Na zakończenie wakacyjnych wojaży obraliśmy kurs na Bornholm. Nasza ekspedycja nabiera radosnego przyspieszenia, gdy do portu w Świnoujściu przypływa należący do niemieckiego przedsiębiorstwa armatorskiego TT-Line prom „Nils Dacke”, który zabierze nas w 6- godzinną podróż, by dotrzeć do portu w stolicy duńskiej wyspy Rønne. Niesamowite wrażenie robi niekończący się sznur wyjeżdżających z pokładu promu - niczym z otchłani - TIR-ów, a może pomieścić ich aż 155 więc przedstawienie trwa i trwa, jak gdyby nie miało końca.
fot. autoflesz.com
To już nasza druga wizyta na Bornholm, ale z pewnością nie ostatnia. Zanim przeniesiemy się do urokliwych uliczek i pięknych plaż z delikatnym białym piaskiem oraz nad potężne granitowe urwiska tworzące klify, które zapierają dech w piersiach, dodamy małe co nieco o promie, przedstawimy piękne klasyki z miejscowego muzeum.
"Nils Dacke" i król Gustaw Waza
Jednostka nosi imię przywódcy XVI-wiecznego powstania przeciwko królowi Gustawowi Wazie. Nils Dacke stał na czele największego chłopskiego buntu w Szwecji (w 1542 roku), którego przyczyną wybuchu było między innymi zbyt rygorystyczne ściąganie podatków. Kilka zwycięstw oddziałów powstańczych na polu walki z królewskim wojskiem doprowadziło do podpisania rozejmu , w zamian otrzymano obietnicę obniżenia podatków. Jednak król był przebiegły potrzebował roku na zebranie wojska i ostateczne pokonanie Nilsa i jego ludzi.
Wróćmy zatem do promu który zbudowano w 1995 r., kolos ma 180 m długości i 27,2 mm szerokości. Napędzany przez silniki Diesla (wspomagane motorami elektrycznymi) dysponuje mocą 2 x 6500 kW (w sumie 13 MW), rozwija prędkość 18,5 węzła posiada również 4 generatory o mocy 4 500 kW każdy (w sumie 18 MW). Linia ładunkowa to prawie 2,5 km na trzech pokładach, a oprócz pojazdów może zabrać około 300 pasażerów. Do dyspozycji podróżujących przygotowano salę z fotelami lotniczymi oraz 163 kabiny 1-, 2- i 3- osobowe, samoobsługową restaurację w formie bufetu, saunę, jakuzzi, salon gier i sklep wolnocłowy. Na pokładzie każdy znajdzie dla siebie atrakcje które umilą czas podróży.
fot. autoflesz.com / samochody elektryczne to duma mieszkańców Bornholmu, TESLA S ładowana tuz w porcie
Bornholm wyspa słońca i fascynujący krajobraz surowej północy
Niewielka duńska wyspa położona w południowo-zachodniej części Bałtyku z każdej strony zniewala różnorodnością. Głazy narzutowe, moreny, doliny szczelinowe i jeziora polodowcowe stanowią charakterystyczne elementy współczesnego krajobrazu wyspy.
Północna część z majestatycznymi klifami opadającymi wprost do morza łączy się z jego bezkresnym błękitem. Zachodnie i wschodnie nabrzeża częściowo posiadają skalisty teren tuż za jego granicą rozciągają się malownicze miasteczka. Centralna część wyspy skrywa się pod koronami drzew tworzących las Almindingen w którym wśród starych drzew bukowych z dzikimi partiami skał i leśnymi jeziorkami, możemy zaobserwować unikatową florę i faunę. Natomiast południe wyspy to piękne ciągnące się kilometrami szerokie piaszczyste plaże.
