Jeśli będziecie wracać z Bieszczadów, w kierunku Radomia (krajowa 9-ka) nie zaniechajcie zwiedzić Opatowa. Szczególnie trzeba odwiedzić kolegiatę św. Marcina, rynek i Podziemną Trasę Turystyczna im. prof. Zbigniewa Strzeleckiego. Przyznajemy, kolegiatę zwiedziliśmy tuż po mszy św., na resztę wrażeń zabrakło czasu. Ale tu wrócimy, bo tajemnic jest chyba tyle, co w Górach Sowich i na Dolnym Śląsku.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / kolegiata jest świątynią orientowaną "na wschód". Barokowy ołtarz główny z wizerunkiem patrona kolegiaty św. Marcinem był dwukrotnie restaurowany w 1888 roku i 2004 roku
Już z daleka kolegiata robi piorunujące wrażenie, a samochód można bezpiecznie zaparkować na niestrzeżonym parkingu i powędrować przez Bramę Warszawską do zabytkowego kościoła. Brama należy do cennych zabytków Opatowa, gdyż przypomina o wojskowych fortyfikacjach tego miejsca. Miasto zostało ufortyfikowane w czasie kiedy dobra opatowskie kupił kanclerz wielki koronny Krzysztof Szydłowiecki (w 1514 r.) – tuż po najeździe Tatarów (w 1502 r.). Miasto zostało wtedy niemal całkowicie zniszczone, ale do dziś (z umocnień) zachowały się fragmenty murów miejskich, oryginalny bruk, podzamcze z jedyną zachowaną Bramą Warszawską.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Krótki rys historyczny – nadal wiele hipotez dot. lokalizacji świątyni
Istnieje wiele opracowań historycznych dotyczących opatowskiej kolegiaty. Niestety, nie wszystkie są zgodne co do okresu lokowania świątyni w II poł. XII w. Niemniej, to jedna z najstarszych świątyń w Polsce, choć odpowiedź o tę najstarszą jest nadal bardzo trudna. W tym gronie wymienia się takie świątynie i kaplice jak: kaplica na Ostrowie Tumskim w Poznaniu ok. 965 rok, katedra w Gnieźnie 970 r., kolegiata w Tumie (badanie niepotwierdzone 1149 rok), rotunda św. Mikołaja w Cieszynie ok. 1180 r.) czy kaplica św. Anny (1220 r. choć może być jeszcze starsza).
Pewne są natomiast informacje, iż opatowska kolegiata pod wezwaniem św. Marcina z Tours jest najcenniejszym zabytkiem miasta, zajmuje też cenne miejsce wśród zabytków architektury romańskiej w Polsce. Jednocześnie oddaje kunszt budowniczych, którzy bezproblemowo wznosili ściany tej świątyni z ciężkich ciosów skalnych (piaskowiec), a nie cegieł. Na uwagę zasługuje też dokładność stawiania ciosów, jednakowy odstęp powstałych szczelin wypełnionych spoiwem murarskim.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W źródłach pisanych (aktach kapituły krakowskiej) nazwa Opatowa pojawia się w 1189 roku. Niestety nie ma twardych dowodów na lokowanie kolegiaty, ślady prowadzą jednak do fundacji kanoników opatowskich 1212-1223, aczkolwiek jest zapis o przekazaniu kościoła dla biskupa lubuskiego Wawrzyńca, przejmującego biskupstwo misyjne dla Rusi. Jego siedzibą był właśnie Opatów (1232). Oznacza to, iż lokowanie tego sacrum musiało zaistnieć znacznie wcześniej.
Kolejne spekulacje na ten temat zamieścił Jan Długosz, ale też nie określił dokładnej daty lokalizacji w „Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis”. Zatem co się dowiadujemy? Kolegiatę św. Marcina mieli zbudować templariusze (to niepotwierdzona hipoteza). Sprowadził ich na te tereny Henryk Sandomierski, który wyruszył wraz z pocztem rycerstwa ziemi sandomierskiej na krucjatę (w 1154 roku) do Ziemi Świętej, aby zmazać rzuconą na siebie klątwę.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / ołtarz główny z obrazem św. Marcina pochodzi z XVIII w. ale nie jest znany autor tego cennego dzieła
W późniejszych czasach podejmowano próby interpretacji skąpych źródeł nt. kolegiaty i historii Opatowa. Co więcej, sprzeczne były opinie na temat czasu powstania fundacji: od pierwszej połowy XI do końca XII wieku. Spekulowano też na temat istnienia tutaj różnych konwentów (benedyktynów, cystersów, a nawet kanoników regularnych). Do dziś mamy tylko wiele hipotez i spekulacji w tym temacie. To tylko dodaje smaczku tej wyprawie do Opatowa. Naprawdę warto!
