Dzień Zwycięstwa coraz bliżej – na co zdecyduje się Władimir Putin?

Dziennikarze, analitycy, a nawet sami Ukraińcy mówią, że car Rosji przygotowuje coś specjalnego na Dzień Zwycięstwa w Moskwie. Są też tacy, co mówią wprost, Putin chce znów straszyć i dać jasny przykład, że użycie broni atomowej także wchodzi w grę. 

fot. Reuters/ Artyon Anikeev

 

Od ponad dwóch miesięcy, wojska najeźdźcy nie mają żadnych spektakularnych sukcesów, podczas wojny w Ukrainie. Aczkolwiek trudno mówić o sukcesie, bo żadna wojna nie jest sukcesem tylko porażką, najczęściej obu stron. Prezydent Rosji rozkazał jednak pójść inną drogą, niszcząc dokumentnie całą infrastrukturę Ukrainy, dopuszczając się aktów ludobójstwa i zbrodni wojennych (rozstrzeliwanie cywili, strzelanie do dzieci, gwałty, jazda gąsienicami czołgów po rozstrzelanych w Buczy, Mariupolu, Borodziance  czy Irpieniu, torturowanie jeńców, miny-pułapki). Co więcej,  Putin osobiście odznaczył morderców z Buczy (zwyrodnialców z  64. Samodzielnej  Brygady Strzelców Zmotoryzowanych). Trzeba być pozbawionym jakichkolwiek odruchów człowieczeństwa, aby w tak perfidny,  barbarzyński  sposób prowadzić wojnę „na wyniszczenie” i jeszcze nagradzać morderców, siepaczy Federacji Rosyjskiej.

Putin liczy na nietykalność,  bo ma broń atomową i nadal popierających go oligarchów (przynajmniej niektórych). Nie boi się Międzynarodowego Trybunału Karnego, ale boi się o zamach na swoje życie. Jednak wszystko się kiedyś kończy, również dekada Putina. Nie wierzycie... cóż, słynny jacht Putina warty 700  mln. dol. dosłownie - w ostatniej chwili - zarekwirowali celnicy w Toskanii. 

Naczelny prokurator Międzynarodowego Trybunału w Hadze Karima Khana powiedział,  że zamierza wszcząć "najszybciej jak to możliwe" śledztwo w kwestii prawdopodobnych zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości w Ukrainie. Ale to są tylko słowa, zaś rzeź niewinnych cywili i dzieci w Ukrainie trwa. W samym Mariupolu zabito (lub zginęło po bombardowaniach)  ponad 20 tys. niewinnych Ukraińców). Takiej masakry nie dokonał nawet Hitler podczas II wojny światowej na terenie Ukrainy.

Ale wspomnieliśmy o przygotowaniach do Dnia Zwycięstwa w Moskwie na placu Czerwonym. Była ambasador Polski w Rosji Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz twierdzi nawet, że Putin przygotowuje kolejną propagandową akcję – na placu Czerwonym - w pokazie ma uczestniczyć doomsday plane czyli Ił -80, latająca forteca, centrum dowodzenia i kontroli  dla najwyższych dostojników państwowych na wypadek wojny jądrowej. Car Rosji, po raz kolejny chce zastraszyć NATO i Stany Zjednoczone.
Czy taki scenariusz jest możliwy? Niestety – TAK. Jak powiedział naczelny rabin Ukrainy Mosze Azman: "Jeśli Bóg chce kogoś ukarać, odbiera mu rozum". Putin, jako stary funkcjonariusz KGB ma "wyprany mózg", ale  chce pójść dalej i podczas defilady i upokorzyć ukraińskich jeńców wojennych. Zdaniem Putina wszystkie chwyty są dozwolone, nawet te uważane za przekroczenie czerwonej linii. Niestety, Putin nie jest Aleksandrem  Wielkim, choć tak o sobie  myśli. Nie złamał bohaterstwa ukraińskiej armii, ani morale żołnierzy przeciwnika, czy bohaterstwa ostatnich obrońców Mariupola (nadal się bronią w Azowstalu), ale  jego czas powoli się kończy.

Putin nawet nie wypowiedział formalnie wojny Ukrainie, tylko napadł na niezależny kraj, który w sierpniu 1991 roku ogłosił niepodległość. Popełnił niewybaczalny błąd, bo nie docenił ukraińskiej armii i charyzmatycznego prezydenta Zełenskiego. Choć car Rosji myśli, że Rosja nigdy nie przegrała, to jest w błędzie, warto wrócić do roku 1920 i naczelnika RP marszałka Piłsudskiego, przegranej wojny zimowej z Finlandią (listopad 1939 – marzec 1940) czy wojny krymskiej (1853-1856). Warto dodać, iż w wojnie krymskiej Rosja także myślała, że wzmocni swoją pozycję na Bałkanach,  Bliskim Wschodzie czy w basenie Morza Czarnego. Niestety, przeliczyła się licząc na neutralność państw zachodnich, zwłaszcza Wielkiej Brytanii. Rosja zawsze będzie dążyła do imperialistycznej polityki, nawet jeśli przegra wojnę w Ukrainie,  ale to kraj o niespożytych zasobach ludzkich i armii fanatyków popierających swoich  przywódców, jak Stalina! Do tego ma broń jądrową i poparcie Chin. Czy Putin się przeliczył? Tak, z pewnością i choć kupił sobie wdzięczności niektórych polityków za ropę i gaz, to przejdzie do historii, ale tej o której podręczniki nie będą pisać.

- przeczytaj także:

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.