Pomimo położenia w północnej części Europy wyspa charakteryzuje się dużym nasłonecznieniem ponad 300 godz. od maja do sierpnia oraz małą ilością opadów i umiarkowaną temperaturą. Nad wyspą wieją silne wiatry, głównie zachodnie, od jesieni do wiosny często pojawiają się sztormy. Panuje tu mikroklimat który sprzyja rozwojowi roślin takich jak figi, popularne są drzewka brzoskwini, sporą atrakcją są drzewa Araukarii (Igława). 20 proc. powierzchni wyspy porastają lasy a wśród nich przeważają drzewa iglaste, w lasach występuje bogactwo grzybów i owoców leśnych. Z kolei wilgotne, cieniste doliny szczelinowe, którymi płyną strumienie tworzące wodospady są siedliskiem zawilca bladoniebieskiego oraz wielu gatunków storczyków.
Na północy nieziemskie widoki zapewniają wrzosy tworzące bajecznie kolorowe dywany spośród których wynurzają się zielone krzewy jałowców i innej roślinności. Na wyspie występuje różnorodne bogactwo fauny, jednak świat drapieżnych ssaków i ptaków ze względu na izolacje geograficzną jest znacznie ograniczony. Atrakcją są rezerwaty ornitologiczne przyciągające amatorów obserwowania ptaków, a szczególnym uznaniem cieszą się obszary siedlisk ptactwa wodnego.
fot. autoflesz.com / Zamek Hammershus
Rønne to stolica wyspy uważana za najmniejszą stolicę świata. Znajduje się tu największy port a niesamowicie urocze uliczki z kolorowymi domami i rosnącymi na kilka metrów malwami tworzą niezwykły klimat nasycony wonią kwiatów i paletą barw. W okolicy naszą uwaga przykuły „bar dla psów”, budynek w kształcie statku, a na parkingach stanowisko do ładowania aut z napędem elektrycznym, ot coś czego w Polsce można szukać jak igły w stogu siana. Do tego elektryczna Tesla, czysta i ekologiczna.
Baza w Hasle
Hasle to małe, urocze miasteczko w zachodniej części wyspy, jego historyczne karty rozpoczynają się w 1344 r., wówczas było jedną z czterech gmin na wyspie. W XVI w. Hasle otrzymało prawa miejskie, a w drugiej połowie tego wieku wzmocniło swoją pozycję, stając się ważniejszym miastem targowym. Początkowo rozpoznawane było z pracy miejscowych rzemieślników, głównie garncarzy i rękodzielników od ceramiki. Do dziś krążą tu opowieści o górnikach węgla kamiennego (niestety kopalnia jest już zamknięta). Obecnie miasteczko jest zdominowane przez rybaków, zwiedzamy zatem port i robimy rekonesans w przemyślnie urządzonych wędzarniach. Malowniczo położony port i białe kominy wędzarni, to tylko przedsmak tego atrakcyjnego miejsca.
fot. autoflesz.com
W miejscowym kompleksie składającym się z wędzarni i dwóch sąsiadujących budynków możemy poczuć klimat dawnych i obecnych czasów. W jednym z budynku utworzono wystawę poświęconą historii połowu i wędzenia ryb. W kolejnym, mieści się ekspozycja dot. przeszłości Hasle, granitowych kamieniołomach i kopalniach gliny, które znajdowały się w okolicy. Po takich atrakcjach nie sposób przejść obojętnie i nie skosztować świeżo wędzonego, złocistego śledzia w wersji „Słońce nad Bornholmem” - to świeżo uwędzona tusza z surowym żółtkiem, rzodkiewką, szczypiorkiem i pajdą chleba. Pycha, ale podobne przysmaki znajdziemy także na, co najmniej kilku, nadmorskich smażalniach nad polskim Bałtykiem. Ceny do zaakceptowania, choć mogłoby być niższe dla naszych rodaków.
