Tunezja, Egipt, Turcja już nie są oblegane przez Polaków. Coraz częściej wybieramy bardziej przyjazne, by nie powiedzieć spokojne dla rodaków kierunki. Bułgaria jest hitem biur podroży tego lata. U progu rozpoczynającego się lata i wakacyjnej sielanki słów kilka o Bułgarii, którą polubiliśmy od razu.
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com / mewy to nadmorscy chuligani, pięknie pozują do zdjęć, ale podczas obiadu na tarasie potrafią wyciągnąć schabowego, gdy właściciel idzie do baru po... lody pistacjowe lub czeka na transfer Wi-Fi. Internet jest tu płatny, a jak nie masz zasięgu i routera, to nawet nie możesz poprawić błędów z bezpośredniej relacji znad Morza Czarnego...
Nie najlepszy początek na "bułgarskim szlaku"
Może za wyjątkiem logistycznej przygody na lotnisku w Gdańsku, gdzie wyczarterowany przez kilka biur podroży samolot linii ETER miał opóźnienie... 8 godz. Wszystko za sprawa złych, a nawet bardzo złych warunków atmosferycznych panujących na lotnisku im.Lecha Wałęsy. Przy okazji podpowiadamy, że jeśli mamy dodatkowe ubezpieczenie (zróżnicowany zakres odpowiedzialności) możemy powalczyć o zwrot kosztów do 150 euro za takie "przygody". Trzeba jednak mieć głowę na karku i poprosić o certyfikat służb lotniskowych, o opóźnieniu naszego statku powietrznego, dodatkowo ewentualne faktury (rachunki za zakupione na lotnisku niezbędne materiały i przybory higieny osobistej) - mogą być pomocne.
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com / monastyr św. Konstantyn & Elena z XVI wieku
Sam lot do Burgas czy Warny wyczarterowanym samolotem to ciekawa przygoda, trwająca nieco dłużnej niż remisowy mecz z Niemcami. Widoki, zwłaszcza nad chmurami, "orła cień" jak w piosence Varius Manx (czytaj: cień samolotu na tle białych jak śnieg chmur), to przeżycie jedyne w swoim rodzaju. Warto też dodać klasę polskich pilotów, którzy perfekcyjnie potrafią wykonać tyle samo startów, co lądowań – w trudnych warunkach.
Kolejna miła niespodzianka w Warnie, pomimo tak dużego opóźnienia (w Bułgarii nie ma przestawionego czasu, jak w Polsce), wszyscy pracownicy, rezydenci polskich biur podroży czekali na turystów. Autobusy jadące w kierunku linii brzegowej Morza Czarnego (św. Konstantyn i Elena, Albena, Bałchnik) także czekały na rodaków.
Kolejna niespodzianka w kurorcie św. Konstantyn i Elena (i samym hotelu "Gloria"), znanej miejscowości wypoczynkowej oddalonej niecałe pół o niecałe godziny jazdy od Warny. Obsługa hotelowa przyniosła „prezent” do pokoju – specjalną kolację. Widać dbają o Polaków, są mili i bezpośredni; aczkolwiek dopiero uczą się polskiego, bez problemu rozmawiają po rosyjsku, a angielskim posługują się nie gorzej, jak po kursie dla początkujących w polskiej szkole językowej.
W samym kurorcie znajdziemy ciąg kramów, parków rozrywki, sklepików z odzieżą - skupionych tak naprawdę wokół monastyru i "Grand Hotelu Varna". Podobno woda z tego źródełka czyni cudowną moc, leczy wiele chorób, dodaje wigoru.
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com / św. Konstantyn i Elena - kurort nocą nabiera życia. Spotkaliśmy tu niecodzienne osobowości, jak hodowca papug czy duet z Moskwy "Masza&Sasza", śpiewają (syntetyczny podkład komputerowy) niemal wszystkie kawałki w języku rosyjskim, nawet przeboje Maryli Rodowicz. W polskiej edycji "Mam Talent" z pewnością zaciekawiliby Elżbietę Zapendowską...
