Warto zwiedzić: kościół Świętej Trójcy w Korfantowie

Korfantów, a szczególności kościół Świętej Trójcy,  nie był celem naszej podróży, ale nie sposób pominąć tego przepięknego zabytku leżącego  na trasie Wrocław-Opole - do najpiękniejszego chyba zamku w Polsce, w Mosznej. Co ciekawe, zwykle kościoły zamykane są na cztery spusty, ten stoi otworem, a nikt nie chodzi za wami i nie zabrania fotografowania.

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Stojący na niewielkim wzgórzu kościół prawdopodobnie lokowany był pod koniec XIII w. Sam Korfantów, obecnie zamieszkiwany przez ok. 2 tys. mieszkańców, otrzymał prawa miejskie ok. 1335 roku. Kościół był wielokrotnie przebudowywany, oszczędziły go groźne pożary, jak również różne dziejowe losy (szczególnie protestancki okres dziejów, od 1564 roku). Według badaczy obiektów sakralnych, portal wejścia głównego, to najstarsza część kościoła, pochodzi z końca XIII w. Dekoracje, kolumienki, archiwolta w kształcie łuku ostrego są pieczołowicie odrestaurowane.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com  

Dokumentacja dotycząca tej świątyni jest nadzwyczaj skromna i często powielana w przekazach medialnych. Badacze sakralnej historii często też przywołują legendę o cudownym obrazie Matki Boskiej Nieustającej pomocy z okresu potopu szwedzkiego, który - niestety - nie ostał się do czasów obecnych.  Nie mniej ołtarz główny z Jezusem na krzyżu, z marmurowymi kolumnami, to dzieło co najmniej kilku rzeźbiarzy niewymienionych w ostatniej historii kościoła (prawdopodobnie z końca XVIII w.). Wiemy jednak, że poważną inwestycję zmieniającą styl świątyni przeprowadzono w 1751 roku, gdy przebudowano wieżę kościelną nadając jej barokowy charakter. Wtedy też dobudowano część zegarową. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Wśród wielu budowniczych kościoła, darczyńców i mecenasów sztuki  znajdziemy oczywiście wiele znamienitych rodów, ale ktoś musiał kierować pracami remontowo-budowlanymi. W złotych księgach kościoła sporo dobrego znajdziemy o ks. Walentym Wojciechu, późniejszym biskupie, sufraganie wrocławskim.
Od 1976 roku proboszczem tutejszej parafii zostaje ks. prałat Andrzej Ziółkowski, który podjął się trudnego zadania – renowacji i remontów (w tym zegara kościelnego i zewnętrznych elewacji).

Dziś, to jedna z piękniejszych budowli sakralnych na Opolszczyźnie, co więcej, ma swoją legendę.

Legenda o Szwedzkiej Górce
Nieopodal wioski Przydroże Małe, kilka kilometrów od Korfantowa, znajduje się niewielkie wzniesienie, zwane "Szwedzką Górką", nazwaną tak przez okolicznych mieszkańców w okresie potopu szwedzkiego (1655-1660).

Szwedzi zatrzymali się tu na odpoczynek, a że lubili popić nietęgo, szukali przy okazji zabawy. Urządzili zatem sobie strzelanie do obrazu Matki Boskiej (znalezionego w trakcie przemarszu z Opola do Nysy), jak Kmicic do portretów Bilewiczów. Niestety kule nie trafiały w cel, a odbijając się rykoszetem raniły dragonów. Dowódca oddziału niejaki Hans Sjödstrem, podejrzewając jakąś nieznaną moc obrazu, nakazał przewieźć dzieło do Nysy,  z zamiarem spalenia na rynku.

Kolejny zbieg wydarzeń odnotował kronikarz oddziału, po tym jak konie smagane batem odmówiły dalszej jazdy. Wtedy dowódca patrolu, skonfundowany takim obrotem sprawy,  nakazał posiekać ikonę rapierami. Okazało się to także niemożliwe, bowiem spłoszone konie, galopem uciekły w las.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

Gdy je odnaleziono, obrazu już nie było. Miejscowi odnaleźli go po kilku dniach i nazwali „Cudownym Obrazem NMP”. Odtąd, w miejscu odnalezienia, pobudowano kapliczkę, a wzniesienie okrzyknięto „Szwedzką Górką”.
Niestety obrazu nie udało się zachować do czasów obecnych, nie wiadomo czy był kiedykolwiek na ołtarzu kościoła Świętej Trójcy w Korfantowie. Oczywiście, to tylko legenda, ale jeśli jest tam choć źdźbło prawdy, to warto nadal szukać tego obrazu...

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.