Tak więc „zacumowaliśmy” w Hasle, a Campus Ferie Park był naszą bazą noclegową. Zostaliśmy zakwaterowani w pełni wyposażonym bungalowie, dwie sypialnie, łazienka, taras. Na terenie boisko do piłki nożnej, koszykówki i siatkówki, a nawet basen, wypożyczalnia rowerów i kącik grillowy na dokładkę. Do plaży o nietypowym, bo szarym piasku, dzieliło nas dosłownie kilka minut... spacerem.
Kopalnia węgla kamiennego
Barwa piasku ma związek obecną w pobliżu nieczynną już kopalnią węgla kamiennego. W tym jakże odmiennym, od typowych plaż zakątku, zaskoczy was absolutny brak komarów, piasek który nie zostawia najmniejszego śladu na śnieżnobiałych spodniach i woda w morzu znacznie cieplejsza niż nad naszym polskim Bałtykiem. Gdy słońce zaczyna mówić dobranoc możemy się wybrać do miejsca biwakowego, które znajduje się nieopodal szerokiej plaży. Wystarczy dobyć krótki spacer przez las i znajdziemy się w miejscu, gdzie po zjawiskowym zachodzie słońca, które znika za horyzontem - utworzonym z bezkresnych głębin - odprężymy się przy ognisku, wsłuchując się w obłędną ciszę przerywaną szumem fal. Co nas tu może jeszcze zaskoczyć - nietypowe miejsce do spania, a mianowicie niska, drewniana budowla na słupach z prostokątnym otworem do... wchodzenia, wysokość pomieszczenia to ok. 1,2 m, ale pomieści spokojnie do 20 osób w śpiworach. Jednym słowem możesz naładować baterie na dalsze zwiedzanie wyspy i spacer po piaszczystych klifach wzdłuż wybrzeża.
fot. autoflesz.com
W tym rybackim miasteczku na pewno nie zaznasz nudy. Znajdziesz tu wymarzone tereny jeździeckie i rowerowe oraz ciekawe szlaki górskie prowadzące przez idylliczny las, a w promieniu kilometra możesz podziwiać niezwykle barwne jeziorka powstałe w wyrobiskach dawnych kopalni węgla i gliny.
Podbój wyspy- atrakcje
Na wyspie jest dużo atrakcyjnych i fascynujących miejsc, ale w czasie krótkiej przygody nie sposób wszystkiego zobaczyć, niemniej - co nieco - udało nam się uwiecznić w obiektywie.
Zaczniemy od kościołów o charakterystycznym kształcie rotundy (na wyspie są cztery), a od każdego z nich dojedziemy do nabrzeża, w niecałą godzinę. Wszystkie pobudowane na planie koła, we wczesnym średniowieczu XII/XIII w. Oprócz roli sakralnej spełniały również rolę spichrza, a mury o grubości przekraczającej metr z okładem i konstrukcja warowna wskazują również na funkcję obronną. Ich wnętrze podzielone jest na trzy kondygnacje (z wyjątkiem Ny Kirke, który ma dwie kondygnacje), na każdą z nich prowadzą wąskie schodki. Najniższe piętro rotundy to kaplica, środkowe pełniło funkcję spichlerza, a najwyższe piętro było punktem obserwacyjnymi, stąd również wypatrywano wroga. Celem na naszej drodze zwiedzania świątyń była Ny Kirke. To najmniejsza z rotund znajdujących się na wyspie. Ma tylko dwa poziomy i nie jest wspierana przez kamienne podpory. Wewnątrz oglądać można malowidła przedstawiające sceny z "Męki Pańskiej" oraz średniowieczne kamienie runiczne.
fot. autoflesz.com
Zamek Hammershus
Kolejnym miejscem do jakiego zawitaliśmy było Hammershus, zastaliśmy tu niesamowite widoki na wyspę oraz wybrzeże i choć z zamku niewiele się zachowało nadal czuć magię miejsca wśród niezwykłych zakamarków największego zespół ruin średniowiecznego zamku z XIII w. Można podziwiać to co pozostało, nie ma ogrodzeń więc można wszędzie wejść, wszystkiego dotknąć i poczuć przez chwilę atmosferę tego intrygującego miejsca.
