Borowice - historia nieznana, ale warta przypominania

Ferie zimowe trwają do 24 lutego, zima jednak powoli odpuszcza. Wszystko wskazuje na to, że tak oczekiwane opady śniegu będą sprzyjać dzieciom i młodzieży dopiero za rok. Niemniej chcielibyśmy przedstawić kadry zapisane na kartach pamięci naszych Nikonów podczas największych mrozów i wyjątkowych opadów śniegu podczas ferii w Karkonoszach.  Niewątpliwie jednym z takich zimowych obrazów był wyjątkowy kościół w Borowicach k. Karpacza, położony w malowniczym miejscu. Zimą niemal niedostępny dla zmotoryzowanych turystów i wiernych, jeśli ich samochody nie są wyposażone w zimowe opony (a nawet łańcuchy). Nie możemy też zapomnieć o więźniach przymusowych, którzy pracowali tu,  w podobozie Borowice, tracąc życie przy budowie Drogi Sudeckiej.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Kościół pw. Matki Boskiej Fatimskiej w Borowicach k.Karpacza został zbudowany fundacją Rodziny Grzesik, ofiarnością i pracą parafian, konspektowany przez J.E. ks. bp Tadeusza Rybaka, 13 października 2000 roku. Można powiedzieć tylko tyle i powiedzieć niemal wszystko. Dziś dokładamy kolejne cegiełki opisujące to wyjątkowe, magiczne wręcz miejsce u stóp Karkonoszy. Musimy też powiedzieć o tragicznej historii tego miejsca. Niemal każdy zachwyca się widokami, puszystym śniegiem czy górskim powietrzem, ale niewielu wie o tragedii z ostatnich lat II wojny światowej.

Ździebko historii
Borowice (niem. Baberhäuser) mają złożoną historię, którą zainteresowani doczytają w wielu opracowaniach. Dziś tylko najważniejsze  elementy tej układanki. Karkonosze już od XII i XIV wieku były mekką dla poszukiwaczy skarbów: kamieni szlachetnych, złota i srebra. Już na początku XIV wieku walońscy górnicy penetrowali okolice Borowic i Łomniczki; później słynni laboranci z Czech.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Osadę założył Martin Marksteiner w 1644 r.  cieśla, który uciekł z Czech w obawie przed prześladowaniami religijnymi. Za zgodą najbogatszego (na Dolnym Śląsku) rodu Schaffgotschów  mógł się tu osiedlić i wybudować dom (jego synowie także się tu wybudowali i zapuścili korzenie). Jako cieśla, specjalizujący się w budowach hydrologicznych (mosty, tamy, młyny wodne) miał worek zamówień.

Pod koniec XIX wieku, letniskowa wieś rozwijała się dość prężnie. Budowa dróg  z Sosnówki i Karpacza Górnego, a w latach 1902-1904 - z Podgórzyna przyczyniła się do dalszego rozwoju osady.  Nie bez znaczenia były połączenia Jeleniej Góry z Wrocławiem i Berlinem, skąd przybywali  w okresie II wojny światowej rożnego rodzaju „specjaliści” (czytaj: esesmani i strażnicy obozu w Borowcach z rodzinami).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Dlaczego? Niemcy najpierw anektowali Czechosłowację w 1938 roku, ale samą budowę  Drogi Sudeckiej rozpoczęli znacznie wcześniej (nie została jednak ukończona do dziś). Niewątpliwie nowa droga miała dla Hitlera znaczenie strategiczne.  W trakcie  budowy najpierw wykorzystywano robotników przymusowych z Arbeitskommando nr 37, a później jeńców wojennych ze stalagu 308 ze Świętoszowa. Rozmiar prac i potrzeba nowej siły roboczej stała się zaczynem pobudowania nowego obozu niemal przy placu budowy, w samych Borowicach. Pracowali tu w katorżniczych warunkach nie tylko Polacy, ale także Francuzi, Belgowie, a nawet Rosjanie (z obozu w Wojcieszycach). Przypomnijmy, że  w tym czasie budowano także tzw. Trójkąt Walimski zwany potocznie obiektami „Riese” (Olbrzym). Napływ siły roboczej był zatem niezbędny dla Niemców i „opiekunów” z SS.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Szybko zbliżający się front spowodował panikę wśród Niemców, miejscowej ludności  i oprawców obozowych. Ci co przetrwali katorżniczą pracę, zostali jednak rozstrzelani przez plutony SS. Zostali pochowani w masowych, leśnych  mogiłach, szczątki 70 więźniów – po wojnie – przeniesiono na cmentarz w Przesiece. Baraki obozowe rozebrano lub spalono w pośpiechu...
Latem chcemy spenetrować miejsce pozostałości po obozie, a także miejsce wypadku lotniczego braci Szymańskich i cmentarz jeńców wojennych w Borowicach, który dziś jest pod opieką Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa działającej przy Ministrze Kultury. Cmentarz podlega pod Dolnośląski Urząd Wojewódzki.

