Kościół św. Piotra i Pawła w Wilnie – jeden z najpiękniejszych kościołów rzymskokatolickich na świecie

25 grudnia br. Telewizja Polonia uraczyła seniorów – choć nie tylko -  przepięknym przekazem bożonarodzeniowej  mszy św. z kościoła św. Piotra i Pawła w Wilnie. Mszę, w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia celebrował ks. prałat Wojciech Górlicki. Wszystko dzięki TVP, która  transmitowała tę mszę za pośrednictwem  nowego oddziału telewizji polskiej w Wilnie (filia od 17 września 2019 r.). Co ciekawe, cała msza, a dokładniej celebra, odbyła się w języku polskim, który na Litwie nie jest – mówiąc oględnie – uwielbiany. Powiedzmy nieco więcej o tym kościele kultywującym polską tradycję na Litwie.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Kościół św. Piotra i Pawła w Wilnie jest uważany za  jeden z najpiękniejszych kościołów rzymskokatolickich na świecie /wg churchpop.com/, jeśli nie najpiękniejszym. Tuż za nim umieszczono kościół Mariacki w Krakowie, kościół św. Anny w Warszawie czy bazylikę św. Marka w Wenecji (aczkolwiek po ostatniej powodzi  bazylika wymaga gruntownego remontu).

Byliśmy tam już kilka razy, ostatni w roku ubiegłym z okazji Świąt Wielkanocnych. To wielkie przeżycie wysłuchać mszy św. w ojczystym języku, celebrowanej przez polskiego księdza, gdzie wierni z radością pielgrzymują, a turyści z czystej ciekawości chcą obejrzeć wspaniałe freski, kryształową łódź czy inne zabytki kościoła. Co ciekawe, goście z Polski nie płacą (przynajmniej wtedy gdy my tam byliśmy) za kościelny parking, który nie jest aż tak duży, jak ten przy największym polskim kościele w Licheniu.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Warto tu trafić (choć to spory kawał drogi od wileńskiej starówki), gdy są organizowane koncerny organowe, czasem trafi się w grupie wiernych np. z Polski lub Włoch mistrz tego instrumentu, który za zgodą prałata może dać krótki koncert. Podobne wyjątki od kościelnej reguły zdarzają się w "Ostrej Bramie", gdzie kustosz sanktuarium MB Ostrobramskiej zezwala na celebrowanie mszy w ojczystym języku (o ile w danej grupie jest ksiądz). Przy okazji robienie zdjęć w sanktuarium jest dość trudne bez obiektywu tzw. rybie oko, gdyż małe pomieszczenie i zwykle b. duża liczba wiernych uniemożliwiają swobodne wykonanie pamiątkowych zdjęć nawet z popularnym obiektywem Nikkor 18-70.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Kościół św. Piotra i Pawła na Antokolu jest najbardziej charakterystycznym spośród  wszystkich barokowych zabytków Wilna i jednym z najbardziej rozpoznawalnych w mieście. To wreszcie jeden z kilku kościołów w Wilnie, gdzie msze celebrowane są w języku polskim.

Tylko nieco historii
Według legendy przekazywanej przez przewodników, pierwszy drewniany kościół został wzniesiony na miejscu pogańskiej świątyni bogini miłości Mildy.

- Nie była to pierwsza budowla sakralna w tej części Wilna. Wznoszono tu kolejno aż dwa kościoły drewniane, pierwszy spłonął w 1594 roku a drugi, budowany w latach 1609 –1616, został prawie całkowicie zniszczony w czasie wojny moskiewskiej (1655-1661) – wspomina Bohdan Nielubowicz, syn znanego wileńskiego architekta i miłośnika miasta Bronisława Nielubowicza

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Fundatorem późniejszej (murowanej), barokowej świątyni, był mecenas sztuki, magnat oraz wielki hetman litewski  Michał Kazimierz Pac, najbardziej znaczący magnat II poł. XVII wieku.