Zamek Hammershus był bardzo silną twierdzą, położoną na skalnym klifie na wysokości 75 m n.p.m. Mógł stawić czoło długotrwałym oblężeniom, a z jego murów rozciągał się idealny widok na okolicę. Jego świetność zaczyna się kończyć w XVII w. kiedy to został zamieniony najpierw w koszary, a następnie w więzienie. W roku 1743 Hammershus opuścili jego ostatni zarządcy, a twierdzą popadającą w ruinę zainteresowali się mieszkańcy, którzy rozbierali zamek, jego cegły wykorzystywali do budowy prywatnych zabudowań. Skąd my to znamy, przypomnijmy jedynie Pałac rodu Finckensteinów w Kamieńcu Suskim, Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim czy Zamek Moszna.
W 1822 r. Hammershus wpisano na listę zabytków objętych całkowitą ochroną. To co pozostało z potężnej twierdzy, udostępniono turystom do zwiedzania, ruiny są systematycznie restaurowane i zabezpieczane przed dalszą erozją. Wstęp na zamkowe ruiny jest nadal bezpłatny.
fot. autoflesz.com
Aakirkeby - jedno z większych miast na wyspie
Podążając dalej szlakiem niezwykłych miejsc kierujemy się do środkowej części wyspy i docieramy na przedmieścia Aakirkeby, tu czeka nas historyczna podróż w otoczeniu motoryzacyjnych klasyków w muzeum samochodów. To prywatna kolekcja często nagradzana za niezwykłe eksponaty. Pośród naznaczonych przez ducha czasu automobili można zobaczyć piękną kolekcję motocykli, zabytkowe traktory i maszyny rolnicze, ale również poczciwą „Syrenkę” i „Malucha”. Nieco więcej informacji na temat niezwykłych osobistości tego okazałego miejsca będzie można przeczytać w osobnym artykule.
Tymczasem przenosimy się do Aakirkeby jednego z trzech wielkich miast w środkowej części wyspy, które w średniowieczu pełniło funkcje stolicy Bornholmu. Miasteczko dosłownie tonie w kwiatach, są obecne wszędzie roztaczając uwodzicielską woń i radosny nastrój, a największe pole manewru do zanurzenia się w ich czarujących walorach, mamy podczas odbywających się corocznie w Aakirkeby targach kwiatów. Na rynku dostojnie prezentuje się stado gęsi - wykonane prawdopodobnie z brązu - a uwagę przyciąga swoisty przewodnik występowania różnych gatunków granitu na wyspie, czyli mapa ze skał tworzących skorupę Bornholmu. Jednym z ważniejszych miejsc jest kościół Aa Kirke w stylu romańskim z XII w. Posiada charakterystyczną podwójną wieżę, a wewnątrz obejrzeć można romańską chrzcielnicę oraz renesansowy ołtarz.
fot. autoflesz.com
Dueodde - biały jak śnieg piasek nadmorskich plaż
Kończąc naszą przygodę na Bornholmie docieramy do rajskiej plaży w miasteczku Dueodde. Tu w otoczeniu nieskazitelnie białego piasku i czystego błękitu nieba, które przegląda się w bezkresach stalowo błękitnego morza, czuć potęgę wolności. Czas jakby stanął w miejscu, dookoła ani żywego ducha i tylko fale nadają rytm dla dźwięczącej w uszach ciszy. Piasek na tej plaży jest niezwykle miałki i śnieżnobiały, nic więc dziwnego że był używany w klepsydrach na całym świecie i w ciszy ukazywał przemijający czas.
Nasz czas na tej cudownej wyspie też pomału dobiega końca i tak jak wiatr budzi do życia potężną moc morskich fal, które z impetem rozbijają się o majestatyczne klify, tak i nasza świadomość przypomina nam, że pora zejść na ziemię, by w miarę delikatnie zderzyć się z rzeczywistością, czyli faktem końca ekspedycji na tej duńskiej wyspie.