Krótko po wojnie
Niemcy mieli zamiar połączyć Sudety z Kotliną Jeleniogórską oraz Izerami, Droga Sudecka była zatem łącznikiem zwieńczenia tych planów. Naziści jednak nie wierzyli, że przegrają wojnę - co więcej - iż Dolny Śląsk na mocy traktatu w Jałcie i Teheranie zostanie przydzielony Polsce. Dlatego, tuż po zakończeniu II wojny światowej rdzenna ludność Karkonoszy musiała opuścić te treny. Przypomnijmy, podobnie było w Bieszczadach (słynna „Akcja Wisła”). Wysiedleniu - do stycznia 1948 roku - podlegało aż  85 tysięcy Niemców.  Niestety, nie odbyło się  to spokojnie, na tych terenach toczyły się walki z niedobitkami żołnierzy Wehrmachtu, SS,  własowców, a także członkami Wehrwolfu (Wilkołaki)* i Freies Deutschland (Wolne Niemcy).

*/ nazistowska organizacja Wehrwolf (Wilkołak), będąca siatką sabotażystów,  uśpionych agentów, zbrodniarzy wojennych przygotowywana była do działalności dywersyjnej na wypadek klęski III Rzeszy. To ocena  odtajnionych akt brytyjskiego kontrwywiadu MI5

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Były to dobrze zorganizowane grupy dywersyjne, mające własne ukryte składy broni i poparcie autochtonów. Zresztą cały Dolny Śląsk, Karkonosze , a szczególnie góry Sowie i przynależne wsie (małe miasteczka), jak Sichów, Morawa, Walim, Łomnica czy Sosnówka nadal zamieszkane są przez drugie/trzecie pokolenie rdzennych mieszkańców (mówi się nawet o strażnikach ukrytych tu skarbów). Niektórzy z nich starali się o odzyskanie utraconych dóbr po II wojnie światowej, np. zamków, pałaców, rodzinnych posiadłości - często zamienionych w PGR-y, a po ich likwidacji dewastowanych i szabrowanych. W ten właśnie sposób uratowano od totalnej zagłady takie pałace i zamki jak: Wojanów, Łomnica,  Staniszów (dwa pałace), Karpniki, Pakoszów, Bukowiec, Jelenia Góra (Paulinum) czy Mysłakowice.

Do szybkiego rozwoju turystki i agroturystyki przyczyniła się likwidacja słynnego Funduszu Wczasów Pracowniczych (słynne obiekty, stołówki, a nawet domy do dziś straszą, choć stoją przy Drodze Sudeckiej. Po 1989 roku rozpoczyna się boom na agroturystkę i rozwój prywatnych ośrodków, dodajmy malowniczo położonych, w meandrach potoku Myi i Kaczy.

Dziś to typowo wypoczynkowa wieś, z ośrodkami wczasowymi, agroturystyką, przygotowana jest na przyjęcie młodzieży (letnie i zimowe obozy sportowe). Znajdziemy tu  doskonałe trasy rowerowe (popularyzowane przez Maję Włoszczowską), a co najważniejsze święty spokój. Zimą niełatwo tu dotrzeć, zatem jeśli jeszcze chcecie zwiedzić te okolice przed zakończeniem ferii i kalendarzowej zimy – koniecznie musicie mieć opony zimowe (nie wielosezonowe). Mówimy o tym dlatego, że natłoku turystów tu nie znajdziecie, a  w trudnych sytuacjach drogowych będziecie skazani na własne umiejętności, jak na Dakarze. Pługi śnieżne i pomoc drogowa tutaj jest rzadkością, jak atak zimy (- 60 st. C) w Dakocie. 

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Kościół w Borowicach
Choć nie ma historii jak świątynia Wang  w Karpaczu, dzieł wybitnych artystów jak bazylika w Krzeszowie czy Kościół Pokoju w Świdnicy zachwyca hojnością darczyńców, pomysłem biskupów legnickich i wykonaniem wiernych. Tak, tylko siła i wiara parafian dokonała  tego, co wydawało się niemożliwe, jak w przypadku kościoła św. Józefa w Nowosiółkach (Bieszczady) – wybudowanego w jedną noc!

- Niewielki kościół, gdzieś na obrzeżach wielkiego życia, w przygranicznym rejonie, skąd jest wszędzie daleko, ufundował miejscowy przedsiębiorca Klemens Grzesik wraz z rodziną – pisze Zofia Prysłopska, niedziela.pl

Rzeczywiście, przepięknie położony, lokowany w kształcie prostokąta na wzniesieniu ponad 700 m n.p.m., wprost ku niebu. Świątynia powstała jako owoc wiary i modlitwy, wotum za podarowanie życia.  To jeden z najwyżej położonych kościołów Kotliny Jeleniogórskiej. Niektórzy mówią, iż  prowadzi do Boga  nawet tych, którzy zbłądzili po drodze. Jego pierwszym budowniczym był ks. kanonik Zygmunt Herbut, później ks. proboszcz Mariusz Witczak, obecnie posługę sprawuje ks. proboszcz Robert Kocioła.

Atrakcje
Już sama wieś jest atrakcją! Wąskie, kręte drogi, brak pobierania opłat za parkowanie w  "centrum" i błogi spokój. W Borowicach funkcjonuje orczykowy wyciąg narciarski nieopodal ośrodka Hottur. Jest trasa zjazdowa o długości ok. 700 m i różnicy poziomów około 130 m. W osadzie znajdziecie wypożyczalnie sprzętu narciarskiego, dobrą wodę i kilka barów. W Borowicach – latem -  warto wziąć udział w kulturalnym wydarzeniu  – Gitarą i Piórem – coroczny festiwal poezji śpiewanej z plejadą gwiazd.

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.