Hotele, głównie prywatne, mają swój rodowód jeszcze z czasów, PRL-u, gdy wielką nagrodą były wczasy w Bułgarii dla przodowników pracy czy partyjnych kacyków. Dziś są odrestaurowywane, obowiązkowo z basenem i pięknymi parkami, gdzie zapach lipy, oleandrów czy róż roznosi się wieczorem, niczym powiem znad morza. Opinie o hotelach są różne, równie skrajne znajdziemy o hotelu "Gloria", urokliwy, kameralny obiekt z dużym parkiem i zadowalająco dobrą kuchnią. Zmienił się tu właściciel, jest nowy kucharz i zgrana załoga, która na fochy turystów reaguje profesjonalnie, nawet nie obrusza się na pozostawione przy basenie kufle piwa "Prinsko" (da się wypić, ale tylko raz). Słowa pochwały za zimne napoje, w tym różne odmiany soków owocowych i gazowanych (markowych) wód serwowanych "na okrągło". Barman nigdy nie dolewał wody, nie pytał się o numer pokoju, nie podawał też drinków w szkłach oklejonych szminką, jak to miało miejsce w Tunezji czy Egipcie.
Jak powiedzieliśmy wcześniej, opinie o tym hotelu są różne, Polacy już chcieliby mieszkać jak kadra Nawałki za 2500 zł/dobę, ale tak nagły przeskok odnośnie zainteresowania Bułgarią i Morzem Czarnym zaskoczył nawet polskie biura podroży i rezydentów w Bułgarii. W lipcu powinno być jeszcze lepiej, gdyż studenci odbywający praktyki w hotelach, z pewnością poradzą sobie z napływającymi hordami rodaków.
Św. Konstantyn i Elena – jedna z najbardziej urokliwych i spokojnych miejscowości wypoczynkowych nad Morzem Czarnym a dokładniej Zatoki Warneńskiej. Monastyr Św. Konstantyn i Elena, pochodzący z XVI wieku i odrestaurowany w 1832 roku jest celem kultu religijnego dla prawosławnych – celem samym w sobie. Ortodoksyjni gospodarze nie wpuszczają jedynie turystów zbyt kuso ubranych i "zadymiarzy". Podobno woda nabrana z tutejszego źródłu leczy większość chorób cywilizacyjnych. Nie bez kozery w kurorcie nadmorskim mamy dużą liczbę placówek sanatoryjnych i całkiem dobrą wodę mineralną "Gorna Bania".
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com/ kurort św. Konstantyn & Elena nad Morzem Czarnym
Powstały tu liczne hotele nad samym morzem (Grand Hotel Varna, Sirius Beach, St. Elena, Rossitsa czy wspomniana Gloria) lub w jego linii brzegowej. Niektóre jak Sirus Beach czy Grand Hotel Varna wybudowano na skałach wapiennych ułożonych na klifowym wybrzeżu. Można tu wynająć apartamenty lub zakwaterować się w hotelach prywatnych.
Niestety nie potwierdzamy przekazywanej jak mantra informacji, iż plaże są czyste, zadbane i jedyne w swoim rodzaju. Przekonaliśmy się o tym także w Tunezji, na Krymie czy obecnie w tzw. kurortach położonych niedaleko Warny (szczególnie hołubione "Złote Piaski") i Burgas. Nasze Morze Batyckie, zwłaszcza rewelacja - Wyspa Bornholm - a także Hiszpania i Wyspy Kanaryjskie, to już ekstraklasa nie mająca kompleksów Lazurowego Wybrzeża, Lloret de Mar czy Copacabany.
Zostawmy te porównania, dla ludzi poszukujących... szóstej gwiazdki lub gwiazdki z nieba. Bez problemu da się tu spędzić dwa tygodnie czy wydłużony weekend serii „last minute" z jednym z wielu biur podróży.