Z kolei prof. Władysław Łuszczkiewicz odrzucił możliwość funkcjonowania kościoła jako świątyni klasztornej, skłaniając się raczej do poglądu, że powstał on w II połowie XII wieku, jako fundacja książęca lub rycerska przeznaczona na kolegiatę* albo katedrę.
*/ kolegiata (łac. collegium – zgromadzenie równoprawnych urzędników) – kościół niebędący katedrą, przy którym istnieje kapituła kanoników
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Reasumując, czas powstania świątyni zawężono do II połowy XII wieku - to lata panowania na tych ziemiach księcia Henryka Sandomierskiego i Kazimierza Sprawiedliwego. Można zatem założyć z dużym prawdopodobieństwem, że któryś z nich mógł być hojnym fundatorem, jak to miało miejsce w Mauzoleum Piastów Śląskich w Krzeszowie. Trzeba jednak pamiętać, że ks. Henryk Sandomierski został pochowany w kolegiacie w Wiślicy, a nie w Opatowie.
Zabytki – na co zwrócić uwagę
Wyróżnikami świątyni jest prezbiterium oraz dwie półkoliste absydy. Dwie wieże zachodniej fasady pokryto hełmami z lukarnami. Podwójny portal główny w stylu romańskim zawiera także ostrołukowe elementy gotyckie. Warto zwrócić uwagę na biforia, czyli podwójne romańskie okienka misternie osadzone w murach z piaskowca.
Wschodnią i południową ścianę prezbiterium wieńczą ślady symbolicznego ostrzenia szabel i grotów szlachty ziemi sandomierskiej, która gromadziła się tłumnie na sejmikach dawnego województwa sandomierskiego. Ale... według przewodników i niektórych badaczy są to ślady związane z pogańskimi wierzeniami, gdyż Żmij, od którego wywodzi się nazwa Żmigród, jest istotą z mitologii słowiańskiej, gromowładnym bóstwem, łączącym cechy węża, byka i ptaka, a żmigrody były miejscami jego kultu, którego cechą charakterystyczną był rytualny obrzęd niecenia świętego ognia przy pomocy świdrów (okrągłe ślady) i pił ogniowych (podłużne ślady). Zwyczaj ten w okolicach Sandomierza był praktykowany jeszcze w XIX wieku. /źródło: telezbyszek.44pl/
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Romańskie wnętrze, kilkakrotnie przebudowywane, kryte było w oryginale drewnianym stropem, ale po splądrowaniu i spaleniu kolegiaty przez Tatarów, nawę główną nakryto późnogotyckim sklepieniem sieciowym, a w pozostałych partiach położono tzw. sklepienie żaglaste z lunetami. We wnętrzu kościoła uwagę zwraca gotycka polichromia z XV wieku namalowana (najprawdopodobniej) przez jednego z wybitnych włoskich artystów; najstarsze z barkowych malowideł są przypisywane Marcinowi z Tours.
Na ścianach prezbiterium i transeptu można oglądać malowidła historyczno-batalistyczne z udziałem wojsk polskich: bitwa na Psim Polu (1109), bitwa pod Grunwaldem (1410) i odsiecz wiedeńska (1683). W ołtarzu kaplicy południowej znajduje się renesansowy obraz Timoteo Vitti z Turbino, przedstawiający Matkę Boską z Dzieciątkiem i św. Janem (XVI w.). Ten genialny malarz był pierwszemu nauczycielem Rafaela.
W nawie głównej symboliczne postacie trzymają w dłoniach tarcze z herbami ziemi sandomierskiej oraz herbami znanych rodów: Szydłowieckich, Tarnowskich, Ostrogskich i Lubomirskich.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / słynny "Lament opatowski" w kaplicy Szydłowieckich
Unikatowym elementem kolegiaty w kaplicy Szydłowieckich jest tzw. lament opatowski. To grawerowana płyta ufundowana w 1536 roku przez hetmana wielkiego koronnego Jana Tarnowskiego. Płaskorzeźba przedstawia 41 żałobników lamentujących na wieść o śmierci kanclerza, znajdziemy tam postacie m.in. króla Zygmunta Starego, fundatora Jana Tarnowskiego i bp Piotra Tomickiego. /źródło:polska.travel/ Obok nagrobka kanclerza znajduje się także płyta nagrobna jego córki, a także płyty nagrobne dwóch synów. XVI-wieczne marmurowe nagrobki przypisuje się wybitnym, włoskim kamieniarzom pracujących przy budowie kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu.