Legenda mówi, że  hetman  odwiedził przypadkiem zapominany, zrujnowany kościółek, a wśród sterty gruzów zobaczył krzyż z figurą Chrystusa (ręce i nogi były połamane, a twarz miała zatroskany  wyraz).  Pac zabrał ze sobą dziwnie wyglądający krzyż, który wywarł na nim niezwykłe wrażenie.  Co więcej, miał sen w którym Chrystus -  podobny do tego z krucyfiksu -  obiecywał, że za okazaną łaskę Bóg pomoże stłumić bunt wojska litewskiego. To był impuls, wizja, która wkrótce przeistoczyła się w... budowę barokowego kościoła. Najpierw jednak wybudowano klasztor kanoników luterańskich.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Przewodnicy powściągliwie informują, iż świątynia została wybudowana jako wotum za pomyślne zakończenie wojny z  Moskwą i oswobodzenie Wilna z rąk okupanta. Jeśli już muszą coś dodać, to mówią o cudownym ocaleniu życia fundatora przez Boga. Przypomnijmy sobie podobne sytuacje z gen. Świerczewskim „Walterem”. W PRL-u był czczony i wynoszony na pomniki, w III RP rozebrano jego popiersie pod Baligrodem. I to jest jedyna oficjalna wersja...

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Hetman był nie tylko hojnym panem, ale także bogatym, dlatego nakazał budowlę w wielkim stylu. Miała przyćmić wszystkie dotychczasowe fundacje litewskich panów i zachwycić wiernych. Budowę rozpoczęto już w 1668 roku, a poświęcony przez bp Aleksandra Kazimierza Sapiehę kamień  węgielny  przywieziono – nomen omen – aż z Krakowa. Hetman Pac wybrał do tego dzieła najlepszych architektów tego okresu, jednym z nich był Jan Zaor "Zaorowicz"  (kierował pracami do  1672 roku). Później jego dzieło kontynuował Giovanni Battista Frediani.

- W roku 1803 odnowienie kościoła powierzono Janowi Baretko i Mikołajowi Piano z Mediolanu. Ich dziełem jest ambona w kształcie łodzi i dwa ołtarze boczne w stylu późnego rokoka. Na początku XX w. zawieszono wspaniały żyrandol w kształcie łodzi żeglownej. Ma on pochodzić z manufaktury weneckiej, ale niektórzy uważają, że został wykonany w Lipawie – pisze Bohdan Nielubowicz

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Dlaczego kościół jest tak wysoko ceniony przez znawców sztuki sakralnej?
Już pierwszy ogląd tej wspaniałej budowli, przekroczenie progu świątyni olśniewa przybysza bardzo bogatym wnętrzem utrzymanym w kolorze bieli. Znajdziemy tu ponad dwa tysiące  figur, kompozycji ornamentalnych o tematyce historycznej, biblijnej i mitologicznej oraz freski z drugiej połowy XVII wieku. Figury ze stiuku rzeźbili znani włoscy artyści: Frediani Giambattista, Giovanni Pietro Pertti (lub Peretti) z Mulino, zaś Giovanni Maria Glilli z Mediolanu  był autorem misternych ornamentów. Kościół ma doskonałe światło, co doceniły nasze obiektywy Nikkora 18-105. Gra świateł  i półcieni sprawia, że całość misternych ornamentów żyje, niektórzy nawet mówią, iż w wymiarze 3D.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Co ponadto?
Szczególną uwagę przykuwa barokowa ambona w kształcie łodzi Piotrowej (początek  XIX w.) oraz - wspomniany - wiszący pod kopułą oryginalny kryształowy żyrandol w kształcie łodzi żaglowej. To na okoliczność zatonięcia,  podczas transportu,  ołtarza głównego o kryształowych kolumnach zamówionego przez Paca we Włoszech. Legenda jednak podpowiada, że obraz główny został zrabowany, tak jak to robią dziś piraci na wodach u wybrzeży Afryki. Niezorientowanym przypominamy, że oryginalnym elementem jest również, umieszczony w prawej kruchcie (przy wyjściu), wielki bęben litewski (litaur) przywieziony (najprawdopodobniej) przez hetmana Paca spod Chocimia, po bitwie w 1673. Od kilku lat widnieje na nim drukowany napis „Do not touch” (nie dotykać).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Powiedzieliśmy nieco wcześniej, iż ołtarz główny został – umówmy się – zatopiony. Zatem w kościele nie znajdziemy nawet kopii,  w jego miejscu znajduje się za to obraz pędzla Franciszka Smuglewicza przedstawiający pożegnanie św. Piotra i Pawła, obok umieszczone są cztery rzeźby proroków: Daniela, Jeremiasza, Izajasza i Eliasza - całość  dłuta Kazimierza Jelskiego.