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com / Katedra Zaśnięcia Bogurodzicy w Warnie, druga pod względem wielkości świątynia prawosławna w Bułgarii (po cerkwi Aleksandra Newskiego w Sofii). Cerkiew wybudowana została w latach 1880-1886 w stylu bizantyjskim. Kamień węgielny pod budowę katedry położył książę Aleksander I Battenberg w sierpniu 1880 roku. To wyjątkowe miejsce kultu dla prawosławnych jest dowodem wdzięczności tutejszych mieszkańców za wyzwolenie spod tureckiej okupacji. W środku cerkwi można podziwiać przepiękne ikony, witraże, freski. Obecnie prowadzone są prace rekonstrukcyjne na wysokości...
Warna – znany port lotniczy nad Morzem Czarnym, a dokładniej Zatoka Warneńska. Ma 335 tys. mieszkańców, nieco mniej od Bydgoszczy. To także trzecie pod względem ludności miasto w Bułgarii.
Już w 580 r. p.n.e. powstała, na miejscu dawnej osady, grecka kolonia Odessos. Historia burzliwa, mająca lokacyjne konotacje z Imperium Rzymskim; z kolei podręczniki historii wzmiankują o Bizancjum. W VII wieku miasto zostało zniszczone przez Awarów, głośno mówi się też o Słowianach. To właśnie oni założyli tu nową osadę i nazwali ją Warna (weszła w skład Państwa Bułgarskiego). Niektórzy twierdzą, że trzonem nazwy jest awarski rdzeń „var” - miasto. W 971 roku Bizancjum odzyskało miasto, nie na długo, gdyż odrodzone Państwo Bułgarskie ponownie odzyskało te ziemie.
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com / katedra Zaśnięcia Bogurodzicy w Warnie, obecnie trwa konserwacja fresków na sklepieniach...
Wspomniana na początku Zatoka Warneńska to już kawałek mitologii. Grecy z Miletu sądzą, że po brzegu stąpała Afrodyta. Z kolei żeglarze wspominają, iż III w. p.n.e., w tej okolicy, morze wyrzuciło na brzeg posąg Dionizosa. Czy to przypadek, a może dar natury, gdzie winorośle, brzoskwinie, oliwki nadal są przysmakiem z... niebios. Słynna rakija, produkowana z winogron należy do najchętniej kupowanych trunków w barze "all inclusive" wspomnianego już hotelu "Gloria".
W XIII i XIV w. Warna była ważnym portem II Cesarstwa Bułgarskiego. Kolejne lata to okres wojny, w wyniku której Cesarstwo Bułgarskie zostało podbite przez Turków (1389 r.). Dziesięć lat później zostało splądrowane przez Tatarów Złotej Ordy. Warna ma także polskie inklinacje, 10 listopada 1444 roku doszło do bitwy armii węgierskiej dowodzonej przez króla polskiego i węgierskiego Władysława III Warneńczyka z hordami tureckimi. Bitwa zakończyła się klęska i śmiercią króla Władysława III. Przez następne stulecia Warna należała do Imperium Otomańskiego. Od 1878 roku jest w granicach Bułgarii, co ciekawe, w latach 1949-1956 miasto otrzymało nazwę Stalin - mocno związaną z kultem jednostki po b. ZSRR.
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com
Od dawna osiedlali się tu Ormianie, przybysze z rejonu Kaukazu, ludność rosyjskojęzyczna, Żydzi aszkenazyjscy, a od XV w. także wypędzeni z Półwyspu Iberyjskiego Spaniolowie i Romowie. W ostatnich latach stale powiększa się liczba imigrantów z Azji i Afryki. Obecnie inne nacje stanowią ok. 10 proc. populacji. Liczne świątynie związane z kultem prawosławnym są pieczołowicie odrestaurowywane. Jednak rekonesans po Warnie tego nie potwierdza tego w całości.