Na szczególną uwagę zasługują stalle kanonickie w prezbiterium tj. dębowe ławy z wysokimi oparciami zarezerwowane dla duchowieństwa. Pracowało nad tym elementem kilku snycerzy (ok. 1730 roku), w manierze określanej jako styl regencji. Dzieło wybitnych snycerzy możemy również podziwiać w innych elementach np. ławy, konfesjonały czy liczne balustradach. Z kolei w nawie głównej znajdują się bogato zdobione dębowe ławy wykonane w 1722 roku. Ciekawostką przytaczaną przez przewodników jest fakt, iż boki posiadają zdobienia roślinne, których motywy nigdy nie powtarzają się.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Organy
Również w tej ważnej dla celebry kościelnej oprawie trudno znaleźć dokładne opisy dotyczące organów. Obecne zostały wykonane w 1746 roku przez organmistrza Wenzela Kiehla z Opawy. Były jednak kilkakrotnie przebudowywane i restaurowane. Z kolei chór kościelny ozdobiony jest licznymi ornamentami roślinnymi, zaś strop nad chórem ozdobiono freskami autorstwa Macieja z Kocka. Ale inne źródło podają kolejne ciekawostki.
W 1745 r, staraniem ks. dziekana Flaszyńskiego, zawarta została umowa z organmistrzem Kiehlem z Opawy na wykonanie nowych organów, które mistrz opawski zobowiązał się ukończyć w 1746 r przed świętem św. Marcina. Równocześnie wykonany został także kulisowy prospekt o wklęsło-wypukłym konturze, zdobiony dekoracją snycerską, kilkakrotnie przemalowywany i złocony.
W dotychczasowej literaturze utrzymuje się pogląd, że organy opatowskie wykonane zostały w 1846 r przez Wenzla Thiela z Opawy, a jako pierwszy wiadomość tę przytoczył prof. Fudalewski. Sądzić można, że powyższa data, powtórzona wraz ze zniekształconym nazwiskiem organmistrza w późniejszych publikacjach jest wynikiem pomyłki autora. Organy powstały w 1746 roku, a w roku 1846 przebudowywał je Wenzel Thiel. Ponadto organy opatowskie były wielokrotnie odnawiane, m. in. w 1793 r oraz w 1889 r przez organmistrza Adolfa Homana. Obecnie instrument posiada 26 głosów. Manuał i wiatrownice pochodzą z 1846 roku. / źródło: paskonikstronik.blogspot.com/
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / organy Wenzela Kiehla
Na chór prowadzą kute, kręte schody z XVIII w. wykonane najprawdopodobniej przez miejscowych artystów.
Podsumowanie - jeden z najcenniejszych i najlepiej zachowanych pomników architektury romańskiej w Polsce. Jego znaczne rozmiary, najlepsi budowniczowie i artyści tego okresu, dają przykład maestrii wykonawczej na liście zabytków. Tak zachowanych pomników kultury polskiej i chrześcijaństwa można policzyć na palcach. Historia naszego narodu i państwa, na skutek zawirowań dziejowych, utraciła bezpowrotnie wiele wspaniałych arcydzieł architektury (kultury i sztuki). Wojny, najazdy, zabory, podpalenia odcisnęły sromotne piętno na liście dziedzictwa narodowego.
Kolegiata opatowska zajmuje wśród historyków sztuki, architektów, badaczy tego okresu szczególne miejsce. Nieznany rodowód historyczny, zadziwiające hipotezy, spekulacje czy skąpe przekazy i informacje nie pozwalają na jednoznaczne określenie ani fundatora, ani inspiracji do stworzenia takiego dzieła. Być może to dzieło samego Boga!
- przeczytaj także:
- Kaplica św. Anny w Sosnówce zimową porą - ciekawostki, legendy
- Chełmno - kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: "Dzieje Kolegiaty pw. św. Marcina w Opatowie"