Co wywozimy z wyspy?
Przede wszystkim wspaniałe wspomnienia, które niczym wszechobecne na wyspie kwiaty kwitną w naszych głowach i raczą nas barwami radości. Piękna pogoda, ciepłe morze, tętniące ciszą plaże oraz zdumiewające widoki, to tylko mały skrawek wspomnień budujący obraz wyspy. Co jeszcze utknęło nam w pamięci? To z całą pewnością ludzie niezwykle uprzejmi i zawsze uśmiechnięci, zaskoczeniem obdarował nas... stragan na którym można kupić żywność rolną wrzucając monety do zwykłej puszki. Ponadto, całkowity brak pośpiechu, wzajemna uprzejmość. W tym raju dla rowerzystów z przepięknymi trasami dominuje wzajemny szacunek kierowców, co widać szczególnie w miejscach skrzyżowań ścieżki rowerowej z drogą szybkiego ruchu; a podczas 200 km wyprawy nasze auto wyprzedziły... trzy samochody. Korki to rzecz nieznana, a miejsc do parkowania jest pod dostatkiem.
Będąc z dziećmi koniecznie trzeba się zatrzymać w parku rozrywki „Joboland. Zabawa murowana nie tylko dla dzieci. Z morskich atrakcji…. wędzone ryby można zjeść wszędzie, ale ciepłe i te z kapiącym tłuszczem udało się znaleźć tylko w Gudhjem. Bornholm zaskakuje imponująco malowniczym krajobrazem, pięknymi plażami, ciekawymi formami skalnymi, roślinnością i rzadkimi gatunkami zwierząt. Można pomyśleć, że to oaza spokoju, jednak Bornholm, to coś więcej niż tylko oaza spokoju, to wyspa z charakterem i duszą, w której żywioły istnieją w pełnej harmonii tworząc niezwykły ekosystem. Czy każdy potrafi się tu odnaleźć? Niestety nie, ale podobne pytanie zadają sobie osadnicy w Bieszczadach. Ludzie, którzy wybrali wyspiarski styl życia potrafią dostrzec walory Bornholmu, pomimo przeciwności iż życie na wyspie do łatwych nie należy. Cóż pozostać tu nie możemy z wielu względów, ale zawsze jesteśmy gotowi na kolejne podboje tego rajskiego zakątka dalekiej północy.
Choć to tylko 100 km od Kołobrzegu, a polski pływak Sebastian Karaś, całkiem niedawno, wpław pokonał ten dystans, to już dziś wiemy, iż powrócimy tu raz jeszcze. Kiedyś Irena Santor śpiewała wielokrotnie nagradzaną piosenkę „Powrócisz tu”. Niech tak się stanie...
- „Gdy los cię rzuci gdzieś w daleki świat,
- Gdy zgubisz szczęście swe i poznasz życia smak,
- Zatęsknisz do rodzinnych stron...”
Przykładowe ceny:
- prom TT-line 1790 PLN (polski prom 500 PLN mniej, ale był w remoncie) - bilet grupowy tj. auto + 5 osób
- bilet indywidualny 250 PLN (tam i z powrotem)
- 4- osobowy domek z oddzielnym kompleksem socjalnym 1145 PLN
- ziemniaki (stragan samoobsługowy 10 DK, z marketu 5 KD
- chleb 8 KD
- bilet do parku rozrywki 70 DK/ osobę
- bilet do muzeum samochodów 60 DK/ osobę
- śledź bornholmski świeżo wędzony 18-24 DK
- przeczytaj także:
- Bornholm jakiego nie znacie - zupełnie inny świat na wyciągnięcie ręki /materiał archiwalny/
- Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim - ciekawostki perełki Dolnego Śląska
- Zamek Moszna - jeden z najpiękniejszych zamków w Polsce
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: wykorzystano fragmenty www.bornholm.modos.pl