Jak na nam powiedziała przewodniczka Mrs. Irina, emerytowana absolwentka politechniki, Warna ma 5 uniwersytetów, dwa college'e i kilkadziesiąt szkół średnich. Poziom kształcenia jest wysoki, aczkolwiek nie kształci się tu wybitych specjalistów związanych np. projektowaniem nadwozi samochodowych, w tym autobusów i ciężarówek. Specjalnością Bułgarii jest turystyka (brak wielkiego przemysłu), jednak po wstąpieniu do Unii Europejskiej w 2007 roku widać renesans niektórych gałęzi przemysłu: np. górnictwo węgla brunatnego, Bułgargaz - operator gazu ziemnego, rafinerie paliwowe - głównie Petrol AD, Kemikowci AD - stal czy Armimex - amunicja i sprzęt wojskowy. Energetyka oparta jest na elektrowni atomowej w Kozłoduju i Belenie.
Jeśli znudzi nam się beztroskie leniuchowanie na słońcu, możemy ruszyć w miasto. Wypożyczenie roweru to 3 lewa/h, bilet autobusowy kosztuje 1-2 lewa. Na początku sezonu zaczyna też działać kolejka, obecnie w cenie promocyjne 2,5 lewa. W czasie wędrówki po mieście warto odwiedzić Muzeum Etnograficzne, Muzeum Morskie, Akwarium a także Muzeum Starych Samochodów.
W planie wycieczek fakultatywnych jest także Nessebar (53 lewa, dzieci 32 lewa, choć miejscowe biura podróży proponują znacznie korzystniejsze ceny), wycieczka do Istambułu (199 lewa, 99 lewa dzieci), są także wycieczki na tory off-roadowe, rejs żaglowcem (po Morzu Czarnym), piraci i wiele, wiele innych rozrywek - oczywiście płatnych. Darmowe są jednak parki, miejsca wybiegów dla psów, a także... piękne widoki na Morze Czarne.
Wiele zabytków (teatry, kościoły, ruiny cerkwi, ruiny łaźni rzymskiej z II/III w. p.n.e., port morski, a także Muzeum Wojenne (I i II wojna światowa), to - co najmniej - dzień zwiedzania. Nudzić się nie będziecie, co najwyżej narzekać na piekące słońce!
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com
Warna oczyma polskiego turysty
Pewnie już wiecie, że dla Bułgarów potakiwanie głową na „tak” znaczy „nie” i odwrotnie. Co kraj to obyczaj, aczkolwiek młodzi, zwłaszcza pracujący w hotelach i małej gastronomii już reagują poprawnie na polskie zwyczaje.
Kolejna, chyba niezrozumiała dla turystów – umówmy się ciekawostka – to brak oznakowania na przystankach autobusowych. Nawet miejscowi nie wiedzą (lub udają), z którego przystanku jedzie autobus np. do Złotych Piasków oddalonych od Warny o ok. 19 km. Taksówkarze wykorzystują ten stan do proponowania kursu po niby zaniżonej cenie np. 30 lewa, podczas gdy na przystanku (podjeżdżają i rzucają ceną - tak było też w Tunezji - oferują jazdę za 15- a nawet 10 lewa). Nie dajcie się oskubać, ceny trzeba pertraktować, jak w Tunezji.
Kolejnym zwyczajem znanym nam z PRL-u jest obecność konduktora w autobusie, dokładnie wie kto zapłacił, a kto jedzie na gapę. A mówili, że komunistyczne zwyczaje, to już przeszłość. Widać nie wszędzie. Oczywiście w Warnie jeżdżą polskie autobusy Solaris z podpoznańskiego Bolechowa, tam znajdziecie już biletomaty. Kończąc sekwencję dotycząca komunikacji miejskiej, trzeba pilnować, gdzie wysiąść, przystanki nie mają nazw (i rozpiski godzinowej) jak u nas; lektor nie zapowiada...