W prezbiterium kościoła umieszczono portret oraz popiersie fundatora z wieńcem laurowym na głowie. Rzeźbiarz gloryfikuje tym samym jego zwycięstwa nad Moskwą,  jest też egida* poniżej popiersia, symbolizująca obronę przezeń Rzeczypospolitej oraz dwie odcięte głowy orła moskiewskiego na jednej z tarcz.

*/ egida – tarcza (wg innych płaszcz) Zeusa i Ateny

Kolejna ciekawostka, zgodnie z testamentem hetman  Kazimierz Pac został pochowany pod progiem, a dokładniej schodami wejściowymi do  kościoła, o czym mówi płyta nagrobna z napisem w języku łacińskim: Hic jacet peccator ("Tu leży grzesznik"). 

Aluzję do nazwiska hojnego protektora znajdziemy także na fasadzie świątyni: "Regina Pacis funda nos in pace” (Królowo pokoju, umacniaj nas w pokoju). W 1993 roku kościół nawiedził papież Jan Paweł II, fakt ten został uwieczniony na jednym z ołtarzy.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Ciekawostki
W 1864 r., jako odwet za nieudane powstanie styczniowe, Michaił Murawow-Wileński zamknął przykościelny klasztor i przekształcił jego budynki w koszary wojskowe.  Były też plany przekształcenia kościoła w cerkiew prawosławną, ale – na szczęście - nigdy się nie ziściły.  W latach 1801–1804  wnętrze kościoła odrestaurowano wg planów Giovaniiego Berettiego, zachowując tonację bieli.

Podczas II wojny światowej kopuła kościoła została uszkodzona podczas bombardowań Wilna, ale szybko została odbudowana zgodnie z pierwotnym projektem. W 1956 r. władze sowieckie przekształciły katedrę wileńską w muzeum sztuki, zaś srebrny sarkofag ze świętymi relikwiami św. Kazimierza przeniesiono do kościoła św. Piotra i Pawła. Sarkofag powrócił na swoje miejsce dopiero w 1989 r.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / ołtarz główny z obrazem Smuglewicza

Narodowy Instytut Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą POLONIKA  kontynuuje renowację obiektów polskiego dziedzictwa kulturowego znajdujących się poza granicami kraju. Rozpoczyna również nowe projekty konserwatorskie, m.in. na Ukrainie, Litwie, we Francji czy w USA. Koszt zaplanowanych prac wynosi prawie 6 mln zł. Czy to dużo? Tylko odrestaurowanie obrazu  Franciszka Smuglewicza „Pożegnanie św. Piotra i Pawła” kosztowało ok. 340 tys. zł.

Organy
Bardzo mało danych dostępnych  jest na temat organów. Te obecne  ufundowali wierni. Są to organy  piszczałkowe z dwoma instrukcjami i 23 ogranicznikami, posiadają trzy manuały. O historii poprzednich organów informacje są szczątkowe, ale postaramy się dotrzeć do źródeł. Jeśli chodzi o walory koncertowe, to obecne organy grają na tyle poprawnie, że odbywają się koncerty wirtuozów tego instrumentu. Porównanie zaś do najlepszych organów w II i III  RP tj. w Oliwie, Kamieniu Pomorskim, Krzeszowie czy Świętej Lipce – będzie dużym nadużyciem.  

Organy - obiecaliśmy dotrzeć do źródeł - list od Mr. Donata  z Vilniaus Šv. apaštalų Petro ir Povilo parapija publikujemy w oryginale

- "Na temat organów naszej parafii nie jest wiadomo wiele. Pierwsze organy są wspomniane w 1766 r., barokowe drewniane autorstwa Michael'a Zelle. Los tego dzieła jest nieznany. Obecnie stoją projektowane w 1905 r. przez Juozapas'a Radavičius'a. Są w stylu historyzmu. Nie były od momentu postawienia ani razu renomowane. W najbliższej przyszłości jest plan renowacji".

