasypaniem i zalaniem korytarzy, ktoś tu wcześniej był i ostro penetrował. Nie jest trudno rozwiązać tę zagadkę, świadkowie nawet dziś mówią o Armii Czerwonej, która dokonała ostatecznych zniszczeń. Przypomnijmy, że podobnie było na Zamku Książ, skąd wywieziono najcenniejsze obrazy, meble, dzieła sztuki; podłóg i kominków już nie zdążyli  rozszabrować sojusznicy.

Co ciekawe, znalezione żarówki, po osuszeniu i podłączeniu do prądu były sprawne technicznie. Pod wodą znajdują się jednak podkłady kolejowe, szyny czy rury kanalizacyjne. Szabrownicy, zaraz po wyzwoleniu,  nie dali rady matce naturze.

Turysta nie znajdzie tu tak olbrzymich wyrobisk, szerokich hal i mijanek kolejowych jak w kompleksie Osówka (opisywaliśmy w ubiegłym roku). Niewątpliwą atrakcją tego miejsca jest przeprawa łodziami desantowymi i słuchanie opowieści przewodnika. Głębokość wyrobiska zalanego wodą wynosi od 60 cm do 3 m, w najgłębszym kanionie. Temperatura tu jest stała, a wilgotność powietrza przyciąga hibernujące jesienią nietoperze. Można także podziwiać kolekcję broni, w tym niemiecki karabinek automatyczny StG-44 będący wzorem rosyjskiego AK- 46 i jego kolejnej modyfikacji AK-47. Nie znaczy to cale, ze to koniec atrakcji. Bynajmniej, należy jednak pamiętać, iż to jedynie 1/3 korytarzy udostępnionych do zwiedzania. Inne, zwłaszcza te prowadzące do Zamku Książ,  nadal czekają na odkrycie.

Katorżnicza paca więźniów przy budowie „Olbrzyma”
Wspominaliśmy o genialnym niemieckim architekcie, ale to nie Albert Speer był projektantem „Włodarza”. Plany powstały w pracowni prof. Herberta Rimpla,  a wykonanie i nadzór techniczny powierzono początkowo Śląskiej Wspólnocie Przemysłowej z siedzibą w Jedlinie Zdroju. Później, gdy prace się ślimaczyły a tyfus szalał jak wirus H5N1,  przejęła to OT, która z pałacu rodziny Böhm zrobiła swoją główną kwaterę.
Jak powiedzieliśmy, siła robocza była najtańszym ogniwem tego łańcucha. Obóz KL Gross-Rosen i jego filie dostarczały więźniów, którzy pracowali w nieludzkich warunkach. Więźniów zmuszano do pracy ponad siły, dzienna racja żywnościowa wynosiła jedynie 500 kalorii.

- Ci co nie wytrzymywali umierali jak przysłowiowe muchy z osłabienia i wycieńczenia. Ciała prasowano w beton, rzadko chowano na walimskim cmentarzu – mówi przewodnik

Z informacji świadków wynika, że więźniowie nawet nie wychodzili na zewnątrz budowli, a temperatury w sztolniach nie przekraczały kilku stopni Celsjusza. Pracowało się tu "na okrągło" czyli całą dobę. Wśród robotników na przełomie 1943/45 roku wybuchła epidemia tyfusu, to spowodowało kolejne zdziesiątkowanie robotników. Nowi więźniowie otrzymywali te same numery co zmarły, prawdopodobnie aby zaniżyć wskaźnik umieralności.

Tajemniczy Trójkąt - Walim i największy obiekt militarny III Rzeszy "Włodarz"fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com  \ łączna długość korytarzy wynosi ponad 3200 m. Największy z nich ma wymiary 50 /10 / 10 m. Jeden z korytarzy posiada wydrążony na powierzchnię 49-metrowy szyb 

Jak powiedzieliśmy, więźniowie KL Gross-Rosen byli najtańszą siłą roboczą. Jednak na samym początku budowy tego tajemniczego obiektu, do chwili rozszerzających się chorób (w tym tyfusu plamistego) wykorzystywano robotników z czterech innych obozów zagłady: Wüstergiersdorf, Oberwüstergiersdorf, Wüstewaltersdorf i Dörnhau.

Na ich byle jakie utrzymanie nawet nie wprowadzono kalkulacji i norm żywnościowych. Jak podaje nadinspektor Dorch, pracowało tu nawet 28 tys. więźniów. Przypomnijmy, że we wszystkich kompleksach "Olbrzyma" mogło pracować nawet 70 tys. więźniów.
Jak podaje Speer w swoich pamiętnikach, dokładnie skalkulowano koszty i wydatki na obiekty kompleksu RIESE – bagatela 150 mln RM. To niemal sześć razy więcej niż na Wilczy Szaniec (niem. Wolfschanze) w Kętrzynie.

Prace pod nadzorem esesmanów prowadzono tu jeszcze do przełomu lutego i początków marca 1945 roku. Później grupy robotników wykorzystano do maskowania kompleksu i zagruzowywania. Naocznych świadków rozstrzelano (w tym esesmanów), resztę zniszczeń, wywózkę maszyn i urządzeń, totalne zniszczenie i dezinformację „powierzono” Armii Czerwonej.

Dzisiaj obiekt "Włodarz" czynny jest do zwiedzania przez okrągły rok. Cena wejściówki to 20 zł od osoby (w tym przeprawa łodziami i film), 18 zł bilet ulgowy, 4 złote kosztuje wjazd na strzeżony parking. Droga prowadząca do sztolni jest w złym stanie technicznym, zimą mogą być problemy z dojazdem pod sam szczyt góry.

Kompleks „Włodarz” (Jugowice, ul. Górna 71) jest dostępny do zwiedzania (w okresie IV-X – codziennie 9-18, XI-III tylko soboty, niedziele 9-17). Na zewnątrz znajduje się ekspozycja broni i pojazdów wojskowych.

 

Autor: Krzysztof Golec, autoflesz.com

Źródło: wlodarz.pl, materiały gminy Walim

Wykorzystywanie materiału i zdjęć, bez zgody autora i redakcji autoflesz.com - zabronione, chronione prawem autorskim

podstawa: ustawa o prawie autorskim  i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r., publikator: Dz. U. 1994, nr 24, poz. 83, tekst jednolity: Dz. U. 2006, nr 90, poz. 631

{nice1}


Publish modules to the "offcanvas" position.