Paliwo jest w podobnej cenie lub nieco droższe niż w Polsce, jeśli zakupimy na markowych stacjach np. Shell, OMV, Lukoil czy Aral. Benzyna kosztuje ok. 1,87 lewa, ON 1,93 lewa a LPG 0,83 lewa. Jeśli chodzi o autogaz, to jest coraz bardziej popularny, podobnie jak w Rumunii. Obowiązuje to standard włoski tj. złącze dish. Gaz ziemny znajdziecie w Nassebar, Burgas a także Warnie (trzy stacje) - warto zajrzeć do mapki naszej zaprzyjaźnionej redakcji cng.auto.pl
Nie znamy dokładnej ceny CNG, dosłownie kilka dni temu bułgarski operator gazu ziemnego Bułgargaz uniezależnił się od gazu z Rosji. Skroplony gaz ziemny będzie przesyłany nowym terminalem z Grecji, z dużym udziałem funduszy unijnych (ok. 17 mld euro). Jedyną, którą spotkaliśmy po drodze do Nessebar - stacja OMV oferowała to medium po 1,27 lewa.
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com / plaża w Warnie, nieopodal ważny port nad Morzem Czarnym, zasolenie znacznie większe niż w Morzu Bałtyckim
Co jaszcze osobliwego zauważyliśmy? Kierowca nadal jest panem i królem na pasach, pieszy musi co najwyżej czekać na zielone światło. Rowerzyści mają swoje bus-pasy, a raczej bicycle-pasy po których jeżdżą rolkarze, amatorzy desek, a także kierowcy rowerów elektrycznych. Autobusy i trolejbusy w Warnie nie są klimatyzowane, nowe Solarisy owszem, ale kierowcy oszczędzają na paliwie. Zależy jak traficie, jednak nie ma tu osobliwego zwyczaju ustępowania miejsca osobom starszym, co więcej, zwrócenie uwagi potęguje agresje takiej młodej panny.
Plaże w Warnie, choć całkiem zadbane, z dużą ilością parasoli, zjeżdżalni, punktów gastronomicznych (nie ma koszy) nie są płatne. Jest za to prysznic, a nawet ujęcie wody pitnej lub geotermalnej. Kobiety, dodajmy młode kobiety, bez krępacji opalają się topless, nikogo to nie dziwi, a ortodoksyjne parafianki od ojca Dyrektora nie mają prawa głosu. Mogą za to nakarmić koty i bezpańskie psy, pełno ich tu...
Taksówki to przeważnie Dacie, Renault a nawet Great Wall Voleex (chiński koncern Grat Wall Motors). Toyot mało, podobnie jak Fiatów, za to widzieliśmy już Dacię pick-up, elektryczne trójkołowce Renault, a także trolejbusy z podpoznańskiego Bolechowa.
Muzeum Wojenne w Warnie – torpedowiec „Dryzki”
Flagowy torpedowiec Wojennych Sił Morskich Bułgarii, jeden z serii sześciu torpedowców, zamówionych przez bułgarską marynarkę wojenną we francuskich zakładach Schneider et Cie w Chalon-sur-Saône.
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com / Muzeum Marynarki Wojennej w Warnie
„Dryzki” brał udział w pierwszym konflikcie wojny bałkańskiej 1912 – 1913. Dowodzony miczmana Georgi Kupowa, udanie odpalił torpedę w kierunku tureckich statków transportowych, a dokładniej "Hamidiye". Akcja wielokrotnie opisywana, jako największy sukces w dziejach marynarki bułgarskiej. "Dryzki" i inne tej serii torpedowce nie brały już czynnego udziału w działaniach drugiej wojny bałkańskiej, ale patrolowały wybrzeże podczas I wojny światowej. W 1934 roku torpedowce zostały zmodernizowane, ale nie brały już udziału podczas operacji II wojny światowej. Jako zbyt przestarzałe pełniły rolę patrolowców, eskortowały statki konwojów przybrzeżnych. W 1942 roku na torpedowcu wybuchła amunicja, "Dryzki" zatonął w porcie. Dopiero w 1954 roku podjęto próbę jego wydobycia i niezbędnego remontu. Ostatecznie jednak torpedowiec został przeznaczony jako "cel" dla nowoczesnych kutrów torpedowych. Później pocięty i przeznaczony na przysłowiowe żyletki znalazł jednak swój epilog w Muzeum Marynarki Wojennej. Działo, niektóre elementy, w tym ładownie zamontowano na bliźniaku „Strogi”, który brał także udział w storpedowaniu "Hamidiye". Dziś okręt jest eksponatem-obiektem dla fotografików i miłośników bitew morskich. Co ciekawe, muzeum nie żąda biletu wstępu, ale wejście na pokład jest niemożliwe (siatka druciana).