Bardzo dziękujemy za odpowiedź, do tego z dobrą polszczyzną i znajomością faktów historycznych. Przy okazji wyjaśniamy nurt historyzmu.*/

*/ nurt w XIX-wiecznej architekturze światowej, polegający na naśladownictwie stylistyki minionych epok. Kierunek nietwórczy i eklektyczny, polegający na zaniechaniu dążenia do stworzenia stylu, odpowiadającego aktualnym warunkom historyczno-społecznym, na rzecz naśladowaniu przeszłych wielkich stylów w sztuce i architekturze(...). /wikipedia.org/

Św. Krzysztof - opiekun Wilna
Św. Krzysztof, który po grecku znaczy „niosący Chrystusa“, służył Panu w życiu, przenosząc pasażerów przez rzekę. Podczas swego życia pomógł przenieść ok. 48 tys. grzeszników, a po jego śmierci stał się strażnikiem ogrodników, introligatorów, marynarzy, budowniczych mostów i przewoźników promowych. Wierzono, że chroni przed katastrofami w różnych podróżach i dlatego został uznany za patrona podróżnych.

W herbie nadanym dla miasta Wilna w 1330 r. św. Krzysztof brnie przez wodę i opierając się o laskę, niesie dzieciątko Jezus na ramionach, które błogosławi jedną ręką, a inną trzyma kulę ziemską. Podczas rekonstrukcji ratusza w Wilnie w 1938 r. nad tylnymi drzwiami były zbudowane dekoracyjne kraty przedstawiające symbol miasta – św. Krzysztofa, a dziś herb miasta można zobaczyć także nad drzwiami ratusza.

W okresie okupacji sowieckiej herb został "wymazany". W 1994 roku, upamiętniając świętego,  została założona kameralna orkiestra św. Krzysztofa. Dziś w Wilnie można znaleźć trzy rzeźby świętego. Najstarsza rzeźba znajduje się w kościele św. Apostołów Piotra i Pawła. Na dziedzińcu kościoła św. Mikołaja znajduje się granitowa rzeźba Antanasa Kmieliauskasa „św. Krzysztof”, symbolizująca wolność Litwy w czasach sowieckich oraz przed gmachem parlamentu (dłuta Kazysa Kisieliusa). /źródło: http://www.vilnius-tourism.lt/

Legenda o św. Krzysztofie - rodzice dali mu na imię Reprobus, co miało znaczyć "odrzucony", a nawet "brzydki". Według legendy nie był to Alain Delon - olbrzymi wzrost, potężne ciało i niekształtna głowa przypominająca czaszkę pitbula. Miał też ponadludzką siłę. Może dlatego postanowił zaciągnąć się na służbę u najpotężniejszego władcy. Przekonał się jednak, że król bardzo boi się szatana, przyjął więc służbę u niego. Potem okazało się, że szatan boi się Chrystusa. To sprawiło, że zainteresował się Jezusem Chrystusem, poznał jego naukę i przyjął chrzest. Za pokutę postanowił osiedlić się nad Jordanem i przenosić ludzi przez rzekę na swych potężnych ramionach.
Pewnej nocy usłyszał, że dziecko prosi o przeniesienie na drugi brzeg. Wziął je na ramiona i zaczął nieść. Dziecko stawało się coraz cięższe, tak że w pewnym momencie Reprobusowi ugięły się nogi, a nawet groziło utonięcie. Dotarł jednak do drugiego brzegu i spytał "Kim jesteś?". Usłyszał: "Jam jest Jezus, twój Zbawiciel. Dźwigając mnie, dźwigasz cały świat". Na pamiątkę tego zdarzenia Reprobus miał otrzymać greckie imię Christophoros, co oznacza "niosący Chrystusa". Legenda wspomina też, że Pan Jezus przywrócił Krzysztofowi normalny wygląd, jak wspomniany Alain Delon i Bradley Cooper razem wzięci.

 

redakcja autoflesz.com

 

Publish modules to the "offcanvas" position.