fot. Krzysztof Golec ©, autoflesz.com / Złote Piaski, nadal przyciągają turystów spragnionych atrakcji, harmider, życie nocne, kasyna i dyskoteki to mniej więcej obraz tego miejsca. Plaża niczym nie zachwyca, choć jest piaszczysta, a nie kamienista, ze spokojnym zejściem do morza. na plaży słychać konwersacje w różnych językach, głównie rosyjskim i niemieckim, jednym słowem Wieża Babel...
Złote Piaski
Jedna z najbardziej obleganych miejscowości w linii brzegowej Morza Czarnego, zaledwie 19 km od Warny. W latach 70. ubiegłego stulecia był to najbardziej znany kurort, gdzie przyjeżdżali namiętnie Niemcy, Rosjanie, Skandynawowie, a także Polacy. Dziś „Złote Piaski” kojarzą się z okresem sławy, ale tak naprawdę, to odcinanie kuponów od stanu świetności. Jednak jeśli preferujesz atrakcje, długie i szerokie plaże, masz drobne na wypożyczenie leżaka za 8 lewa i tęsknisz za kasynami - to miejsce spełni twoje oczkowania. Obecnie tylko niektóre miejsca do plażowania były wolne, a zapewnione słonce i piaszczyste plaże tylko przyciągają turystów. Naszym zdaniem, Mrzeżyno, Mielno, Władysławowo czy Łeba mogą stanowić konkurencję.
Wracając do "złotych piasków" – niektórzy tak sądzą, ale dla nas to jedynie przesiany piasek z podbydgoskiej żwirowni (z dodatkiem niedopałków, pokruszonych muszli i... puszek po piwie). Poza tym ceny z kapelusza, tereny prywatne, kolejne hotele i (mimo wszystko) pakiet atrakcji. Dojedziesz tu autobusem miejskim 409 za 2 lewa, a widoki na Morze Czarne i meandry linii brzegowej masz w cenie.
Ceny
Ceny paliw podaliśmy, aczkolwiek w kurortach np. św. Konstantyn i Elena nie spotkaliśmy stacji. Trzeba o tym pamiętać, jadąc tu samochodem, podobnie jak o winietach czy płatnych mostach (Dunaj). Woda mineralna kosztuje 0,75 lewa, Mirinda 3,75 lewa, piwo ok. 1,2 lewa (1,9 lewa w Nessebar), czereśnie 3,80 lewa (kurs 1 lewa 2,22 zł lub 1 euro – 1,94 lewa). Jako ciekawostkę podajemy, iż kanapka na lotnisku w Warnie kosztuje 4 euro, coca-cola 2,60 euro!
Ceny w marketach podobne jak w Polsce, jednak hipermarkety nie zdominowały małych sklepików, piekarni czy sklepów obuwniczych.
Jeśli spytacie o drogi, cóż musimy być obiektywni, poszliśmy mocno do przodu, zwłaszcza w dziale nieroztapiającego się asfaltu, podjazdów dla niepełnosprawnych czy niskich krawężników. Tu samochody tuningowane, zwyczajnie – nie mają szans, abo urwie się tłumik, albo urwiesz zderzak. I tyle w temacie unijnej komunikacji.
Niemniej Bułgaria to już nie jest państwo satelickie uzależnione od b. ZSRR. Biznes jednak kręci się wokół Morza Czarnego, turystów, coraz ładniejszych hoteli (obowiązkowo z basenami, jak w Hiszpanii czy Tunezji) czy prywatnych apartamentów nad samym morzem np. Albatross Suites (w kurorcie św. Konstantyn i Elena).
redakcja autoflesz.com![]()